Archiwum kategorii: Global Spirit Tour 2017-2018

RECENZJA LIVE SPIRITS

Różne są perspektywy pisania recenzji o koncercie z Berlina. Wszystko zależy czy miało się okazję uczestniczyć w wydarzeniu, czy wszelkie doświadczenia pochodzą jedynie z przetworzonego obrazu i dźwięku.

W moim przypadku z LiVE SPiRiTS grana jest ta pierwsza opcja, dlatego przepraszam na wstępie, jeżeli jakieś kwestie będą nieistotne, widocznie dla mnie były, bo widziałem przedstawienie na żywca. Trochę tak jakbym rozważał, czy książka była lepsza, czy ekranizacja.

Modne stało się ostatnio wydawanie ścieżek dźwiękowych do koncertów wideo. Dla mnie to po prostu jest płyta koncertowa. 101 na płycie CD to przecież też regularna koncertówka, a nie soundtrack, ale może ja jestem człowiek starej daty już. Dlatego będąc w 100% precyzyjnym koncert na wideo widziałem na YT, a audio katuję codziennie, więc więcej będzie o LiVE SPiRiTS Soundtrack, niż SPiRiTS iN THE FOREST i tego będę się trzymał. O Duchu w lesie już pisałem po wizycie w kinie. Zresztą czytelnicy 101dM mieli okazję niedawno oglądać 1:30 h montaż live streamu, który szedł na żywca z Waldbuhne w lipcu 2018 roku, więc mam porównanie względnie na świeżo oryginalnego przekazu i efektu końcowego autorstwa szalonego Holendra.

Porozmawiajmy w takim razie o obrazie. Wokół tego wydawnictwa powstało już trochę kontrowersji, więc może warto na wstępie wyjaśnić je. Dlaczego na LiVE SPiRiTS nie ma numerów typu In Your Room, Barrel Of A Gun, Corrupt?

Sprawa jest tyleż prosta do wyjaśnienia, co niezrozumiała i trudna do zaakceptowania. To był celowy zabieg ze strony Corbijna. On zawsze chce kręcić 2 noce i na każdej ma inne ustawienia kamer. Pierwsza noc służy do filmowania zza placów, zbliżeń na instrumenty, zbliżeń na twarze i detale kręcone na scenie ze sceny, filmowanie publiczności ze sceny, Panów na wybiegu kręconych zza pleców itp.

Druga noc służy do kręcenia szerokich planów, ujęć na scenę z publiki, przez publikę, najazdów, zbliżeń na twarze. Jeżeli jest kamera na kablach, to ujęć dronowych całego obiektu w kierunku sceny, zbliżeń na Panów jak są na wybiegu z pozycji fanów itp. Można by jeszcze długo wymieniać.

W każdym razie dzięki temu w montażu scena jest bez kamerzystów i mamy czysty plan, a kiedy trzeba, możemy robić detale, jakby kamera była cały czas na scenie. Dlatego w czasie Everything Counts mimo, że Dave zaprasza kamerzystę ze sobą na wybieg (podobne bliźniacze ujęcie mamy na 101), ten zostaje na scenie i robi zbliżenie (ujęcia z pierwszej nocy). Drugiej nocy te ujęcia są powtarzane, ale do tego mamy jeszcze ujęcia z tłumu pod wybiegiem. Kamerzyści słuchają się reżysera, a nie DG. Chodziło o zostawienie czystego planu na wybiegu. Dzięki temu Antek miał więcej Dave’a na czystej pozycji bez kamerzysty na ujęciach.

Tak naprawdę wina z tym zamieszaniem nie leży po stronie Corbijna tylko zespołu. To oni chcieli zrobić dobrze 20. tysiącom fanów przybyłych do Berlina i zagrali takie, a nie inne dwa sety. Dla Corbijna to było nawet gorzej, bo przez to miał mniej materiału do montażu obrazu. Gdyby zespół zagrał, jak to ma w zwyczaju, dwie noce i ten sam set, to byłby spokój, a tak jest zawód dla tych, co nie byli na koncercie 23 i 25.07 i nie rozumieją o co chodzi. Podstawą do montażu jest przede wszystkim dobre audio. Do niego montuje się obraz. Ponieważ zapadła decyzja, że audio idzie z 25.07, to wszystko zostało postawione na ten fakt. Również kosztem numerów zagranych tylko 23.07. Gdyby ktoś logicznie pomyślał, to spokojnie można było dodać brakujące numery jako bonus do ściągnięcia z serwerów dla jakiejś wersji pseudo delux. Można było dodać jakieś wizualizacje i w bonusie na Blu-ray też pewnie by się zmieściło. Niestety jest tu zlewka i brak pomysłu jak wykorzystać co się ma w ręku. Potencjał był.

Zdaję sobie sprawę, że przez to powstało wideo, które nie jest reprezentatywne dla tej trasy, ale na dobrą sprawę to samo można powiedzieć o 101. Setlista z tego koncertu nie była grania nigdzie poza Pasadeną, nawet na ostatnich koncertach w USA i Kanadzie w maju i czerwcu 1988. Dlatego ja bym się nie czepiał setlisty, a bardziej tego, jak został zmontowany i zmiksowany ten koncert. Największe zarzuty mam właśnie do tego aspektu na LiVE SPiRiTS.

O tym jak może wyglądać ten koncert mogliśmy przekonać się przy okazji pokazów kinowych. Swoje ówczesne rozważania zakończyłem stwierdzeniem, że kolejne wideo koncertowe powierzyłbym już komuś innemu. Anton niech zajmie się już na dobre kręceniem fabuły. Koncert ma wiele dłużyzn brakuje kilku szybszych cięć, tam gdzie jest to potrzebne do muzyki. Najgorsze niestety są ewidentne problemy z synchronizacją. Co innego obraz, co innego muzyka, co innego na jednym, co innego na drugim ujęciu. Na prawdę problemy tego obrazu to nie różne kamizelki, spodnie i buty Dave’a. To jest akurat zaleta dla kogoś kto był na obu nocach. Świetnie też widać dzięki temu co pochodzi z której nocy. Dla przykładu cała druga część koncertu do bisów, gdy Dave ma na obu nocach kamizelkę z czarnymi plecami koncerty rozróżnialne są jedynie dzięki czerwonym lub złotym butom, no i lampasom. Dla mnie różne kolory kamizelek to jest feature not a bug, jak mawiają programiści.

Obraz jest generalnie w porządku jeżeli nie widzi się lub nie chce się widzieć niekonsekwencji w montażu. Stwierdzenie, że obraz jest poprawny jest tu bardzo prawdziwe i właściwie na tym można zakończyć wywody o stronie wizualnej. Nie ma niczego, czego nie widzielibyśmy w Warszawie 2017.07.21 i na którymś z lutowych koncertów w Polsce.

2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena
2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena

Bólu egzystencjalnego zębów dostaję na myśl o ścieżce dźwiękowej. Tak fatalnie zmiksowanego audio dawno nie słyszałem. O tym elemencie koncertu mógłby powstać oddzielny tekst. Ale po kolei…

Przez lata my fani wywalczyliśmy sobie na koncertach swoje miejsce i czas w setliście. Wystarczy posłuchać jak ścigał nas Martin na koncertach w czasie Exciter Tour, ze słynnym Ruhe bitte na niemieckiej części tej trasy. Obecnie niedość, że możemy pośpiewać sobie do woli, to jeszcze Dave odwalał małe podlizywanko krzycząc, że jesteśmy The Best każdej koncertowej nocy. Na LiVE SPiRiTS fanservice przeszedł szczyty nawilżania. Nie wiem komu przyszło do głowy, żeby sztucznie zmiksować i podbić śpiewy publiczności. No sorry, ale na koncercie to nie tak brzmiało. Momentami słychać taką hamówę w montażu, że aż zęby bolą. Najtragiczniej brzmią tu śpiewy na początku Walking In My Shoes. Numer niedość, że został wykastrowany muzycznie na te trasę, to publiczność brzmi jakby ktoś wyciął fragment śpiewów, zapętlił, a następnie pogłośnił i puścił równolegle do muzyki. Zawsze śpiewy mają swoją dramaturgię. Gdzieś rodzi się krzyk, inni to podejmują, a za chwilę cały stadion równo drze japę. Nikt nie robi tego od linijki i na znak.

Na poprzedniej koncertówce z 2013 roku dowiedzieliśmy się, że na trasie były dźwięki, których nikt w czasie koncertów nie słyszał, tym razem muzycznie audio jest w miarę realne. To dowalili publiką. Brzmi to sztucznie i nieprawdzie. Człowiek trochę gardła pozdzierał na tym Global Spirit Tour, to wie gdzie robił Tut, Tut, a gdzie OoooooOOOoooo! No amatorka…

Nie można też nie wspomnieć, jeszcze jednego faktu. Posiadanie dobrego sprzętu grającego w domu ma wiele zalet, ale też jest obarczone kilkoma wadami. Świetnie zmiksowany z szeroką selektywną sceną dźwięk daje wiele radości i doznań estetycznych. Niestety wady i braki w jakości dźwięku wychodzą natychmiast. Tych problemów nie mają posiadacze niewymagających sprzętów, słuchający na telefonach, czy z laptopa spiętego z gamingowymi głośnikami nawet nie zauważą problemu. Całe audio zostało zmiksowane środkiem, ewidentnie pod gusta i potrzeby muzyki generowanej w mp3 i reprodukowanego na fabrycznych słuchawkach dodawanych do smartfonów. Wydanie LiVE SPiRiTS na winylu wymusiłoby inne zmiksowanie audio. Większą dynamikę i rozpiętość tonalną dźwięku. Wrażenia mogłby być dużo lepsze, choć pewnie amatorzy kompresji w stylu mp3 czegoś by nie usłyszeli. Takie czasy.

Żeby była jasność tragedii nie ma i słucha się zapisu całkiem przyjemnie, ale osobiście większą przyjemność miałem odpalając dźwięki z Berlina w samochodzie, niż słuchając w studio odsłuchowym nieopodal mojego domu.

Pisząc relację z pierwszego koncertu w Berlinie napisałem, że przeszedłem małą kurację odmładzającą. Teraz po przesłuchaniu tego nagrania miałem nadzieję przeżyć ten czas jeszcze raz. No niebo na głowę mi się nie zwaliło. Coś przy World In My Eyes, Cover Me, The Things You Said i Heroes na serduchu było jakby cieplej. Szczególnie tam, gdzie zamiast garnków Eignera szedł podkład perkusyjny z taśmy.

Koncertu na wideo pewnie przez długi czas nie obejrzę, ale do audio powrócę raz na jakiś czas.

Rating: 2.5 out of 5.

P.S. 23 lipca zapraszam na 101dMpl @ FB na pokaz tego co Was ominęło na oficjalnym wydawnictwie. Zapraszam na pierwszą noc z Berlina, coby poświętować urodziny Martina. Poniżej 1:30 h tego jak było na prawdę na drugiej nocy w Berlinie. Czerwona kamizelka nie będzie nikomu przeszkadzać.

KoronaMODE

Na początku pomysł był prosty, żeby zrobić coś dla innych. Bez zadęcia i napinania się, na chwilę. Przejrzałem swoją biblioteczkę z koncertami. Wyszło, że mam 14 dobrych koncertów, które mogę odpalić co wieczór, aby Wam umilić czas kwarantanny. Trochę poprzeplatać trasy, miasta i będzie dobrze.

Już po tygodniu było wiadomo, że na 2 tygodniach się nie skończy. Wtedy zaczęły się poszukiwania, dyskusje, odkopywanie zakurzonych placków DVD, czytników płyt, zapytania po znajomych. Ruszyła manufaktura z konwertowaniem i montowaniem surowego materiału po nocach. Z pomysłu zrobiło się małe studio TV.

Nie byłem w tym sam, co prawda to ja dawałem tzw. ryja, ale warto, żebyście wiedzieli, że cowieczorne oglądanie koncertów na zapleczu miało charakter zespołowy. Chcę przede wszystkim podziękować Jackowi, który zarywał noce jak ja. Często proces wyglądał tak: Jack zgrywa (pod warunkiem, że czytnik płyt chce pracować), ja montuję, żeby na następny wieczór był kolejny koncert z naszych lub dostarczonych przez DeMeyera placków i plików. Niekończące się dyskusje, co dać i w jakiej kolejności. Od początku wiedziałem, że to jest moment, w którym warto uwypuklić polskie koncerty zespołu. Skoro widownia międzynarodowa. Dlatego każda niedziela to był dzień polski. Reszta to już wynik ścierania się pomysłów i dyskusji z Jackiem. Czasami był spontan, czasami sztywne trzymanie się założeń. Jak dobrać miks profesjonalnych nagrań vs. amatorskie rejestracje i multicamy? Sporo nas nauczyły te wieczory.

No dobrze, to jak wyglądała całość w liczbach. Wyszło nam łącznie 61 godzin emisji koncertów i dokumentów. Odwiedziliśmy łącznie 13 krajów. Najwięcej koncertów zaprezentowaliśmy z Niemiec – 9, USA – 7, UK – 6, Polska – 5, Francja – 4. Wszystkich koncertów zobaczyliście 39 w 35 dni.

Jeżeli chodzi o trasy, to jedynie See You Tour nie miało swojej reprezentacji, ponieważ z tej mini trasy nie ma żadnego zapisu wideo. Z pozostałych tras przynajmniej jeden koncert został wyemitowany. Najwięcej koncertów pochodziło z Global Spirit Tour i Delta Machine Tour – 6 koncertów, Devotional Tour i Tour Of The Universe – 4 koncerty. Z niektórych tras wyświetlone zostały wszystko, co jest publicznie dostępne.

Był plan, żeby puścić kilka miodnych koncertów, ale jakość nie pozwalała nawet o myśleniu o tym. Mam tu na myśli Pragę 1998.09.15 i Londyn 1993.07.31. Miło, że kilka koncertów było dla Was zaskoczeniem i odkryciem. Choć zdarzyło się też kilka przewidzianych i nieprzewidzianych wpadek np. dzięki Facebook’owi — Frankfurt 1993.07.21, czy koncert Martina z jego solo trasy.

Wyświetlenia koncertów w czasie.

Średnio na koncert uczestniczyło w szczytowych momentach – 152 osoby. Najwięcej fanów, w jednym momencie, obserwowało koncert z Lizbony 2017.07.08 – 281, a najmniej koncert Martina z LA 2003.05.07 – 58. W szczegółach top 10 najlepiej oglądanych koncertów (łącznie w minutach) wygląda następująco:

  1. 2017.07.08 Lizbona – 281 / 26.5 tys minut
  2. 2017.07.21 Warszawa – 194 / 23.5 tys minut
  3. 2018.06.26 Sopron – 156 / 17.7 tys minut
  4. 2006.03.14 Katowice – 148 / 15.5 tys minut
  5. 2006.06.09 Warszawa – 171 / 13.1 tys minut
  6. 2013.05.04 Nicea – 120 / 12.6 tys minut
  7. 2009.06.10 Berlin – 105 / 11.2 tys minut
  8. 1994.06.05 Biloxi – 121 / 10.7 tys minut
  9. 2013.10.11 Austin – 140 / 10.6 tys minut
  10. 2001.09.06 Berlin – 130 / 10.6 tys minut

Zestawienie w czasie może się zmieniać. Widzę, że wielu z Was często wraca długo po premierze, do wyświetlanych już koncertów. Plus pojawiać się będą kolejne produkcje, które mogą namieszać w statystykach.

2017.07.08 Lisbon
2006.06.09 Warsaw
2013.05.04 Nice

Podsumowania zwykle robi się na końcu, bo faktycznie koncert z Legii był ostatnim wyświetlanym w takiej formie jak do tej pory. Materiału do wyświetleń o 21:00 na kolejne tygodnie jest jeszcze trochę, a myślę, że wielu z Was nie zawiodłoby sugestiami, linkami i podpowiedziami. Niestety muszę skupić się teraz na innych sprawach, a emisja koncertów to była czasami praca na pół etatu lub w niektóre dni nawet na cały etat. Wyświetlone koncerty zostają. Przygotowałem dla Was playlisty wszystkich koncertów i dokumentów, jakie przez miniony miesiąc pojawiły się na Facebookowej stronie 101dM.pl. Możecie wracać w każdej chwili do każdego z koncertów z osobna lub wszystkich razem.

Ale, aaallleeee, aaaaallleeee co z nami? Jak to tak porzucasz nas? Tych co to z oddaniem wieczór w wieczór śledzili każdy zapodawany przez Ciebie koncert?

<długi dźwięk smarkania malinowego noska w chustkę>

No cóż… uspokój latająca brodę i otrzyj sznurówy z twarzy, bo nowa świecka tradycja nie zaniknie. Nie będzie już codziennych pokazów koncertów. Będą za to weekendowe pokazy na 101dM. Czasami w sobotę, czasami w niedzielę. Na pewno w piątek będziesz o tym wiedziała droga fanko / drogi fanie. I co? Lepiej już? <podaje drugą chusteczkę>

Obiecuję również, że przy okazji rocznic do wielu z tych koncertów będę powracać dzięki trybowi wspólnego oglądania.


Aaaa i mam bonus na koniec. W poniedziałek pojawi się mały suplement do kończącego się miesięcznego serialu KoronaMODE.

14 wieczorów z koncertami depeche MODE

W tych nienormalnych czasach każdy coś daje od siebie, każdy jakoś sobie pomaga przetrwać. Każdy próbuje żyć normalnie w nienormalnych czasach. Co by łatwiej było nam przetrwać zapraszam na 14 wieczorów z koncertami depeche MODE na 101dM.

Może nie dam rady wszystkim zrobić zakupów, albo pójść do apteki. Do tego zespół przesunął nam premierę koncertu z Berlina. No same plagi… Co zrobić?

depeche MODE zaczynają koncert około 21:00, więc jest to idealna godzina, aby spotkać się przed TV, ekranami, odpalić 101dM na Facebooku i wspólnie pobyć razem. Może ta kwarantanna będzie dzięki temu znośniejsza.

depeche MODE cinema
depeche MODE cinema

Pierwszy koncert już za nami – Promocyjny występ z Global Spirit Tour z 2017.03.21 (tak wiem powinienem dać ten koncert w pierwszy dzień wiosny… no nie wyszło). Kolejne koncerty będę ogłaszał wieczór przed. Na pewno zobaczycie multicam z Warszawy 2017.07.21, w rocznicę wydania Violator poleci bardzo dobry koncert z World Violation Tour, coś z Devotional Tour i jeszcze parę smakowitości. O ile Facebook mi tego nie zablokuje. Jak będą problemy poszukamy innej platformy.

A jak nam przedłużą kwarantannę, to coś jeszcze się znajdzie. Udanego odbioru.

Co nam przyniesie rok 2020? Co już wiemy?

Wkraczamy w ostatni rok drugiej dekady XXI wieku* oraz kolejnej przerwy między płytą i koncertami. Oczywiście nie wiadomo wszystkiego, ale jak na rok zastoju i spokoju to dzieje się naprawdę wiele.

Jeszcze w styczniu czekają nas dwa wydarzenia:

Shock Collar — utwór projektu Humanist w którym tekstowo i wokalnie pojawia się Dave Gahan. O projekcie szerzej pisałem Wam w czerwcu ubr., a we wrześniu powstał klip obrazujący ten kawałek.

Humanist & Dave Gahan
Humanist & Dave Gahan

Kolejnym styczniowym wydarzeniem będzie wydanie 24 stycznia — MODE BOX — po tym, jak premiera została przesunięta z końcówki listopada na styczeń, data ta już nie powinna się zmienić.

MODE BOX
MODE BOX

Wideo podsumowujące Global Spirit Tour — zapis ostatniej nocy w Berlinie 2018.07.25 z dodatkami z Berlina 2018.07.23.

W 2020 Soulsavers obchodzi 20-lecie istnienia z tej okazji Dave Gahan, Mark Lanegan zostali zaproszeni do uświetnienia tego wydarzenia. Mówi się o wydawnictwie okolicznościowym oraz o kilku koncertach z tej okazji. Pod koniec listopada klawiszowiec Soulsavers – opublikował zdjęcia z sesji nagraniowej. Czyżby czas okurzyć karty kredytowe i trasowe ciuchy… Czekamy na efekty.

W okolicach 19 marca na rynku angielskim ukaże się książka — Halo – The Story behind Depeche Mode’s classic album Violator. Książka powstaje jako współpraca dwóch dziennikarzy-fanów – Kevin’a May’a i Davida McElory’a.

Halo book
Halo book

Nie wiem, jak u Was, ale na mojej zabawie sylwestrowej temat box’a z singlami z Violator i Songs Of Faith And Devotion pojawił się parę razy. To będą mocne pozycje na listach zakupowych tego roku. Zdecydowanie należy oczekiwać obu pozycji w pierwszej połowie 2020, a nawet spodziewałbym się nagrań w pierwszym kwartale. Idealnie by było, gdyby oba boxy ukazały się między 19, a 22 marca, czyli w rocznicę wydań obu albumów. To takie moje ciche chciejstwo.

Black Celebration 12" Singles Box Set
Black Celebration 12″ Singles Box Set

Patrząc na regularność wychodzenia 12″ Singles Box Set w tym roku spodziewałbym się jeszcze singli do Ultra i Exciter. Boxy od Speak & Spell po Music For The Masses już cieszą oko i ucho od jakiegoś czasu.

Ostatnią zapowiedzianą nowością na 2020 rok jest kolejna książka. Anton Corbijn jeszcze w 2018 roku zapowiedział, że pracuje nad książką (albumem fotograficznym) o depeche MODE. Nic oprócz tej zapowiedzi nie wiadomo. Czekamy na dalsze wieści…


Na koniec chciałbym napisać coś, co się w tym roku nie wydarzy. Otóż pod koniec lipca napisałem, że pracuję nad tekstem, który miałby się stać książką o pierwszym koncercie depeche MODE w Polsce w lipcu 1985 roku. Powstało ok połowę tekstu i posiadam nadal sporo dokumentacji faktograficznej na druga połowę. Niestety brak czasu i zaangażowanie w inne sprawy w życiu prywatnym sprawiają, że muszę zawiesić cały projekt. Do tego przedsięwzięcia będę w stanie wrócić dopiero w drugiej połowie 2021 roku z opcją publikacji efektów mojej pracy na połowę 2022 roku.


*Jestem z tych, co twierdzą, że dekada zaczęła się 01.01.2011, a skończy 31.12.2020. Dlatego, że liczymy od 1 do 10, a nie od 0 do 9. Rok 2020 należy traktować tak samo, jak 10 w odliczaniu od 1 do 10. Rok 2000 to był ostatni rok XX w., a 1990 to ostatni rok lat 80. Niestety obecnie trwa dziwna moda na podsumowania dekady, która jeszcze się nie skończyła, a wszystko przez jakiś dziwny wymysł sprzed paru lat, że rok 2000 był początkiem XXI w.

Po mojemu – Podsumowanie roku 2019.

Skończył się pierwszy pełny rok, kiedy nie było trasy koncertowej. Mimo że teoretycznie powinien być to rok relaksu i snu zimowego, to tak nie było. Głównie za sprawą wytwórni, która mocno monetyzuje przejęcie depeche MODE pod swoje skrzydła.

Oprócz tego nie da się nie zauważyć, że depeche MODE jest po prostu więcej w social mediach. Jak widać, nawet na nich przychodzi ten czas. Choć częściej dzieje się to mimowolnie i jakby obok nich. Oczywiście silnej są obecni w porównaniu do tego, jak byli obecni kilka lat temu.

Do tej pory pytałem Was, co dla Was było najważniejszym wydarzeniem depechowym roku. Tym razem nie zapytałem, bo czasu zabrakło… Za to wybrałem najciekawsze wydarzenia miesiąc po miesiącu z moim komentarzem. Poniżej moje podsumowanie 2019 roku.


W styczniu dowiedzieliśmy się, że zespół pomimo przerwy w aktywności, jednak nagrywa nowy materiał. Miał być to cover utworu John’a Cage’a i ukazać się w maju. Ostatecznie ukazał się w październiku.

Ticketmaster wręczył nagrodę depeche MODE za rok 2018, bo byli 4. pod względem wielkości ekipą w 2018, na której przytulili grubą kasę. Tak naprawdę nagroda powinna być wręczona fanom, a nie zespołowi, bo to na nas ukulali swoją prowizję.

Jeszcze w tym samym miesiącu dowiedzieliśmy się, że po 4 latach przestoju prace nad książką Halo jednak zostaną dokończone i na 30. rocznicę wydania albumu Violator chłopaki dadzą radę. Tak skończył się marzec.

Za to w kwietniu Martin Gore wystąpił na MOOGFest opowiadając o wczesnym instrumentarium i relacjach z Danielem Millerem, a Das Moon nagrał cover Fools na swoją nową płytę. Potem jeszcze Martin wziął udział w dokumencie o niezależnym sklepie Other Music z Nowego Jorku.

Wytwórnia uraczyła nas kolejnymi winylowymi boxami, ale my i tak czekaliśmy na wideo z Berlina. Zapowiedzi były na kwiecień. Rok minął, a my dalej czekamy na kwiecień. Międzyczasie dostaliśmy dokument nakręcony dla naszej cioci o nas. Ostatecznie w październiku poszliśmy do kina na SPIRITS In The Forest.

W kwietniu dowiedzieliśmy się również, że naczelny archiwizator zespołu obok projektu 12″ Singli pracuje również nad odświeżeniem wszystkich teledysków. Każdy odświeżony teledysk lądował ponownie na YouTube, choć ostatnio jakaś zadyszka go złapała, tylko dlaczego w tak podłej jakości?. Za to PRowcy nie mieli zadyszki i nagrodzili agencję BBH, która odpowiadała za osłonę PRową albumu Spirit, tytułem najlepszej w 2018 w oczach ludzi, czyli nas. Wyszło na to, że sami się nagrodziliśmy 😉

Peugeot zatrudnił Personal Jesusa do swojej reklamy, a Apple wykorzystało Black Celebration do promocji swojego ciemnego motywu — The dark MODE w czasie czerwcowej konferencji WWDC.

W czerwcu dowiedzieliśmy się o tym, że Dave, nie tylko pracuje w rodzinnym gronie jako producent i kompozytor, ale też zaangażował się w nowy projekt muzyczny – Humanist.

Tak skończyła się pierwsza połowa roku. Druga wcale nie była spokojniejsza. Wprost przeciwnie. Wydarzeń tyle co na trasie koncertowej. Lipiec zaczął się od wiadomości, że angielski dziennikarz i pisarz Ian Gittings napisał biografię depeche MODE. Książka finalnie ukazała się w październiku, a moją reckę możecie przeczytać tutaj.

Również wydawnictwo od Classic Pop przygotowało okolicznościowy numer z dwoma okładkami — „Ze starym dM” i „Obecnym dM” do wyboru. Zgadnijcie której już nie można kupić 😉

Sierpień przyniósł niepowetowaną stratę. Odszedł z tego świata D.A. Pennebaker. Jako swoiste postscriptum dla jego relacji z depeche MODE dowiedzieliśmy się, że jeszcze przed śmiercią dokumentalisty, autorzy złożyli zespołowi propozycję wydania dokumentu 101 w 4K wraz z niewydanymi fragmentami koncertu z Pasadeny.

Matilda gotowa i rozpoczęła podróż po festiwalach świata. Za to wrzesień przyniósł nam wieści, że Dave nakręcił teledysk do wspomnianego projektu Humanist. W styczniu usłyszymy i zobaczymy efekty.

Humanist & Dave Gahan
Humanist & Dave Gahan

Również w obozie Soulsavers rozpoczął się ruch. 2020 przyniesie tego owoce.

Październik przyniósł również wieść o nowym wydawnictwie – MODE BOX, który okazał się niewypałem. Wytwórnia przed świętami chciała nam sprzedać rozklejający się box z całą albumową dyskografią zespołu, a nowości jest tam tyle, że mieszczą się na jednym placku. Co więcej sam pomysł formy wydania to kopia wydawnictw innych projektów muzycznych w ramach wytwórni Legacy. No coż sztanca musi się zamortyzować…

Na koniec depeche MODE zostali nominowani do Rock & Roll Hallo of Fame. Który to już raz… Niby należy się im to jak psu kość, a jednocześnie trudno nie mieć zlewki na tego typu kółka wzajemnej adoracji. Choć trudno nie zauważyć, że w tym przypadku głównymi winowajcami jesteśmy my — fani, bo za słabo głosujemy. Brakuje jakieś 10000 głosów, aby wejść do finału.


Tak skończył się 2019 rok. Które z tych wydarzeń były dla Ciebie najważniejsze? A może było to coś co pominąłem? W kolejnym wpisie wszystko, co wiemy o tym, co nas czeka w 2020.

Spirits In The Forest – film dla Twojej cioci…

Spore poruszenie wywarł dokument Antona Corbijna w społeczności. Nie zawsze w takim kierunku, jak tego by autor chciał. Jesteśmy już po seansie 21.11 i kolejnych w kinach na całym świecie. Za dni parę na Netflixie. Spokojny jestem, że finansowo dystrybutor może zaliczyć te pokazy do sukcesów, publiczność nie zawiodła. Dokładane są jeszcze kolejne pokazy na całym świecie.

Pomysł Jonathana Kesslera na dokument nie był odkrywczy — w końcu parę lat temu powstał dokument „Our Hobby is depeche MODE” (Posters came from the wall). Oba dokumenty dotyczą fanów, ich fascynacji zespołem. Oba dokumenty próbują uchwycić to niezrozumienie mainstreamu dla zespołu, który z rzadka gości na łamach prasy plotkarskiej, utożsamiany jest z tymi, co w mojej klasie uchodzili za freaków ubranych na czarno.

To, co różni oba dokumenty, to oczywiście wsparcie i błogosławieństwo odpowiednich ludzi, machina promocyjna, czas, ale również jakość doboru bohaterów dokumentu. W przypadku dokumentu z 2008 roku muzycznie depeche MODE nie było, bo nikt nie chciał udzielić zgodny i podpisać się pod filmem. W tamtym czasie niektórzy fani z zażenowaniem patrzyli na to, co dzieje się na ekranie. Daniel Barassi — webmaster oficjalnej strony, zerwał ze zderzaka swojej fury naklejkę informującą, że jest fanem, jako wyraz protestu po tym, co zobaczył. Tak po prawdzie tamten dokument zrobił wiele złego w temacie.

Tym razem twórcy postanowili się bardziej przyłożyć w doborze bohaterów filmu. Z jednej strony jest mało kontrowersyjnie, jest śmiesznie, jest do popłakania, jest interesująco. Chyba najlepiej ujął to mój znajomy Witek:

[…] Dla mnie mega coś nowego o nas, nie dla nas. Mój syn dopiero po filmie zrozumiał co tata ma w głowie.

Witek

No właśnie, jest to chyba jeden z niewielu hołdów złożonych przez artystów swoim fanom. Na projekcję do kina wybraliśmy się MY — FANI, żeby zobaczyć swoje odbicie w dokumencie. Czytając Was na różnych platformach, często pojawiał się fragment, że w każdym z fanów z dokumentu znaleźliście cząstkę swojej historii bycia fanem. Z drugiej strony często pojawiały się głosy, z kategorii — co mnie interesują inni fani, historia fanów jest o tyle interesująca, o ile to jest moja historia opowiadana mediom. W innym przypadku interesuje mnie tylko zespół… i ja.

Uważam, że bardziej, niż dla nas ten dokument powstał, aby pokazać go naszym wujkom, ciociom, mamom i innych randomom, którzy na rodzinnych uroczystościach, spotkaniach ze znajomymi jadą po depeche MODE, nie rozumieją fascynacji zespołem, albo nie znają zespołu. Dokument jest idealnym filmem na platformę streamingową do pokazania każdemu, kto wykaże minimum wysiłku poznania naszej subkultury. Taki pomocnik fana. Zamiast strzępić sobie język, wystarczy odpalić film. Przez co w Antonowym dokumencie właściwie muzyka zespołu nie byłaby potrzebna. Część dokumentalna mogłaby być samoistnym materiałem emitowanym na platformach albo jako bonus koncertu, na który wciąż czekamy.

Na koniec trochę o tym, co mi się nie podobało w tym dokumencie. Właściwie niewiele mam uwag do części dokumentalnej — fanowskiej. Chyba jedyna uwaga to rozłażenie się historii Dickena (DMK). Niby historia jest o facecie po rozwodzie, którego dzieci mieszkają w innym kraju, a widuje ich raz w roku — stworzył specyficzny projekt muzyczny i stał się sensacją wiralową na YT. Tymczasem gdzieś w środku jego historii jego postać się urywa i dalej mamy już historię córki Dickena. To ona przejmuje całą opowieść z praktycznie niemym udziałem jej brata. Tu mi się te szwy rozlazły.

Z propsów nie sposób nie wspomnieć o fanach wyrosłych w bloku komunistycznym. Chyba każdemu podobała się historia fana z Rumunii. Gość nie dał się nie lubić. Do tego dodałbym jeszcze historię fanki z USA, która przekazała uwielbienie do zespołu również swoim dzieciom. Uśmiech miałem oglądając ich.

To teraz, co mi się nie podobało. Właściwie wszystkie moje uwagi dotyczą części niedokumentalnej. Osobiście uważam, że ta część była najsłabsza. Nie mam tu jednak na myśli wykonu koncertowego. Byłem na obu nocach. Doskonale pamiętam, co się działo i do tej pory jest to jeden z lepszych koncertów depeche MODE na jakich byłem. Bardziej mierzi mnie jakość montażu obrazu i dźwięku.

Obraz – z przekazów przedprojekcyjnych wielu zachwycało się tym, jak to Anton podszedł w sposób niespotykany dla niego do realizacji obrazu. Jak to filmowanie było innowacyjne i dalekie od tego do czego nas przyzwyczaił. Niestety… Nic takiego nie zobaczyłem. Za to zobaczyłem amatorski montaż koncertu człowieka, który lepiej już się czuje w formach fabularnych i dokumentalnych, niż w materiałach koncertowych. Brakowało mi dynamiki obrazu, podążania za muzyką. Gdzie trzeba szybkiego montażu, a tam gdzie jest to potrzebne długich, płynących ujęć. Do tego numery były mocno cięte, jak np. World In My Eyes z którego środka sporo wyleciało.

Do tego dźwięk numerów był momentami mocno spowolniony. Na trasie koncertowej aranż Walking In My Shoes był prze słaby, a do tego w dokumencie jeszcze celowo został zwolniony. Podobny los spotkał Never Let Me Down Again. Czemu? Takich perełek było kilka, chyba podobne nieszczęście dotknęło w filmie również Personal Jesus. O takich drobiazgach, jak przytłaczająca wszystko uwypuklona perkusja przykrywająca i tak ubogie miejscami aranże już nie wspomnę.

Należy jeszcze dodać różnice w jakości części dokumentalnej i muzycznej. Dokument był w 2.0, tymczasem materiał koncertowy był przestrzenny. Powodowało to dysonans i skoki głośności części koncertowej i dokumentalnej. Czasami miałem wrażenie, że cały dokument był zrobiony na szybko, bo Anton śpieszył się na trasę U2 po Australii i Azji, przez co nie zadbano o właściwy montaż części koncertowej, dobry balans i dynamikę instrumentów. Mam tylko nadzieję, że wersja koncertu, którą finalnie dostaniemy w przyszłym roku będzie wolna od tego typy wtop.

Czy wizytę 21.11 w kinie uważam za stratę? Zdecydowanie nie. Miło spędziłem czas wspominając lipcowy tydzień w Berlinie na obu koncertach, pośmiałem się tam, gdzie był na to czas, łezka również zakręciła się gdzie miała zakręcić. Te, w sumie, drobne błędy, nawet jeżeli nie zostaną już wyeliminowane nie przysłonią mi idei SPiRiTS iN THE FOREST. Ludzie spoza subkultury nie zwrócą na to uwagi, bo dla nich najważniejsza będzie część dokumentalna. To oni będą przybiegać do nas ze stwierdzeniem, że w końcu zrozumieli co Ciebie, czy mnie kręci w tym całym depeche MODE.

Mam jednak poczucie, że Anton jest w zupełnie innym miejscu, niż wspominamy go przy arcydziele, jakim jest Devotional. Ten człowiek dobrze czuje się w materiale dokumentalnym, fabularnym i tam, gdzie musi obrazem opowiedzieć swoją wizję na sprawy polityczne i społeczne. Mieliśmy tego sporą dawkę w teledysku do Where’s The Revolution, wizualizacji do Walking In My Shoes, czy Enjoy The Silence. Temat koncertu z Waldbuhne jest już zamknięty, ale myślę, że kolejny film koncertowy z kolejnej trasy powinien zostać powierzony innemu reżyserowi.

O dokumencie SPIRITS in the FOREST

30 października odbył się przedpremierowy pokaz dokumentu Antona Corbijna z udziałem reżysera. Po pokazie Anton odpowiadał na pytania publiczności i mediów. Zebrałem dla Was to, co mówił Anton, oraz jak relacjonowali ten pokaz i sam dokument fani w swoich wpisach.

Kilka miesięcy temu napisałem na 101dM.pl, że film, na który się wybieramy się do kin, to będzie dokument, nie koncert. 21 listopada idziemy na film dokumentalny o grupce fanów z całego świata, którzy opowiadają o swoim życiu, tym jak muzyka depeche MODE miała wpływ na nich, ich wybory życiowe, sposób postrzegania świata. Wszyscy opowiadają o sobie, zostało to jednak ujęte w bardzo filmowy sposób. Nie popełniono tego błędu z dokumentu Our hobby is depeche MODE (Posters came from the wall), w którym po prostu odwrócono kamerę w stronę fanów i pozwolono im mówić, co tylko chcieli. Wg relacji uczestniczących fanów całość jest bardzo mocno przepracowana. Zanim odpalono kamery, fani spędzili długie sesje, opowiadając o sobie, dokumentując (przez Skype i na wideo) miejsca, w których żyją. Wszystko to zostało sprawdzone, a następnie w dokumencie zostało wykorzystane wszystko to, co dobrze wychodzi w obrazku i tworzy rytm dokumentu. Bardzo głęboka praca dokumentalistyczna i przedprodukcyjna.

Pomysł na nakręcenie SITF pochodzi od Kesslera i Pollocka, to oni zaproponowali reżyserię holendrowi. Co ciekawe za preselekcję bohaterów odpowiadają również wyżej wymienieni Panowie. Nie będę się rozwijał dlaczego konkretni fani zostali wybrani do filmu, nie chcę Wam psuć seansu.

Jeżeli nastawiacie się, że za trzy tygodnie idziecie na film o depeche MODE, że idziecie na koncert, jak to było w minionych latach, to warto się zastanowić, czy dobre bilety kupiliście. To jest dokument o FANACH słuchających depeche MODE, nie o zespole. depeche MODE pełni w tym filmie dokumentalnym rolę drugorzędną, dopełniającą. Jedni uczestnicy pokazu relacjonują, że udział dokumentu do koncertu (zespołu) jest 50:50, a są tacy, co twierdzą, że 30:70 na korzyść dokumentu to i tak sporo. Muzyka w SITF ma tylko takie znaczenie jak kawałki zamówione u kompozytora do pocięcia i wykorzystania w ścieżce dźwiękowej. Utwory zostały dobrane, aby w warstwie lirycznej i klimatycznej dopełniać wątki narracyjne poszczególnych składowych dokumentu. Ogranie, oklepanie koncertowe wybranych kawałków nie miało tu wielkiego znaczenia. Na potrzeby dokumentu wykorzystano łącznie 10 kawałków do umajenia dokumentu:

Precious
A Pain That I’m Used to
Cover Me
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Never Let Me Down Again
Everything Counts
Just Can’t Get Enough
Where’s The Revolution
Heroes

Kawałki w SITF są jak rodzynki w cieście i to niecałe. Znamy to z dokumentu 101. Jeżeli wytwórnia zadecydowałaby się na wydanie soundtracku z tego dokumentu, to wyglądałby on jak powyżej. Do ścieżki dźwiękowej jeszcze wrócę…

Wrong - Hannover 2017.06.12 - photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)
Wrong – Hannover 2017.06.12 – photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)

Jaka jest w takim razie różnica między dokumentem 101 a dokumentem SITF? Wg słów Antona, który udzielił krótkiego wywiadu dla BBC6, 101 był o zespole i grupce ludzi – tzw randomów – nie koniecznie fanów – wybranych w castingu w klubie. Taki protoplasta realityshow. Tym razem otrzymujemy dokument eksplorujący życie ludzi, dla których muzyka depeche MODE jest soundtrackiem ich życia. Całości możecie posłuchać na stronie BBC6 od 1:37’30 – 1:44’00. Nie mniej trzeba podkreślić, że SITF nie jest remejkiem 101, ale zupełnie czymś innym, od tego, co zostało stworzone dla zespołu na przestrzeni lat. Najlepiej to określił współautor książki HALOKevin May w swoim wpisie na Twitterze:

If you want the film to have lots of Depeche Mode footage from the brilliant gigs in Berlin, you’ll be about 30% satisfied. It’s not a gig film.— HALO Book (@HALOBook) 31 października 2019

Skoro co do dokumentu SITF mamy już jasność, to co dalej? 21 listopada, to nie jest data wydania tego dokumentu, to jest jedynie data projekcji w kinach, kropka. Tak na dobrą sprawę to ciągle nie wiemy, kiedy będzie wydany koncert z Berlina i w jakiej postaci. Nie będzie to na pewno w 2019, żeby nie kanibalizować wydania MODE BOX. Wg relacji fanów uczestniczących w pokazie dokument SITF zostanie wydany w 2020 roku, obok tego będzie wydany koncert, czyli to na co wielu czeka. Pomiędzy tym będzie można wielokrotnie obejrzeć dokument na Netflix. Czyli będzie zachowany tu klasyczny schemat znany z filmów fabularnych — Film w kinach, Film na festiwalach, Film w TV (na platformie VOD), Film na nośnikach domowych (BR/DVD).

Nadal nie wiemy nic o zawartości koncertu Berlina na wideo i ewentualnej zawartości koncertu w formie audio. Nie wiemy nadal nic o tym, czy kinowy dokument będzie wydany razem z koncertem w wersjach wideo i audio, czy też obecnie poznaliśmy jedynie tytuł dokumentu, a koncert na wideo i audio będzie wydany jako oddzielna pozycja, z własnymi numerami, tytułem itp. Tak na dobrą sprawę hasło depeche MODE jest tu jedynie lewarem. Jak widać, sporo jeszcze nie wiadomo i wcale nie jesteśmy bliżej finału. Scenariusz na wydanie materiału z Berlina został rozpisany na długie miesiące i będziemy uczestnikiem tego serialu jeszcze długo.

2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena
Heroes – 2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena

W to wszystko należy wpisać jeszcze jedną rzecz. Anton zapowiadał już jakiś czas temu, że pracuje nad wydaniem książki o depeche MODE. W plotkach mówi się, że Anton planuje też wydać razem z książką również reedycje Strange i Strange Too.

Na potrzeby wszystkich wydawnictw związanych z ostatnimi koncertami na Global Spirit Tour w Berlinie tak na prawdę nakręcono jedynie druga noc. Pierwsza noc posłużyła Antonowi jedynie do zbliżeń – gitary, klawisze, twarze, ręce, perkusja i inne detale na scenie i w publice. Również audio będzie pochodzić z drugiej nocy. Pisałem o tym więcej tuż po koncertach w Berlinie podsumowując ostatnia odsłonę trasy.

To tyle w temacie dokumentu…


Lektura do poczytania: The Guardian, Gigwise.

Wiele szumu o nic, czyli co tak na prawdę powiedział Anton.

Końcówka mijającego tygodnia to wieść, jakoby wydanie wideo koncertowego z Berlina z lipca ubiegłego roku miałoby zostać przeniesione na 2020. Niezbite dowody zostały zaprezentowane na załączonym wideo, które jako pierwsze ukazało się na stronie u2tour.de

Całe zamieszanie jakoś idealnie przypomina mi stary kawał czasów z komuny:

* Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają rowery?
* Tak to prawda z tym, że nie rozdają, a kradną, nie na Placu Czerownym, a na Placu Maneżowym. Po za tym wszystko się zgadza.

Tak mniej więcej wyglądają sprawy z tą wiadomością. Ktoś coś niedosłyszał, nie dorozumiał, a potem już kulka poleciała. Dziękuję czujnym fanom, którzy zachowali proletariacką czujność i natychmiast podesłali mi gorącego newsa. Nie mniej, kiedy zacząłem czytać i sprawdzać wiadomość u źródła okazało się, że sprawy mają się zgoła inaczej, niż to przedstawiane jest w nadesłanych linkach i wklejkach.

Zacznijmy jednak od początku. W podsumowaniu roku pisałem, że Anton pracuje nad dokumentem koncertowym, który miałby być wydany na wiosnę tego roku. Napisałem również, że na 2020 planowana jest kolejna książka z fotografiami depeche MODE. Skąd ta informacja się pojawiła? No właśnie z tego spotkania, na którym brał udział również Daniel Miller, jako jeden z panelistów wystawy retrospektywnej Antona w Niemczech.

Na tym spotkaniu Anton został zapytany m.in. o koncertówkę U2 z trasy Joshua Tree 2017. Fani przetłumaczyli tylko odpowiedź Antona i zinterpretowali ją błędnie. Cały problem polega na tym, że kluczem do właściwego zrozumienia odpowiedzi Antona jest przede wszystkim przytoczenie ze zrozumieniem pytania fanki, jakie padło z sali.

W tym pytaniu nie ma śladu o wideo koncertowym depeche MODE. Jest jedynie pytanie o wideo od U2 i książkę o depeche MODE. Zgodnie z prawdą Anton odpowiedział, że wideo U2 będzie w 2019, a książka depeche MODE będzie w 2020. Dodatkowe pytanie dopełniające dotyczy U2, a nie koncertu depeche MODE. Anton precyzuje, że będzie to dokument koncertowy z materiałem z koncertu (w Meksyku — to już mój dopisek) i zza kulis. O wydaniu koncertu depeche MODE pisałem Wam parę miesięcy temu. Poza te wieści niestety nic nie wiadomo.

Póki co puchy na linii depeche MODE / wytwórnia — fani. Dla tych z Was, którzy chcą sobie sprawdzić swój angielski i nie wierzą mi, poniżej wypowiedź w oryginale.

W 2017 miałem okazję zrobić sobie przerwę w Global Spirit Tour i uczestniczyłem w koncercie U2 w ramach trasy Joshua Tree 2017 w Berlinie. O otoczce tego koncertu napisałem specjalny wpis o fanach U2.

Po Waszemu i po mojemu – podsumowanie roku 2018.

Parę tygodni temu zapytałem się Was na FB i Twitterze o to, jaki był dla Was rok 2018 w świecie depeche MODE. Odpowiedzi były raczej znajome i przewidywalne, ale też innych raczej nie oczekiwałem.

2018 był ostatnim z cyklu w czwórpolówce wyczynowej zespołu. Kończy się Spirit Era, a na nową jeszcze poczekamy chwilę.

Cały 2018 upłynął nam pod hasłem Global Spirit Tour. Te trzy słowa były odmieniane przez wszystkie przypadki. Z całej listy Waszych wspomnień wybrałem trzy wątki, które powracały najczęściej, ale też coś od siebie jeszcze dołożyłem.

Miejsce 3.

12″ Single Box — nie skończyła się jeszcze trasa, a przyszła informacja, że naczelny archiwista depeche MODE (nowy tytuł naczelnego webmastera depeche MODE (nowy tytuł…)), szykuje dla nas box winyli z singlami w wersjach 12″. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, a pierwsze zapowiedzi nie napawały optymizmem. Dziś jesteśmy po drugiej rundzie i wiadomo dużo więcej. Uważam, że jest to wydarzenie ostatniego roku, które będzie rzutować jeszcze przez długie lata, nawet jak nie kupujesz winyli, a muzykę słuchasz jedynie z plików mp3.

Miejsce 2.

Wydarzenie, które wybrałem na numer dwa spośród Waszych głosów były koncerty w Berlinie. To były jedyne pełne koncerty na ostatniej części trasy, ale za to jakie. Były to koncerty istotne na wielu płaszczyznach, części jeszcze nie znamy. Podobno w kwietniu doznamy objawienia…


Nigdy depeche MODE nie zagrali serii takich koncertów, nigdy nie rejestrowali dwa razy koncertów w tym samym mieście trasa po trasie. Nigdy nie rejestrowano koncertów, na których jeden z członków zespołu miał urodziny. Nigdy zespół nie przerotował tyle kawałków podczas dwóch koncertów. Nawet Set A i B na Delta Machine Tour nie przynosił tyle zmian, co dwa koncerty na zakończenie Global Spirit Tour. Podobno miało być więcej koncertów na Waldbuhne, skończyło się jedynie na dwóch. Szkoda, bo Waldbuhne to magiczne miejsce. Człowiek młodnieje i wracają wspomnienia do czasów, zanim pojawiła się w zespole gigantomania stadionowa, a scena pasowała do wielkości obiektu.

Miejsce 1.

Trochę w nutę patriotyczną pojadę. Koncerty depeche MODE w Polsce to przede wszystkim święto dla fanów. Z punktu widzenia zespołu koncerty, to kolejne punkty na trasie, które się zlewają w lotniska, garderoby na tyłach hali, kolejne korytarze i pokoje hotelowe.

Coś, co jest dla Niemców, czy Francuzów codziennością dla nas stało się wydarzeniem, a powinno być normalnością od lat. Szczerze, to bardziej propsy za ten fakt należą się agencji @LiveNation, niż zespołowi. Nie zmienia to faktu, że 5 koncertów w czasie jednej trasy w naszym kraju, to sprawa bez precedensu.

Każdy ma swoje wspomnienia i emocje z tym związane, to było widać w Waszych wpisach. Uważam, że to jest najważniejsze w tym wszystkim, pozostałe sprawy to technikalia.

Zamiast bonusu kilka myśli na rok 2019.

depeche MODE czeka w tym roku urlop od przebywania ze sobą. Najnowsze newsy podchodzić będą raczej z okolic wytwórni, solowych twórczości Martin’a i Dave’a. W tym roku możemy spodziewać się co najmniej 3 premier:

  • wiosna 2019 wideo „Global Spirit Film & Fan Documentary”
  • 12″ single box – single z Black Celebration i Music For The Masses być może jeszcze przed wakacjami.
  • single z Violator i Songs Of Faith and Devotion – jesień/przed gwiazdką.

Anton Corbijn zapowiedział na 2020 książkę (album) o depeche MODE.

Ciekawy jestem, czy i w jakiej postaci może zostać wydana ścieżka dźwiękowa z filmu do którego Dave napisał muzykę. Fani chcieliby oczywiście wydania materiału na CD/Winylach, a skończyć się może płonnej nadziei.

Bardzo cicho jest o Martinie, oczywiście poza obecnością na ślubie na Giblartarze i udzielaniu się przez rodzinkę Gore’ów w lokalnych projektach charytatywnych. Fajnie by było, gdyby Martin nas czymś zaskoczył. Nie mam tu na myśli kolejnych projektów typu VCMG itp., raczej coś bardziej konwencjonalnego.

_

Na początku 2017 pisałem, że:

Rok 2016 to była dla fanów depeche MODE taka przejściówka.

Wracamy do trybu przejściówki, choć nie będzie to czas posuchy do jakiego przyzwyczaił nas zespół w poprzednich latach. Wytwórnia i zespół nauczyli się już, że można zarobić na fanach w czasach zastoju albumowo-koncertowego i po powyższych przykładach widać, że są gotowi wydoić od nas kolejne jednostki. Czy się to im uda, to zależy od Was. Będziemy za to wyszukiwać dla siebie rocznic, które można celebrować, powstana fanowskie projekty, wydarzenia około depeche MODE. Wszystko aby jakoś zabić czas do wydania następnej płyty zespołu.

Na koniec chiałbym napisać Wam, że jest to ostatni tekst w którym pada słowa o podsumowaniu czegokolwiek. Serdecznie mam już dosyć tych podsumowań 😉 Pora spojrzeć w przód i zająć się sprawmi które nie dotyczą trasy Global Spirit, ostatniego albumu i zestawień związanych z nimi. Ile można 🙂

depeche MODE w top 20 światowego, koncertowego podsumowania 2018 roku.

Pora w końcu zająć obiecanym jakiś czas temu omówieniem rankingów koncertowych minionego roku. Końcówka roku i początek nowego to wysyp wszelkiej maści podsumowań również pod względem koncertowym. Dlatego z poziomu depeche MODE wznosimy się na poziom biznesu koncertowego.

depeche MODE koncertując przez pół roku 2018, przytuliło całkiem pokaźną sumkę. Na tle „konkurencji” nasi ulubieńcy wypadli całkiem całkiem. Wg Billboard zespół 13 miejsce na 25 artystów branych do zestawienia. Przed depeche MODE byli U2 – 7 pozycja, The Rolling Stones – 8 pozycja. Z kolei za dM uplasowali się np Foo Fighters – 14 pozycja, Billy Joel – 16 pozycja, Elton John – 22 miejsce. Do porównania były brane przychody z okresu od 1 Listopada 2017 do 31 października 2018.

W tym czasie depeche MODE przytulili $78.804.765 grając dla 926.682 widzów, 54 koncertach.

Wrong - Hannover 2017.06.12 - photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)
Wrong – Hannover 2017.06.12 – photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)

Podobne zestawienie przygotował Magazyn Forbes, w którym zebrano dane z okresu czerwiec 2017 – czerwiec 2018. Wg tego zestawienia artystami nr 1 są muzycy z U2, którzy przytulili $118 mln. Na 30 sklasyfikowanych gwiazd sceny depeche MODE znalazło się na 15. miejscu z $53 mln.

Pamiętać musicie, że dane z obydwu zestawień są to przychody artystów. Od tej listy należy odjąć jeszcze koszty produkcji, opodatkowanie, dolę dla agentów, prawników i kto tam jeszcze wisi u klamki artystów.

depeche MODE, to zawsze był koncertowy średniak do czasu, aż nie zdecydowali się na granie na stadionach. Dopiero od tego czasu zespół awansował koncertowo do pierwszej ligi pod względem ściąganej kasy. Gdyby jeszcze szedł za tym odpowiedni standard sceny, to szczęście byłoby już pełne.

Najczęściej grane utwory w historii zespołu (aktualizacja po Global Spirit Tour)

Na zakończenie każdej z tras przygotowuję podsumowanie 20 najczęściej granych kawałków w koncertowej historii depeche MODE. Tak było na zakończenie Delta Machine Tour, tak też było po Tour Of The Universe. Nie ineczej będzie i tym razem.

Zanim przejdę do szczegółów, odkryję coś z kuchni bloga MODE2Joy.pl. Od kilku lat prowadzę specjalny plik, w którym odnotowuję każdą z tras, koncert, datę, frekwencję, miasto i co tam jeszcze Wam się pomyśli, aby nie zginąć w gąszczu setlist i tras.

Plik powstał, aby wspierać mnie przy większym projekcie, o którym napiszę za jakiś czas, choć nie będę też ukrywał, że pozwala od czasu do czasu zgrywać mądralę 😉 Przede wszystkim daje pewność, że to, co napisałem można wysnuć na zasadzie prawidłowości (powtarzalności), nawet jeżeli nie ma empirycznych dowodów. W zależności od kawałka prawdopodobieństwo wyrażone jest inną wielkością w procentach.

Takie zestawienia jak poniżej publikuję jedynie raz na 4 lata. Zestawienie to jest jednak żywym organizmem i ulega ewolucji przez cały czas. Z racji częstych aktualizacji nie ogłaszam tego każdego dnia. Nie mniej wszelkie zmiany będę odnosił do publikacji sprzed 4 lat. Wszystko zostało zrobione w formie notowania à la listy przebojów i taką konwencję przyjąłem. No to co, zaczynamy?

Notowanie trzecie, grudzień 2018. Podobnie jak to było w 2014 najpierw w skrócie poczekalnia. 4 kawałki nie zmieniły swojego miejsca, 12 w górę, 14 zaliczyło spadek. Jak radziły sobie poszczególne kawałki na trasie 2017/2018 możecie przeczytać w moim tekście z sierpnia 2018.

31-21

Skrótowo miejsca od 30 do 21. W nawiasie podaję miejsce z notowania i liczbę wykonań z zestawienia A.D. 2014.

30.237 (27.237) Boys Say Go!
29.247 (26.247) New Life
28.250 (43.129) Barrel Of A Gun – jeden z największych skoków. Całe 15 oczek w górę i największa liczba wykonań na jednej trasie. Prawie dwa razy tyle co na wszystkich poprzednich trasach.
27.251 (33.217) Strangelove – spory awans o 6 miejsc w górę, choć jedynie 30+ wykonań.
26.260 (24.260) Blasphemous Rumours
25.260 (23.260) Something To Do
24.326 (25.257) It’s No Good – 69 wykonań, aby przesunąć się ledwie o jedno miejsce w zestawieniu generalnym.
23.347 (22.278) Somebody –  tyle katowania i nieobronione miejsce 22. Spadek o jedno oczko.
22.366 (29.229) A Pain That I’m Used To – Bardzo duży awans, bo o 7 miejsc w górę. Czy kawałek na to załużył, sami sobie odpowiedzcie. W oczach zespołu zyskał uznanie na pewno.
21.372 (19.372) Master And Servant

20-11

Przechodzimy do szegółowego omówienia TOP 20 Wykonań Wszechczasów kawałków na koncertach depeche MODE.

20.373 (18.373) Photographic – kawałek pauzuje od 2010 roku. Ostatnie wykonanie póki co, to Dusseldorf 2010.02.27. Spadek o dwa miejsca, bo innym kawałkom dobrze szła karta na ostatniej trasie.

19.382 (17.380) Shake The Disease – wydaje się, że numer ma już u Martina najlepsze lata za sobą. Jedynie dwa wykony na Global Spirit Tour. Kawałek swoje najlepsze czasy święcił w latach 1985 – 1990, ale to były inne czasy i inne Shake The Disease. Od wznowienia w 2005 roku kawałek, w wersji plumkanej, dorobił się łącznie 110 wykonanań.

18.387 (21.332) A Question Of Lust – z zaciętością godną lepszej sprawy numer katowany na ostatniej trasie – 55 wykonań. Co ciekawe na Exotic Tour numer wykonany również 50+. Czasy swojej świetności, czyli lata 1986-1994,  ustąpiły akustycznym wykonaniom. Ostatnie dobre wykonanie tego numeru, to Nicea 2013.05.04.

17.401 (20.333) Precious – numer systematycznie pnie się w klasyfikacji generalnej wykonań. Choć wielu ucieszył fakt, że na ostatniej trasie nie był to podstawowy numer, a jedynie wszedł z ławki na drugą połowę.

16.429 (15.428) Halo – to jest śmiech historii! Delta Machine Tour – kawałek katowany w wersji pościelowo-smętnej, a kiedy w końcu zdecydowali się zagrać numer jak trzeba, to skopali temat po całości. Tylko jedno wykonanie w porównaniu do trasy z 2013/14, więc spadek również o jedno oczko. Jak się nauczą grać ten numer na kolejną trasę, to może mu podskoczy… temu ‚Hejlu’ Tymczasem wersja klasyczna jakcza…

15.444 (14.441) Black Celebration – Trzy trasy sławy w latach 80. i potem zapomnienie na przeszło dekadę. W naszym stuleciu również trzy trasy, z czego największa, to Detla Machine Tour. Ostatnia trasa, to jedynie mgnienie w postaci 3 kawałków. Stąd spadek o jedną pozycję w stosunku do poprzedniego notowania.

14.537 (16.418) Home – na plus dla minionej trasy, że w pełnej elektronice miało miejsce 119 wykonań. Więcej wykonań ten kawałek zaliczył jedynie na Touring The Angel – 124. Utwór z trasy na trasę pnie się co raz wyżej. Jestem dziwnie spokojny, że kolejna trasa przyniesie kolejne awanse w rankingu, może nawet do pierwszej 10. Home dla Martina stał się tym samym, co Enjoy The Silence / Walking In My Shoes dla Dave’a. Na zawsze, na każdej trasie, do końca koncertowej historii depeche MODE, choć może nie zawsze przez całą trasę.

13.547 (11.538) Policy Of Truth – Numer właściwie grany na każdej trasie z wyjątkiem Exciter Tour, choć były trasy lepsze i gorsze dla tego kawałka. W 1994 tylko 14 wykonów. Po 2001 kawałek nigdy nie jest grany na 100% koncertów każdej z tras, zawsze brakuje coś, co odejmuje punkty. A to drugonocne występy, a to redukcje setlisty, czy inne wypadki. W połowie Touring The Angel kawałek wypadł na stałe z setu – 77 wykonań na 124. Dopiero jednak ostatnia trasa, to wielkie zaskoczenie. Numer ewidentnie im nie szedł na trasie. Tylko 9 wykonań na 130+ występów skutecznie pomogło spaść o dwa oczka.

12.597 (10.597) Behind The Wheel – W latach 1987-1994 pełnoprawny uczestnik każdego koncertu na trasach. Za to w latach 1998-2014 tylko na jednej trasie kawałek był na stałe w secie przez całą trasę – Touring The Angel. Każda inna trasa, to rola zmiennika i tego drugiego do wejścia z ławki. Na Global Spirit Tour numer nie pojawił się wcale i nawet nie było śladu po próbach. Jestem przekonany, że kolejna trasa będzie dla tego kawałka powrotem. Brak na koncertach w 2017/2018 dał spadek o dwa miejsca w generalce.

11.600 (13.469) In Your Room – Pozostałe numery już wiedzą, dzięki komu zawdzięczają swoje spadki. To właśnie In Your Room. Numer skoczył o dwa miejsca w górę. Oczywiście nie za darmo. 131 wykonań zrobiło swoje na ostatniej trasie. Po raz pierwszy od Devotional Tour chciało mi się słuchać ten numer na koncertach. Co prawda na trasie 2009/10 intro narobiło smaka, ale to było tylko intro. Zasłużony skok do przedsionka Top 10.

10-1

10.621 (12.485) World In My Eyes – To taki blizniak Policy Of Truth i Behind The Wheel. Zaczynali prawie w tym samym czasie. Przez wiele lat nierozłączna trójca. Nawet jak nie przez całą trasę, to spokojnie mógłbym na każdej z tras wybrać po reprezentatywnym przykładzie, gdzie każdy z tych numerów jest obecny.

9.625 (9.611) Just Can’t Get Enough – Pozycja 9. obroniona, choć tak naprawdę kawałek zawdzięcza to miejsce latom 80. Co więcej, numer należy do grupy niedoszacowanych w tym zestawieniu. Obok Photographic. Głównie za sprawą pierwszych koncertów. Brak bootlegów, brak setlist sprawia, że numer faktycznie był częściej grany, niż byłem w stanie zliczyć.

8.697 (6.629) I Feel You – Po raz pierwszy na ostatniej trasie numer wypadł z setu koncertowego. Niebywałe! Do tej pory ani razu, chyba że Dave tracił głos. Jeden z powodów, dlaczego utwór zaliczył 2 klapsy w dół.

7.750 (8.618) Everything Counts – Kawałek zaliczył świetną trasę. U wielu fanów był na liście tych upragnionych do zobaczenia na koncercie przed śmiercią. Zrobione. 130+ wykonów sprawiło, że kawałek awansował o jedno oczko w generlace. Wydaje się, że to szczyt możliwości tego kawałka. Na kolejnej trasie raczej się nie pojawi, a co za tym idzie, będzie to znowu mokry sen wielu fanek i fanów.

6.751 (7.625) Stripped – To jeden z tych kawałków, który pojawia się na każdej trasie od swoich narodzin. Jedynie Exciter Tour był uboższy o ten numer. Awans o jedno oczko po ostatniej trasie dobrze zrobił w porównaniu do Detla Machine Tour, gdzie numer był zagrany tylko raz. To, co boli to jakość aranżacji, choć i tak jest dobrze w porównaniu do Walking In My Shoes.

5.765 (4.715) A Question Of TimeDave nie ma manii wkładania wszędzie cytatów z innych kawałków, a szczególnie nie swoich. Miniona trasa przyniosła nam dwa takie kawałki. Pierwszy to Barrel Of A Gun, a drugi – A Question Of Time plus I’m Bored wg Iggiego Popa. Wejście na drugą część trasy, tylko 50 wykonów dało spadek o jedno miejsce.

4.781 (5.645) Walking In My Shoes – W brzmieniu AD 2017/2018, numer wołał o pomstę do nieba. Z nostalgią wspominałem czasy z trasy 2005/2006 i 2001. Numer notorycznie na trasie, co pozwoliło wskoczyć na pozycję nr 4. Wydaje się, że to jest szczyt dla tego kawałka. Raczej nie widzę możliwości przeskoczenia lidera z miejsca 3…

3.868 (3.733) Enjoy The Silence – Jeżeli przeanalizuje się trasę po trasie, to odstęp od numeru 1 z trasy na trasę się kurczy. Nie są to wielkie redukcje dystansu, ale na koniec każdej z tras numer jest bliżej o te 2-5 wykonań. Ja tu o numerze 1, choć tak naprawdę najcięższa walka dzieje się między Enjoy The Silence a kawałkiem z 2. miejsca. Taka mała wojna domowa…

2.870 (2.733) Personal Jesus – Numer ściga się z Enjoy The Silence o drugie miejsce. Tylko dwa punkty różnicy. Raz jeden zyskuje przewagę na trasie raz drugi. Przyczyną takich niewielkich różnic są głównie przypadki losowe – skrócenie setu, problemy z głosem, czy dobór kawałków w czasie promocji TV. W każdym innym przypadku te dwa kawałki, to takie Violatorowe bliźniaki. Pozycja nr 2 obroniona.

1.960 (1.829) Never Let Me Down Again – Król jest tylko jeden. Od samego początku na szczycie. Kawałek grany nieprzerwanie od 1987 roku. Bardzo dobrze udokumentowane archiwum wykonań koncertowych. W czasie następnej trasy koncertowej kawałkowi strzeli 1000. Będzie to pierwszy kawałek depeche MODE, który osiągnie ten poziom.

I to by było na tyle. Faworyci nie zawiedli. A teraz wyobraźcie sobie, że to jest set koncertowy:

A Question Of Time
Halo
Walking In My Shoes
World In My Eyes
Precious
Black Celebration
A Question Of Lust
Shake The Disease
In Your Room
Policy Of Truth
Behind The Wheel
I Feel You
Everything Counts
Enjoy The Silence
Personal Jesus

Home
Photographic
Just Can’t Get Enough
Stripped
Never Let Me Down Again

Taki przykładowy układ z kawałków Top 20. Bardzo realistyczny i bardzo zachowawczy jednocześnie. Wszystko po schemacie, właściwie tylko Halo i Photographic można traktować jako coś extra w tym zestawieniu.

depeche MODE i top 20 biletowego podsumowania trasy.

Winny jestem Wam dwa teksty podsumowujące Global Spirit Tour. A, że zbliża się koniec roku i publikowane są podsumowania 2018 roku, to nie ma lepszego momentu na domknięcie tematów związanych z zakończoną trasą.

Czytaj dalej depeche MODE i top 20 biletowego podsumowania trasy.

Setlisty Global Spirit Tour cz. 3

Ostatnia odsłona mini cyklu o setlistach tym razem w formie mocno zwartej i tabelkowej. Zapraszam do lektury.

PODSUMOWANIE

Zespół dosyć oszczędnie dysponował rotacją setlisty koncertowej, nie mniej nie było wcale tak źle, jak to mogło się wydawać po pierwszych odsłonach trasy. Nie było takich zaskoczeń, jak w 2013, kiedy to na koncertach drugonocnych potrafili przewalić cały set do góry nogami i zaproponować zestaw, i utworów grane tylko na koncertach drugonocnych. Podejście tu było mocno zachowawcze. Nie zmienia to jednak faktu, że zbliżona liczba wykonanych utworów w stosunku do poprzedniej trasy, w obrębie dużo mniejszej liczby setów sprawiało, że pod koniec trasy rotacje były intensywniejsze i ciekawsze.

Na poprzedniej trasie im było bliżej końca trasy, tym rotacja kawałków w setliście była coraz mniejsza i bardziej zachowawcza. Na Global Spirit Tour było odwrotnie, początek oszczędny, by pod koniec zaskakiwać z nogi na nogę kolejnymi utworami.

Praktycznie każda odsłona trasy miała swój charakterystyczny set i jeden lub dwa charakterystyczne kawałki. Na 115 pełnych koncertów cztery największe setlisty – nr 1, 13, 18, 21 stanowią 84% wszystkich koncertów, jakie zostały zagrane na Global Spirit Tour. Wszystkie pozostałe sety – 19 sztuk stanowią pojedyncze unikatowe wykonania. Jednym słowem wystarczyło być tylko (aż) na 23 koncertach ze 115, aby zobaczyć i usłyszeć wszystkie setlisty i utwory zagrane na tej trasie. Na trzech kontynentach oczywiście.

Na deser całego cyklu sumaryczna tabela prezentująca każdą część trasy liczby wykonów każdego z setów na trasie.

Leg 1Leg 2Leg 3Leg 4Leg 5Leg 6Tour
312937792115
Set nr12625000051
Set nr21000001
Set nr31000001
Set nr41000001
Set nr51000001
Set nr61000001
Set nr70100001
Set nr80100001
Set nr90100001
Set nr100100001
Set nr110010001
Set nr120010001
Set nr13002160027
Set nr140010001
Set nr150010001
Set nr160010001
Set nr170010001
Set nr180090009
Set nr190010001
Set nr200001001
Set nr210000909
Set nr220000011
Set nr230000011

  • Kawałki śpiewane przez Dave’a Gahana – 28
  • Kawałki śpiewane przez Martina Gore’a – 12
  • Kawałek odtwarzany z taśmy – 1

  • Kawałki zagrane w pełnej elektronice – 31
  • Kawałki zagrane akustycznie – 10

Przeczytaj część pierwszą i część drugą opracowania.

Setlisty Global Spirit Tour cz. 2

Kontynuujemy podróż przez setlisty. Dziś przyszła pora na Europejską część Global Spirit Tour z jesieni i zimy tego roku.

Europa na przełomie 2017 i 2018 przyniosła nam zasadniczą zmianę setlisty, której konsekwencje mieliśmy aż do ostatniego koncertu w Berlinie 2018.07.25. Początek 3. części trasy przyniósł nam również pewne zamieszanie. Na poprzednich częściach bardzo łatwo było wskazać setlistę bazową od której rozpisywało się dalsze wariacje. W listopadzie nie było już tak łatwo.

Zacznijmy od tego, że pierwszy set jesieni z Dublina 2017.11.15 układem i długością odpowiadał setlistom granym na legu 1 i 2, dlatego trudno oznaczyć ten set jako bazowy. Logika nakazuje w takim razie należy uznać kolejny koncert w Manchesterze 2017.11.17, jako bazowy. Problem polega na tym, że ten set był zagrany tylko raz, więc również słabo. Dlatego przyjąłem założenie, że bazowym koncertem był set numer 13 (jako ten z największą liczbą wykonań) i wobec niego oznaczałem wszelkie wariacje setów.

W tej części trasy doczekaliśmy się dwóch głównych wersji setu. Najwięcej wykonań miał set nr 13 – łącznie 21. Był to set, który doskonale znacie z Krakowa 2018.02.07. Tak się składa, że ten koncert był ostatnim w Europie, na którym wykonano tę wariację setu, a który początek swój miał w Birmingham 2017.11.19. Co ciekawe po Krakowie zespół wykorzystał ten set na praktycznie całej Ameryce Południowej.

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
Barrel Of A Gun (frag. The Message)
A Pain That I’m Used To
Useless
Precious
World In My Eyes
Cover Me
Insight
Home
In Your Room
Where’s The Revolution
Everything Counts
Stripped
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
Strangelove
Walking In My Shoes
A Question Of Time (frag. I’m Bored)
Personal Jesus

Drugim co do liczby wykonów był set nr 18. Ta setlista była grana tylko 9 razy. Set z I Want You Now zadebiutował w Norymberdze 2018.01.21, a potem był kontynuowany od koncertu w Łodzi 2018.02.09 i grany aż do końca tej nogi w Europie.

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
Barrel Of A Gun (frag. The Message)
A Pain That I’m Used To
Useless
Precious
World In My Eyes
Cover Me
Insight
Home
In Your Room
Where’s The Revolution
Everything Counts
Stripped
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
I Want You Now
Walking In My Shoes
A Question Of Time (frag. I’m Bored)
Personal Jesus

Do wyróżnienia pozostaje jeszcze 7 setlist. Każda z nich pojawiła się na tej nodze i w całej trasie tylko raz. W kolejności numerycznej wyglądało to tak:

Setlisty nr 13 i 18 stanowią 80% wszystkich zagranych koncertów na tej nodze. O ile w setach podstawowych królował mix Insight i Strangelove / I Want You Now, to w setlistach zamiennikowych królami setu były kawałki – Sister Of Night i Judas.


Kolejna odsłona trasy miała numer 4 i odbyła się w Ameryce Południowej. Zespół nie przygotował żadnych fajerwerków muzycznych, wychodząc pewnie z założenia, że skoro na poprzedniej trasie tam nie dojechali, wobec czego już samo to, że ich święte stopy staną na kontynencie południowoamerykańskim i tym samym dokonają uświęcenia zbrukanej tequilą ziemi, jest wystarczającą nagrodą dla udręczonych zlewaniem przez zespół fanów.

Jako baza został wybrany set nr 13 – wykonany 6 razy. Poprzednio ostatni raz zagrany w Krakowie 2018.02.07. Powyżej już go wklejałem, więc tam odsyłam dla przypomnienia. Drugim i ostatnim setem wykonanym na 4. nodze, był ten z drugiej nocy w Meksyku 2018.03.13:


Piąta część trasy to przede wszystkim wielki powrót The Things You Said, ale też pojawienie się w zestawieniu setu nr 21. Począwszy od Anahiem 2018.05.22 zespół grał przez całą Amerykę Północną poniższą setlistę:

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
Barrel Of A Gun (frag. The Message)
A Pain That I’m Used To
Useless
Precious
World In My Eyes
Cover Me
The Things You Said
Home
In Your Room
Where’s The Revolution
Everything Counts
Stripped
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
I Want You Now
Walking In My Shoes
A Question Of Time (frag. I’m Bored)
Personal Jesus

 

Na dobrą sprawę to tyle, jeżeli chodzi o 5 nogę Global Spirit Tour.


Ostatnie dwie setlisty noszą numer 22 i 23 i pochodzą z koncertów w Berlinie. Zespół zagrał koncerty na koniec trasy rejestrując te występy na potrzeby wydania wideo koncertowego na koniec tego roku.

Obie setlisty cechowały się dużą zmiennością, omawiałem je szczegółowo w dwóch tekstach – o koncercie urodzinowym Martina i w podsumowaniu 6. nogi trasy. Poniżej odsyłam do każdej z setlist w Berlinie:


W ostatniej części rozkminek setlistowych podsumuję całość i przeanalizuję z punktu widzenia całej trasy.

Przeczytaj pierwszy wpis na blogu o setlistach koncertowych Global Spirit Tour.

Jeszcze jedna ciekawostka o Global Spirit Tour o której mogliście nie wiedzieć

Kontynuując nową, świecką tradycję opowiadania ciekawostek z zakończonej niedawno trasy, chciałbym się z Wami podzielić jeszcze jednym spostrzeżeniem, które podsunęli mi wierni czytelnicy bloga.*

Jak wiemy, na tej trasie zespół używał po raz pierwszy w historii czegoś, co można nazwać preintro w postaci Revolution autorstwa The Beatles.

Tylko na pierwszym koncercie w Sztokholmie 2017.05.05 kawałek ten był odtworzony z taśmy w całości. Każdy kolejny koncert był poprzedzany jedynie minutowym fragmentem wyciszonym z przejściem do Intro (Cover Me [Alt Out]). Tak było przez resztę trasy.

GlobalSpiritTour: Stockhom 2017.05.05
GlobalSpiritTour: Stockhom 2017.05.05

Każdy, kto próbował załadować na YouTube plik z tym utworem, właściwym Intro (Cover Me [Alt Out]) i Going Backwards natychmiast zderzał się wyciszaniem lub blokadą całego, lub fragmentu ładowanego pliku. Firma pilnująca praw Beatlesów działała tu bez skrupułów i nie miało znaczenia, jak długi fragment szedł. Nie wiadomo czy powodem skrócenia były kwestie praw autorskich, czy chęć skrócenia rozbiegu na rzecz właściwego koncertu.

W każdym razie fakt taki miał miejsce. Po pierwszym koncercie zrezygnowano również z mini wybiegu (cypla) dla Martina. Na Touring The Angel Martin miał swój mini wybieg, na którym np. zaczynał pierwsze riffy do I Feel You. W Sztokholmie również taki mini wybieg był. Przy późniejszych koncertach zrezygnowano z tego.

*dzięki Jack & Więcor.

Setlisty Global Spirit Tour cz. 1

Kolejne zestawienie, które uważam za bardzo ciekawe, to spis i analiza wszystkich setlist granych na tej trasie. W tym tekście przeniesiemy się poziom wyżej, z poziomu pojedynczego kawałka na poziom koncertów i setlist.

Od kilku tras koncertowych mit o depeche MODE jako zepołu trzymającego się kurczowo jednego setu nie całkiem trzyma się kupy. Sytuacja nie jest idealna, bo forma i dobór zmian pozostawia wiele do życzenia. Zostawmy jednak utyskiwania na jakość setlist i spójrzmy z lotu ptaka na to, jak zmieniała się setlista przez całą trasę.

Global Spirit Tour nie należała do mocno rozpieszczających pod względem rotacji setlist. Po Delta Machine Tour apetyty były spore, ale po kolei…

W każdym z tych przypadków do zestawienia nie były wliczane koncerty promo oraz występy festiwalowe. Podobnie było w przypadku Global Spirit Tour. Do zestawienia brałem jedynie regularne koncerty na trasie.

Na tym tle Global Spirit Tour może się poszczycić wynikiem 23 oryginalnych setlist. Jak widać grubo poniżej Tour Of The UniverseDelta Machine Tour, tuż przed Touring The Angel.

Jak już powiedziałem, liczę tylko pełne koncerty, dlatego w zestawieniu znalazło się łącznie 115 koncertów, pomijając 15 festiwali i 16 występów promocyjnych dla TV, fanów i innych mediów.

Poniżej rozbicie wszystkich pełnych koncertów na każdej z 6 części trasy.

Leg 1Leg 2Leg 3Leg 4Leg 5Leg 6Global
Spirit Tour
312937792115
Z nóżki na nóżkę.

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
So Much Love
Barrel Of A Gun (frag. The Message)
A Pain That I’m Used To
Corrupt
In Your Room
World In My Eyes
Cover Me
A Question Of Lust
Home
Poison Heart
Where’s The Revolution
Wrong
Everything Counts
Stripped
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
Somebody
Walking In My Shoes
Heroes
I Feel You
Personal Jesus

Najczęściej graną setlistą była ta doskonale, nam znana z Warszawy 2017.07.21. Na legu nr 1 wykonano ją 26 razy. Jedynie 5 koncertów posiada indywidualną setlistę:

Jak widzicie, zmiany były raczej kosmetyczne i dotyczyły jedynie kawałków Martina.

2017.06.12 Hannover V1
2017.06.12 Hannover V1


Na kontynencie amerykańskim sprawa wyglądała bardzo podobnie. 25 na 29 koncertów było zagrane z setlistą nr 1. Jedynie 4 koncerty zaszczycone zostały innym setem:

Łącznie daje to 51 wykonań setu nr 1 na dwóch nogach trasy z wszystkich, 60. koncertów. Koncert w Edmonton 2017.10.27 kończy czas świetności setu nr 1. Choć tak naprawdę zabawa setlistowa dopiero teraz się zaczyna.

2017.08.27 Detroit, Global Spirit Tour
2017.08.27 Detroit, Global Spirit Tour

W kolejnym wpisie przeniesiemy się do Europy…

Trzy ciekawostki o których mogliście nie wiedzieć o Global Spirit Tour

Chciałbym się z Wami podzielić trzema ciekawostkami na temat Global Spirit Tour, które nie były szerzej znane.

1. Odwołany koncert w Sztokholmie… nie był taki odwołany.

Zanim właściwa trasa koncertowa wystartowała w Sztokholmie 2017.05.05 zespół planował rodzaj próby kostiumowej z pełną oprawą na scenie w Sztokholmie 2017.05.03 dla wybranej grupy fanów-subskrybentów serwisu Spotify. Poniżej zaproszenie, jakie otrzymywali subskrybenci.

Fani już pastowali glany, a fryzjerzy z portowej części Sztokholmu mieli pełne ręce roboty, gdy tymczasem okazało się, że menedżment zespołu wysłał info cokolwiek enigmatyczne o problemach technicznych. Występ odwołano, a fanów zaproszonych na 03.05 zaproszono na 05.05 jako specjalnych gości zespołu.

Zaraz po pierwszym koncercie inaugurującym trasę pojawiły się różne teorie oparte na zachowaniu członków zespołu w Sztokholmie.

Zaskoczę niektórych, ale koncert 2017.05.03 miał miejsce. Odbył się bez publiki i z identyczną setlistą, co późniejsze koncerty na trasie. Jedynymi uczestnikami po stronie publiczności byli: Anton Corbijn i członkowie ekipy koncertowej – kierowcy, techniczni itp.

Jak już wspomniałem, setlista była identyczna, nie mniej było kilka ciekawostek, które warto opisać:

  • Home  („free style” piano solo przez Petera)
  • A Question Of Lust (Peter zapomina słów w refrenie)
  • Where’s The Revolution (Dave żartuje i próbuje wciągnąć Antona, aby zaśpiewał z nim końcówkę kawałka + Martin śpiewa „We will rock you” Queen jako żart)
  • Everything Counts (Wspólne śpiewanie „The Grabbing hands grab all they can…” szybko się kończy, Dave próbuje zmusić Martina i Petera do dłuższego śpiewania, co prowadzi do wygłupów obydwu Panów)
  • Enjoy The Silence (Dave przedstawia Martina mówiąc „Ladies & gentleman, boys and girls, the kings and queens of Holland”)

Takie próby odbywają się przed każdym startem trasy, kolejnej nogi, gdzie zespół się wygłupia. To nie jest zaskoczenie. Pytaniem numero uno tej części wpisu jest, co takiego się stało, że odwołali publiczny występ, a jednocześnie zagrali zamknięty koncert. Podobnie wyglądało to w Nicei w 2013 (wizualki, wygłupy, Anton na widowni), tylko wtedy nie robili zamieszania z zapraszaniem publiczności.

2. Był plan zorganizowania koncertu w Pasadenie.

Spekulacje fanów były trafne. Zespół również rozważał opcję wynajęcia Pasadeny i zagrania koncertu uświetniającego rocznicę zagrania 101-ego koncertu na trasie w 1988. Za wiele o tym pomyśle nie wiadomo. Czy miał to być koncert na pierwszej amerykańskiej trasie zastępujący 4 koncerty w Hollywood Bowl, czy raczej miał to być występ w maju/czerwcu 2018? Tego nie wiadomo. Jeżeli opcja pierwsza, to dziwię się, że się na to nie zdecydowali. Pasadena spokojnie wypełniłaby się fanami. Natomiast, jeżeli miał to być koncert na trasie w 2018 roku, to doskonale rozumiem tę decyzję. Piąta noga sprzedała się tak sobie. Prawdopodobieństwo niewyprzedania koncertu było spore. Dlatego skłaniam się do tej opcji.

Z drugiej strony ranga i siła wydarzenia mogłaby stworzyć większe ssanie, nawet dla fanów z innych kontynentów i sprawić, że stadion jednak by się wypełnił. Tyle tylko, że pomysł musiałby być wcielony w życie dużo wcześniej i reklama tego koncertu również musiałaby być mocniejsza. W 1988 roku, gdyby nie promocja KROQ, event urodzinowy i pożegnania Dave’a w stylu „See You in Pasadena na koniec prawie każdego koncertu w USA, też mogłoby być różnie.

Z tego, co mi wiadomo, największym antagonistą wynajęcia Pasadeny był Jonathan Kessler. No cóż, za pięć lat nawet nie mają co marzyć o podobnym świętowaniu.

3. Finałowe koncerty w Berlinie planowano z większym rozmachem.

Z historii (już) wiem, że koncerty w Berlinie były dwa, nakręcono na nich materiał do wideo koncertowego, wszyscy bawili się świetnie, a śpiewów i radości nie było końca. Tyle historia. Plan był trochę inny.

Początkowo padł pomysł, aby depeche MODE zagrali 5 nocy na Waldbuhne. Zespół chciał pobić rekord czterech występów w Hollywood Bowl i najpewniej taki materiał wykorzystać w produkcji wideo zamykającego trasę. Stało się inaczej…

W sprzedaży biletów na koncerty istotnym elementem jest nie tylko fakt, czy dany obiekt się wyprzeda, ale również jak szybko. Jeżeli koncert wyprzedaje się na pniu, to wiadomo, że jest zapotrzebowanie na kolejne noce. Oczywiście, jeżeli dany obiekt jest w kolejnych datach wolny.

Przez wiele tygodni Waldbuhne uchodziło za wyprzedane, ceny biletów na rynku wtórnym szybowały mocno. Skończyło się na tym, że organizator w ostatnich dniach przed koncertami wpuścił do obiegu całkiem sporo świeżych biletów (zwroty, spady rezerwacji, ustawienie barierek na płycie). Taki obrót sprawy raczej nie był argumentem przekonującym do tego, aby ogłaszać trzy kolejne koncerty.

Uważam, że zespół z trudem, ale mógłby ogłosić trzeci koncert na Walbuhne i na tym koniec. Może wtedy usłyszelibyśmy kilka nieobecnych kawałków podczas koncertów finałowych lub być może coś nowego.

Ponownie tym, który nie chciał zwiększyć liczby koncertów w Berlinie był Kessler. W końcu on od tego jest, żeby chronić kasę zespołu… i swoją.

Kawałki na Global Spirit Tour cz.3

Skoro już wiemy, że Where’s The Revolution jest poza pierwszą dziesiątką, to teraz przyszedł czas na Top 10. 10 najczęściej granych kawałków Global Spirit Tour.

1 – 10

10 – Never Let Me Down Again131 – numer rozpoczyna pierwszą dziesiątkę. Różnice między 1 a 10 kawałkiem nie są tak wielkie. Sam kawałek pobije na kolejnej trasie inny rekord. O tym jednak więcej w jedny, z kolejnych tekstów.

09 – In Your Room131 – W tej wersji im więcej, tym lepiej o każdej porze dnia i nocy. Najlepsza wersja od czasu Devotional Tour.

08 – Everything Counts132 – Podobnie, jak w przypadku pozycji z miejsca 9., ta wersja była bardzo jasnym punktem tej trasy. Oby więcej takich aranży w przyszłości.

07 – Enjoy The Silence135 – numer zoologiczny, kontynuacja tradycji Antona z poprzednich tras. Siódme miejsce to wysoko, głównie dzięki koncertom promocyjnym z marca i kwietnia.

06 – Going Backwards135 – Szóste miejsce dla tego kawałka, to całkiem niezłe miejsce. Monopol na startowy kawałek i częste granie podczas Promo Tour dały tak wysokie miejsce.

05 – Walking In My Shoes136 – numer mocno eksploatowany na całej trasie. Dla mnie aranżacyjny zawód. Wywalenie prawie całej elektroniki, do tego jedyny fragment, który mocno zapunktował (wstęp i końcówka) na koncertach u fanów został celowo spier… przez zespół poprzez wydłużanie i rozciąganie dźwięków końcówki. A tak mogło być naprawdę fajne zakończenie kawałka przez fanów. W Berlinie na szczęście poradziliśmy sobie z zespołem i z tym problemem.

04 – World In My Eyes136 – Podobnie, jak In Your Room i Everything Counts był to dla mnie hajlajt tej trasy. Numer znakomicie się wyróżniał na tle setlisty. Cieszę się, że kawałek tak wysoko jest w rankingu tej trasy.

03 – Personal Jesus137 – Kawałek od jakiegoś czasu robi za dyżurny zamykacz koncertów. Pod koniec Global Spirit Tour zdetronizowany na rzecz Enjoy The Silence i Just Can’t Get Enough. Porównując aranżacje z ostatnich trzech tras ta była najlepsza, choć do ideałów z 1993/94 i 1998 jeszcze trochę brakuje.

02 – A Pain That I’m Used To137 – Może już wystarczy… Numer powinien zostać w bestach Delta Machine Tour, tam jest miejsce dla tego kawałka. Spokojnie kawałek mógł odpocząć przez ostatnią trasę i wrócić za jakiś czas. Co więcej nie rozumiem drugiego miejsca w generalce trasy. Więcej niż Going Backwards, więcej niż Where’s The Revolution? Naprawdę?

01 – Cover Me139 – I Wszystko jasne. Numerem, który był najczęściej grany na tej trasie był – Cover Me. Jakby jeszcze doliczyć Intro, które też przecież jest remixem Cover Me, to mamy zwycięstwo do kwadratu. Nie zmienia to faktu, że pomimo tego, iż jest to dopiero trzeci singiel, to jednak w publicznych wykonaniach był kawałkiem najczęściej granym na żywo. Where’s The Revolution często w czasie trasy wylatywało z setu, a Cover Me był zawsze.

Dane do tego opracowania brałem z pliku, który prowadziłem przez całą trasę. Wszystkie dane statystyczne pochodzą ode mnie i są mojego autorstwa. Jeżeli miałeś (miałaś) inne wyniki chętnie się z nimi zapoznam i podyskutuję o tym.

W kolejnym tekście przejdę na poziom setlist i zobaczymy który mix kawałków był najczęściej grany.

Przeczytaj część pierwszą i część drugą opracowania.

Kawałki na Global Spirit Tour cz.2

Ciąg dalszy listy przebojów Global Spirit Tour. Jesteśmy gdzieś w połowie. Pora przyjrzeć się największym wymiataczom tej trasy. Zapraszam na część drugą.

Pora odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście ważne pytanie? Czy Where’s The Revolution zdobędzie pierwsze miejsce? Jak już odpowiemy sobie na nie, to teraz pora się przekonać, czy odpowiedź była prawdziwa.

21 – 30

30 – I Want You Now20 – Jedynie 20 wykonań, za to jakich. Powrót do setu po 28 latach przerwy. W tym dwa razy wykonany w Polsce. Gdyby nie The Things You Said byłby to dla mnie numer w top 10 zaskoczenie tej trasy. Szkoda, że plumkana wersja tylko.

29 – Strangelove34 – Może nie te ciary, co w 2009, gdy grali ten numer w pełnej elektronice, ale i tak ciepło się robiło na sercu, że Martin przywrócił ten kawałek. Miałem okazję być na pierwszym wykonaniu tego numeru na Glabal Spirit Tour w Hannoverze 2017.06.12. Jedyne wykonanie z błędem 🙂

28 – Insight39 – Nie wiem, czy ten numer zasługuje na 39 wykonań. Na pewno I Want You Now i Strangelove powinny być przed Insight. Numer powinien zostać w 2010 roku, a w miejsce tego kawałka Martin mógł odkurzyć coś innego. Wiem, że jest duże grono fanów Ultry, w tym tego numeru, nie mniej dla mnie w to miejsce Martin mógł zachwycić nas inną perełką na tej trasie… np. World Full Of Nothing.

27 – A Question Of Time50 – 50 wykonań plasuje ten kawałek gdzieś w okolicach liczby wykonów na The Singles Tour 86>98, niż przeszło setki wykonań na trzech poprzednich trasach. Numer gównie robił jesienią i zimą w Europie ze wstawką od Iggiego Popa.

O wstawkach Dave’a na tej trasie pisałem Wam więcej w ubiegłym roku.

26 – A Question Of Lust55Martin upodobał sobie ten numer na pierwszych dwóch częściach trasy. Potem kompozycja poszła w zapomnienie. Na jesieni 2017 kawałek pojawił się jedynie w Dublinie 2017.11.15.

25 – Useless56 – Numer miał być grany od początku tej trasy w remixie, który został odrzucony w 1997 roku. Pojawił się z pełną wizualizacją dopiero w połowie trasy robiąc spore zamieszanie. Zespół nigdy nie wyjaśnił co takiego się stało, że tyle numerów z Ultry pojawiło się na tej trasie.

24 – Heroes60 – To będzie numer za którym będę tęsknił. Bardzo się cieszyłem, że depeche MODE zagrają ten kawałek na trasie. Słuchałem Davida Bowie, więc do Amsterdamu 2017.05.07 jechałem spokojny i nie zawiodłem się. Uwielbiam takie strzały i nieznane. Szkoda tylko, że depeche MODE porywają się na takie niespodzianki tak rzadko.

23 – Poison Heart60 – Przez całą trasę miałem wrażenie, że numer nie został przygotowany jak trzeba, że nie wycinęli z kawałka tyle ile mogli. Lubię ten numer, ale od początku byłem przekonany, że kawałek jest na liście „Do wykopania” na jednym z pierwszych miejsc. Miałem tylko nadzieję, że zastąpi go jakiś numer ze Spirit.

22 – So Much Love63 – Do tej pory nie rozumiem czemu? Czemu wywalili ten numer z setu? Świetny pomysł, szybki utwór, fajna wizualka. Nie rozumiem… tylko 63 wykony na 130 regularnych koncertów.

21 – Wrong64 – Obok Corrupt, to dla mnie największe zaskoczenie trasy. Naprawdę nie liczyłem, że jeszcze kiedykolwiek pojawi się na trasie najlepszy numer z Sounds Of The Universe. Również oby kawałek znalazł się na koncertowym wideo z Berlina.

11 – 20

20 – Corrupt67 – Za zagranie tego numeru szacun dla Panów. A przede wszystkim propsy dla Daniela Barassiego. To on podsunął ideę zagrania tego kawałka na Global Spirit Tour.

19 – Precious68 – nie był utworem na który wszyscy czekali. Z drugiej strony dlaczego numeru, który tłuką przez tyle tras nie mieliby zagrać i na tej.

18 – I Feel You68 – Tylko tyle wykonań, można by uznać za zaskoczenie. Dla mnie decyzja o wywaleniu była tyleż odważna, co zaskakująca. Jedna z lepszych decyzji zespołu na tej trasie…

17 – Somebody69 – przez całą trasę zastanawiałem się czemu ten numer Martin tak katuje. Brak kawałka ze Spirit śpiewanego przez Martina i wybór Somebody był bardzo zastanawiający. Trzeba przyznać, że wykon z Warszawy robi…

16 – It’s No Good69 – kawałek grany co drugą trasę. Wynika, że na kolejnej trasie nie powinien się pojawić. Czas pokaże. Pół trasy stanowił trzon setu koncertowego…

15 – Home119 – Ciekawe kiedy kawałek znudzi się Martinowi. Dla niego ten utwór stał się tym, czym Enjoy The Silence lub Personal Jesus dla Dave’a. Twardo grany przez całą trasę.

14 – Barrel Of A Gun121 – Właściwie tylko wybiórcze granie podczas Promo Tour i pominięcie w czasie 6. nogi sprawiło, że numer jest dopiero w drugiej dziesiątce zestawienia.

13 – Where’s The Revolution123 – Gdybym kogoś zapytał, który kawałek był najczęściej granym w trakcie całej promocji Spirit, to większość pewnie odpowiedziałaby, że to właśnie ten numer był tym najbardziej ogranym. Jak się okazuje niekoniecznie… Każdy numer wyżej od Where’s The Revolution jest pewnym zaskoczeniem.

12 – Stripped126 – z nielicznymi wyjątkami kawałek grany na każdej z części trasy. Łącznie z Promo Tour.

11 – Intro (Cover Me [Alt Out])130 – To trochę zaskakujące, że Intro nie jest najczęściej granym numerem na trasie. Prawda jest taka, że jeżeli odliczymy koncerty, to był. No właśnie, ale były jeszcze koncerty promocyjne, a podczas tych występów zespół nie grał swojego Intra.

_

Przeczytaj część pierwszą i trzecią opracowania.

Kawałki na Global Spirit Tour cz.1

Pora ruszyć w końcu z podsumowaniami całej trasy. Jest tego sporo i cykl będzie miał kilka odcinków. Dziś odcinek pierwszy poświęcony wykonywanym utworom.

Pod względem wykonywanych utworów Global Spirit Tour zakończyła się małym rekordem, była to największa trasa ever pod względem liczby wykonanych utworów. Na całej trasie łącznie wykonano 41 kawałków. Jak to się ma do poprzednich tras?

  • Devotional Tour – 29
  • The Singles 8698 Tour – 22
  • Exciter Tour – 29
  • Touring The Angel – 33
  • Tour Of The Universe – 39
  • Delta Machine Tour – 40
  • Global Spirit Tour – 41

Przez Devotional Tour rozumiem  trasę w latach 1993-1994.

Jak widać arytmetycznie jest sukces (pytanie, czy o ilość chodzi). Oczywiście przedstawię pełną listę, zanim to jednak nastąpi kilka innych szczegółów.

Na 41 utworów składało się:

  • Instrumental – 1
  • Śpiewane przez Dave’a – 28
  • Śpiewane przez Martina – 12

Na poprzedniej trasie nie było Intra w takim znaczeniu, jak to miało miejsce na niedawno zakończonej trasie. Jeżeli zapomnimy na chwilę o Cover Me (Alt Out), to właściwie bilans w stosunku do poprzedniej trasy jest podobny ze wskazaniem na Dave’a.

Delta Machine Tour:

  • Śpiewane przez Dave’a – 27
  • Śpiewane przez Martina – 13

Tour Of The Universe:

  • Śpiewane przez Dave’a – 25
  • Śpiewane przez Martina – 13
  • Śpiewane przez Dave’a i Martina – 1

Touring The Angel:

  • Śpiewane przez Dave’a – 21
  • Śpiewane przez Martina – 9
  • Śpiewane przez Dave’a i Martina – 2
  • Instrumental – 1

Exciter Tour:

  • Śpiewane przez Dave’a – 18
  • Śpiewane przez Martina – 10
  • Śpiewane przez Dave’a lub Martina – 1
  • Instrumental – 1

W przypadku Exciter Tour jest jedno zamotanie, ponieważ jest to trasa na której i Martin i Dave śpiewali ten sam kawałek, ale na różnych koncertach. Mam tu na myśli Condemnation, który w USA śpiewał Martin a w Europie Dave. Taka powtórka z Devotional Tour. Mógłbym tak ciągnąć, aż do Speak & Spell Tour. Cieszy trochę większy udział kawałków śpiewanych przez Dave’a, nie mniej, jeżeli przypomnimy sobie, że do tej analizy zaliczają się również pojedyncze wykonania – takie jak Halo – wówczas już nie jest tak różowo.

Prześledźmy zatem kawałek po kawałku to zestawienie. Skąd wziął się taki wynik? Zestawienie będę prezentował od najmniejszej liczby wykonów, aby finalnie dotrzeć do lidera zestawienia.

31-41

41 – But Not Tonight1 – próba przywołania jednego z największych hitów Delta Machine Tour miała miejsce podczas czwartego koncertu w Hollywood Bowl 2017.10.18. Może to i dobrze, numer raczej powinien zostać jako znak rozpoznawczy Delta Machine Tour. Na tej trasie prym bardziej wiodły numery z Music For The Masses niż z Black Celebration.

40 – Halo1 – świat do tej pory nie rozumie co poszło nie tak, że nie zażarło. Mógł to być hajlajt tej trasy. Skończyło się na tym, że koncert w Dublinie 2017.11.15 stał się jedynym w swoim rodzaju, nie tylko ze względu na pojedyncze wykonanie Halo w wersji oryginalnej.

39 – Little Soul1 – jedyne wykonanie na rozgrzewkowej trasie w Berlinie 2017.03.17. Chyba to i dobrze, że na tym się skończyło. Fakt zarejestrowania tego  numeru na promocyjnym koncercie jest i tak dużą nobilitacją.

38 – Scum1 – Fani donosili, że zespół wykonał ten kawałek podczas koncertów / prób sekretnych w USA. Nic więcej nie wiadomo na ten temat. Brak zapisu, brak relacji. Jedynie słowa. To, że chłopaki próbowali, to wiadomo. Niestety, nie będzie nam już dane przekonać się o tym w najbliższym czasie. Być może za parę lat czeka go los podobny jak na tej trasie było z Corrupt.

37 – Shake The Disease2 – jedynie dwa wykonania – drugi koncert w Hannoverze i trzeci koncert maratonu w Hollywood. Numer nie znalazł uznania w oczach Martina. Może to i dobrze. Dla mnie ten numer jest raczej ikoną Touring The Angel.

36 – Black Celebration3 – numer bardzo mocno eksploatowany w 2013 i 2014. Na Global Spirit Tour kawałek ten był zdejmowany z półki tylko na koncertach drugonocnych w USA i Turynie 2017.12.11.

35 – Sister Of Night6 – numer śpiewany przede wszystkim podczas drugonocnych koncertów na jesieni i zimą w Europie. Po zakończeniu trzeciej nogi kawałek ustąpił miejsca rarytasom z Music For The Masses.

34 – Policy Of Truth9 – ten kawałek to dla mnie symbol tej trasy w kategorii numerów, które były próbowane co chwila w setliście i z którymi ciągle coś nie grało. Na 6 części trasy utwór tylko niegrany wiosną i latem w Europie oraz na 5. legu w Ameryce Północnej. Pomimo tego ciągle coś nie grało. Co ciekawe jako wizualizacja do tego numeru była wykorzystana flaga z Heroes. Szkoda, że setlista z Isle Of Wight 2018.06.23 nie była grana na reszcie trasy festiwalowej (nawet po cięciach), set byłby dużo ambitniejszy i fani nie jechaliby tak po nim.

33 – The Things You Said12 – Za to ten numer wygrywa w kategorii, dlaczego tak późno i dlaczego tak mało. 30 lat trzeba było czekać na ten moment. Oby znalazł się na wideo koncertowym z Berlina. Co tu dużo pisać… posłuchajcie sami.

32 – Judas12 – Tyle samo wykonań, co kawałka wcześniej, ale emocje już nie te same. Być może dlatego, że numer tak naprawdę krąży gdzieś w tle każdej trasy. Więcej o tym w kolejnych tekstach.

31 – Just Can’t Get Enough14 – ten utwór miał być niespodzianką końca trasy. Czy był, sami oceńcie. Gdyby był w secie z Policy Of Truth i The Things You Said na trasie festiwalowej być może byłaby inna rozmowa… dla mnie po katowaniu w 2013/14 roku nie był oczekiwanym zaskoczeniem.

_

Póki co zaskoczeń chyba nie ma, dalej będzie już tylko ciekawiej. Od kolejnej dziesiątki nastąpi znaczący skok wykonań…

Przeczytaj część drugą i trzecią opracowania.