Miało być wczoraj, ale emocje związane z Łodzią 2010.02.10 przeważyły, dlatego dziś kilka wspomnień i luźno powiązanych myśli z koncertem depeche MODE w Warszawie w 1985 roku.

Jaka była Warszawa lipcu 1985 roku, którą zobaczyła ekipa depeche MODE, gdy zjawili się na pierwszy i jedyny (do 2001 roku) koncert? Członkowie, byli i obecni, przepytywani na okoliczność pierwszego pobytu w Polsce z reguły załatwiają temat kilkoma okrągłymi słówkami o tym, jak to pojechali za żelazną kurtynę, jak to były tu trudne czasy i że Warszawa była szara i ponura. Te grzecznościowe słowa równie dobrze można przypiąć do każdego wywiadu udzielanego dziennikarzowi z Europy Wschodniej.

Bilet na koncert w Warszawie 1985.07.30

Bilet na koncert w Warszawie 1985.07.30

Wyjaśnienie jest proste. depeche MODE, po tylu latach grania, bycia w trasie po prostu nie pamiętają wielu wydarzeń. Koncerty, jakkolwiek istotne dla różnych ludzi, dla dM zlewają się w jeden ciąg. Nie oszukujmy się też, wiele koncertów to takie z cyklu zagrać i zapomnieć. Właściwie jeżeli chcielibyśmy się czegoś więcej dowiedzieć o pobycie dM w Warszawie w 1985, to trzeba pytać wszystkich innych zaangażowanych w różny sposób w ten koncert, a nie zespół i menedżment.

Kiedy depeche MODE zjawiło się w Warszawie w 2001 roku i spali w Bristolu. W wieczór po koncercie w Wilnie 2001.08.31 zespół wypoczywał w barze hotelowym warszawskiego hotelu. Kilku fanów miało okazję się spotkać m.in. z Martinem, Andym, Kesslerem, Eignerem. Zostali zaproszeni na browara. Jedną z pierwszych kwestii było ustalenie faktu, kiedy dM ostatni raz było. Baron Kessler stwierdził, że w Polsce ostatni raz byli w 1983, na co szybko jeden z fanów zaprotestował, że było to w 1985 roku. Na co Martin stwierdził pokazując na fanów – „Słuchaj ich oni wiedzą najlepiej„. Ta scena obrazuje najlepiej sens zadawania pytań z cyklu – „Co pamiętasz z pierwszego pobytu w Warszawie?” Dobrym przykładem jest tu wywiad z Alan’em dla jednej z polskich stron:

Nie sposób nie poprosić Cię o odpowiedź na pytania dotyczące Depeche Mode. Wiemy, że to było bardzo dawno temu ale może pamiętasz… 30 lipca, 1985 rok. Ostatni koncert podczas Some Great Reward Tour i jednocześnie pierwszy w komunistycznej Polsce. Co pamiętasz z tego koncertu? W nawiązaniu do koncertu, jakie były Twoje odczucia i opinie o tym co zobaczyłeś za żelazną kurtyną? Jakie miałeś wyobrażenie o fanach Depeche Mode z „bloku wschodniego”?

Szczerze mówiąc nie pamiętam zbyt wiele z tamtego koncertu. Przyznam, że Warszawa wydała mi się być bardzo ponurym miastem, a sam hotel pozostawiał wiele do życzenia. Pamiętam, że w restauracji grał stylizowany na lata siedemdziesiąte zespół, a w barze sprzedawali tylko whisky. Wspomnienie koncertu jest również rozmazane, jednak jestem pewien, że publiczność była nastawiona bardzo entuzjastycznie. Jak zawsze w Wschodniej Europie. źródło: Devotees

Podobnie kurtuazyjnie wypowiadał się Andy po koncercie w Warszawie w 2001 roku.

Zastanówmy się w takim razie co depeche MODE mogło by pamiętać z tamtych czasów, jak wyglądała Warszawa w lipcu 1985 roku?

Zdjęcie ekipy koncertowej na Torwarze 30.07.1985

Zdjęcie ekipy koncertowej na Torwarze 30.07.1985

Bezpośrednio z depeche MODE w Warszawie wiążą się cztery miejsca:

  • Hotel Victoria – ówcześnie największy wypas w mieście, oaza zachodu w stolicy kraju za żelazną kurtyną. Zespół zatrzymał się tam 27 lub 28 lipca przed koncertem. Poprzedni koncert w Atenach 1985.07.26 odbył się na festiwalu, w czasie którego wybuchły zamieszki, po za tym podróż z Aten do Warszawy najeżona granicami, kontrolami itp sprawami była dosyć uciążliwa. Po za tym musieli wydać wszystkie drachmy :-). A wracając do Victorii, podobno jeszcze do połowy lat 90. można było za niewielką podziękowanio-opłatą wejść w posiadanie kopii wpisów do księgi gości, jakie pozostawili po sobie członkowie zespołu. Skończyło się to wraz ze zminą właściciela hotelu i odejściem na emeryturę zaprzyjaźnionego pracownika.
  • Drugim miejscem jest Torwar, stary Torwar oczywiście. O tyle istotny, że tam odbył się koncert, choć niczym charakterystycznym się nie zapisał. Ot jedno z niewielu miejsc w stolicy, gdzie można było zagrać koncert w owym czasie, po za Kongresową. Prawdę powiedziawszy do tej pory nie ma takich miejsc za wiele w tym mieście. Torwar to było miejsce z odpadającym parkietem i fatalną akustyką. Świadek pałowania wielu fanów, którzy przybyli na ten koncert bez biletów, a jak nawet mieli, to ZOMO i ochrona miała poligon doświadczalny przed demonstracjami opozycji w następnych latach.
  • Kolejnym miejscem gdzie zjawili się członkowie depeche MODE, była DESA.  Miejsce, gdzie można było nabyć dzieła sztuki i kultury polskiej, często jedynie za dolary. Polska po zakończeniu stanu wojennego, to kraj permanentnego kryzysu gospodarczego. Sankcje gospodarcze administracji Ronalda Regana dały się Polsce mocno we znaki. Zadłużony kraj potrzebował dewiz, albo inaczej pozbywał się ich baaardzo niechętnie. Zespoły grające w Polsce Ludowej przyjmowały zapłatę jedynie w twardej walucie. Pagart oczywiście sumiennie ją im wypłacał, jednak chwilę później jakby od niechcenia nadmieniał, że polskie regulacje dewizowe zabraniają wywożenia walut z pierwszego obszaru płatniczego po za granice kraju.

Zmuszało to zespoły to wydawania wszystkiego, co zarobili tu na miejscu w Polsce. Legendarna jest już historia Roling Stones, którzy za zarobione dewizy kupili wagon wódki, który został i tak w Polsce, a kolejarze z bocznicy, gdzie stał ten wagon mieli używania jeszcze przez dłuuuuuugie lata. Martin nie był tak hojny. Zakupił jedynie kilka pamiątek, które udało mu się zabrać do Anglii.

A tak w 1985 roku Alan i Martin opowiadali o wizycie za żelazną kurtyną, w tym o koncercie w Warszawie:

Podyskutuj na forum MODEontheROAD.