Na początku pomysł był prosty, żeby zrobić coś dla innych. Bez zadęcia i napinania się, na chwilę. Przejrzałem swoją biblioteczkę z koncertami. Wyszło, że mam 14 dobrych koncertów, które mogę odpalić co wieczór, aby Wam umilić czas kwarantanny. Trochę poprzeplatać trasy, miasta i będzie dobrze.
26 kwietnia za nami, więc można zacząć pierwsze podsumowanie, pierwszego etapu trasy promującej album Delta Machine. Za nami 10 występów dla TV, sponsorów, Internetu, + dziesiątki wywiadów maści każdej.
Wszystko się zaczęło w USA i tam skończyło. Zespół praktycznie do samego początku trasy zajmował się promowaniem przez mini koncerty najnowszy album Delta Machine. To obecnie standard na rynku. Tak robią i inni tyle, że… na większą skalę. Brakuje tylko jeszcze tras przed albumowych i mielibyśmy 100% tego, co robi rynek, ale podobno zespół, żeby wyruszyć w trasę musi wydać album. Czasy Exotic Tour nie wrócą już.
Od tego momentu set z Austin 2013.03.15 stał się obowiązującym punktem odniesienia na reszcie trasy promocyjnej.
Później była Europa i występy z playbacku dla Niemców oraz Austriaków. Zespół nie chciał tego robić, ale przemówiono im do rozumu odpowiednią podziękowanio-zapłatą, która sprawiła, że panowie cierpieli śmiertelnie do momentu sprawdzenia wyciągu z konta. Potem podobno przeszło.
Od 1997, kiedy powrócili z albumem Ultra da się zauważyć, że zespół jak ognia unika „lip-sync’ów” podczas tras promo. I bardzo dobrze… Niestety prawda jest taka, że występy dla Wetten Das i ECHO nakręcają mocarnie sprzedaż na terenie DACH i pomijanie ich z punktu widzenia biznesowego to błąd.
[…] ponieważ pomysł na warm-up gig może być dla wielu zaskakujący. Zastrzegam, że nie wiem, czy tak będzie na prawdę, a pomysł na rozgrzewkowy koncert jest jedynie… pomysłem w sztabie wokół zespołu. Otóż koncert ma się podobno odbyć w Anglii, a dokładnie w Basildon. Ma być to na prawdę wyjątkowy i elitarny występ. Wyjątkowy ponieważ, bilety będzie można zdobyć dzięki konkursowi, a elitarny bo liczba zwycięzców będzie liczona w setkach i to raczej bliżej tych z 2 z przodu. Koncert miałby się odbyć pod koniec kwietnia 2013. Ponieważ, jest to tylko pomysł i żadne decyzje nie zapadły, więc radziłby się nie przywiązywać do tego pomysłu. Po smaku, jaki wielu narobił występ w Luxemburgu, tym razem mógłby być spory zawód i w temacie warm-upów cofnelibyśmy się do czasów rozgrzewki z The Roxy w 2001 roku.
No, to właśnie pisałem o koncercie w Wiedniu. Wtedy jeszcze był to pomysł, rozważano różne opcje (w tym UK) i nie wiedziałem o fakcie dużego telekomunikacyjnego sponsora, choć jak później się okazało, wtedy było to już klepnięte. Stąd między innymi pomysł na zorganizowanie koncertu promocyjnego, na który możliwość wstępu byłaby tylko dzięki konkursom. Wypadło na Austrię. EOT
Jakoś malo uwagi poświęcono Walking In My Shoes [4] w komentarzach, w porównaniu do wersji z 2009/2010 początek został znacząco przerobiony nadając temu kawałkowi trochę inny wyraz, niż to tradycyjnie znamy. Dlatego powyżej zamieszczam ten właśnie numer, jako reprezentant występu w Wiedniu 2013.03.24. Wiedeń był, jak na razie, ostatnim miastem, gdzie zespół wykonał Only When I Lose Myself [2].
Po Austrii zespół przeniósł się do Paryża 2013.03.26, gdzie w ramach programu Le Grand Journal Dave próbował zrozumieć, co do niego mówią, rekompensując to 4 numerami, w tym Enjoy The Silence [7].
Nie minęły dwa dni, a zespół już gościł na Wyspach, gdzie w programie Jonathana Rosa – Panowie przycięli jeszcze bardziej swój występ grając jedynie 3 kawałki, za to Andy popisał się ciętą ripostą, za co zyskał moją sympatię. Jak nie pamiętacie to zapraszam:
A tak brzmiał Personal Jesus [6] z Londynu 2013.03.28 (emisja 2013.03.30 w baaaardzo skróconej wersji. Praktycznie można by to opisać jako „muzyczny cytat”)
Marcowy występ w UK zakończył europejskie promo tour. Zespół udał się na odpoczynek i zajął się przygotowaniami do trasy. Przerwa trwała do 24 kwietnia.
Równo 3 lata po występie u Jimmiego Kimmela na ulicach Los Angeles w kwietniu 2009 roku zespół dał mini występ w Los Angeles 2013.04.24, w ramach tego samego programu. Na opener powędrował – Soothe My Soul [6], na którego gra obecnie zespół jako, że wkrótce to będzie główno-promujący singiel płyty (premiera 2013.05.13)
Również starzy znajomi z KROQ wykorzystali sytuację, ze zespół był w mieście i zaciągnęli ich do siebie, gdzie 3 z Basildon dała występ w ramach programu KROQ Locals Only (ani oni local, ani only). I było to mocarne pierdolnięcie z biodra. Martin nie zawiódł fanów i zagrał… But Not Tonight [1] w miejsce Only When I Lose Myself [2], dając kolejne pole do spekulacji i wydłużania listy życzeń o niemożliwe (do zagrania numery) w koncertowej historii depeche MODE.
Przejdźmy na koniec do statystyk.
Typy wykonań:
10 występów. 8 live, 2 playback
Geografia:
5 krajów (USA, Austria, Niemcy, Francja, UK)
7 miast (Nowy Jork, Austin, Wiedeń, Berlin, Paryż, Londyn, Los Angeles)
Delta Machine: 5 The Singles 86>98: 1 Ultra: 1 Songs Of Faith And Devotion: 1 Violator: 2 Black Celebration: 1
Łącznie 11 utworów z 6 płyt/okresów.
I to by było na tyle, jeżeli chodzi o Promo Tour. Za tydzień zacznie się regularna trasa koncertowa, która ma wg zespołu potrwać aż do lata 2014. A wszystko zacznie się w Nicei 2013.05.04, z której przeprowadzimy bezpośrednią relację przy pomocy tego i tego.
Pozornie wszystko jest jasne, trasa się nie odbyła, bo nie mogła się odbyć. Zespół podnosił się z kolan po 2-letniej dezintegracji. Choć patrząc na dzisiejsze standardy pracy zespołu, to takiej dezintegracji zespół ulega na 1-2 lata po ostatnim koncercie na każdej trasie. To jest standardowy okres odpoczynku zespołu od siebie. Wtedy to było podstawą do plotek o rozpadzie zespołu, dziś nie robi już wrażenia.
Mówi się, że jest kłamstwo, wielkie kłamstwo i statystyka. Mówi się też, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W czasie tej trasy zaliczyliśmy z depeche MODE wzloty od zachwytu przez załamki, po znowu wzloty, ale czy koniec trasy to będzie lądowanie z telemarkiem czas pokaże. Dziś depeche MODE zaczyna ostatnią część trasy promującej Sounds Of The Universe.
A łaska fanów na pstrym koniu jeździ można dodać jeszcze. Ale do rzeczy…
Przez lata było tak: depeche MODE jechało w trasę koncertową planowało set i tłukło go przez całą trasę, co najwyżej wywalając jakiś utwór (np. Here Is The House w 1986), a jeżeli już coś dodawali, to z musiku i po najmniejszej linii oporu (Somebody w 1986), albo dlatego, że rozpoczynali promocję singla (np Shake The Disease w 1985), ale tak na prawdę potem już nic nie robili tylko jechali z niezmiennym setem do końca trasy. Często nawet i tego nie robili i grając dwie, a nawet trzy noce z rzędu na tapecie był ten sam set co noc (Londyn, Hamburg 1983, Berlin, Kolonia, Chicago, Nowy Jork 1998) długo by wymieniać.
depeche MODE // Irvine Meadows 1986
W każdym razie opowieści członków zespołu o tym, że mają kilka taśm oznaczonych kolorami, na różne występy i dostosowują w występy do potrzeb chwili można było między bajki włożyć. Bo, ani nie czuli takich potrzeb (jak widać z historii), a jeżeli już to były to akcje typu It Doesn’t Matter do podkładu z Somebody – Tokyo 1985.04.12, czy niby akustyczne Somebody w Kopenhadze 1986.08.16.
Przez lata największym zarzutem był fakt, że nic nie zmieniają, grają w koło to samo. Potrafią setlistę jedną grać przez całą trasę. Do tego ewolucja samych utworów była nieznaczna. Zbierając bootlegi np. z trasy Construction Tour, jeżeli nie było się zainteresowanym wpadkami ze sprzętem, to właściwie wystarczyły tylko 2 booty jeden z 1983 i drugi z wiosny 1984 + występ przed Eltonem Johnem i gitara. Podobnie miała się sytuacja z trasą z 1986, czy nawet 1990. Pewne zamieszanie wprowadziła tu trasa z lat 1987/1988, ale i tu mając bootleg np z Monachium 1987.10.25, Londyn 1988.01.12, coś z Azji 1988 i 101 mieliśmy temat załatwiony. Najlepiej obrazuje to poniższe zestawienie, gdzie zestawiłem długość setu vs liczba wszystkich utworów granych na trasie.
Długość setlisty vs. Liczba utworów granych w totalu:
Speak & Spell Tour: 15/16
See You Tour: 17/17
A Broken Frame Tour: 18/20
Construction Tour: 17/18
Some Great Reward Tour: 19/21
Black Celebration Tour: 20/22
Music For The Masses Tour: 19/23
World Violation Tour: 20/24
Devotional Tour: 19/24
Exotic / US Summer Tour: 17-18/23
The Singles 86>98 Tour: 20/22
Exciter Tour: 21/29
Touring The Angel: 20-22/33
Tour Of The Universe: 20-22/38
W niektórych miejscach musiałem uśrednić, bo set był zmienny jeżeli chodzi o długość. Pierwsza liczba/liczby to długość setu, liczba po ukośniku to liczba wszystkich utworów zagranych na trasie.
Również pod względem długości obecna trasa jest jedną z dłuższych:
Music For The Masses Tour: 101
World Violation Tour: 88
Devotional Tour: 96
Touring The Angel: 124
Tour Of The Universe: 102 (jeżeli wszystko co zaplanowali zagrają, a pamiętać należy, że zagraliby więcej, gdyby nie choroba Dave’a)
depeche MODE zaczynają się zmieniać dopiero w latach 90., ale trudno zaprzeczać faktom, że dopiero ostatnie dwie trasy pod tym względem są rekordowe.
Clean, Warszawa 2001.09.02
Podstawowy zarzut w rozmowach z niefanami o tym, że nie warto iść na dwa koncerty upada. Na poprzedniej jak i na tej trasie było bardzo wiele momentów, że ciężko było przewidzieć co zespół zagra z nocy na noc. Nie dość, że setlista miała różną długość, to utwory wskakiwały na jeden, dwa, kilka koncertów, to jeszcze zmieniały miejsce w secie co koncert. Dodatkowo zespół co raz częściej na Touring The Angel i Tour Of The Universe improwizował (jak na zespół elektroniczny).
Jest to też pierwsza trasa w historii zespołu gdzie na bis nie jest grany singiel z poprzedniej płyty, a do tej pory tak było, łącznie z Touring The Angel.
W liczbach wygląda to wszystko imponująco i już w tej chwili jest to trasa rekordowa.