Trasa po Ameryce Północnej dzieje się w najlepsze. Zespół przeważnie zbiera pozytywne recenzje, a przybywający na koncerty fani relacjonują bardzo pozytywnie występy zespołu.
W przeciwieństwie do poprzedniej trasy ani Dave, ani Martin nie rozpieszczają nas mnogością wariacji setlisty czy liczbą utworów granych po obu stronach Atlantyku. Właściwie wszyscy pogodzili się z losem, że coś ciekawszego może się już tylko wydarzyć podczas czterech koncertów w Los Angeles. Przedsmak tego dał zespół zmieniając 4 kawałki w Nowym Jorku. O jakości tych zmian każdy może sobie wyrobić własne zdanie. Szkoda, że zespół nie zachowywał się tak w Niemczech na jedynym podwójnym koncercie w czerwcu. W pewnym sensie przypomina to trochę przebieg trasy z 1998 roku, gdy interesujące zmiany zadziały się dopiero pod koniec Amerykańskiej trasy. Ale to tylko lekkie podobieństwo.
Pewnie w tym miejscu warto byłoby zrobić porównanie na liczbach, jak ta trasa ma się do poprzednich. Obiecuję, że to zrobię, ale nie teraz. Poczekajmy do końca trasy po Północnej Ameryce, a najlepiej na zakończenie trasy w przyszłym roku.
Teraz chciałbym Wam zwrócić uwagę na mały drobiazg. Mały, ale znaczący. Fani walczą często o setlisty po koncercie po to, żeby potem mieć dodatkową pamiątkę z koncertu. Na każdej setliście jest miasto oraz data, skąd pochodzi dany set. Od pewnego czasu z setlist koncertowych depeche MODE znika informacja o mieście, i o dacie. Dzięki temu łatwiej jest wydrukować set przed koncertem. Daje nam to jednak do zrozumienia, że nawet techniczni się już nie wysilają, tylko drukują jak z matrycy co wieczór przed koncertem. Myślę, że jest to namacalny dowód tego, co wcześniej było komentowane i spekulowane przez fanów. Nie liczcie na zmiany, bo ich nie będzie, a jak będą, to jedynie kosmetyczne, żeby pokazać, że coś robimy.
Setlisty z Europy, Kanady i USA:
2017.06.11 Hannover2017.08.27 Detroit, Global Spirit Tour2017.09.05 Montreal, Global Spirit Tour
A poniżej setlisty z USA bez oznaczeń skąd pochodzą:
2017.09.22 Dallas, Global Spirit Tour2017.09.20 Austin, Global Spirit Tour
Ciekawe jak poradzą sobie wracając z setem do Europy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że set grany na drugiej nocy w NY i zagrany na 2-4 koncercie w LA będzie potem setem podstawowym w Europie na jesieni i zimą.
Właśnie rusza trasa. Zespół od 4 dni siedzi w Salt Lake City próbuje, trenuje, co tam jeszcze. Czy nas czymś zaskoczą, popłyną z prądem, czy znowu będzie jęk zawodu?
Pytań jest trochę. Pisząc podsumowanie trasy po Europie przytoczyłem cytat z wywiadu z Martinem w którym twierdził, że nie planują szaleć na obecnej trasie z setem, bo na Delta Machine Tour przedobrzyli. (Serio?)
depeche MODE // Irvine Meadows 1986
Dlatego moje osobiste oczekiwania są dosyć niskie. Uważam, że jeżeli nie zmienią nic, albo zamienią jeden numer w secie ma starcie (po stronie Dave’a), to będzie to finał oczekiwań. Bardziej boję się o długość setu jako takiego. Lokalne przepisy o ciszy nocnej są tu bezlitosne. Zespół może być zmuszony do cięcia setu do 19-18 numerów. Dobrze, że Europa rządzi się innymi prawami. Ma inne typy obiektów, więc tu takie historie nam nie grożą.
Dla nas tu w Europie koncerty depeche MODE po drugiej stronie oceanu prowadzą do zmiany nawyków. Do tej pory śledziliśmy koncerty nocą (koniec następowało ok 23), teraz set z koncertu będziemy głównie poznawać przy śniadaniu, albo przy kawie w pracy. Oczywiście zapraszamy do śledzenia koncertów o 3-4-5 rano kiedy koncerty będą się działy. 😉
W Salt Lake City zespół rusza ponownie do boju o 21:00 czasu lokalnego. W Polsce będzie wtedy 8 godzin do przodu, więc realnie jutro (24.08) ok. 7 rano naszego czasu poznamy setlistę pierwszego koncertu na Amerykańskiej odsłonie Global Spirit Tour.
Oczywiście postaramy się taką informację podać możliwie szybko. 😉
Wzorem lat ubiegłych ostatnią częścią podsumowań każdej nogi trasy depeche MODE są finanse. Całkiem sporo przez lata o tym pisałem, więc i tym razem będzie kilka ciekawostek.
Zanim jednak przejdę do spływającej kasy na pierwszym legu Global Spirit Tour, najpierw o prawnej kwestii rozliczeń Panów z depeche MODE. Na potrzeby każdej trasy zespół tworzy spółkę komandytową, której jedynym celem jest prawne i finansowe rozliczenie całego okresu począwszy od produkcji, przez umowy z firmami produkującymi gadżety koncertowe, po obsługę umów z organizatorami koncertów. W poprzednich latach istniały takie firmy jak Black Swarm LLP (2005-2006), Friuty Generation LLP (2013-2014), czy Disbursements LLP (2009-2010).
Jeżeli chcielibyście wiedzieć kiedy rozpoczęła się Spirit Era, to już śpieszę z informacją. Było to dokładnie 20 kwietnia 2016. Tego dnia narodziła się spółka komandytowa Statin Touring, której celem są wspomniane powyżej zadania. Spółka nie złożyła jeszcze dokumentów finansowych rozliczających rok 2016. Na pewno takowe pojawią się za rok 2017, gdzieś późną zimą przyszłego roku lub wiosną 2018. Tyle póki co o formalno-prawnych podstawach działalności depeche MODE, teraz pora na finanse.
Niedawno zakończona wiosenno-letnia część trasy depeche MODE przyniosła zespołowi 87 000 419,00 USD. Jest to jedynie przychód z biletów i nie zawiera w sobie tego, co zespół przytulił ze sklepików z gadżetami. Jest to również wartość przed odliczeniem kosztów i podatków. Finalna suma jaką przytuli firma Statin Touring będzie skumulowaną wartością nie tylko przychodów z biletów i nie tylko z letniej trasy.
Frekwencja skumulowana wiosną i latem wynosiła 1 176 132, przy ogólnej puli biletów wynoszących 1 186 132. Daje to 99,22% sprzedawalności biletów. Dla porównania na letniej nodze w 2013 ten współczynnik wynosił 98% przy sprzedaży 1 111 391 na 1 123 932 oferowanych biletów o łącznej wartości sprzedaży 82 084 761 USD. Zestawienie dla lata 2017 nie uwzględnia dwóch festiwali, które zgromadziły odpowiednio – Bilbao 36 000, a Lizbona 55 000. Te wartości nie są to wartości dokładne, a jedynie prasowe i dotyczą dnia festiwalowego, a nie konkretnego występu tego dnia.
99,22% wynika tylko i wyłącznie z niesprzedanego drugiego koncertu w Hannoverze. Wszystkie inne koncerty na tej trasie mają status 'SOLD OUT’. Koncerty z Hannoveru są dla zaciemnienia obrazu prezentowane w wartości skumulowanej, co jest mylące. Drugi koncert sprzedał się ok 10 000 biletów słabiej. Dlatego przyjąłem uśrednione założenie, że koncert z 11 czerwca miał frekwencję ok 41 525, a druga noc jedynie 31 525. W prasie niemieckiej podawano zaokrąglone wartości 42 000 i 32 000. Z tych proporcji wartość sprzedaży wynosiła odpowiednio 3 533 565,47 i 2 682 616,53 USD. Finał jest taki, że druga noc w Hannoverze to jedynie ok. 75,92% ogólnej puli oferowanych biletów.
Rankingi koncertów.
Przyjrzyjmy się teraz kilku rankingom. Który koncert robił najlepiej? Który koncert zarobił najsłabiej? I gdzie w tym wszystkim jest koncert z Warszawy.
1. Frekwencja
Poniżej TOP 5 największych koncertów tej trasy:
Lipsk – 70.002
Berlin – 68.157
Londyn – 65 191
Monachium – 60 066
Paryż – 58 199
A teraz dół tabeli:
Ljubljana – 10 470
Amsterdam – 16 431
Ateny – 17 600
Nicea – 18 896
Antwerpia – 20 195
Jak w tym wszystkim plasuje się Warszawa? Całkiem nieźle. Warszawa zajmuje dumne 6. miejsce na szczycie rankingu z frekwencją 54 659. Jest duża szansa, że ten wynik koncert w Warszawie dowiezie do końca całej trasy, ponieważ zwykle letnie koncerty są tymi najliczniejszymi pod względem frekwencji. W 2013 frekwencja w Warszawie wynosiła 53 181 fanów. Ciekawe, że oba koncerty miały status 'SOLD OUT’. Odpowiedź jest prosta, wszystko zależy od ustawienia płyty. Np. na poprzedniej trasie były ustawione barierki oddzielające bilety GC od GA, a to sprawiało, że było sporo wolnego miejsca na końcu sektora GC. Taka konstrukcja płyty sprawiła, że koncert w Warszawie w 2017 był liczniejszy o ok. 1 500 widzów.
Warszawa 2013.07.25 – Delta Machine Tour
2. Przychód na koncert
Berlin – 5 656 356 USD
Londyn – 5 263 537 USD
Lipsk – 5 199 680 USD
Monachium – 5 023 935 USD
Paryż – 4 664 546 USD
Dół tabeli wygląda następująco:
Ateny – 579 949 USD
Ljubljana – 678 768 USD
Nicea – 1 320 285 USD
Amsterdam – 1 351 102 USD
Kijów – 1 267 171 USD
Warszawa na tym tle wygląda przeciętnie. Na 31 pełnoprawnych koncertów, koncert z Warszawy zajmuje 13. miejsce ze sprzedażą o wartości 3 298 835 USD.
3. Koszt na osobę
Na koniec chyba najciekawsze zestawienie. Który koncert był najtańszy z punktu widzenia fana, a który najdroższy. Należy pamiętać, że jest to wartość uśredniona i zawiera zarówno ceny biletów z najtańszych kategorii i ceny biletów z pakietów VIPowskich. Bilety z najtańszych kategorii robią masę, ale bilety z kategorii najdroższych zawyżają średnią. Oczywiście sprawdzimy jak na tym tle miała się Warszawa.
Zurich – 110,49 USD / os.
Kopenhaga – 91,42 USD / os.
Hannover I – 85,09 USD / os.
Kolonia – 84, 13 USD / os.
Monachium – 83,64 USD / os.
Jak widać najdroższe bilety były w Szwajcarii i głównie w Niemczech. Również kosztowo koncert w Kopenhadze to średni interes. No to teraz na drugą nóżkę.
Ateny – 32,95 USD / os.
Kijów – 44,38 USD / os.
Cluj – 44,51 USD / os.
Bratysława – 56,47 USD / os.
Budapeszt – 59,43 USD / os.
Najtaniej było jechać w naszą część Europy od południowego Bałtyku w dół do Morza Śródziemnego. Dla całej wiosenno-letniej trasy średnia wynosi 71,75 USD / os. W 2013 ta średnia wynosiła 74,26 USD / os – małe zaskoczenie, ale to tylko statystyka. Pamiętajcie o tym.
Tym tekstem kończę podsumowanie pierwszej, europejskiej części trasy depeche MODE na Global Spirit Tour. Teraz nie pozostaje już tylko czekać na 23 sierpnia kiedy to w Salt Lake City wybrzmią pierwsze dźwięki Going Backwards.
Jeżeli nie czytaliście jeszcze wcześniejszych podsumowań, to zapraszam do części pierwszej i części drugiej o niedawno zakończonej trasie w Europie. Dane o frekwencji i sprzedaży pochodzą z publikacji na billboard.biz.
P.S. Tak na marginesie – statyna (statin) to składnik (syntetyczny lub pochodzenia naturalnego) dodawany do środków obniżających poziom cholesterolu i środków na odchudzanie. Andy ostatnio mocno schudł. Czyżby to była geneza nazwy firmy depeche MODE powołanej do ogarnięcia tej trasy? 😉
Zapraszam na drugą część, podsumowania pierwszego legu Global Spirit Tour, w którym przyjrzymy się mocniej setliście. Na potrzeby tego tekstu uprościłem set koncertowy, tzn wywaliłem wszystkie powtórzenia kawałków z ostatniej nogi Delta Machine Tour i z pierwszej nogi Spirit Tour. Powstały w ten sposób setlisty, które można zestawić ze sobą.
Najpierw uproszczony set A i B z jesieni 2013 i zimy 2014:
Intro (Welcome To My World) Welcome To My World Angel Walking In My Shoes Precious Black Celebration / Stripped Policy Of Truth / Should Be Higher / In Your Room Should Be Higher / Policy Of Truth Shake The Disease / The Child Inside / Slow Home / Judas / Blue Dress Heaven Behind The Wheel / Soothe My Soul A Pain That I’m Used To A Question Of Time Enjoy The Silence Personal Jesus A Question Of Lust / Condemnation / Leave In Silence / But Not Tonight / Somebody Halo Just Can’t Get Enough I Feel You Never Let Me Down Again Goodbye
W porównaniu do setlisty z ostatniej części trasy Delta Machine, wyleciało łącznie 19 kawałków. Nie ma nic z albumu Delta Machine: Welcome To My World/Angel/Should Be Higher/The Child Inside/Slow/Heaven/Soothe My Soul/Goodbye, oraz 11 kawałków z wcześniejszych płyt: Precious/Black Celebration/Policy Of Truth/Blue Dress/Behind The Wheel/A Question Of Time/Condemnation/Leave In Silence/But Not Tonight/Halo/Just Can’t Get Enough.
Na poprzedniej trasie zespół grał bardzo dużo numerów i miał tzw. Set A i Set B, choć tak naprawdę w przypadku Setu B, pod koniec trasy był on bardzo szczątkowy. Jeżeli mówimy o jedynym istotnym numerze, to należy właściwie wspomnieć o jedynym wykonaniu Stripped podczas drugiego koncertu w Madrycie 2014.01.18.
Również Somebody, Goodbye i Soothe My Soul zaliczyły pojedyncze wykonania na ostatniej nodze Delta Machine Tour, ale w tym wpisie nie zajmujemy się liczbą wykonań. Tu każdy kawałek ma 1 punkt i waży tyle samo. Niezależnie czy był wykonany 1 raz, czy też 50.
Po odjęciu numerów z aktualnie promowanych płyt (Delta Machine i Spirit), oraz odjęciu numerów, które wypadły z setu wychodzi, że nadal granych jest łącznie 13 numerów. Nie będziecie zaskoczeni jeżeli przeczytacie o takich kawałkach jak: Walking In My Shoes/Stripped/In Your Room/Shake The Disease/Home/Judas/A Pain That I’m Used To/Enjoy The Silence/Personal Jesus/A Question Of Lust/I Feel You/Never Let Me Down Again/ Somebody.
Jak już wspomniałem, Stripped i Somebody jest w tym zestawieniu tylko dlatego, że zostały jeden jedyny raz zagrane gdzieś w styczniu 2014. W innym przypadku nie znalazły by się tu.
OK, to przejdźmy do (uproszczonej) setlisty wiosna/lato 2017:
Intro Going Backwards So Much Love Barrel Of A Gun A Pain That I’m Used To Corrupt In Your Room World In My Eyes Cover Me Home / Shake The Disease / Judas A Question Of Lust Poison Heart Where’s The Revolution Wrong Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again Somebody / Strangelove Walking In My Shoes Heroes I Feel You Personal Jesus
Najciekawsze kawałki to te, które powróciły do setu po jakimś czasie. Mamy takich numer 4 (+1). Jest też jeden debiut. Mało. Na poprzedniej trasie było 9 kawałków, które nie były grane i wróciły do setu w stosunku do ostatniej części Tour Of The Universe. Przyjrzyjmy się tym numerom:
Corrupt – prawdziwy debiut tej trasy. Jeden z lepszych numerów tzw. „mało koncertowej” i z „mało lubianej” płyty.
World In My Eyes – kawałek wraca do setlisty po 4 latach przerwy. Numer grany po raz ostatni na amerykańskiej trasie Delta Machine. Utwór nie był już grany na jesienno-zimowej części Delta Machine Tour. Ostatnie wykonanie to Austin 2013.10.11.
Wrong – powrót po 7 latach do setu koncertowego. Jednen z najlepszych aranży na tej trasie. Ostatni wykon tego numeru miał miejsce w Dusseldorfie 2010.02.27.
Strangelove – jedno z większych zaskoczeń tej trasy. Szkoda, że tak oszczędnie grany numer. Szkoda, że w wykonaniu Martina. Szkoda, że nie w pełnej elektronice. Gdyby choć 2 na 3 z tych „szkód” był spełniony, to byłby to masakryczny hit tej trasy i szok porównywalny do tego, co przeżywaliśmy w 2009 roku słuchając tego kawałka na Tour Of The Universe. Powrót do setu po 8 latach posuchy. Ostatnie wykonanie – Salt Lake City 2009.08.25.
Heroes – na pewno pierwszy cover od czasu Route 66, który był grany na koncertach w 1990 na World Violation Tour. Pewnie wielu z Was zaliczyłoby ten numer do kategorii debiutów, w końcu utwór grany po raz pierwszy na żywo przez depeche MODE. No przez depeche MODE tak, ale gdyby być hiperskrupulatnym, to w czasach Composition Of Sound ten kawałek też był na tapecie. Nawet gdyby tak było, to po 37 latach najstarsi górale nie pamiętają już tego…
2017.06.12 Hannover V1
Global Spirit Tour w pełnej krasie. Za nami 2 części promocji albumu Spirit. Przed nami jeszcze 4, więc nawet nie jesteśmy na półmetku. Już teraz jednak widać, że trasa jest inna od poprzedniej. Z jednej strony Kerry Hopwood przepracował bardzo mocno aranże do setu, z drugiej strony zamiast pójść w ilość panowie poszli w zwartość.
On their last tour, the band came up with a cheeky fail-safe way to dodge picking what to play as Gore explains. “All of us threw songs into a hat and said, 'We might do these’ and gave them to our programmer. It was just too much, he ended up combusting!” Gore says with a chuckle. “Luckily this time Dave took it upon himself to put a basic set together, which we just then slightly tinker with so we had a set quite early on.” It’s a set that like with everything else the band does puts the fans first. “We have to play some tracks from the new album and then keep people happy by playing stuff from throughout our career”.
Osobą w 100% odpowiedzialną za wygląd setlisty na 3 nodze był Dave. To on ułożył set pod siebie, to on decydował o zmianach. Andy bardzo chciał zmian i był za tym, aby set wyglądał bliżej tego, co pamiętamy z Touring The Angel, niż to, co było na Tour Of The Universe. Był to jeden z powodów ścięcia między nimi i kultywowania szorstkiej przyjaźni na scenie.
Zachowawczość w setliście widać również w liczbie granych numerów z nowej płyty i tzw. powrotów. Znaczący trzon stanowią numery ograne od lat.
Czego możemy się spodziewać na jesieni w USA i Kanadzie? Osobiście nie spodziewam się niczego zaskakującego. Moje oczekiwania są takie, aby dowieźli ten set do końca trasy po Ameryce. Chciałbym, aby nie padł ofiarą przepisów o ciszy nocnej, aby Dave’a nie spotkały nagłe utraty głosu i żeby z tego i kilku innych powodów nie wypadły z setu takie numery, jak In Your Room, Wrong, Everything Counts, czy World In My Eyes. Siłą tego setu nie są rotacje kawałków, nie jest ich bogactwo (liczba utworów). Siłą tego setu jest wysiłek, jaki poświęcono na stworzenie (odtworzenie) kilku numerów na nowo. Niestety stało się to częściowo kosztem dalszego obdzierania z elektroniki takich stałych punktów jak Walking In My Shoes, Stripped i Enjoy The Silence.
23 sierpnia startuje trasa w Salt Lake City. Zobaczymy jak bardzo poobijani i co dowiozą nam Panowie ponownie w listopadzie do Europy.
_ W kolejnym wpisie zajmę się finansowym podsumowaniem trasy. Jest parę ciekawostek także w tym aspekcie.
Kornelia ma dziś 14 lat. Historia, którą chciała opowiedzieć w dużej mierze miała miejsca w podczas koncertu w Warszawie 25 lipca 2013, nie mniej życie dopisało ciąg dalszy podczas ostatniej wizyty depeche MODE w Polsce.
Tak się złożyło, że nie tylko Kornelia postanowiła napisać parę słów, ale też jej Mama i Sylwia, która była również świadkiem wydarzeń, ale najpierw oddajmy głos Kornelii…
[2017] To ja Kornelia. Przygodę z dM rozpoczęłam w 2010 roku po pierwszym koncercie rodziców w Łodzi. Mama przeżywała to wydarzenie puszczając ich muzykę non stop. Mając 7 lat doskonale rozpoznawałam utwory zespołu. Po wydaniu w 2013 płyty Delta Machine, kupiliśmy już 3 bilety na trasę koncertową. Co wydarzyło się na tym koncercie za chwilę mama opowie. Dodam jeszcze, że pierwszym utworem dM, w którym się zakochałam to Home i to była również słabość do Martina! O koncercie z 21.07.2017 r. powiem tyle, że był to dla mnie wyjątkowy koncert, a to z tego względu, iż wróciłam w to samo miejsce po 4 latach i z zupełnie innej perspektywy obserwowałam to co się wokół mnie dzieje! Prawdziwi fani, cudowna atmosfera i ja sama dojrzalsza. Koncert był cudowny, nie tak jak 2013, gdy Dave zwrócił na mnie uwagę, kruszynę wyginającą się pod sceną. Ten [2017] był inny, uczestniczyłam w nim, jako w pełni świadoma fanka depeche MODE. Szalałam i śpiewałam z rodzicami i ludźmi zakochanymi w zespole.
PGE Narodowy podczas koncertu depeche MODE 2017.
Koncert depeche MODE w 2017.
Kornelia w Warszawie 2013 i 2017.
PGE Narodowy podczas koncertu depeche MODE 2017.
Kornelia w Warszawie 2017.
Kornelia z Tatą 2017.
_
No właśnie, co się takiego wydarzyło 25 lipca 2013 roku? Historia wydała nam się na tyle interesująca, że poprosiłem, aby Panie opisały to wydarzenie, ze swoich perspektyw. Niby drobiazg, ale jednak. Wszystko „wyszło na jaw”, gdy z okazji 4 rocznicy koncertu promującego płytę Delta Machine w Warszawie odkopałem zdjęcia z akcji „Welcome To Poland”, aby przypomnieć Wam o tym wydarzeniu. Na jednym ze zdjęć była postać małej fanki, która zakręcała butelkę Coli…
Pod zdjęciem Kornelii zaczęły pojawiać się wpisy, że w tym roku też była widziana i też pod barierkami. Czytając komentarze poprosiłem świadków tamtych momentów o opisania tej historii i podzielenie się z innymi fanami.
Mama Kornelii:
[2013] Tak była przed barierką, przy scenie dla nas rodziców to był szok! A to dzięki Szefowi ochrony Depeche Mode, który „porwał” ją z naszych rąk. Dzięki Niemu Kornelia i my przeżyliśmy niezapomniane chwile!!! Kornelia pozdrawia Wszystkich, którzy byli przy niej!!!
Teraz po koncercie [2013] wygląda to tak, że to nie ja włączam rano płyty, tylko Kornelia. dM ma w 100% nowego fana, a ja cieszę się, że mam z kim się cieszyć….!
Mama Kornelii jeszcze wróci, tym czasem Sylwia też miała okazję obserwować całe zdarzenie i tak to opisała ze swojej perspektywy:
[2013] Ona była przy barierce przede mną!!! Dave jak ja zobaczył oniemiał i pogonił kogoś ze swoich, żeby dali jej zatyczki do uszu!!! Ktoś przyszedł i dał, potem Dave przyszedł i sprawdził, uśmiechnął się odmaszerował :)) !!!
[2017] Był to koncert z 2013 r, pojechaliśmy na niego z grupa 3-miejskich depeszy 🙂 udało nam się pamiętam, podejść bardzo blisko pod same barierki – tak blisko jak nigdy – na własne oczy widziałam pot spływający z klaty Dave’a ;))) Sytuacja była niesamowita, mianowicie po mojej prawej stronie zobaczyłam mała dziewuszkę, pomyślałam – kurcze – dobrze, że jest po za barierkami, bo byśmy ją zgnietli, albo nic by nie zobaczyła. Była blisko sceny, a ja blisko niej bo widziałam jak śpiewa słowo za słowem :)) Mała drobna blond piękność i w pewnym momencie patrze, a Dave stanął, patrzy na nią wyraźnie poruszony. Pokrecił głowa i gdzieś poszedł…. za chwile patrze biegnie jakiś chłopak z wielkimi słuchawkami i coś podaje małej :). Była to właśnie Kornelia :). Kornelia założyła stopery, a Dave przyszedł sprawdzić, czy tak się faktycznie stało!!! Dave kiwnął głową i wrócił do śpiewania :). To jedno z lepszych moich wspomnień z koncertowego życia z dM w moim życiu.
Obiecałem, że jeszcze Mama Kornelii napisze kilka słów:
[2017] To był cudowny, słoneczny dzień 25.07.2013 r. Wieczór miał być jeszcze lepszy!!! Dotarliśmy w trójkę na Stadion Narodowy o godz. 19. Kornelia zmęczona i równocześnie zachwycona zamieszaniem klapnęła pod bramką na płycie. Znaleźliśmy się dość blisko sceny. Mąż posadził córkę na barierkach, żeby lepiej widziała to co będzie się działo na scenie. Ten ruch spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony polskiej ochrony. To całe zamieszanie dostrzegł Szef ochrony zespołu, który zapytawszy o zgodę wziął Kornelię i zaprowadził ją pod scenę ku naszemu zaskoczeniu pomieszanemu ze szczęściem!!! Przy utworze Policy of Truth córkę zauważył Dave, który przesłał jej buzziaka, po czym koszykarskim gestem ogłosił 'czas’ i kazał jej dać w trosce o jej słuch stopery. Kornelia cała w skowronkach przetańczyła resztę koncertu pod sceną, po czym ten sam super człowiek oddał ją nam i setlistę koncertu!!! To były niezapomniane chwilę!!! Szkoda tylko, że nie mamy zdjęć przy scenie. Wiem, że jakieś panie robiły zdjęcia, ale nie mogę do nich dotrzeć
Setlista z Warszawy 2013, którą dostała Kornelia od ochrony zespołu.
Kornelia z Tatą 2013 i 2017.
Kornelia z Tatą 2013.
Kornelia z ulubioną czytanką 2013.
Secret To The End – Koncert depeche MODE w 2013.
Kornelia w Warszawie 2013 z Tatą.
A że wszystko, co tu przeczytaliście, to najprawdziwsza prawda, to może poświadczyć o tym poniższy film:
A tu z innej perspektywy (choć nie tak fajnie jak na poprzednim klipie):
Dziś pierwszy wpis nadesłany przez Jarka Bugajnego wpis podsumowujący z jego punktu widzenia koncert w Warszawie. Zapraszamy do lektury.
Nie będę się rozpisywał i robił ochów i achów jak to fajnie, że zespół był na pełnych obrotach i nie było po nich widać że już by chcieli przerwę. Wszyscy na forach i na fejsie piszą o względnie dobrej akustyce, a ja mam zgoła odmienne wrażenia – pod względem akustyki dla mnie to był najgorszy koncert DM w jakim uczestniczyłem. Zaznaczam, nigdy się nie skarżyłem na akustykę, ja jeżdżę zobaczyć zespół i drzeć ryja na KONCERCIE. Jak bym oczekiwał idealnej akustyki to bym poszedł do Filharmonii.
Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec tego jak w 10 rzędzie na środku sceny moje uszy i trzewia były gwałcone przez
stopę od perkusji która powodowała tak straszliwy łomot basu że niemal nie było słychać pozostałych instrumentów. Głos Gahana i gitara Gora ledwo się przebijały a pozostałe partie muzyczne zginęły. Szczególnie ucierpiały na tym Heroes i Stripped.
Nie pamiętam kiedy tak bardzo bolały mnie uszy jakby miały zaraz krwawić. Moje wrażenia dźwiękowe nie były osamotnione, bo to samo czuły osoby najbliżej mnie stojące. Jeden Szwajcar i Niemiec powiedzieli, że to samo czuli chyba w Sztokholmie (a nie jestem pewny miasta).
Drugie spostrzeżenie to niesamowita nerwowość i zawziętość w kolejce EE pod 4 bramą. Ja tam byłem z doskoku bo zaprzysiągłem sobie że nigdy nie kupie biletu EE i tego się trzymam. Pierwsza bitka miała miejsce między 5 a 6 rano kiedy koczowników było już dobre pół setki. Poszło o zajmowanie znajomym kolejki, których jeszcze nie było. Podobno pierwsza osoba była już w południe w czwartek (chyba jakiś Andriej z Ukrainy), pod stadionem spało 22 osoby apotem zaczęły przybywać następne. Niestety po raz 3. (po Warszawie 2013 i Łodzi 2014) stwierdzam, że stanie pod samą sceną to już nie to samo co kiedyś. Wcześniej byłem otoczony samymi fanatykami znającymi każdy tekst, poznającymi kolejny utwór po pierwszych taktach. Teraz takich osób jest mniej więcej połowa EE – reszta to po prostu osoby które było stać na droższy bilet i nie chciały po prostu czekać od rana. 3 sprawa bramy.
Byłem pierwszą osobą pod stadionem poza EE o 5 rano więc sobie kalkulowałem. Początkowo usadowiłem się pod 11, ale obliczyłem, że odległość z 10 do stadionu jest o połowę krótsza. Po rozmowie z ochroną doszedłem do wniosku że trzeba przejść pod 2 lub 3 – nie dlatego że tak jest napisane na bilecie ale dlatego że i tak wejście na stadion jest z tamtej strony. Około godziny 10 przyszedł gość z LN (którego potem pozostali pracownicy określili jako guru i jeśli on coś mówi to jest to święte) który zasugerował przejście pod 11, bo co prawda rzeczywiście wejście jest od 2 i 3 i trzeba będzie spod 11 obejść cały stadion, ale właśnie dlatego ta brama będzie otwarta równo o 17:00 a 3 o 17:05 co rzeczywiście miało miejsce. Mi bieg zajął 2 minuty (dystans około 0,5 km) więc się opłaciło. SMS kierujący osoby z biletami pod bramę 11 przyszedł o 10:56 więc informacja od pana okazała się cenna, ale tłumów jeszcze o 14:00 nie widziałem.
Generalnie wrażenia dobre, ale zimą chciałbym być czymś zaskoczony, Szczególnie czekam na Kraków i Gdańsk które będą debiutowały na mapie DM. Na koniec mały paradoks – byłem wcześniej na Narodowym 3 razy – za każdym razem dach był zamknięty (w sensie rozłożony) i nie padało, a teraz był otwarty i padało… 🙂
_
Zdjęcia i tekst Jarek Bugajny. Redakcja MODE2Joy.pl nie ingeruje w treść, bez wyraźnej zgody i akceptacji autora wpisu. Wpisy mają charakter autorski i odzwierciedlają spojrzenie na temat autorów.
Trzy miesiące trasy minęły w sposób zaskakująco szybki. Jeszcze w maju głowiliśmy się co się pojawi w secie, tymczasem Panowie z depeche MODE już smażą tyłki na plaży i poddają zabiegom swoje umęczone od permanentnego wciskania tego samego zestawu klawiszy palce.
Zapraszam na trzyczęściowe podsumowanie zakończonej właśnie odsłony Global Spirit Tour po Europie.
Szydera mi się włączyła, ale trudno nie ciągnąć łacha, gdy mamy za sobą pierwszą część najbardziej niezmiennej trasy od czasu… i tu miałem wpisać World Violation Tour, ale tak naprawdę jak popatrzy się na zbiorcze sety z pierwszych części każdej z minionych tras, to właściwie każda z nich na początku jest przestatyczna w wykonaniu Dave’a. Ewenement w postaci trasy z 2013 z setlistą A i B… był naprawdę ewenementem. Czas na zmiany przyjdzie pewnie później. Najgroźniejsze dla setlisty są właśnie te modyfikacje, bo ich ofiarami padają przeważnie najfajniejsze kawałki.
Na tej trasie brak jest rarytasów w postaci Fly On The Windscreen, Master And Servant, a Everything Counts ma taką pozycję, że byłbym bardzo zdziwiony, gdyby ten numer wycięli wracając do Europy.
Miałem okazję widzieć depeche MODE na tej trasie 6 razy w mniej więcej co miesięcznych odstępach. Dało to bardzo fajny obraz, jak w miarę rozwoju trasy zespół wchodził na coraz wyższe obroty i miło było patrzeć jak z koncertu na koncert ich występy stają się coraz lepsze. O moich pierwszych wrażeniach napisałem zaraz po powrocie z Amsterdamu i Antwerpii. Kolejne występy w Hannoverze, Rzymie i Warszawie utwierdziły mnie w przekonaniu, że zespół im dłużej w trasie tym nabiera rozpędu, wchodzi na swój poziom i z koncertu na koncert dociera się coraz bardziej. Gdyby tylko scena była bardziej okazała.
Koncerty w Rzymie i w Warszawie były o wiele lepsze od występów w Amsterdamie oraz Antwerpii. O ile zdania co do setlisty nie zmieniłem, to w przypadku zespołu przyjemność z ich oglądania z koncertu na koncert była coraz większa. Ostatni koncert jaki widziałem w Warszawie był dla mnie prawdziwą ucztą i to pomimo granego w koło jednego setu.
Jak już napisałem Delta Machine Tour była pod tym względem ewenementem. 12 wariacji setu A i do tego set B. Tym razem marzenia o usłyszeniu czegoś nowego na jedynym podwójnym koncercie w Hannoverze ograniczyły się tylko do Martina, który jak zwykle nie zawiódł. Ale po kolei:
Później trasa przebiegała już właściwie bez zakłóceń i jedynym razem, kiedy światowe agencje podniosły brew zainteresowania trasą, to był moment oddwołania koncertu w Mińsku na Białorusi. Oficjalną przyczyną odwołania było zatrucie żołądkowe Dave’a. Następnego dnia zespół wydał oświadczenie, że planuje powrócić do Mińska i zagrać ponownie tam koncert, a wszystkie sprzedane bilety zachowują ważność.
Wszyscy czekaliśmy na jedyny podwójny występ w Hannoverze, ale okazało się, że Dave pojechał z tym samym setem co każdej nocy. Do tego jeszcze wywalił z setu jeden numer. Jedynie Martin stanął na wysokości zadania, choć przez całą europejską nogę był bardzo zachowawczy (jak nie niego).
Na trasie doczekaliśmy się również jedynie dwóch występów festiwalowych (1 mniej niż w 2013), ale o tym bardziej szczegółowo w będzie dalej.
2. Setlista
Intro Going Backwards So Much Love Barrel Of A Gun (frag. The Message) A Pain That I’m Used To Corrupt In Your Room World In My Eyes Cover Me Home / A Question Of Lust / Shake The Disease / Judas A Question Of Lust / Home Poison Heart Where’s The Revolution Wrong Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again Somebody / Strangelove / Judas Walking In My Shoes Heroes / – I Feel You Personal Jesus
Na tej nodze fani mieli okazję usłyszeć 6 wariacji setu. Z czego prym wiódł set nr 1:
Set 1: A Question Of Lust / Somebody [26] – pozostałe koncerty
Set 2: Shake The Disease / Strangelove [1] – Hannover 2
Set 3: A Question Of Lust / Strangelove [1] – Berlin
Set 6: A Question Of Lust / Judas [1] – Gelsenkirchen
Dla porządku trzeba odnotować, że Martin po koncercie w Bratysławie 2017.05.20 dokonał małej rotacji i od koncertu w Budapeszcie 2017.05.22Home wykonywane jest jako drugie, a wcześniej publika słyszała kawałek w wersji pianinkowej….
Ostatnim zwrotem akcji na tej nodze było jednorazowe usunięcie z setu Heroes na drugim koncercie w Hannoverze 2017.06.22. Do tej pory nie wiadomo jakie były faktyczne powody tej zmiany, choć Dave pokazywał ze sceny, że gardło… <serio?>
Największym zaskoczeniem trasy, jeżeli chodzi o grane kawałki było wykonanie Strangelove po raz pierwszy od koncertu Salt Lake City 2009.08.05. Więcej w kolejnym wpisie…
Intro Going Backwards Barrel Of A Gun (frag. The Message) A Pain That I’m Used To Corrupt / – In Your Room World In My Eyes Cover Me Somebody / Judas Where’s The Revolution – / Wrong Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again Home Walking In My Shoes I Feel You Personal Jesus
Mieliśmy również dwa występy ze skróconą setlistą zagrane na festiwalach. Set festiwalowy (razem z intro) liczył 18 kawałków, w porównaniu do standardowego setu ruchy były wręcz tektoniczne.
Martin zaśpiewał Somebody na zmianę z Judas, a Dave najpierw zaśpiewał Corrupt, po czym wywalił go ze swojego setu, a w zamian za to w drugiej części koncertu w Lisbonie pojawił się Wrong.
2. Po albumach
Wszystkich zagranych na tej nodze kawałków było 26, z czego mieliśmy jedno Intro, 6 numerów wykonanych przez Martina i 19 w wykonaniu Dave’a.Heroes zaliczam do Spirit razem z Intro. 21 w pełnej elektronice (w tym Intro), 5 plumkanych.
Construction Time Again – 1
Some Great Reward – 1
The Singles 81>85 – 1
Black Celebration – 2
Music For The Masses – 2
Violator – 3
Songs Of Faith And Devotion – 4
Ultra – 2
Playing The Angel – 1
Sounds Of The Universe – 2
Spirit – 7
Plasuje to setlistę A.D. 2017 gdzieś pomiędzy The Singles Tour 86>98 [22 kawałki], a Exciter Tour [29 kawałków]. Pamiętajmy jednak, że przed nami jeszcze 4 części trasy. Przy planowanych ok. 150 koncertach powinniśmy się spodziewać dalszych zmian.
3. Geografia
depeche MODE zawitało na tej trasie w Europie do 32 miast w 20 krajach. Najliczniej reprezentowane były:
Niemcy – 9
Włochy – 3
Francja – 3
Rosja – 2
Pozostałe kraje to łącznie 16 koncertów.
_ W kolejnym wpisie zajmę się szczegółowo setlistą kawałek po kawałku i pokuszę się o kilka porównań i zestawień.
Dziś mieliśmy okazję odwiedzić PGE Narodowy i zobaczyć jak wygląda stan budowy sceny i pozostałych elementów na płycie. Zapraszamy na relację z gospodarskiej wizyty.
Wygląda to co najmniej obiecująco. Szkielet sceny już stoi. Właściwie jest już gotowa część za którą odpowiedzialny jest organizator koncertu. Doskonale widać podłogę na której zostanie położona podłoga właściwa, którą wozi ze sobą zespół. Widać stelaż do którego zostaną podwieszone konstrukcje na których zostanie zamontowane oświetlenie sceniczne. Całość okryta jest nieprzepuszczalnym materiałem, który chroni zespół i ekipę techniczną od światła dziennego, wiatru, deszczu i wzroku ciekawskich.
Kolejną dobrą informację podało dziś LN na swoim fanpage’u:
Dziś również pracownicy PGE Narodowego w krótkiej rozmowie zapewnili, że mają dyspozycję złożenia zadaszenia nad płytą i póki co status jest taki, że w piątek zobaczymy gwiazdy w czasie Personal Jesus (o ile nie będzie padać 😉 )
Na koniec przypomnienie wytycznych i zaleceń jakie przygotowało Live Nation dla wszystkich udających się na piątkowych koncert. Nigdy za wiele się powtórzyć.
A teraz zapraszamy na wycieczkę po stadionie, powstającej scenie, namiocie akustyków i dodatkowym nagłośnieniu, jakie zostanie zawieszone na czas koncertu na obiekcie.
PGE Narodowy dach na stadionie przed koncertem depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy, budowa filarów na nagłośnienie, na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
PGE Narodowy budowa sceny na koncert depeche MODE 2017.07.19
Ten tekst to taki suplement do wpisu, jaki pojawił się ostatnio na blogu MODE2Joy. Często się pytacie o to, czy dach będzie zamknięty, czy otwarty w czasie koncertu i co to właściwie znaczy. Tak się składa, że w przypadku tej konstrukcji na PGE Narodowym pewne pojęcia należy rozumieć odwrotnie, niż potocznie się ich używa.
Dach na stadionie, a raczej część ruchoma dachu (bo przecież trybuny są zadaszone i to permanentnie) ma konstrukcję parasola i opisując stan w jakim się znajduje ruchoma część dachu należy używać pojęć jakich używam przy opisywaniu funkcji parasola.
Jeżeli mówimy, że parasol jest otwarty (czytaj rozłożony), to mamy na myśli poniższy obrazek po prawej. Podobnie należy rozumieć otwartość dachu.
Stadion Narodowy – rozłożony dach.
Parasol rozłożony.
Jeżeli mówimy, że parasol jest złożony (czytaj zamknięty), to mamy na myśli jego stan jak na poniższym lewym obrazku. Podobnie mówimy o dachu na PGE Narodowym.
Parasol złożony.
Stadion Narodowy – złożony dach.
Warto sobie przyswoić te pojęcia w takiej postaci, żeby potem być precyzyjnym i nie rozczarować się w oczekiwaniu na złożony lub rozłożony dach.
Najprawdopodobniej organizatorzy w ten sposób nie chcą powtórki z Berlina, gdzie dwa duże koncerty – depeche MODE i U2 były właściwie na basenie. Stadion ten nie ma dachu i ludzie przemoczeni wychodzili z koncertu wcześniej, bo nie byli w stanie wytrzymać.
Po co ten dach?
No właśnie. Po co? Zacznijmy od początku. Obiekt, który powstał na gruzach Stadionu 10-lecia ma tyle wspólnego ze stadionem, że jeszcze do niedawna miał w nazwie to słowo do czasu, aż sprzedał prawa do nazwy jednej firmie energetycznej.
Tak na prawdę jest to kompleks biurowo-usługowo-rozrywkowy z funkcją stadionu, potocznie zwanym „Narodowym”. Mecze piłkarskie, to ułamek wszystkich wydarzeń, które dzieją się na tym obiekcie. Obiekt zbudowano godząc się na pewne kompromisy, aby po zakończeniu EURO2012 mógł na siebie zarobić. Jednym z kompromisów jest kwestia odwonienia płyty na której będzie stać scena na piątkowym koncercie i będą skakać fani.
Pamiętny przykład z „Basenem Narodowym” podczas meczu z Anglią był tego koronnym dowodem. Wystarczy, że więcej popada i dreny zamontowane w płycie PGE Narodowego przestają być wydolne. Dzieje się tak ponieważ cała infrastruktura obsługująca wydarzenia całostadionowe znajduje się pod płytą „stadionu”. Pod tą płytą znajdują się również parkingi.
Stadion Narodowy – przekrój.
Jak działa składanie dachu?
Konstrukcja parasola nad Narodowym jest taka, że dach można użytkować pod warunkiem, że w momencie składania i rozkładania nie będzie na płycie ludzi lub kosztownych konstrukcji. Proces składania i rozkładania trwa na tyle długo, że przy agendach wydarzeń rozpisanych minutowo nie można pozwolić sobie na przestoje nawet 20-30 minutowe. Po za tym przy sprzęcie wartym grubą kasę nikt nie zaryzykuje zabaw z dachem. Lejącą się wodą ze składanego dachu, czy dopuszczenie do zamoknięcia sprzętu podczas rozkładania nie wchodzą w grę. Dach rozkłada się z prędkością m/w 4 metrów na minutę. Dlatego po wydarzeniach z 2012 dmucha się na zimne i z dużo większym wyprzedzeniem rozkłada się dach już na całą imprezę wraz z procesem montażu i demontażu sceny.
Koncert w Warszawie co raz bliżej niedawno organizator ogłosił kilka ważnych szczegółów koncertu. Warto się wcześniej przygotować, żeby dobrze zaplanować dzień, bo atrakcji tego dnia związanych z koncertem będzie na bogato.
Najważniejsze godziny dla fanów wyglądają następująco:
Podane godziny są orientacyjne. Koncert to wydarzenie dynamiczne, więc zawsze należy brać pod uwagę, że mogą się czasy opóźnić.
Obecnie wchodzenie na koncerty to nie to samo co kiedyś. Od pewnego czasu obowiązują zaostrzone standardy przekraczania bramek, wobec tego przygotujcie się na dłuższe czasy spędzone przy wejściu. Mówiąc w skrócie dłużej przechodzi się bramki, szczególnie etap kontroli osobistej jest dokładniejszy, oraz można się spodziewać nie wpuszczenia i odesłania do depozytu.
Dlatego warto wziąć pod uwagę kilka rad, które sprawią, że Ty wejdziesz szybciej, a innym nie będziesz opóźniać wejścia.
Zasada generalna – zabierz tyle ile jesteś w stanie założyć na siebie lub po kieszeniach. Zabieraj tylko takie rzeczy, które będziesz mógł łatwo się pozbyć, lub zabierasz z myślą o tym, że wyrzucisz je przed wejściem na stadion. Wszystko, co przeczytasz poniżej wynika właśnie z tej generalnej zasady.
Pod stadionem – Ludzie do piknikowania pod bramami zabierają ze sobą różne rzeczy. Krzesła piknikowe, ogrodowe, na ryby, siedziska ze styropianu, albo po prostu arkusze styropianu, karimaty. Wszystko to bądź pewien, że zostawisz przed bramą. Na pewno z tym nie wejdziesz.
Parasole – Jeżeli będzie padać, to parasol przyda Ci się tylko przed bramą. Nikt nie pozwoli Ci wnieść parasola na stadion. Lepszy będzie sztormiak lub foliowa peleryna, którą gdy nie będzie padać można zwinąć do kieszeni, albo zrobić z tego siedzisko (w przypadku sztormiaka).
Worek foliowy – zimą bardziej się przyda, ale teraz jeżeli wiesz, że będzie dla Ciebie za zimno, albo będzie padać lub planujesz rozebrać się do prawie rosołu, to warto mieć w kieszeni foliowy worek tak 100-200 litrów. Do niego spakujesz przed koncertem mokre ciuchy, kurtki. Można też grupowo się spakować do jednego worka, a potem pod nogi. Nie będzie szkoda, jak ktoś skopie, a i przed koncertem będzie na czym usiąść lub położyć się.
Jeżeli nie masz worka, to po prostu przewiąż, zaczep wszystko w pasie, tak aby mieć ręce swobodne lub upchaj po kieszeniach.
Buty – wiem, że fajnie jest wyglądać jak fan depeche MODE, ale pamiętaj, że na koniec dnia będziesz musiała w tym wrócić do domu, hotelu lub zaliczyć AfterShowParty. Warto zaopatrzyć się we wkładki żelowe do swoich newrocków lub martenów. W każdym sklepie sportowym znajdują się takie wkładki. Skutecznie pomagają w wytrzymaniu i długim staniu pod stadionem, na koncercie i na afterze.
obów
Ja osobiście stosuję inną metodę – zakładam letnie buty każdego depesza, czyli conversy (lub converso-podobne) za kostkę w wersji „all black”. Do tego wkładki żelowe, jest i względnie wygodnie, i lekko, i depechowo.
Ci co walczą o barierki wcale nie biegają w ciężkim obuwiu, tylko w lekkich butach w czarnym kolorze. Barierka jest warta tego, aby poświecić wygląd kosztem wygody i łatwości dotarcia pierwszemu pod scenę.
Dusseldorf 2013.07.03
Spodnie – polecam bojówki. Niezależnie czy w wersji krótkiej czy długiej. Skutecznie zastępują plecak.
Plecaki, wielkie torby – zostaw w domu. Zbyt duża torba, zbyt duży plecak powodują, że możesz zostać poproszony o oddanie go do depozytu. Sama przez to później wejdziesz, a i innym opóźnisz wejście. Z resztą regulamin koncertu wyraźnie wspomina o zakazie wnoszenia dużych plecaków i toreb.
Z tego typu rzeczami obowiązuje ta sama zasada, co w komunikacji. Plecak dołem, w tłumie możesz przeszkadzać innym trzymając go na plecach.
picie
Napoje – nie wniesiesz dużych butelek. Butelki muszą być bez zakrętek, najlepiej jedną schować do kieszeni i potem po przejściu ostatniej bramki zakręcić. Na bramkach każą Wam wyrzucić cokolwiek, czy jest to w szkle, czy w plastiku i jest duże. Wynika to z dwóch powodów:
Kasa – najemcy muszą zarobić na rozwodnionym piwie i innych napojach.
Bezpieczeństwo – butelka z wodą lata daleko i może trafić np na scenę.
Warto nabyć napoje w takich opakowaniach, jak powyżej. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie wyląduje w koszu. Patent od lat stosowany przez zachodnich fanów na koncertach.
Na stadionie zawsze dostaniemy picie w kubku plastikowym. W Niemczech przygotowywane są specjalne kubki, w Polsce nie wpadli jeszcze na ten pomysł.
Jedzenie – podobnie jak z napojami. Lepiej mieć coś co potem jako papierek wyląduje w koszu lub kieszeni.
Numerki pod stadionem – Jeżeli będziecie pod stadionem oznaczać się numerkami, to przyzwoitość nakazuje je honorować. Czasami ochrona koncertu oznacza potem, tych najwytrwalszych specjalnymi opaskami, które upoważniają do wejścia do FOS / GC. Więcej o samych numerkach w kolejnym tekście.
Dach na Narodowym – Wg stadionu dach na Narodowym będzie otwarty czyli zamknięty. Warto pamiętać, że na stadionie dach działa jak parasol, kiedy mówi się, że jest otwarty, to jest rozłożony jak parasol w czasie deszczu. Kiedy słyszycie, że dach jest zamknięty, to wcale nie jest otwarty tylko złożony, jak parasol gdy nie pada.
To chyba tyle tak z grubsza. Coś pominąłem, albo macie jakieś jeszcze pytania, wątpliwości? Piszcie w komentarzach, albo na FB, G+ lub Twitterze.
Londyn był drugim miastem (po Sztokholmie), w którym na 3 dni otwarto specjalny sklep Spirit Store. O dodatkowych atrakcjach, jakie przygotował dla fanów zespół, pisał wcześniej @Martini w poście Sklepik z gadżetami.
miejsce
Spirit Store został ulokowany na Camden Stables Market. Kiedyś w miejscu tym mieściły się stajnie i szpital dla koni. Niezwykły klimat, liczne sklepy z ubraniami i akcesoriami, bary i knajpy – wszystko to powoduje, ze można tam spędzić bez problemu kilka godzin.
spirit store
Umieszczony na piętrze jednego z budynków – oznaczony flagami znanymi z Where’s The Revolution. Przed wejściwem ustawiono barierki, bo przecież każdy fan depeche MODE musi trochę pokolejkować 😉 Do sklepiku wpuszczano po 6 osób.
A w środku gadżety – niektóre podobne jak w sklepiku pod halą/ stadionem, ale też kilka dodatkowych. Ogólnie sklep nie zrobił na mnie dużego wrażenia, pomimo aranżacji. Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł na takie sklepy jest świetny i fani dostali od zespołu coś więcej niż na poprzednich trasach. Marketingowa otoczka, mająca zapewne źródło w stajni Sony. Nie narzekam więc i cieszę się, że mogłam odwiedzić Spirit Store. Podobno sklep pojawi się jeszcze w dwóch miejscach…
Podobnie jak to było 4 lata temu po zobaczeniu dwóch koncertów przygotowałem dla Was moją autorską analizę setu. Miałem okazję już zobaczyć zespół na żywo i ponieważ dostawałem pytania jak się ma ta setlista na żywo, niniejszym śpieszę donieść, że ma się dobrze… ale czekają ją zmiany.
Zacznijmy od ogólnych wrażeń – zespół ambitnie wyznacza sobie ponownie 22-kawałkowy set. To dobrze. Nie mniej, doświadczenie podpowiada, że na koniec tej trasy skończymy z 21 lub 20 kawałkami. Trudno nie odnieść wrażenia, że set stanowi wyzwanie dla zespołu i dla publiki.
Na scenie jest dosyć ciemno. Nie wiem czemu, ale przez sporą część koncertu zespół przebywa w takim mroku, że zastanawiam się, czy czasami gdzieś po drodze nie zgubili jednej ciężarówki ze sprzętem oświetleniowym.
Muzyka jest za cicho, zdecydowanie za cicho. Poza tym zaburzone są proporcje między instrumentami, przy niektórych kawałkach słychać to bardzo wyraźnie.
Intro – a właściwie dwa intra. Zespół zaczyna koncert od kawałka Revolution z repertuaru The Beatles z białego albumu, a potem przechodzi w bliżej nieokreślone dźwięki intra na których pojawiają się doskonale znany motyw nóg z płyty. W miarę narastania napięcia nogi przybliżają się na ekranie. Intro jak intro. Właściwie po pierwszych dźwiękach Going Backwards nikt nie pamięta, że coś wcześniej było.
Going Backwards – otwieracz koncertu. Z jednej strony naturalne, że ten numer otwiera koncert, skoro jest numerem jeden na płycie. Nie mniej w mojej ocenie ustępuje on temu, jak brzmi na albumie. Za wolno się toczy. Fajna wizualka rozświetla scenę i mroki panujące w koło.
Szkoda tylko, że w okresie Promo spalili ten otwieracz grając go na początku setu. Mogli powtórzyć patent z Delta Machine Tour, gdzie otwieraczem na promo był Angel, a dopiero potem Welcome To My World.
Amsterdam 2017.05.07
So Much Love – pierwszy szybki numer w secie i przyznam się, że bardzo mi przypadł do gustu. Do tego rewelacyjna wizualizacja zsynchronizowana z kawałkiem. Prosty patent, a jak działa – zespół śpiewający pod płotem, gdzieś na jakimś boisku, a wszystko w czerni i bieli. Szkoda, że większość publiki nie reaguje, nie zna i po prostu stoi. Dla mnie bomba.
Amsterdam 2017.05.07
Barrel Of A Gun – Dave bardzo dobrze się bawi przy tym numerze wplatając cytat z hip-hop’owej klasyki lat 80. The Message – Grandmaster Flash & The Furious Five – Don’t push me, ’cause I’m close to the edge I’m trying not to lose my head (niestety). A publika nadal stoi. Poza tym fatalne światło i wykorzystanie ekranu mocno dyskwalifikują ten numer w secie i w tym miejscu. Gdyby to ode mnie zależało wywaliłbym go z setu, albo przesunął w inne miejsce poniżej Gore’a.
A Pain That I’m Used To – numer powinien pozostać tam gdzie był stworzony, czyli pod potrzeby setu do Delta Machine Tour. Drugi raz to samo w tym samym aranżu pachnie odgrzewanym kotletem. W zamyśle miał to być numer, który miał podnieść tempo po wolnym i walcowatym Barrel Of A Gun. Chyba jednak tego zadania nie spełnia, bo publika nadal stoi.
Corrupt – jeden z lepszych numerów z Sounds Of The Universe. Problem polega na tym, że znowu jest zjazd tempem w dół, a chyba spora część publiki postrzega go jako kolejny mało znany numer. W każdym razie ludzie nadal stoją.
In Your Room – Bardzo wielu ostrzyło sobie na ten kawałek zęby, bo podobno w końcu grają wersję albumową. Bogowie! Oto modły zostały wysłuchane! W 2009-2010 narobili ludziom smaka grając intro z albumu, a potem pojechali znowu Zefirem. Tym razem nie było już ściemy i chłopaki pojechali po całości albumem… no prawie. Bo tak naprawdę jest to miks wersji z singla, albumu i JeepRockMix. Im dłużej numer trwa, tym JeepRock przebija się co raz mocniej, by właściwie stać się głównym motywem kawałka. Jeżeli ktoś czeka na to, że zespół przywrócił w 2017 wersję koncertową z 1993, to niech porzuci nadzieje. Patent był następujący – szkielet wersji granej od 1998 roku został obłożony barwami z 1993, Martin porzucił gitarę na rzecz klawiszy, a pomiędzy to włożono charakterystyczne motywy z JeepRockMix. Alan nie zmartwychwstał do tego kawałka. Publika nadal stoi, tym razem jakby w transie posikana ze szczęścia, że ten numer grany jest w wersji bliskiej oryginału.
Wizualka ciekawa, ale zbyt fabularna – dwoje tancerzy w ciasnym pokoju, który na koniec okazuje się brudną halą produkcyjną.
Antwerpia 2017.05.09
World In My Eyes – Nowe intro tego numeru podrywa w końcu publikę do lotu. Na dobrą sprawę 8 kawałek w secie jest tak naprawdę faktycznym początkiem koncertu. Dopiero ten numer sprawia, że ludzie ruszają się z krzesełek, a pod sceną robi się goręcej, a nie jak w kinie. Bardzo fajne intro połączone z wersją singlową sprawia, że kawałek hipnotycznie buja i pobudza swoim tempem fanów do reakcji.
Cover Me – Po poprzednim numerze zespół i fani zgodnie idą za ciosem. Ten numer jest we właściwym miejscu w secie. Świetny numer na zejście Dave’a, kończy pierwszą odsłonę głównego setu. Numer rośnie w moim prywatnym rankingu w miarę trwania trasy. Ten utwór robi i to konkretnie koncert. Do tego genialnie klimatyczny film zazębiający się z numerem potęgują wrażenie. Na poprzedniej trasie był duet 2 wizualizacji – tej z Heaven i z Goodbye. Tu takie duo to właśnie wizka do Cover Me i So Much Love. Anton coś ma na punkcie kosmosu i astronautów. Kolejna trasa i kolejny film o astronaucie. Kto wymieni wszystkie wizuale z astronautą?
Home / A Question Of Lust / Somebody – co ja mogę powiedzieć… jak kolega podziękował Martinowi w Antwerpii za koncert w Amsterdamie, to potem dostał od nas zjebę za to, że podziękował za Home,A Question Of Lust i Somebody. Dobrze, że to początek trasy, a Martin lubi zmiany i niestałość. Dzięki temu, że jest nieprzewidywalny w tym co robi, jest szansa na kolejne kawałki. Na The Things You Said nie macie co liczyć.
Poison Heart – numer na płycie jest jednym z moich ulubionych. Uwielbiam go za klimat, tekst, flow i co tam jeszcze. Świetne połączenie elektroniki z amerykańskimi klimatami. Niestety na koncercie rozczarowuje. Obrany z elektroniki brzmi bardzo barowo. Do tego śpiew Dave’a nie do końca mi tu pasuje. Niestety, ale to jest jedno ze słabszych miejsc w secie.
Wrong – Po World In My Eyes kolejny killer tej nocy. Kawałek z tym intrem jest mocarny. Tak depeche MODE powinno aranżować numery na koncerty. To powinien być stały kawałek w secie na trasach. Jeżeli wywalą ten numer na tej trasie, tak jak na poprzednich wywalili Fly On The Windscreen, czy Master And Servant, to ja serdecznie podziękuję za kolejne koncerty. Rewelka i klasyka w jednym!!!!
Everything Counts – Żaden numer w czasie koncertu nie wzbudza takiego entuzjazmu, jak ten numer. Przepiękne intro, które trwa i trwa, i trwa, by stopniowo i bardzo powoli wgryzać się w trzon numeru. To zaskoczenie tych, co nie znali przecieków, ani nie widzieli filmików na YT robi. Bardzo robi… Jak ludzie długo na ten numer czekali. 10 lat to stanowczo za długo. Reakcja na ten utwór powinna dać Panom do myślenia w temacie grania bardzo starych numerów.
Stripped / Enjoy The Silence / Never Let Me Down Again – I tu mam mieszane odczucia. Stripped nie jest tak zmasakrowany, jak w 2009, ale też nie brzmi tak, jak w 2006, czy w 2014. Na koncercie publika reaguje na te numery rewelacyjnie. Jest to przedłużenie pracy publiki z dwóch poprzednich utworów.
Niestety choroba, jaka trawi ten zespół od lat tu też się objawia się w pełnej okazałości. Numery obdarte są ze swojej głębi, jaką daje elektronika. Enjoy The Silence i Never Let Me Down Again odtwarzają patenty znane od lat. O ile Stripped grane jest co którąś trasę, to katowanie na każdej trasie od początku istnienia numerów, dwa pozostałe stają się coraz bardziej karykaturą swojej potęgi z przed lat. No i ta wizualizacja do Enjoy The Silence – normalnie „Milczenie Owiec”
Walking In My Shoes – Ten numer na poprzedniej trasie zapoczątkował modę na nowe intra. Spirit Tour przyniosła nowe intro, tylko że poza intrem ten kawałek nic nie wnosi. Dalej jest ta sama choroba, która trawi inne kawałki. Na koncertach które widziałem lub słuchałem do publiki dochodziła tylko perka i wokal, klawisz bardzo mocno schowany w tle, prawie nieistniejący.
Heroes – Jak to ktoś powiedział – 200+ numerów w dyskografii, a Ci się za covery biorą. A tak na poważnie, to numer jest po mojemu za długi i przekombinowany. Ma świetne momenty, ale ma też fragmenty kompletnie skopane. Brzmi jedynie lepiej od Poison Heart, bo jest tam więcej elektroniki. Publika dzieli się na tym numerze na dwie grupy – zaryczaną i szczęśliwą, że depeche MODE składa hołd Davidowi Bowie, oraz tych którzy mają to gdzieś, bo nie znają numeru i nie wiedzą jak się zachować w momencie, gdy stają przed czymś kompletnie nie znanym po raz pierwszy od dawna na koncercie depeche MODE.
I Feel You – poprzednio już pisałem, że ten numer powinien zejść ze sceny już dawno i zdania nie zmieniłem. Kawałek obdarty z resztek elektroniki, gdzieś na dnie setu… to jest idealny opis tego numeru na tej trasie. Problem polega tylko na tym, że Dave go bardzo lubi i będziemy się męczyć z nim do ostatniej trasy tego zespołu.
Personal Jesus – Po latach stagnacji, jaką dla mnie były dwie bliźniacze wersje z Tour Of The Universe i Delta Machine Tour numer w końcu zyskał nowe oblicze. Świetny zamykacz koncertu może to robić nie ważne gdzie, nie ważne jak, ale robi…
Amsterdam 2017.05.07
Tyle o kawałkach jako takich teraz trochę o flow setu. Numery numerami, ale jest parę innych spraw które cieszą i które niepokoją w setliście oraz trasie. O trzech drobiazgach już napisałem.
Zespół składając set postawił w części do Gore’a na numery midtempo. Sprawia to, że publika nie wie jak ma się zachować. Aż do World in My Eyes na podłodze jest flauta przecinana jedynie kilku sekundowymi oklaskami między numerami. Na początku setu po prostu brakuje Walking In My Shoes. Na każdej trasie od początku był ten numer w pierwszej połowie. Były takie trasy na których po odklepaniu 2-3 kawałków dla telewizji, to właśnie ten numer otwierał faktycznie koncert. Ten moment, kiedy Dave unosi statyw do góry i wchodzi klawisz mówił ludziom – „Ok telewizory sobie poszły, wyskakujemy z gajerków i lecimy z koksem! Impreza się zaczyna.”
Numery midtempo, do tego raczej mniej znane i mniej hitowe sprawiają, że do połowy koncertu publika bardziej skupia się na oglądaniu, niż na faktycznej zabawie.
Można wiele powiedzieć złego o oklepanych numerach typu A Question Of Time, It’s No Good, czy Policy Of Truth, to trzeba oddać im sprawiedliwość, że te numery robią koncert. Publika wymęczona na początku koncertu potem z radością czeka na set Gore’a. Tu tego nie ma. Publika nie ma kiedy się zmęczyć i nie ma kiedy zedrzeć gardła. Rozmawiając po koncertach z ludźmi bliżej zespołu słychać, że mają tego świadomość i set być może czekają zmiany. Corrupt jest prawdopodobnie kandydatem do wylotu jeszcze w tej części trasy. Heroes być może spotka ten los po zakończeniu trasy w Ameryce Północnej.
Jeżeli już zespół upiera się przy tym, żeby grać Walking In My Shoes na bis to kawałek ten powinien zamienić się miejscami z Heroes. Najpierw Somebody, potem średnio wolny numer jakim jest Heroes, a potem trzy szybkie numery klasyczne – Walking In My Shoes / I Feel You / Personal Jesus .
Dave dobierając sobie numery w takiej konfiguracji ewidentnie widać, że na swój sposób oszczędza się. Nie dlatego, że nie biega po scenie, ale ze względów wokalnych. Na historycznych koncertach możemy powspominać jego charakterystyczny styl śpiewania i tańczenia ze statywem. Dziś tego praktycznie nie ma. Od pierwszych dźwięków statyw leci na bok, a Dave łamie się co chwila.
To łamanie nie jest bez przyczyny. Gdyby stał przy statywie nie byłby w stanie wyciągać z przepony swojego wokalu i zabrakłoby mu pary. Zginając się sprawia, że może to robić na tym samym poziomie, jak to robił kiedyś śpiewając wyprostowanym przy statywie. Lat nie oszukasz…
W 2013 roku pisałem, że poprzednia trasa oparta była bardzo mocno na niskotonowych barwach
Aranże tej trasy oparte są bardzo mocno na niskotonowych brzmieniach. Linia basowa i dolne środki to pasma istotne dla dobrego odsłuchu line-up depeche MODE na tej trasie. Niestety fanowskie bootlegi mają to do siebie, że najlepiej przenoszą środkowe pasma, więc dopiero bycie na koncercie oddaje prawdziwą jakość dźwięku.
Na tej trasie tego nie ma. Z niezrozumiałych względów nie ma pierdolnięcia basem po kiszkach od początku koncertu i każdego numeru. Dopiero szczęśliwcy, którzy kupili bilety z gołębiami dostają dźwięk jak trzeba. Niestety oni nie widzą praktycznie nic, bo scena od lat jest mała i ledwo widoczna. Dobry obraz na scenę mają Ci, co stoją pod sceną, niestety oni nic ciekawego nie słyszą, bo całe brzmienie z nagłośnienia przelatuje nad ich głowami.
Mam nadzieję, że to poprawią i w dalszej części trasy to minie, bo inaczej po koncercie w Warszawie będą dwie grupy uczestników koncertu i żadna się ze sobą nie dogada.
Trasa dopiero się rozkręca i czekam na zmiany oraz doszlifowanie setu. Poprzednia trasa pokazała, że zespół zmieniał i dostosowywał się, choć nie zawsze po myśli fanów. 12 czerwca jestem na ich koncercie w Hannoverze. Zobaczymy jak się poprawili i czy był to problem setu, czy też techniczny, czy inna publika poradziła sobie z plażą pod sceną.
Nie mniej warto iść na koncerty tak mówi MODE2Joy.pl 😉 Klipy, zdjęcia i Audio: Martini
Jak to na każdej trasie koncertowej zespół przygotował worek gadżetów na których chce dodatkowo zarobić podczas koncertów. Warto się przyjrzeć wszystkim gadżetom promocyjnym… szczególnie, że wiele może już nie dojechać do Warszawy.
Już podczas trzeciego koncertu obsługa musiała zdejmować z wystawy niektóre pozycje, bo brakło. Pewnie były to braki na trasie magazyn centralny – konkretne miasto, gdzie zespół grał. Nie miej dawało to trochę do myślenia.
Czapki, breloczki, szaliki, kubeczki i inne pierdoły
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Baseball’e występują w 2 wariantach:
Logo srebrne (35 EUR)
Logo czarne (35 EUR)
Czapki zimowe występują w 4 wariantach:
Czapka z mankietem i czarnym logiem (25 EUR)
Czapka z mankietem i srebrnym logiem (25 EUR)
Czapka prosta i czarne logo (25 EUR)
Czapka prosta i srebrne logo (25 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Szalik (25 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Silikonowe bransoletki (7 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Breloczki występują w 2 wersjach:
Logo DM (15 EUR)
Młot (15 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Plakaty (bardziej kartonowe plansze):
Plakat ogólnotrasowy (7 EUR)
Plakat z danego koncertu (drukowany w bardzo niskim nakładzie) (25 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Kubeczek (jeden model z dwustronnym nadrukiem) (20 EUR)
depeche MODEMerchandiseMerchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Materiałowe torby na zakupy:
Czarne logo na czerwonym mazie + napis Where’s The Revolution (30 EUR)
Czerwony maz + napis Spirit (30 EUR)
Ciuchy
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
Bluza dresowa z kapturem (na plecach maz) (70 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Sztokholm 05.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
T-Shirty z rozpiską trasy:
szara z okładką płyty (35 EUR)
czarna z reprodukcją zdjęcia promocyjnego (35 EUR)
czarna z logiem SPIRIT (35 EUR)
czarna z czarnym logo na tle czerwonego maza (35 EUR)
czarna z czerwonym mazem (35 EUR)
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Sztokholm 05.05.2017
T-shirty bez rozpiski trasy (damskie) i (unisex):
czarna z logiem SPIRIT (35 EUR)
czarna z okładką Construction Time Again (35 EUR)
czarna z napisem – Some Great Reward (35 EUR)
czarna z czerwonymi nogami (35 EUR)
czarna z szarymi nogami… jeszcze więcej nóg (35 EUR)
czarna z 3. fotografiami członków zespołu + czerwone logo depeche MODE na plecach (35 EUR)
czarna z fotografią Andy Fletchera (35 EUR)
czarna z fotografią Dave’a Gahana (35 EUR)
czarna z fotografią Martina Gore’a (35 EUR)
czarna z zespołem na motorach (35 EUR)
Tourbook
Tourbookowi poświęcę oddzielny teksty, bo ze wszech miar warto.
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Sztokholm 05.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
depeche MODE Merchandise GlobalSpiritTour – Amsterdam 07.05.2017
_
Po 3 koncertach dało się szybko zauważyć, że nie wszystkie modele są wszędzie. Inne zestawy widać było na fotkach ze Sztokholmu, a inne kombinacje koszulek były w Amsterdamie lub Antwerpii. Jeżeli coś zapomniałem dopisać, to dajcie znać.
Sklep z gadżetami pod halą to jednak nie wszystko, co zespół przygotował na tę trasę…
Przyszła pora na pierwsze podsumowanie trasy promującej album Spirit. Za nami ostatni koncert w ramach tzw Promo Tour, więc możemy pokusić się o pierwsze analizy.
Jeżeli ktoś z Was próbowałby porównywać tę trasę promo do występów zorganizowanych w 2009 czy 2013, to oczywiście pewne podobieństwa są, choć tak naprawdę z trasy na trasę forma promocji, poszukiwania nowych sposobów zaistnienia w mediach i skupieniu uwagi fanów zasługują na uznanie. Na niemuzyczne formy promocji przyjdzie jeszcze pora.
Za nami 24 występy dla TV, Sponsorów, Internetu, Wytwórni. Zespół nie bał się eksperymentów, choć dla sprawiedliwości trzeba przyznać, że o ile były to posunięcia nowatorskie z punktu widzenia środowiska depeche MODE, to w branży muzycznej nie są one jakoś wielce odkrywcze. Wystarczy, że wspomnę iż próby z udziałem publiczności robiły choćby takie zespoły jak Tears For Fears i do tego materiał z ich występów jest dostępny w sieci. Oczywiście powód koncertu Tears For Fears były inny, ale patent ten sam.
Wszystko zaczęło się 1 marca występem u Jimmiego Fallona w The Tonight Show, NBC.
Potem już szykowaliśmy się właściwie do koncertu w Berlinie, gdy nagle wybuchła informacja, że zespół coś szykuje dla fanów w Nowym Jorku.
I tak, 6 marca dowiedzieliśmy się, że zespół zaprosił wybraną grupę fanów do Avatar Studios, gdzie zaserwował im 7 kawałków. Chwilę później wiedzieliśmy już, że nie tylko był jeden koncert, ale również wybrana grupa dziennikarzy została zaproszona na drugi występ. Z tego koncertu wypłynęła jedynie informacja o 4 numerach, a kolejność i faktyczna liczba numerów nie są znane.
10 dni później zespół był już w Berlinie i szykował się 4. występu promującego Spirit. Był to pierwszy ever koncert depeche MODE zarejestrowany w technologii 360 stopni. Technologicznie może to i był koncert wywalony na wysokim poziomie, ale publiczność w zgodnej opinii zawiodła. Tzw branża przyszła, zobaczyła i to tyle. Fanów szalejących było niewielu. Różnicę będzie widać parę tygodni później w Szkocji.
Z Paryża było całkiem blisko do Bazylei, gdzie na koncercie dla bardzo bogatych fanów… Ferrari, zespół zagrał jeszcze bardziej skrócony set i aby być bliżej komercyjnego charakteru imprezy w stosunku do Berlina wywalili 4 numery, ale za to swój debiut miał – Enjoy The Silence.
Występ w Bazylei się odbył – bo musiał, ale tak naprawdę wszyscy czekaliśmy na występ w Glasgow, gdzie po przeszło 30 latach zespół pojawił się ponownie na scenie Barrowland Ballroom. Oczywiście zespół później gościł w tym mieście, ale promocyjnie lepiej brzmiało, że zespół powraca po 33 latach do obiektu, niż to że 2013.11.11 grali w Glasgow po raz ostatni.
Po Glasgow miał być już tylko jeden występ w szwedzkiej TV i właściwie wszyscy szykowaliśmy się, że to będzie na tyle, gdy tym czasem okazało się, że tygodnie ciszy były jedynie przygotowaniem do kilku niespodzianek.
„The Thank You Show” was a special show for local LA people (which were picked at random by the site used to gather all the entries – I had no hand in choices, and I know management were on top of this to make sure scalpers didn’t get any tickets. I was busting Craigslist ads WHILE standing in line for the show!), as a thank you to LA for four sold out nights at the Bowl. I thought this was pretty clear.
Obok koncertu w Glasgow 2017.03.26, koncert w Hollywood 2017.04.26 był najdłuższym występem na Promo Tour. To tyle, jeżeli chodzi o przebieg 2-miesięcznej trasy na 2 kontynentach, w 6 krajach i w 8 miastach.
Przejdźmy na koniec do statystyk:
Zdecydowanie pod tym względem trasę promo wygrał kawałek Where’s The Revolution – 9 wykonów na 12 występów. W dalszej kolejności najczęściej granymi numerami były A Pain That I’m Used To / Cover Me / Personal Jesus – po 6 wykonań każdy kawałek.
Łącznie na trasie promocyjnej pojawiło się 24 kawałki, z tym że jeden występ nie ma pełnej setlisty, więc zastrzegam, że coś mogłoby ulec jeszcze drobnym korektom. Pełna lista wg liczby wykonań wyglada następująco:
Where’s The Revolution – 9
A Pain That I’m Used To – 7
Cover Me – 7
Personal Jesus – 7
Corrupt – 6
World In My Eyes – 6
Walking In My Shoes – 6
So Much Love – 5
Barrel Of A Gun – 5
Enjoy The Silence – 5
Going Backwards – 4
Home – 3
In Your Room – 2
Everything Counts – 2
Heroes – 2
Little Soul – 1
Scum -1
A Question Of Lust – 1
Poison Heart – 1
Wrong – 1
Stripped – 1
Never Let Me Down Again – 1
Somebody – 1
I Feel You – 1
Dalej w ranking po płytach wyglądał następująco:
Spirit – 7
Violator – 3
Songs Of Faith And Devotion – 3
Sounds Of The Universe – 3
Black Celebration – 2
Ultra – 2
Construction Time Again – 1
Some Great Reward – 1
Music For The Masses – 1
Playing The Angel – 1
Dla precyzji dodam, że Heroes zaliczam do Spirita, jako że kawałek został nagrany na tej samej sesji nagraniowej, choć nie trafił na album, ani stronę B singla.
Na koniec statystyk trzeba odnotować, że spośród 24 zagranych numerów 20 wykonał Dave, a 4 – Martin.
Występy przedtrasowe zakończyły się 26 kwietnia, czyli równo 4 lata po tym, jak depeche MODE zakończyło swoje Promo Tour w 2013.
Ten tekst, to pierwsze z serii opracowań każdej z części trasy, jakich możecie się spodziewać. Podobnie jak to było na Delta Machine Tour na zakończenie każdej z nóg będziemy dla Was przygotowywać podobne analizy ilościowe, jakościowe, a jeżeli damy radę pozyskać, to również finansowe zestawienia Global Spirit Tour.
To będzie raczej próba analizy, niż rozłożenie na części pierwsze koncertowego setu. depeche MODE wyraźnie próbują wyjściowe ustawienie i do 5 maja może się jeszcze sporo zmienić. Nie mniej już teraz mam kilka spostrzeżeń, które niniejszym wyłuszczę.
Zespół próbował zabawić się w pewien trick z fanami. Być może w czasach przedinternetowych coś by z tego wyszło, teraz to już raczej nie możliwe… ale i tak miło, że próbują.
Najpierw dla fanki Liz zagrali 2 numery, a potem resztę setu podzielili na dwie, równe części po 10 kawałków. Po złożeniu wszystkiego razem wychodzi set z 22. kawałkami. Już samo to cieszy. Poprzednia trasa zaczynała się również 22. kawałkami. Dlatego dobrze, że zobaczymy ten set najpierw w Europie (taki europejski egoizm), potem chłopaki mogą sobie ciąć pod byle pretekstem. Stawiam, że set na koniec trasy będzie miał 20 kawałków.
Going Backwards
So Much Love
Barrel Of A Gun
Corrupt
Cover Me
A Pain That I’m Used To
In Your Room
World In My Eyes
Home
A Question Of Lust
Poison Heart
Where’s The Revolution
Everything Counts
Wrong
Stripped
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
Somebody
Walking In My Shoes
Heroes
I Feel You
Personal Jesus
Po cichu obstawiam, że 26.04 usłyszymy pełen set i radość z uczestniczenia w pierwszym koncercie w Sztokholmie 2017.05.05 będzie jakby mniejsza. Czy tak będzie, przekonamy się niebawem. Nie mniej raczej na pewno nie będzie to set, który widzimy powyżej.
Na pewno Martin zaserwuje jeden numer z nowej płyty – Fail (?) – dlatego nie przywiązywałbym się do A Question Of Lust w tym miejscu.
Zespół testuje jak taki szyk się sprawdza i jestem bardzo ciekawy, czy Dave da mu szansę czy też wygra rutyna.
Przed nami jeszcze próby sceniczne, ze światłem i projekcjami, może się okazać, że te próby zmienią jeszcze kilka miejscówek.
Na pewno kilka spraw zaskakuje lub cieszy (idąc od góry):
Czemu tylko 5 kawałków z nowej płyty? W Nicei 2013.05.04 startowali poprzednią trasę z 8 kawałkami. Hity, hitami, ale jadą promować album… reszta jest tylko dodatkiem.
Kawałek numer 3. Tu powinien być albo numer ze Spirit, albo Walking In My Shoes. Pierwsze trzy numery są zawsze dla prasy i zespół poza promocją nowego albumu dawał tam kawałek, który dobrze wygląda w TV. Przez wiele lat Walking In My Shoes spełniał takie zadanie. Hicior, publika lubi i zna, zespół wyglądał na dynamiczny, jakaś fajna wizualizacja, klaskająca publika i TV miały co dawać w relacjach. Po za tym dla bardzo wielu fanów i Januszy koncertowania był to faktyczny początek koncertu, szczególnie jak nie zna się, albo nie lubi numerów z nowej płyty. Pierwsze numery były na przeczekanie, dopiero Walking był tą rozpierduchą pod sceną. Wywalenie Walkinga na bis jest dla mnie sporym zaskoczeniem i zerwaniem z pewną rutyną. Na poprzedniej trasie zespół próbował zrobić to jeden raz – grając drugonocny set w Londynie 2013.05.29 wymienili numer ten na In Your Room. Przy kolejnej okazji chłopaki już nie pozwolili sobie na taki „błąd taktyczny” i na drugim Dusseldorfie 2013.07.05 reszta numerów była drugonocna, ale Walking, to Walking, był gdzie miał być i tak było do końca trasy niezależnie czy pierwsza, czy druga noc w danym mieście.
Czemu Cover Me jest tu, gdzie jest. Aż się prosi dać go na zejście przed kawałkami Gore’a tak, jak grają go na Promo Tour. Przy tej konstrukcji numeru, to jak wsadzenie Never Let Me Down Again w środku setu. Niby można i było tak w 1990, 1993 i 1998, ale to strata potencjału numeru z monumentalnym machaniem na koniec i pożegnaniem zespołu z fanami. Tu jest podobnie tylko na mniejszą skalę.
Never Let Me Down Again na koniec głównej części. Przerabialiśmy to już w 1987/88 i w 2009/10, więc nie jest to zaskoczenie. Do tego…
…w 2009/10Personal Jesus był również zamykaczem koncertu, po tym jak wywalili Waiting For The Night.
Do setu wraca też kilka numerów, które nie były grane na poprzedniej trasie lub wcale:
Currupt – grane teraz na promo, ale tak naprawdę prawdziwy koncertowy debiut jeszcze przed nami.
Everything Counts – kawałek porzucony w połowie Touring The Angel w 2006. Tekstowo pasuje do przesłania Spirit, więc nie dziwne, że numer wraca. Czekamy tak naprawdę na inne kawałki z Construction Time Again – płyty, która była mocno zapomniana przez te lata.
Wrong – ostatni raz w Dusseldorfie 2010.02.27, to cieszy. Oby Dave teraz, mając odsłuchy, nie połykał końcówek linijek i nie fałszował.
Heroes – czy to będzie debiut na miarę Route 66 w 1990, okaże się niebawem. Najbardziej nieznany numer z całego setu. Słyszało go raptem kilkadziesiąt osób, może setka. Do mojego pierwszego koncertu w Amsterdamie 2017.05.07 będzie to chyba numer, na który najbardziej czekam.
Teraz o powrotach takich trochę mniejszych.
Barrel Of A Gun (59/114)
World In My Eyes (5/114)
Home (57/114)
A Question Of Lust (3/114)
Stripped (1/114)
Somebody (4/114)
21.04.2017 – Hollywood, SIR
Każdy z tych numerów był grany na Delta Machine Tour, więc niby nie są to powroty. Jednak każdy z nich był grany przez krótki czas, albo tylko na jednym koncercie – jak to było ze Stripped, który miałem okazję widzieć w Madrycie 2014.01.18. W nawiasie liczba wykonów na poprzedniej trasie vs. 114 koncertów w totalu.
Każdy z tych numerów był albo porzucany w trakcie trasy, albo służył jako zamiennik drugonocny. Nawet „znienawidzone” Home, które po raz ostatni w pełnej elektronice gościło w secie na Touring The Angel – 2005/2006.
Nie ma jeszcze w secie zapowiadanego It’s No Good. Wypadły też takie sztandarowe numery z poprzedniej trasy, jak Policy Of Truth, Black Celebration, A Question Of Time, itp.
Pytanie co zespół przyszykuje na drugą noc w Hannoverze 2017.06.12 – jedynym podwójnym koncercie w Europie.
Do 5 maja wszelkie narzekania na setlistę można sobie jeszcze w buty wsadzić, set może jeszcze przerotować, a patrząc jak rotował set z Delta Machine Tour, to i w czasie trasy może się wiele dziać. depeche MODE mają zarezerwowane jakieś 150 koncertów (o 83 wiemy już teraz), to daje duży potencjał na zmiany w trakcie, szczególnie, że dwa razy odwiedzą Europę i Amerykę Północną.
Emocje jeszcze nie opadły, chociaż od koncertu w Barrowland Ballroom minęły już cztery dni. Pierwszy raz mogłam zobaczyć depeche MODE w tak kameralnym obiekcie. Nikt nie podaje oficjalnych liczb sprzedanych biletów, ale można przypuszczać, że obecnych było około 1800 osób.
Co prawda obiekt mieści ok 2000-2100 osób, natomiast należy wziąć pod uwagę, że ta liczba musiała być zmniejszona ze względu na obecność ekipy do transmisji live i całego zaplecza technicznego. Tyle gdybania. To nie był natomiast pierwszy występ zespołu w tym obiekcie – pierwszy raz grali tu 16.10.1984 podczas trasy Some Great Reward.
przed koncertem
Source: Almost Predictable. Almost
Ponieważ sala Barrowland Ballroom znajduje się w sąsiedztwie targu Barras Market (coś a’la krzyżówka warszawskiego Koła i Hali Mirowskiej), który był otwarty do godziny 16.00, fani czekający w kolejce ustawili się z boku budynku.
Wtedy też, około 11.00 odwiedził nas autor bloga Almost Predictable, który uwiecznił nas na zdjęciu.
Po 15.00 depeche MODE przyjechał na soundcheck. Panowie przyjechali dwoma samochodami: w jednym Martin z Fletchem, a w drugim Dave Gahan, który został gorąco przywitany przez fanów i podpisał kilka płyt.
W okolicach 16.00 kolejka przeniosła się pod właściwe wejście. Pod kasą natomiast ustawiły się osoby czekające po odbiór biletów na miejscu. Jak się później okazało, gdy o godzinie 19.00 drzwi zostały otwarte, osoby te wchodziły równocześnie z fanami stojącymi od rana. I wtedy zaczął się morderczy bieg po schodach na drugie piętro, poprzedzone przepychankami przy wejściu połączone ze sprawdzaniem dowodów i nazwisk na biletach. Miało być tak pięknie (…a wyszło jak zawsze).
koncert i Setlista
Po DJ secie Jamesa Lavelle nastąpił ten właściwy moment, na który czekałam od momentu zakupienia biletu na ten koncert. Oto na scenie, zapowiedzeni wcześniej przez Lauren Laverne (nie zapominajmy, że występ odbywał się w ramach festivalu 6Music organizowanego przez BBC Radio), pojawili się panowie z depeche MODE. Publika oszalała i tak zostało aż do końca, trwającego nieco ponad godzinę, występu.
Co to był za koncert! Wcześniej mieliśmy okazję obejrzeć transmisje z Berlina czy z Paryża – ale na tamtych występach promocyjnych wśród publiczności dominowali goście zaproszeni przez organizatorów i sponsorów. W Glasgow dominowali fani, których energia udzieliła się też zespołowi. Panowie mieli świetne humory, zagadywali się na scenie, Dave kilka razy zaczepiał Martina. W zespole panuje dobra atmosfera, chociaż miałam wrażenie, że Andy był trochę z boku całego tego show.
Wracając do koncertu…
Going Backwards – nie ukrywam, że to mój osobisty faworyt z nowej płyty, a do tego świetnie otwiera koncert. Gahan powoli się rozkręca, a jego wokal rozbrzmiewa potężnie dając publice znać, że oto zaczyna się to, na co czekali od dawna.
So Much Love – lubię bardzo. Taki popowy, wpadający w ucho kawałek, który dla mnie wymiata koncertowo i świetnie się go śpiewa Gahanowi w połączeniu z jego scenicznymi ruchami… (drogie panie, wiecie o czym mówię). Jest w tym kawałku coś uwodzicielskiego.
Corrupt – tak! tak! i jeszcze raz tak! Jeden z moich ulubionych na Sounds Of The Universe i na żywo wywołuje ciary. Chcę jeszcze…
A Pain That I’m Used To – już to słyszeliśmy. Czy pasuje do koncertowej całości? Być może, ale nie jest to wokalny popis Gahana.
World In My Eyes – kawałek „stary, ale jary”. World In My Eyes uwielbiam, nowe intro jest świetne i jest to koncertowy wymiatacz, bez cienia wątpliwości. Czekam na więcej, ten kawałek to zastrzyk energii zarówno dla publiki, jak i dla zespołu. Hicior, którego po prostu nie może zabraknąć, podobnie jak ostatniej trójki numerów na tej setliście.
Cover Me – chwila oddechu po energetycznym World In My Eyes. Przyznaję, że mnie ten kawałek początkowo na albumie nie zachwycił. Ale słysząc go na żywo wpadłam po uszy. Ma piękną depeszową klimatyczną końcówkę. Widać było, że Gahan bardzo lubi ten numer i to też mnie przekonało (ok, to i ten uśmiech rzucony gdzieś przelotem).
Po Cover Me na scenę wychodzi Martin z gitarą i już zgaduję, że nie będzie to Little Soul (mimo że na setliście z Glasgow krążącej w sieci widnieje ten tytuł). Dzięki Ci Gorze! Lecą pierwsze dźwięki i w głowie pojawia się pytanie „What The F*** „? Mógł zagrać wszystko, miał szansę nas zaskoczyć. I proszę…
Home – podczas tego kawałka dostałam od kilku znajomych wiadomości, których słów nie mogę cytować publicznie. Może i Martin nie zaskoczył, wybrał Home, wałkowany tyle razy, że do zliczenia nie starczyłoby palców u rąk wszystkich fanów łącznie. Jednak tu usłyszeliśmy pełną wersję, tak, jak powinien ten numer zabrzmieć. A mogło być plumkanie – ludzki ten Gore 😉 I mimo tego ogólnego narzekania gdzieś tam pojawiającego się w trasie i na forach, publika była zachwycona, śpiewała z Gorem i głośne „o-o-o-o” wypełniło Barrowland.
Where’s The Revolution – na streamie płaski i bez energii, na żywo jakże świetny i porywający numer! Koncertowy wymiatacz, kolejny już obowiązkowy punkt setlisty.
Barrel Of A Gun – dla mnie podobnie jak A Pain That I’m Used To, a szkoda.
Ostatnie trzy numery to już stały punkt programu. Ale nie można się dziwić, jest koncertowa moc i energia, której nie da się opisać.
Walking In My Shoes – od pierwszych dźwięków nowego intro przechodzą mnie dreszcze i chcę, żeby ten numer nigdy się nie kończył. Gahan w swoim żywiole, publiczność w stanie koncertowej euforii. I ten mój mały moment… (uwieczniony na screenie poniżej)
Personal Jesus – oh yeah! Reach out and touch faith.
Enjoy The Silence – być musi i basta, w końcu dla wielu koncertowych bywalców to jedyny numer, który znają 😉 Ale prawdą jest, że nigdy nie będę wstydzić się śpiewania Enjoya 😉
Było gorąco, było głośno, publiczność dopisała i cała atmosfera udzieliła sie zespołowi. Sala Barrowland nie zawiodła – akustycznie świetne miejsce. Cieszę się, że mogłam być częścią tej koncertowej historii. Teraz czekam na właściwą trasę.
Plotki z kolejki
Uwaga – to są niepotwierdzone i nieoficjalne informacje, które pojawiły się podczas kolejkowych rozmów:
To już prawie pewne, że nie będzie koncertu rozgrzewkowego (warm up show), natomiast depeche MODE pojawi się w Sztokholmie około 2 tygodnie przed pierwszym koncertem, żeby posiedzieć w hali i studio.
Podobno ma być jeszcze jeden promocyjny lub sekretny koncert w Nowym Jorku 1 kwietnia – jeśli to nie jest prima aprilisowy żart. (EDIT: ten news wydaje się jednak mało prawdopodobny skoro 31 marca zespół ma wystąpić w szwedzkim SkavlanTV show).
Going Backwards So Much Love (frag. No Tears For The Creatures Of The Night) Corrupt A Pain That I’m Used To World In My Eyes Cover Me Little Soul Where’s The Revolution Barrel Of A Gun (frag. The Message) Walking In My Shoes Enjoy The Silence Personal Jesus Home Scum In Your Room Everything Counts Heroes A Question Of Lust Poison Heart Wrong Stripped Never Let Me Down Again Somebody I Feel You
Construction Time Again – 1 Some Great Reward – 1 Black Celebration – 2 Music For The Masses – 1 Violator – 3 Songs Of Faith And Devotion – 3 Ultra – 2 Playing The Angel – 1 Sounds Of The Universe – 3 Spirit – 8
Intro (Cover Me [Alt Out]) Going Backwards So Much Love Barrel Of A Gun (frag. The Message) A Pain That I’m Used To Corrupt In Your Room World In My Eyes Cover Me Home / A Question Of Lust / Shake The Disease / Judas A Question Of Lust / Home Poison Heart Where’s The Revolution Wrong Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again Somebody / Strangelove / Judas Walking In My Shoes Heroes / – I Feel You Personal Jesus
LEG 4 – AMERYKA POŁUDNIOWA
Intro (Cover Me [Alt Out]) Going Backwards It’s No Good Barrel Of A Gun A Pain That I’m Used To Useless Precious World In My Eyes Cover Me Insight / Judas Home In Your Room Where’s The Revolution / Policy Of Truth Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again Strangelove / Somebody Walking In My Shoes A Question Of Time / I Feel You Personal Jesus
Construction Time Again – 1 Some Great Reward – 1 Black Celebration – 2 Music For The Masses – 2 Violator – 4 Songs Of Faith And Devotion – 4 Ultra – 5 Playing The Angel – 2 Spirit – 4
Intro (Cover Me [Alt Out]) Going Backwards It’s No Good Barrel Of A Gun A Pain That I’m Used To Useless Precious World In My Eyes Cover Me The Things You Said Home In Your Room Where’s The Revolution Everything Counts Stripped Enjoy The Silence Never Let Me Down Again I Want You Now Walking In My Shoes A Question Of Time Personal Jesus
Construction Time Again – 1 Black Celebration – 2 Music For The Masses – 3 Violator – 3 Songs Of Faith And Devotion – 2 Ultra – 4 Playing The Angel – 2 Spirit – 4
Intro (Cover Me [Alt Out]) Going Backwards It’s No Good A Pain That I’m Used To Precious Policy Of Truth / Useless / – World In My Eyes Cover Me The Things You Said / Somebody In Your Room Everything Counts Stripped Personal Jesus Never Let Me Down Again Somebody / – Walking In My Shoes Just Can’t Get Enough / Enjoy The Silence Enjoy The Silence / Just Can’t Get Enough
Speak & Spell – 1 Construction Time Again – 1 Some Great Reward – 1 Black Celebration – 1 Music For The Masses – 2 Violator – 4 Songs Of Faith And Devotion – 2 Ultra – 2 Playing The Angel – 2 Spirit – 3
Dla tych z Was, którzy interesują się sprzętem używanym przez depeche MODE na trasie, dziś kilka cukiereczków z tym związanych. Potraktujcie to jednak jedynie jako wstęp do dłuższych analiz, które dopiero nadejdą.
Trochę to zaskakujące, ale Panowie z depech MODE aż tak bardzo nie zmienili swojego oprzyrządowania (tego widocznego dla publiczności) na obecną trasę. Czekam jeszcze na zdjęcia zza kulis sprzętu, który napędza i wspomaga grę depeche MODE na koncertach. Póki co zapraszamy na zwiedzanie sceny…
Martin Gore
Dwa klawisze firmy Roland model: Edirol PCR 800.
Martin Gore
Gitary i osprzęt gitarowy (struny, kostki, efekty, wzmacniacze itd.) – czekają na opis i pełną identyfikację, choć jak do tej pory wszystkie wiosła są doskonale znane z poprzednich tras.
Andy Fletcher
Dwa klawisze firmy Roland model: Edirol PCR 800, oraz Access Virus Polar z nastawami bass’owymi.
Andy Fletcher
Zarówno Martin, jak i Andy mają po dwa Edirole na statywach, ale tak na prawdę mają… na jednym. Oba klawisze pełnią dokładnie te same funkcje u obydwu muzyków. Drugi klawisz to właściwie tylko i wyłączne backup na wypadek kłopotów z tym, który zamontowany jest wyżej.
Co to oznacza? Ano to, że obaj Panowie wcale tak dużo nie grają podczas koncertu (co zresztą łatwo można zauważyć oglądając filmy na odbytych już koncertów). Właściwie tylko w nielicznych przypadkach używają górnego i dolnego parapetu do gry równocześnie w tym samym utworze. Prawdziwą skalę tego zjawiska poznamy jednak dopiero, jak zespół ruszy w trasę.
Peter Gordeno
Jeden Access Virus TI, oraz jeden Roland SP RD 2000, plus jeszcze jeden, do tej pory, nie zidentyfikowany sprzęt. Prawdopodobnie to ten sam klawisz, który stał obok Peter’a w czasie Delta Machine Tour.
Peter Gorden
Peter Godreno jako jedyny nie ma zdublowanego sprzętu. Jego główny klawisz to Access Virus TI, a Roland SP RD 2000 używany jest jako jednostka sterująca, oraz do wykonywania piano akompaniamentów dla Martina (a może i Dave’a?) na tej trasie. Próbkę gry na Rolandzie mieliśmy okazję zobaczyć jakiś czas temu w serwisach społecznościowych firmy Roland.
Klawisze Gordeno, w odróżnieniu do sprzętu Gore’a i Fletcher’a, nie są zabezpieczone podwójnym backupem. Oznacza to, że fabryka za sceną śle mu nastawy do każdego numeru przed wykonem (tzw. presety), ale… nie ma na to rezerwy gdyby coś padło. Jeżeli na koncercie posypią się jakieś klawisze, to możecie być pewni, że to są właśnie klawisze Petera G. Ktoś pomyśli – dlaczego? Otóż jest na to wyjaśnienie czysto techniczne, o którym jeszcze będzie w naszych przyszłych rozważaniach.
Ten Roland Peter’a to właściwie na przedzie to jest jedyna zmiana w sprzęcie zespołu koncertowego. Reszta sprzętów jest identyczna, jak na poprzedniej trasie.
2013.11.27 Berlin (004)
Barwy do klawiatur sterujących idą z software’owych synthów min.: Native Massive V, Native Kontakt (sampler software), Native Absynth, G-Media ImpOSCar.
CHRISTIAN EIGNER
Perkusja Christiana oparta jest na podstawowym zestawie DW Collectors:
24“ × 18“ Kick (Main)
8“ × 5“ Tom
10“ × 5,5“ Tom
12“ × 6“ Tom
14“ × 14“ Floor-Tom
16“ × 14“ Floor-Tom
8“ × 2“ Piccolo Tom (muted, Trigger)
10“ × 2“ Piccolo Tom (muted, Trigger)
Do tego dochodzą tzw. snare-drums:
14“ × 6,5“ Nickel over Brass (Main)
14“ × 7“ Maple Snare (808 Sound)
Naciągi na garkach to: Felle Remo seria Ambassador.
Talerze – Zildjian:
15“ A New Beat Hats
13“ K Hybrid Hats
8“ K Splash
18“ A Medium Thin Crash
22“ Oriental China Trash
20“ A Custom EFX
14“ K Mini China
6“ A Custom Splash
24“ K Lite Ride
20“ A Thin Crash
22“ A Swish Knocker
Pałeczki:
Calato Regal Tip (wersja custom czyli podpisane tzw. Eigner Signature Custom)
Perkusja Christiana Eignera
Perkusja Christiana Eignera
Te graty (perkusja) nie zawszę są montowane wszystkie razem. To pełny zestaw, ale może być montowany tak jak sobie pan Eigner zechce danego wieczoru. Zestaw na trasę będzie dużo bogatszy, niż teraz i ten opis ma charakter bardzo rozwojowy.
Zdjęcia sprzętów zostały zrobione w Paryżu przed koncertem dla RTL2.
To chyba będzie najbardziej oczywisty tekst ze wszystkich, ale i takie teksty też powinny powstawać. Będzie o trasie południowoamerykańskiej, ale tak naprawdę to będzie o kolejnej trasie w Europie, w tym (miejmy nadzieję) również w Polsce.
Najpierw chwilka o koncertach w Ameryce Południowej. Z ogłoszonej rozpiski wynika, że zespół planuje zagrać 6 koncertów. Doświadczenie podpowiada jednak, że na tym się nie skończy. Dziury są takie, że swobodnie mogłoby się tam znaleźć drugie tyle. Dla mnie pewniakiem jest na pewno druga noc w Meksyku. Tam nigdy nie grali mniej, niż dwie noce.
Dave w swoich wywiadach od dawna wspominał, że trasa tym razem nie skończy się tylko na odbębnieniu jednej nogi w Europie i jednej nogi w Ameryce Północnej. Marcowe koncerty 2018 wręcz uprawdopodobniają ten scenariusz.
Trasa po Północnej Ameryce kończy się 27 października, a trasa po Południowej Ameryce zaczyna się 11 marca. 4 miesiące przerwy raczej zostaną wypełnione koncertami halowymi w Europie – okres listopad – luty pewnie będzie dla nas czasem wytężonych podróży po Europie. W niedawnym wywiadzie dla iHeart Radio Dave potwierdził te plany (pod koniec wywiadu).
No dobrze, to w takim razie kiedy powinniśmy się spodziewać dobrych nowin? Skoro zespół nie ogłosił tego w okolicach lutego/marca, jak to było na poprzedniej trasie, to kolejny sensowny czas, to start letniej trasy w Europie. To klasyczny sposób ogłaszania koncertów: stoisz pod sceną, a tu na telebimach wyświetla się info, że właśnie ruszyła sprzedaż na jakieś miasto. W każdym razie, zespół nie odwiedził kilku znaczących miast i krajów jeszcze. Pisałem Wam, że lokalny eventim testował ticket alarm z depeche MODE w roli głównej. Nic to, kasę trzeba szykować znowu.
W Polsce obstawiam Łódź, ale byłym miło zdziwiony, gdyby była inna lokalizacja. Gdybać można, ten temat jest już jasny, tylko my o tym nie wiemy. Zespół od dawna zna przebieg trasy, aż do szczęśliwego finału.
A skoro o szczęśliwym finale, to wg wielokrotnych słów Dave’a trasa nie zakończy się po Ameryce Południowej, ale stamtąd zespół pojedzie dalej na północ do USA i Kanady na kwietniowo – majowe koncerty. Dopiero wtedy możemy się zastanawiać nad zwięczeniem trasy. Tradycyjnie (chyba) Afryka, Australia i Azja zostaną pominięte. Jeżeli tak by się stało to szkoda, że zespół ma takie rozumienie słowa Global… Spirit Tour. Oby nie.
Dave również potwierdził, że na próbach grają również Poison Heart i że jest to mocny kandydat do setlisty. Oby, bo jest to mój osobisty faworyt.
[Spoiler] Poprzednim razem zastanawiałem się, czy nie za wcześnie. Tym razem myślę, że już można zadać takie pytania – Co wiemy po koncercie w Berlinie?, Gdzie jest zespół z przygotowaniami do trasy? Dostaliśmy (w końcu) większą próbkę tego, co zespół planuje na najbliższej trasie, choć nadal jest kilka „ale”…
Napiszę od razu swoje osobiste zdanie – Koncert nie zachwycał, ale i po prawdzie nie musiał. Nie o to tu chodziło. W tym miejscu koncertowego grania zespół nie powinien jeszcze zachwycać. Za wcześnie. To, co zobaczyliśmy w piątkowy wieczór nawet nie jest pełnoprawną próbą z udziałem publiczności.
depeche MODE jest znane z tego, że z koncertu na koncert rozkręca się i wchodzi na obroty. Pierwsze koncerty są zawsze najsłabsze, ale też o tyle ciekawe, że zespół nie mając koncertowej rutyny szuka swojego miejsca. Dopiero, jak wejdą na pewien poziom zostają na nim i jadą tak do końca trasy – te same gesty, okrzyki, patenty na garkach, tańce, ruchy, klaski. Dlatego, jeżeli brakowało Wam tego typu zachowań, to spokojnie w Warszawie dostaniecie pełen zestaw koncertowych gestów w wykonaniu depeche MODE. Szczególnie, że pod koniec każdej nogi Panowie są już raczej myślami na plaży i nie silą się na odkrywanie nowych pokładów siebie.
Depeche Mode – live in Berlin 2017.03.17
To, co już teraz zachwyca:
to Corrupt (że jest, ale skoro na koncertach jest Corrupt 2, czyli Where Is The Revolution, to dziwne, żeby nie było oryginału)
World In My Eyes z nowym intro i ciekawymi aranżacjami w środku kawałka. Dla mnie jest to jeden z numerów, które muszą być w setliście szczególnie, że na ostatniej trasie było go baaardzo niewielie. Właściwie to na dobrą sprawę wcale. Podobnie jak Stripped.
So Much Love z fragmentem kawałka – No Tears For The Creatures of The Night zespołu Tuxedomoon.
Cover Me – zachwyca tak po prostu.
Walking In My Shoes- za nowe intro z elementami remixu – Random Carpet.
Personal Jesus, za powrót do zwięzłości. Zespół zastosował tu ten sam patent, jaki zastosowali w przypadku I Feel You na Tour Of The Universe. Został obcięty cały początek rozbiegowy i od razu jest wejście do konkretów.
Niestety jest też kilka spraw, które mnie niepokoją:
Where’s The Revolution – kawałek nadal bez pierdolnięcia, jakie bym oczekiwał po wersji studyjnej. Dave ściąga numer do poziomu, w którym jest w stanie śpiewać go na żywo- czyli nisko i w miarę jednostajnie.
Going Backwards – j.w.
A Pain That I’m Used To – czy zespół chce, żeby kawałek w oczach fanów podzielił los Precious? Z lubianego kawałka numer stał się tym znienawidzonym. Może nie tak, jak Home, ale zawsze. Raczej nie sądzę, żeby Precious pojawiło się ponownie w secie. Martin przecierpiał już rozwód i spłodził dwie córki, więc teraz nie cierpi, a świętuje Little Soul… Sam A Pain That I’m Used To w tej samej wersji grany chyba jest dlatego, że Panom spodobało się, jak Peter wychodzi na scenę i przez parę minut wymiata na wieśle zostawiając na chwilę rolę pierwszego klawiszowca zespołu Andiemy F.
Barrel Of A Gun – aranż bliski temu z ostatniej trasy, ciekawe jak szybko Dave się zmęczy tym numerem i poszuka sobie czegoś nowego.
Poniżej lista kawałków w porządku w jakim zagrali numery w Berlinie:
Going Backwards
So Much Love
Corrupt
A Pain That I’m Used To
World In My Eyes
Cover Me
Little Soul
Where’s The Revolution
Barrel Of A Gun
Walking In My Shoes
Personal Jesus
Znane, ale jeszcze nie zagrane:
Scum
In Your Room (devo version)
Everything Counts
Enjoy The Silence
It’s No Good
And Then…
Heroes
Łącznie mamy 17 kawałków, które wiemy, że były próbowane. W tym momencie pozostaje kwestią otwartą długość setu. Jeżeli przyjąć standardy z minionej trasy wiosennej, to brakuje jeszcze 2 numerów Martina (jeden na środek i jeden na bis). Na poprzedniej trasie startowali z 22 kawałkami w secie, więc brakuje jeszcze trzech numerów od Dave’a. Przyznam się, że ja średnio wierzę w to Heroes już (ale kto wie). Nic nie słychać o I Feel You i Never Let Me Down Again, ale znając Dave’a byłbym spokojny o oba.
Depeche Mode – live in Berlin 2017.03.17
Oczywiście to tylko spekulacje, bo musimy pamiętać, że nie wszystkie numery muszą być grane z części promocyjnej potem na trasie. Tak było z Soft Touch/Raw Nerve, które gościło potem tylko jako zamiennik na drugich nocach. But Not Tonight miało swoją premierę dopiero we Frankfurcie 2013.06.05 mimo, że właściwie od momentu prób było wiadome iż zespół planuje to grać. Za to When The Body Speaks po szybkim zabłyśnięciu właściwie na początku lipca 2013 znikło. U Martina nie ma reguły w tym przypadku.
W końcu pobicie rekordu, czyli 40 numerów zagranych na trasie, czeka na swój moment. Jeżeli spełnią groźby i zagrają tak długa trasę, to kto wie – tylko oby nie kosztem kawałków śpiewanych przez Dave’a.
Na koniec mała ciekawostka – Daniel Barassi (Webmaster depechemode.com) pochwalił się, że za fakt grania Corrupt powinniście dziękować właśnie jemu. Na pytanie za jakie jeszcze nigdy nie grane numery powinniśmy dziękować posypała się lista.