Pewnie drugie tyle rzeczy nie wiem i ja, jeżeli nie więcej. Pewnie po przeczytaniu tego tekstu jakiś mądrala powie, że przecież to wszystko od dawna jest znane (czyżby?). Może kogoś zaskoczę. Ale napisałem ten tekst ponieważ, wiele z tych punktów gdzieś zanikło lub nie istnieją w świadomości ludzi. Dlatego postanowiłem je przypomnieć.
Zaczynamy od końca…
- Exciter Tour miała być kontynuowana w 2002 roku. Trasa zakończyła się późną jesienią 2001 roku, choć były plany na kontynuację trasy, lub koncertów pod nowym szyldem w 2002 roku. Dave bardzo chciał zagrać serię koncertów w czasie letnich festiwali. Głównym oponentem był tu Martin, któremu urodził się syn, oraz chciał zająć się pracą nad solowym projektem. Swoje plany Dave zrealizował rok później promując płytę Paper Monsters. To pozwala zrozumieć również dlaczego depeche MODE pojawiło się ponownie, po wielu latach na festiwalach w 2006 roku i w 2009.
- depeche MODE w Europie podróżowało prywatnym samolotem – Zespół w tym czasie poruszał się wynajętym samolotem Boeing 737-200 o numerze bocznym , lot ten miał numer EAF 2354.

Samolot depeche MODE podczas Exciter Tour - Na każdej trasie, a nawet części trasy zespół posiada specjalną książkę tzw TOUR ITINERARY. W 2001 roku książka nazywała się Book Of Lies. Motto na dzień 02.09.2001 brzmiało – Alcoholic is someone you don’t like who drinks as much as you. Po tym co działo się w czasie pobytu w Warszawie, zdanie pasuje jak ulał.
- Kessler podczas nieoficjalnego spotkania w hotelu Bristol z fanami twierdził, że depeche MODE odwiedziło Polskę w 1983 roku. Po nieśmiałych protestach ze strony naszych fanów, Martin skomentował to jednoznacznie: Słuchaj ich oni wszystko wiedzą.
- Martin wylądował w szpitalu z powodu problemów z niewydolnością śledziony – alkohol, a Dave był na spotkaniu AA.
- Tylko dwa koncerty z tej trasy nie mają nagranych bootlegów. Nagrania z tych występów nie wypłynęły na światło dzienne – nie ma koncertu z Los Angeles 2001.06.04 i Las Cruses 2001.07.19. Wszystkie inne koncerty zostały przez fanów zarejestrowane i udostępnione.
- Zespół Technique to duet który później w 1/2 stał się podstawą dla zespołu Client. Zespół Technique tworzyły Kate Holmes i Xan Tyler. Natomiast Client narodził się po odejściu tej drugiej. Tym samym duet przekształcił się w „Client A” Kate Holmes i „Client B” Sarah Blackwood. Managerem tego zespołu był Client F, czyli Andy Fletcher, który założył na ten cel swoją wytwórnię Toast Hawaii. Reszta to już historia…
- Występ depeche MODE w Warszawie 2001.09.02 odbył się w ramach festiwalu – TP SA Music & Film Festival. Sam festiwal zaczął się w maju, a skończył właśnie we wrześniu. Oto twórcza metoda na pozyskanie bogatego sponsora i rozciąganie definicji festiwalu. Więcej w archiwalnym wpisie TUTAJ.W czasie soundchecku Peter Gordeno prawdopodobnie zagrał fragment Walca cis-moll op. 64 nr 2 Fryderyka Chopina, a następnie Dave w towarzystwie Peter’a zaśpiewał po raz pierwszy na tej trasie Condemnation [9], które potem oficjalnie zaprezentował na 2 nocy w Berlinie 2001.09.06. Sam utwór przeszedł gładko w utwór Elvisa – Loveletters również zaśpiewany przez Dave’a z klawiszami Gordeno.
- Podobno Dave się przeziębił w Warszawie. Dave nie zważając na warunki pogodowe bardzo mocno obnażył się w Warszawie. Już na koncercie podczas drugiej nocy w Berlinie 2001.09.06 Dave śpiewał przez nos, natomiast koncert w Lipsku 2001.09.09 3 dni później został skrócony. Dave był w słabej kondycji.
- A skoro już mówimy o obnażaniu się Dave’a w czasie koncertu w Warszawie 2001.09.02, to czasami pojawiają się głosy kwestionujące autentyczność jakiegoś zdjęcia, czy filmu z Warszawy. Punktem sporu jest ubiór Dave’a na koncercie. Rzeczywiście Dave trochę zamieszał w tym temacie i stąd brak zrozumienia dla autentyczności jakiś materiałów.
Dla wyjaśnienia:- Do Dream On [85] Dave występował w marynarce.
- Następnie po zdjęciu marynarki występował w czarnej koszulce na ramiączka.
- Od I Feel You [84] Dave śpiewał z nagim torsem, aż do Personal Jesus [84].
- Od Clean [75] Dave śpiewał w białej koszulce na ramiączka do końca koncertu.
- Dlaczego I Feel Loved [50] wypadło z setu? depeche MODE grało ten utwór przez całą część po Ameryce Północnej. W Europie poleciał ten utwór jedynie na 8 koncertach. Dało to łącznie 50 wykonań, w tym na koncercie w Warszawie 2001.09.02. Główną przyczyną usunięcia tego utworu były problemy kondycyjno-wokalne Dave’a. Setlista została tak ułożona, że pod koniec koncertu, gdy doskwiera zmęczenie, była seria 3 szybkich numerów – It’s No Good [83], I Feel Loved [50], Personal Jesus [84]. Po za tym samo I Feel Loved [50] jest trudnym, bo szybkim numerem do zaśpiewania, miejscami jest mało miejsca na złapania oddechu. Stąd decyzja o usunięciu tego utworu z setlisty i do tego braku zmiennika.
Jest jeszcze parę ciekawostek, ale to może już na inną okazję 🙂 Jeżeli macie pytania lub inne informacje, z którymi chcielibyście podzielić się z innymi fanami, piszcie je w komentarzach lub na FanPage’u MODEontheROAD na FB lub na profilu MODEontheROAD na Goolge+.
Edit: Kolejna część wspomnień z 2001 roku jest już na MODEontheROAD.pl -> Exciter Tour In My Eyes: Budowa sceny.

![Fanzine [SHAME]](https://i0.wp.com/mode2joy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_0959.jpg?resize=474%2C474)


Rynek fonograficzny przeszedł (i nadal przechodzi) znaczące przeobrażenie, z jednej strony powszechna kradzież muzyki, eufemistycznie zwana ściąganiem, a z drugiej strony rewolucja cyfrowa sprawiły, że to nie płyty stały się głównym polem utrzymania zespołów, a właśnie koncerty. Bo to na nie przychodzą ludzie, którzy być może w życiu nie kupili jednej piosenki danego zespołu, ale teksty znają na pamięć.



Najbardziej dobitną zmianą z punktu widzenia fanów depeche MODE był rok 2006, kiedy depeche MODE przyjechało do Polski dwa razy. Kiedyś nie do pomyślenia, obecnie przestaje być to czymś nadzwyczajnym wśród gwiazd. Wystarczy tylko zauważyć, że niejaki Mike Patton jednego roku przyjechał do Polski 3 razy, za każdym razem z innym projektem.







W tej części prawie wszystko jest jasne. Zespół jechał swoją rutyną i właściwie nie zapowiadało się nic powalającego, oczywiście po za samymi koncertami, które wyglądały momentami jak koncerty gdzieś z lat 30. Szczególnie w Niemczech mogło to być kontrowersyjnym zestawieniem. Oczywiście każdy, kto zna płytę Music For The Masses , wie dobrze, że jest to protest / anty, a nie agitka za. Uważam, że tak należy odczytywać również wystrój koncertów, jako pastisz i parodia tamtego stylu.
Dla mnie jednak największą zagadką tej trasy nie są setlisty, ale to co działo się tuż po zakończeniu koncertów. Wielu wspomnieniach fani opowiadają, że po zejściu zespołu ze sceny z głośników leciało Agent Orange. Faktycznie są bootlegi, które zawierają na zakończenie ten utwór puszczany z taśmy, nie mniej jednak jest wiele bootów, na których nie ma tego utworu tuż po pożegnaniu zespołu z publiką. Nie mam ani pewności, ani potwierdzenia przeciw, że tak nie było. Gdyby się okazało się, że jednak ten numer był grany na zejście, to byłby to jedyny konsekwentny przypadek outtro w historii zespołu. Co prawda w 1984 podobno zespół puszczał po zejściu ze sceny People Are People, ale nie ma na to żadnych dowodów w postaci nagrań, jedynie relacje fanów.
Inna sprawa, że temat koncertu na Rose Bowl to materiał na oddzielny wpis, ponieważ wokół tego koncertu narosło tyle niedopowiedzeń, oraz legend, że ten artykuł to nie miejsce na to.
Słynna próba, na której widzimy Martina śpiewającego






3. Jo od pewnego momentu przeprasza w biuletynach za opóźnienia, błędy i nieścisłości. Zespół stawał się co raz bardziej znany, co a tym idzie obsługa fanów zajmowała co raz więcej czasu. Jednocześnie z teamu odchodzi Anne. Pojawienie się Work Hard może równie dobrze być błędem ludzkim.
Ktoś tam na górze pogłówkował i wykombinował, że jak obniży jakość DVD, to zmusi się ludzi to tego, żeby po załamce nad DVD polecieli do sklepu i wywalili parę klocków na odtwarzacz, po czym szybko zakupili Barcelonę na innym nośniku. Patent jest o tyle perfidny, że żeby mieć wszystko, czyli obraz żyleta i wszelkie bonusy trzeba mieć co najmniej zestaw BR + 1 DVD/2CD inaczej jest ból.
Taperzy, którzy kręcą koncerty na swoich kamerkach, a potem robią z tego multicamy mają swoje ograniczenia. Głównie w zakresie kręcenia długich ujęć. Jak by z musu muszą ciąć i szatkować obraz, bo inaczej
Właściwie jedyny moment, gdzie w 100% uzasadnione są wszelkie rozmycia, zasłaniające zespół ręce, dalekie plany. Ten moment wypada właśnie na początku koncertu. Tu rozmycia i ręce tworzą idealną kurtynę zasłaniającą zespół. Całe
Całkowicie stracony numer. Obraz ciągnie i spowalnia i tak wolno zagrany numer. Szybszy montaż po 100kroć uratował by ten numer.
Ludzie wychowani ma współczesnym szybkim montażu, skrótowości, będą zawiedzeni. Ten numer nijak nie jest podobny do tego, co można było zobaczyć na trasie. Zupełnie inne spojrzenie na ten utwór.
To jest wideo, gdzie obraz nie jest niewolnikiem muzyki. Nie ma montażu pod stopę, czy bas. Tu obraz opowiada własną historię, w którym muzyka jest dopełnieniem, a nie fetyszem wg którego łamie się i dekonstruuje oglądany świat.
Ujęcia zza sceny są świetne, ale bęcki należą się reżyserowi za ucięcie świateł pełzających po publice. Tu aż się prosiło o przytrzymanie tego efektu dłużej. Te pełzające światła są doskonałym intrem do startu takich numerów jak
Słuchając tego numeru aż złapałem się za głowę, ale tak to jest, gdy publika jest doklejana do reszty utworu z finezją godną słonia. W momencie, gdy publika dośpiewuje swoje aż nadto słychać, że jest nienaturalnie za głośna w stosunku do reszty utworu. Na tym utworze jest najwięcej, jak dotąd, zbliżeń Dave’a na tym koncercie.
Im dłużej oglądam ten koncert, tym bardziej dochodzę do przekonania, że za reżyserkę wziął się kolejny fotograf z silnymi manierami bycia oryginalnym. Każdy fotograf szuka niesztampowego kadru, który pozwoli mu się wyrwać z zalewu małpofotografii. Ten koncert posiada wiele ujęć, które zatrzymane na chwilę stają się świetnymi fotografiami. Kiedy, na chwilę zatrzymamy się na klatce w której Peter Gordeno jest ujęty jedynie od kolan do pasa i widać tylko jego grające ręce na parapecie, a Martin na drugim planie, lekko rozmyty też w 3/4 kamery dyryguje publiką, to mamy interesująco skomponowaną fotografię. Ten koncert pełen jest ujęć postaci na przestrzał przez instrumenty, statywy, pełno zabawy głębia ostrości w fotografii takie kadry były by uznane za co najmniej interesujące. Na filmie nie wygląda już tak dobrze za 30-którymś razem.
Częste filmowanie z boku i z tyłu sceny sprawia, że kamery nie przeszkadzają w oglądaniu koncertu zgromadzonej publice. Nie ma tu statywów z kamerami filmujących na Dave’a wysokości zasłaniających Dave’a. Nie ma kamerzystów nachalnie biegających po scenie, wałczących o dobre ujęcie. Nagrywając ten koncert pamiętano, że jest to przede wszystkim występ dla tych, co zapłacili i przyszli na koncert. Tu nie rządzi TV pod prawa której cały szoł jest ustawiony. Tu kamera jest gościem filmując z tyłu, z tłumu, jakby ukradkiem.
Nie ma co się oszukiwać, ani Paryż, ani Milan, ani Frankfurt / Barcelona / Lievin z 1993 nie wyglądały jak zwykłe koncerty. W każdym z nich napakowano ekstra oświetlenie, nagłośnienie itp sprawy. Tym razem koncert z Barcelony mamy nagrany tak, jakby depeche MODE grało tak co noc. To równie dobrze mógłby być zapis każdego innego miasta. Fani dostali koncert z perspektywy ludzi na płycie i ukradkiem chwycone ujęcia gdzie wśród trybun. Często tak, jak fani widzą występy gwiazd na koncertach walcząc między sobą o wycinek widoku na scenę…

Teraz ten wywiad posłużył jako baza do stworzenia całej biografii. Drugim autorem jest Dennis Plauk z z magazynu Visions. On również w kwietniu ub roku przeprowadził wywiad z Martinem i Davem. A prywatnie jest fanem depeche MODE. Autorzy, podobnie, jak to było u Millera oparli się na cytatach z wywiadów, oraz materiałach z własnych rozmów z zespołów.