Wszystkie wpisy, których autorem jest Martini

Swój pierwszy raz przeżył w Pradze w 1998, a poprawił w Monachium tego samego roku... potem poszło już z górki... Fanziny, Strony, Zloty, koncerty. Gdyby tego nie robił musiałby sobie znaleźć inne hobby, bo w domu by z nim nie wytrzymali. Prywatnie blokers miastowy, ciągle w trasie... 50 koncertów na liczniku.

Standard StageCo (uzupełnienie po Delta Machine Tour)

Pisząc poprzedni wpis linkowałem do starego wpisu o firmie StageCo, która od lat odpowiada za budowę sceny na trasach depeche MODE. O ile Anton Corbijn, to kreacja, to StageCo jest wykonawczą stroną tego, co wymyśli Anton.

Rok temu o tej porze byliśmy już po koncercie w Nicei 2013.05.04, ale też Tel-Avivie 2013.05.07 i Atenach 2013.05.10. Zanim jednak trasa ruszyła i wielu pognało do Nicei na swój pierwszy koncert na tej trasie, to świat depeszowski obiegały wycieki z prób w postaci pierwszych fotek sceny i zabaw z ekranami. Na przykład takie:

130500_Nice_1 130500_Nice_2

Jedni się zachwycali bardzo, inni mniej, ale nie to jest istotne. Taka jest ten świat ułożony, że najwięcej sławy zbierają Ci co wymyślą, trochę mniej, albo wcale chwały otrzymują Ci, co realizowali te wizje. Przy okazji poprzedniego wpisu zajrzałem na stronę StageCo, w cichej nadziei, że to oni właśnie stali za sceną z minionej trasy. I faktycznie nie myliłem się. Zaglądając do roku 2013 można znaleźć zdjęcia z koncertu w Berlinie 2013.06.09 i taką oto notkę:

Depeche Mode’s Delta Machine tour was the first big international act at the start of the summer touring season for StageCo Germany.

They installed a three-Tower system for the band’s dates across Eastern Europe including eight shows in Germany which saw the group perform to thousands at the Olympiastadion in Berlin.

Zaglądając na niemiecką wersję strony StageCo, przeczytać możemy również, że firma ta obsłużyła 18 koncertów na letniej trasie depeche MODE, włączając w to Sofię 2013.05.12Berlin 2013.06.09. Wygląda na to, że byli również w Warszawie 2013.07.25, choć nie jest to wprost powiedziane. Tak na prawdę na uwagę zwraca jedno ze zdjęć publikowanych na ich stronie. I wcale nie to pokazujące przód sceny, tylko to drugie. Jest to chyba pierwsze, albo jedno z niewielu zdjęć, gdzie sfotografowano tył sceny z Delta Machine Tour, ale i w ogóle. Na niemieckiej tronie jest też więcej zdjęć sceny.

130609_Berlin_01 130609_Berlin_02

A fotka z zajafki, to nic innego, jak plan ułożenia kamer na scenie i na terenie obiektu koncertowego, które pracowały na potrzeby trasy koncertowej. Jak sobie powiększycie ją, to po lewej stronie można doczytać specyfikację osprzętu, jaki używał na minionej trasie reżyser obrazu. Nie mylić z reżyserem światła, to zupełnie inne osoby i często ze sobą na kursie kolizyjnym. Dla reżysera obrazu – światła to często defekt psujący obraz. Natomiast dla reżysera świateł ekran, to zło konieczne, które powoduje, że nie można ustawić wszystkich świateł tak, jak by tego oświetleniowcy sobie życzyli.

Niby drobiazgi, ale dopełnia to obrazu trasy i pozwala zajrzeć za kurtynę i do kuchni dziania się trasy.

Powrót na utarty szlak

Po wysypce epistolografii potrasowej zamykającej zakończoną w lutym trasę musiałem dać sobie chwilę oddechu i odstawić na bok bloga. Nie oznacza, że poszedłem na odwyk czy coś, nic z tego… wszystko to po to, aby teraz powrócić na utarty szlak z przed października 2013. Ogłosiłem wtedy, że blog, strona i fanpejdże przechodzą w stan ciągłej obsługi trasy. Z tą ciągłością różnie bywało, ale obecnie powracam do statusu z przed okresu trasy Delta Machine, gdy było cicho, spokojnie, a teksty powstawały bez pośpiechu i biegunki newsowej.

Z resztą pewną senność widać w całym świecie depeche MODE, wszędzie na forach spadło natężenie ruchu, zespół spędza czas na wydawaniu zarobionej kasy w restauracjach i pewnie, gdyby nie zloty i zapowiedziane na jesień wydanie koncertowego wideo, to właściwie do czasu objawienia projektów solowych można by o Trójce z Basildon zapomnieć.

No dobra, a co to będzie oznaczać dla czytających bloga? Przede wszystkim powrót do archeologi koncertowej depeche MODE, tej bliższej i tej dalszej. Może w końcu doczekacie się opublikowania tekstu o bootlegach. Parę lat temu opublikowałem dwa teksty na temat SoundBoardów i IEM’ów, ale o klasycznych bootach tekst się nie pojawił do tej pory. Ten tekst to locha i sam nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to tak rozległy temat.

tumblr_m208vgzlgS1qi7k1fo1_500.jpgNa pewno pojawią się kolejne teksty o logistyce trasowej polskich koncertów depeche MODE oraz kolejne teksty o firmach pracujących dla depeche MODE sp. z o.o. na potrzeby tras koncertowych. Pierwsze takie teksty powstały o StageCo i o bufetowych.

Szykuję również tekst z cyklu Internet w służbie depesza i spróbuję pokazać jak fani depeche MODE korzystają z netu na świecie, w Polsce, w Łodzi, Małkini i okolicach. Parę ciekawych wniosków będzie można wyciągnąć (nie to, że jest w depeszach w Internecie coś specjalnego).

Żeby nie było, że tak tylko odpoczywałem od depeche MODE, czy też jeździłem na koncerty innych kapel, to powiem, że na MODEontheROAD pojawiły się wszystkie znane i udokumentowane setlisty z Devotional Tour. O problemach z opisem tej trasy wspominałem na końcu zestawienia TOP20, więc nie będę się teraz rozwodził. Dodam tylko, że oprócz setlist pojawiły się w opracowaniach opisy i lokalizacje hal, a w części amerykańskiej dokładne godziny startu każdego koncertu na Devotional Tour. Przykład tak opisanego koncertu.

Ponieważ posiadam już spore zbiory różnych opracowań oficjalnych, więc możecie się spodziewać, że MODEontheROAD będzie co raz bogatsze w specyfikacje obiektów i koncertów oraz hotele, gdzie zespół stacjonował.

World-in-My-Eyes-depeche-mode-14990439-500-375Tradycyjnie z okazji różnych rocznic będę popełniał kolejne teksty. Trasa ma to do siebie, że zawiesza wiele projektów, które gdzieś tam się działy. Trasa to taki rodzaj karnawału między okresami postu, który to znowu fani starają się wypełnić własną twórczością. Z pewnością wróci temat wydania odświeżonej wersji koncertu depeche MODE z Warszawy we wrześniu 2001. Trwają walki (bo o pracy to tu jeszcze trudno mówić) o zapis koncertu z Warszawy z lipca 1985. Mam tu na myśli zarówno format audio, jak i wideo.

No i wywiady… to jest temat, który w tym roku chcę również pociągnąć dalej… zobaczymy co z tego wyjdzie, jest kilka na tapecie.

A maj to taki szczególny miesiąc, gdy MotR świętuje urodziny…

Finansowe podsumowanie Delta Machine Tour 2013/2014.

Dobra, bez owijania w bawełnę, bo sam już czuję lekkie zmęczenie tymi podsumowaniami. No ale niestety jest tego sporo na finiszu. Ostatnie zestawienie finansowe zakończonej miesiąc temu trasy. Wszystkie koncerty razem i cała trasa do kupy.

Nie mam pełnych danych dotyczących sprzedaży biletów na Tour Of the Universe. Takie dane były publikowane, ale nie w tak systematyczny sposób, jak to miało miejsce w przypadku Delta Machine Tour. Poświęcę kiedyś wieczór, aby zebrać razem dostępne dane na temat Tour Of the Universe. Będzie wtedy punkt odniesienia do Delta Machine Tour. Tym czasem szczegóły zakończonej w marcu trasy wyglądają następująco:

Przychody ze sprzedaży biletów wynosiły 148 950 089,00 mln USD. W rozbiciu na poszczególne nogi zdecydowanie zwycięzcą jest 1 noga:

  • 1 miejsce Europa wiosna/lato 2013 – 82 084 761,00 USD
  • 2 miejsce Europa jesień/zima 2013/2014 – 49 012 309,00 USD
  • 3 miejsce Ameryka Północna 2013 – 17 853 019,00 USD

Jeżeli weźmiemy 5 największych koncertów z całej trasy, to jawi nam się ta sama lista, co na pierwszej nodze:

O wiele ciekawiej jest na końcu tabeli, tam przynajmniej mieszają się koncerty z różnych nóg.

Polskie koncerty zdobyły następujące noty: Warszawa 2013.07.252 894 152 USD, co dało jej 15 miejsce w generalce. Łódź 2014.02.24 zarabiając – 1 238 986 USD uplasowała się na pozycji 38 w tym samym zestawieniu.

Powyższe zestawienia po raz kolejny pokazują, że jeżeli władcy zespołu nie zrobią czegoś sensownego, to na następnej trasie właściwie nie będą mieli po co jechać do Ameryki Północnej. Całkiem zrozumiałe jest złorzeczenie fanów w Ameryce Południowej na fakt pominięcia ich. Gdyby zrobić jeden leg od Kanady po Argentynę myślę, że wynik finansowy byłby jeszcze lepszy i nie prezentował się tak… biednie 🙂 O Azji i Australii taktownie zmilczę. Właściwie kolejną płytę będą mogli wydać już tylko w Europie zlewając całkowicie inne kontynenty. Ta nieliczna garstka fanatyków (bo to już nawet nie fani) wytrwale stojących przy tym zespole w Azji, czy Australii zamówi sobie większą paczkę na ebay i będą powiedzmy, że zadowoleni. depeche MODE to co raz bardziej lokalny, czytaj europejski zespół, dzięki temu większość zespołu może mieszkać po za rezerwatem niepokojona. Żadne oszalałe chordy fanów nie zaatakują posiadłości w Nowym Jorku i Santa Barbara… nie zaatakują, bo nie będzie miał kto.

Dobitnie pokazuje ten fakt zestawienie największych koncertów pod względem frekwencji na całej trasie. Właściwie mogę przekleić fragment z pierwszego finansowego wpisu po zakończeniu letniej nogi w Europie.

Dla odmiany TOP5 najmniejszych koncertów tej trasy. Mix jest bardzo podobny do zestawienia najmniejszych kasowo koncertów zaprezentowanych chwilę wyżej:

Jak widać, jeżeli ktoś chce kameralnych występów, to nic tylko jechać do Vegas. I koncert się zobaczy, i sztosik pociśnie… jeszcze wyjazd się zwróci 🙂 Polska na tym tle wypada bardzo dobrze lub przyzwoicie i jeżeli chodzi o frekwencję nie mamy powodu do wstydu w zestawieniu generalnym.

Wg publikowanych raportów na całej trasie było tylko 6 koncertów które się nie wyprzedały, ale tylko jeden miał stats poniżej 90%, reszta koncertów poszła na 100%.

Frekwencja w milionach również wygląda interesująco – 1 976 849 widzów. Ponownie w rozbiciu na poszczególne legi wygrywa 1 noga:

  • 1 miejsce Europa wiosna/lato 2013 – 1 111 391
  • 2 miejsce Europa jesień/zima 2013/2014 – 587 724
  • 3 miejsce Ameryka Północna 2013 – 277 734

Różnica między biletami przekazanymi do sprzedaży, a faktycznie sprzedanymi wynosiła 12 551 na całą trasę. Czyli łącznie jeden przyzwoity koncert z 3 nogi w Europie.

Ostatnia pozycja tej analizy, to uśredniony koszt biletu na głowę uczestniczącego fana w koncercie. Dla całej trasy koszt na głowę to: 75,35 USD / fana. Cokolwiek to abstrakcyjne jest. Również rozbicie uśredniające na poszczególne nogi też jest z tej samej abstrakcyjnej półki, choć jak widać po poniższym zestawieniu dziesięciodolarowy skok cen biletów nie da się przełknąć w spokoju:

  • 1 miejsce Europa jesień/zima 2013/2014 – 83,39 USD / fana
  • 2 miejsce Europa wiosna/lato 2013 – 73,86 USD / fana
  • 3 miejsce Ameryka Północna 2013 – 64,28 USD / fana

Ale jeżeli przyjrzymy się już zestawieniu najdroższych i najtańszych koncertów, to można dojść do ciekawych wniosków planując wyjazdy na kolejną trasę. Takie np. Las Vegas było najmniejszym koncertem na trasie pod względem tłoku, ale jednocześnie najdroższym pod względem kosztów zakupu biletów. No cóż… coś za coś, za brak tłoku płaci się ekstra. Przynajmniej taniec na rurce w tym przypadku jest jakby gratis. 🙂

Z drugiej strony najtańsze koncerty również są w USA… i w Serbii

Jak na tym tle wyglądała Polska? Uśredniony koszt biletu dla Warszawy 2013.07.25, to 54,42 USD / fana i dało to 84 miejsce na 94 koncerty brane pod uwagę w tym zestawieniu. Wspominałem już o tym latem ub. roku, że Warszawa była jednym z tańszych koncertów na letniej trasie. Teraz okazuje się, że w ogóle był to jeden z najtańszych koncertów. Zupełnie inaczej ma się sprawa z Łodzią.

Pewnie wielu z Was pamięta zaskoczenie i nawet złość na ceny biletów na koncert depeche MODE, o akcjach różnej maści nie wspomnę. I faktycznie koncert w Łodzi ze średnią ceną 78,60 USD / fana uplasował się w środku stawki na 48 miejscu. Jak widać subiektywne odczucie pokrywa się z empirycznym. Powiem tylko tyle, że taniej było kupić bilety na koncert w Madrycie, czy do Paryża, a o niedalekiej Pradze już nie wspomnę.

Zestawienie wszystkich analiz finansowych z poszczególnych nóg Delta Machine Tour:

Materiał do analizy pochodził ze stron billboard.biz i Wikipedii. W przypadku Wiki sugerowałbym pierw przewalić wszystko do excel’a i dopiero tam sumować. Na stronie są błędy w całościowych podliczeniach.

Podsumowanie IV etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz3.)

Aby tradycji podsumowań stało się zadość. Przyszła pora na omówienie wyników finansowych 3 nogi świeżo zakończonej trasy. Na podsumowanie całości przyjdzie jeszcze czas w następnym wpisie. Dziś chciałbym się skupić na 44 koncertach, jakie zespół odbył w Europie na jesieni 2013 i zimą 2014. Tradycyjnie będzie to opracowanie przychodów z biletów.

Na 46 zaplanowanych koncertów zespół zagrał 44. Przyczyny odwołania tych koncertów są dobrze znane, więc nie będę wracał do tematu. Skupiając się na samej 3 nodze i analizując różne współczynniki można powiedzieć, że było całkiem nieźle. Choć letnia trasa w Europie to to nie jest. Nie mniej za 49 012 309,00 mln USD przychodu ze sprzedaży biletów głodem przymierać nie będą. Nie wiem, ile pochłonęły koszty trasy, ale o ile na pierwszej nodze zespół głównie zarabiał na to, aby pokryć koszty produkcji, a w szczególności fakturę jaką wystawił im Anton za produkcję wizualizacji, projekt sceny itp sprawy, to na ostatniej nodze chłopaki raczej finansowo odcinali kupony. Pierwsza noga to 82 084 761.00 mln USD, trzecia to niecałe 8 mln USD powyżej połowy przychodów z biletów 1 nogi.

Jeżeli doliczymy sobie do tego jeszcze fakt, że kasa została zebrana co najmniej na pół roku (albo i więcej) przed startem (ciekawe na jakim % leżały te miliony), czyli w okresie, gdy promocja (dzięki sponsorom) była największa i było ciśnienie na zespół w czasie i po dobrej 1 nodze w Europie. To bardzo mnie interesuje, czy była jakaś korelacja między mniejszymi przychodami z koncertów jesienią i zimą, obcięciem setlisty.

Wszystkie koncerty były w 100% wyprzedane i nosiły dumną metkę Sold Out. Choć myślę, że w przypadku kilku koncertów można by mieć wątpliwości. Przyjrzyjmy się zatem zestawieniu najbardziej licznych koncertów:

  • Moskwa – 23 531
  • Antwerpia – 21 024
  • St. Petersburg – 18 848
  • Barcelona – 18 127
  • Praga – 18 033

Te pięć koncertów przekracza poziom 17 tyś widzów. Każdy następny to 16 tyś i mniej. Gdzie znalazła się Łódź? Tuż za Londynem, a przed Kolonią zajmując z frekwencją 15 76412 pozycję na 3 nodze. Cała trasa miała frekwencję 587 724, co daje średnią 13 357 na koncert. Takich koncertów na całej 3 nodze było 18, więc Łódź zdecydowanie w klasie prymusów. Popatrzmy w takim razie na takie miasta, które dawały w zamian uczucie kameralności i wyjątkowości, w grupach po parę tysięcy 🙂

  • Geteborg – 8 785
  • Glasgow – 8 739
  • Leeds – 7 565
  • Malmo – 6 946
  • Belfast – 5 767

Każde miasto lepsze od Geteborga miało już 5-cio cyfrową frekwencję.

To teraz popatrzmy na kasę. Tu sytuacja wygląda nieco inaczej. Wiemy, że fani wydali na bilety $49 012 309,00 USD z czego te 9 mln wydano w pierwszych – pięciu miastach:

  • Moskwa – $2 685 552,00
  • St. Petersburg – $1 884 045,00
  • Antwerpia – $1 734 868,00
  • Amsterdam – $1 453 121,00
  • Kolonia – $1 414 404,00

Na przeciwległym końcu znajdują się dokładnie te same miasta, co w zestawieniach najniższej frekwencji. Każdy z tych koncertów znajduje się w grupie 14 koncertów, których przychód ze sprzedaży biletów był poniżej 1 miliona USD.

  • Gothenburg – $803 454,00
  • Malmo – $619 829,00
  • Glasgow – $564 206,00
  • Leeds – $523 669,00
  • Belfast – $413 820,00

Natomiast średnia na koncert dla tej nogi wynosiła $1 113 916,11. Łódź z przychodem na poziomie $1 238 986,00 zajęła 9 miejsce i znowu powyżej średniej.

Ostatnie zestawienie to przychód ze sprzedaży biletów na głowę, czyli gdzie były najdroższe bilety (wersja dla fanów) lub gdzie, na jakie miasta najbardziej opłaca się sprzedawać bilety (to wersja dla agencji koncertowej). Średnia z całej nogi, to $83,39 na głowę, a najdroższe miasta to:

  • Moskwa – $114,13
  • Bratysława – $103,59
  • St. Petersburg – $99,96
  • Herning – $98,18
  • Zurich – $97,75

Po raz trzeci wygrywa Moskwa. Tym razem Łódź grubo poniżej średniej. Na 44 koncerty zajęła 25 miejsce ze średnią $78,60 na osobę. Jednak do podłogi jeszcze daleko, bo 5 najtańszych koncertów na głowę wygląda następująco:

  • Manchester – $70,05
  • Leeds – $69,22
  • Lyon – $67,46
  • Praga – $65,93
  • Glasgow – 64,56

Trochę zaskakuje tak niska pozycja Pragi, ale z drugiej strony to dobitnie pokazuje dlaczego tak wielu polskich fanów woli Pragę, skoro nawet tańsza dla Polaków jest od Łodzi.

W kolejnym wpisie przygotuję podobne zestawienie dla całej trasy, znajdę kilka błędów i podsumuję pod względem finansowym The Delta Machine Tour. Przy pisaniu powyższego opracowania korzystałem m.in. z ogólnodostępnych zestawień na Billboard.biz.

TOP20 – czyli najczęściej grane utwory w historii zespołu (aktualizacja po Delta Machine Tour)

Podsumowań ciąg dalszy 🙂 Idąc świecką tradycją przygotowałem zestawienie TOP20 utworów granych najczęściej w historii koncertowej zespołu. Podobne zestawienie ukazało się w marcu 2010. Potem było jeszcze wielokrotnie aktualizowane. Zestawienie to jest tak na prawdę listą najbardziej ogranych numerów w karierze depeche MODE i jest odwrotnie proporcjonalne do zajmowanego miejsca na liście. Dlatego warto czytać je czasami odwrotnie.

Tekst jest napisany w konwencji listy przebojów, co nie znaczy, że cieszę się z faktu, iż jakiś kawałek spada, bo od 3 tras nie był grany. Myślę, że wielu dało by się pociąć, za ponowne wykonanie Everything Counts, Master And Servant, czy The Things You Said w pełnej wersji, a to te numery dołują, na rzecz innych numerów ze składanki największych przebojów, jakim jest ta lista.

Nie robiąc (tym razem) przydługiego wstępu dodam tylko, że nie będzie to proste dodawanie do TOP listy z 2010 wykonań z trasy w 2013 i 2014. Musicie pamiętać, że są to moje opracowania i nawet jak bym były w 99% zgodny z ideałem, to są to nadal moje analizy, na podstawie mojej metodologi, a więc obarczone jakimś błędem. Nie zawsze podsumowanie z 2010 + miniona trasa da poniżej wynik arytmetycznie zgodny. Powrócę do tego zagadnienia na końcu zestawienia.

OK, to popatrzmy jak zmieniła się lista po 7 marca 2014. W nawiasie podaję miejsce i liczbę wykonań z poprzedniego notowania 🙂 Zaczynamy od poczekalni:

30. 227 (28. 227) People Are People – chyba już nikt nie ma nadziei na to, że ten numer zostanie zagrany na żywo. Ten utwór będzie już tylko spadał, do kolejnej 10.

29. 228 (44. 123) A Pain That I’m Used To – to jest numer, który narobił w zestawieniu trochę zamieszania i największy awans w zestawieniu (15 pozycji). Niewielu spodziewało się, że ten numer powróci do setu koncertowego kiedykolwiek. Przeszło 100 wykonań pozwoliło mu na wejście do 3 dziesiątki i chyba tyle tego… nie przypuszczam, żeby numer zawalczył wyżej w przyszłości. No chyba, że podczas trasy The Singles 01 > coś tam.

28. 236 (27. 235) Leave In Silence – Po wykonaniu tego numeru na koncercie w Londynie 2013.11.19 Dave skomentował, że to było odważne ze strony Martina. O ile w 2006 Martin rozgrzewał tym kawałkiem zmysły i umysły fanek i fanów, to na tej trasie powitano jedyny wykon z obawą i ulgą… że już nie.

27. 237 (26. 237) Boys Say Go! – Fani domagali się tego numeru i zespół to słyszał, ale czy słuchał fanów…

26. 247 (25. 247) New Life – Nie ruszyło się i już nie ruszy. Może tylko spadać na liście, no chyba, że dotrę gdzieś do setlist z początku kariery i kawałek dorobi się drugie tyle.

25. 257 (24. 257) It’s No Good – Kawałek był próbowany w przerwach na tej trasie i miał wejść do setu podczas jesienno-zimowej nogi. Może dobrze, że nie wszedł. Na kolejnej trasie nie będzie tak oklepany. Przeplatanka co drugą trasę robi dobrze temu kawałkowi. Takie coś powinno spotykać więcej numerów. Aranżacja z Tour Of The Universe osłabiła moją sympatię do tego numeru i w sumie cieszyłem się, że go nie było na świeżo zakończonej trasie.

24. 260 (23. 260) Blasphemous Rumours – Podobnie jak New Life, z trasy na trasę powoli w dół. O ile New Life ma szansę przeskoczyć Blasphemous Rumours, to w przypadku tego numeru wszystko jest jasne i rozpisane już.

23. 260 (22. 260) Something To Do – To samo, co w przypadku Blasphemous Rumours.

22. 278 (21. 274) Somebody – kawałek oczko niżej nie zagrażał i nie zagrozi A Question Of Lust, więc 4 wykonania, to rodzaj zaznaczenia swojej obecności na liście od 1984. Było to raczej umocnienie swojej pozycji. Spadek o jedno oczko wynika z tego, że inni byli lepsi, a nie Somebody gorsze.

21. 320 (20. 317) A Question Of Lust – To zaskakujące, jak numer odsądzany od czci i wiary na poprzednich trasach na tej trasie urósł właściwie do miana bohatera i był stawiany jako przeciwieństwo plumkanego Home. Tylko 3 wykony nie uchroniły jednak A Question Of Lust od spadku po za 2 dziesiątkę. Pamiętajmy jednak, że jest to numer z grona niedoszacowanych, o czym więcej na końcu tego wpisu.

Kończymy poczekalnię i powoli zmierzamy do TOP20, czyli potencjalnego setu, jaki depeche MODE graliby, gdyby czytali to zestawienie. Idąc tym tropem myślenia, 3 dziesiątka, to takie zamienniki na podwójne koncerty w czasie długiej trasy Greatest Hits. 🙂

_

20. 331 (29. 225) Precious – 9 oczek do góry, najwyższy skok na liście. Utwór po tej trasie wdarł się szturmem do TOP20. Ja osobiście pozostaję w nadziei, że po kolejnej trasie tak samo szturmem z niej wypadnie. Np. po przez nie wykonywanie tego kawałka już nigdy więcej.

19. 371 (15. 371) Photographic – 4 pozycje w dół na liście. Podobnie jak A Question Of Lust uważam, że ten numer miał więcej wykonań, niż 371, ale jako, że nie mam dowodów, to jestem w stanie tylko tyle potwierdzić.

18. 372 (14. 372) Master & Servant – Sytuacja podobna, jak w przypadku Photographic, z tą różnicą, że w przypadku tego numery wszystko jest jasne, jeżeli chodzi o wykony. Jeżeli zespół nie weźmie, go na tapetę na kolejnej trasie, to grozi mu wypad po za TOP20.

17. 379 (19. 329) Shake The Disease – Numer, który sukcesywnie pnie się do góry od końca 2005 roku. Niestety styl w jakim to robi pozostawia wiele do życzenia. Na tej trasie dwa oczka w górę. Osobiście wolałbym, żeby już się nie piął, gdyby awans miałby zawdzięczać Martinowi, a nie Dave’owi.

16. 417 (16. 360) Home – 57 wykonań na The Delta Machine Tour pozwoliło na obronienie i ugruntowanie swojej pozycji. Podobnie, jak w przypadku Shake The Disease styl w jakim to się dzieje jest nie najlepszy. 417 wykonów daje mocną pozycję i spokojnie numer może odpocząć na kolejnej trasie… oby.

15. 428 (18. 330) Halo – kolejny warty odnotowania awans o 3 pozycje. Dla jednych zaskoczenie, dla innych nie. Dla jednych aranż na trasę był zaskoczeniem, dla innych nie.

14. 441 (17. 342) Black Celebration – jeżeli Halo, było zaskoczeniem, to co powiedzieć o Black Celebration. Na prawdę nie liczyłem, że kawałek uświetni jeszcze koncerty depeche MODE, a do tego wytrzyma całą trasę. Raczej obstawiałem, że podzieli losy Barrel Of A Gun.

13. 469 (12. 455) In Your Room – spadek o 1, co w tym przypadku oznacza obronę swojej pozycji. Numer od dawna prosi się o zapomnienie. Nie mniej te 14 wykonań na tej trasie były miłymi przerywnikami. Szkoda, że nie rozłożyły się bardziej równomiernie po całej trasie, tylko kumulacja nastąpiła pod koniec trasy.

12. 484 (11. 479) World In My Eyes – 5 wykonów, ale tylko na 1 i 2 nodze. Mogli dołożyć jeszcze ze 3-4 wykony na 3 nodze i byłoby na prawdę git. Nie dogoniłoby to w żaden sposób kawałka z pozycji 11, ale byłoby wtedy świetnym przykładem, jak oczekiwałbym po zespole, aby rotował swoje numery w setliście na całej trasie. Gdyby to przełożyć na sporą grupę kawałków z tego zestawienia, to argument o graniu na każdej trasie byłby żaden, a i pojęcie oklepania byłoby cokolwiek obce.

11. 540 (13. 440) Policy Of Truth – 100 wykonów na Delta Machine Tour, 102 wykony na Tour Of The Universe. W 2009 nieplanowany następca, w 2013 już jako pełnoprawny, planowany i chciany… Obok Walking In My Shoes i I Feel You kawałek, gdzie zespół ciągle poszukuje i próbuje urozmaicić początek. Szkoda, że tylko początek.

10. 596 (07. 548) Behind The Wheel – 48 wykonów na 106 dał w sumie… spadek o 3 pozycje. Czy to dobrze, czy to źle, to już sami oceńcie. Niestety Behind The Wheel mimo, że samo nic nie zawiniło, to miało pecha zastąpić w 2009 Strangelove, a w 2013 Soothe My Soul… i za to głównie mu się dostaje… taka karma. Warto dodać, że Behind The Wheel obok Barel Of A Gun, doczekało się dwóch wizualizacji świetlnych.

Z lata:

Z zimy:

09. 611 (10. 506) Just Can’t Get Enough – w 2005 roku Martin mówił, że grał ten numer z zażenowaniem i wstydem… no cóż na Delta Machine Tour to uczucie najwyraźniej ustąpiło… bece z Andrzeja. Za to mamy jedno oczko wyżej w stosunku do poprzedniego zestawienia.

08. 618 (05. 618) Everything Counts – 3 w dół, to było do przewidzenia, szczególnie, że numer porzucony w 2006 i raczej nie zanosi się na powrót. Kto wie, może… ale to i tak jest nic w porównaniu do…

07. 624 (02. 623) Stripped – które spadło na twarz niczym Morgenstern w tym sezonie. A wystarczyłoby min. 20 wykonań, żeby kawałek nie spadł poniżej 5 miejsca. Szczególnie, że wersja z Madrytu 2014.01.18 była o wiele bardziej treściwa i mięsna, niż ubogi aranż z 2009 i 2010 roku.

06. 628 (09. 528) I Feel You – Mam cichą nadzieję, że przeniesienie na bis tego numeru może oznaczać pożegnanie. Numer jest mocarny, ale tej mocarności co raz trudniej zdzierżyć.

05. 644 (08. 535) Walking In My Shoes – wersja z minionej trasy nadzwyczaj przypadła wielu fanom do gustu. Mimo odejścia od klasycznego początku, to na prawdę fajnie się słuchało i oglądało. Szkoda, że zespół zawsze poprzestaje tylko na początku. Remixy z singli dają o wiele większe pole do popisu… ale do tego trzeba być albo Alanem, albo dostać gotowca w postaci zewnętrznego remixu. Skok z 8 na 5 pozycję na prawdę zasłużony i nie jest to ciągnięcie łacha z mojej strony.

04. 714 (06. 610) A Question Of Time – już nie mogę zdzierżyć tego numeru na żywo. Awans na 4 miejsce to szczyt możliwości. Pierwsza 3. jest nie do ruszenia… chyba.

03. 732 (04. 619) Enjoy The Silence – po poprzedniej trasie Enjoy The Silence ustępowało jednym wykonem kawałkowi z miejsca nr 2. Jednak wystarczył jeden występ na promo tour w Paryżu 2013.03.26, aby zrównać się z…

02. 732 (03. 620) Personal Jesus – które nie dało wyrwać sobie remisu do końca trasy. Awans po spadku Stripped z 2 miejsca ugruntował trudną do ruszenia pozycję.

01. 828 (01. 722) Never Let Me Down Again – Co tu dużo pisać. Był numerem 1 i będzie. Prawie 100 wykonów różnicy… robi różnicę. Ta różnica będzie się powolutku zmniejszać, bo Never Let Me Down Again nie jest oczywistym wyborem (ze względu na długość), na występy promo i do TV, a Personal Jesus i Enjoy The Silence tak. Nie mniej koncerty bez tego kawałka, to nie koncerty, nawet jak numery ograny i bez większych zmian aranżacyjnych od wielu tras.

_

Powyższe zestawienie pomiędzy trasami zmienia się niekiedy równie dynamicznie, jak w czasie trasy. Lecz zmiany te mają inny charakter. Powstają głównie pod wpływem lektury biografii, lub dokumentów źródłowych. Przez lata zgromadziłem wiele materiałów z czasów, gdy do Internetu wpisywało się wszystko ręcznie, a nie kopiowało ze strony na stronę. Stąd tuningowanie strony MODEontheROAD.com ma charakter permanentny, a nie tylko raz na 4 lata. Co za tym idzie lista wykonań każdego z utworów ma charakter orientacyjny i im bliżej czasów nam współczesnych, tym orientacyjność zbliża się do pewności.

Trasy można podzielić na 2 grupy:

1) Te, gdzie wszystko wiadomo – See You Tour, A Broken Frame Tour, Construction Tour, Some Great Reward Tour, Black Celebration Tour, World Violation Tour, Ultra Promo Shows, The Singles Tour 86 98, Exciter Tour, Touring The Angel, Tour Of The Universe, The Delta Machine Tour.

2) Te, gdzie jest bardzo duża ruletka – Early Gigs, Speak & Spell Tour, Music For The Masses Tour, Devotional Tour, Exotic / US Summer Tour.

Piszę to dlatego, że trasy z punktu 2. dają szalone pole do konfabulacji i wymyślania nieznanych setlist bez pokrycia w faktach, których być może nigdy nie poznamy już.

24.03.2014-3Np. w przypadku Devotional Tour podaję na swojej stronie brak 16 setlist z amerykańskiej części trasy, przekładając to na utwory chodzi tak na prawdę o brak pełnego opracowania dla Judas / A Question Of Lust / Death’s Door / One Caress / Mercy In You / Get Right With Me. Dodatkowo nie zawsze były grane ostatnie dwa bisy: Fly On The Windscreen i Everything Counts. Wiem, że są strony, gdzie można przeczytać sety z tych 16 koncertów. Sety te są potem multiplikowane na inne strony. Ponieważ nie ma jednak bootlegów, albo nie ma innej dokumentacji na podstawie których można by wpisać w sposób wiarygodny set zdecydowałem się już dawno na niepowielanie tych informacji. Najlepszym przykładem ostatnich kilku miesięcy jest „koncert” z Indianapolis 1993.10.21 Takiego koncertu nigdy nie było. Skąd to wiem? A z tego dokumentu poniżej.

24.03.2014-2 24.03.2014

To jest Tour Itinerary z Ameryki Północnej z okresu październik – listopad 1993. Taką broszurę na każdej trasie, każdy członek ekipy koncertowej posiadał na stanie. W 1993 roku, ze względu na długość trasy, broszura ta była wydawana w częściach. Dla Devotional Tour powstały 5 odcinków. Na samą Amerykę 3 sztuki. Ostatnia część zawierała również grudniową Europę. Dlaczego jestem pewien, że nie było Indy? Ponieważ to jest dokument, który drukuje się na końcu przygotowań do trasy, jak już jest wszystko zabookowane, ogłoszone i wszystko wiadomo. Mogła być taka sytuacja, że w spisie tym jest jakiś koncert, a faktycznie nie został ogłoszony, ale w drugą stronę zdarzało się to tylko wtedy, gdy koncerty był przenoszony z nocy na noc, ale koniec końców był grany. Po za tym pod tą datą – 21.10.1993 jest dzień wolny.

To właśnie z tych względów TOP20 2010 i 2014 nie zawsze sumują się i to właśnie z tego powodu część utworów jest niedoszacowana: Photographic, Just Can’t Get Enough, A Question Of Lust, Somebody, New Life, Boys Say Go!, że wymienię tylko kawałki z powyższego zestawienia. Wolę, żeby tego typu zestawienia były niedoszacowane, niż zakłamane przez wymyślanie czegoś, co nie miało miejsca, a ładnie wygląda w zestawieniu.

_

TOP20, a nawet TOP40, oraz inne zestawienia zebrałem na tej podstronie.

Pożegnanie z Delta Machine.

O Benie Hillierze, zakończonej trasie, bo mnie naszło coś jeszcze i wróżby z gwiazd na temat przyszłości. To będzie….

Zakończyła się era Bena Hilliera. Kolo nie będzie już produkował kolejnych albumów depeche MODE. Wszystko na razie wskazuje, że producentem lub inżynierem dźwięku kolejnej płyty (płyt) będzie Christoffer Berg. Zakończenie współpracy z Benem oznacza również zakończenie współpracy z 140dB, co jest o tyle istotne, że w tej samej stajni co Ben Hillier jest również Flood i marzenia o kolejnej płycie wyprodukowanej przez niego, jako częściowej recepty na powrót do tzw. starego depeche MODE należy schować na razie do głębokiej szuflady. Oczywiście pewnie znowu może się pojawić jakieś zleconko na wykonanie remixu (jak to było w 2001), ale na więcej nie liczyłbym. Z resztą remix Flooda w 2001 był pierwszym zwiastunem przyszłej współpracy z 140dB. To bym postrzegał jako początek.

1210_mastering

Każdy ma swoją ocenę trylogii Hilliera i każdy będzie po swojemu tasował Plaing The Angel, Sounds Of The Universe i Delta Machine. Mamy w historii depeche MODE trylogię Gareth’a Jones’aContruction Time Again, Some Great Reward, Black Celebration (tak, pamiętam też o jego wkładzie do Ultra i Exciter) Szkoda, że nie doczekamy się trylogii Flooda. Może w przyszłości. Ja w każdym razie, do póki Gore and Co. grają, nie tracę nadziei.

Po wyprodukowaniu lochy, jaką był poprzedni tekst przyszło mi do głowy, że nie napisałem za wiele o Ameryce Północnej i jej rynku muzycznym. Dlatego wracając myślami do zakończonej trasy ciężko się nie oprzeć wrażeniu, że w Ameryce Północnej zespół ma co raz mniej do szukania. Z trasy na trasę gra co raz mniej i mimo lamentu tych nielicznych fanów z miast gdzie nie dotarli, fanbase zespołu będzie się kurczyć. Nie inwestują, bo za mało chętnych, za mało chętnych bo nie inwestują. W przyszłości czekać będą Północnych-Amerykańskich fanów wybrane koncerty w NY, Kalifornii i coś w Kanadzie. To właściwie tyle. Dlatego tym bardziej dziwi takie traktowanie Ameryki Południowej. Być może w Europie aspirują do bycia w pierwszej lidze, ale w USA dawno już nie są i stoją w rzędzie z tymi, co to mówi się o nich z estyma szacunkiem, ale niczego nowego nie wnoszą.

Mimo szumnych zapowiedzi zespół zlał fanów z Południowej Ameryki i nie dotarł do właściwej Azji. Patrząc na kurczące się rynki i zlewanie regionów świata, gdzie są chciani jedynym pewnym miejscem, gdzie zawsze zagrają jest Europa. Szczęściarze 🙂

Nie wiem co planuje Martin, bo od Dave’a słychać pomruki o kolejnych przedsięwzięciach wydawniczo-koncertowych pod szyldem Soulsavers. Ciekawe to będzie przeżycie być na koncertach z Dave’em na wokalu, gdzie nie poleci żaden numer depeche MODE. 🙂 Czas pokaże.

Andy być może pojedzie zarobić parę dołków na djowaniu, no chyba, że poznali się na nim już wszyscy i ze swoim show nie ma się gdzie pojawiać. Zauważyliście, że jego druga „solowa trasa djska” była właściwie tylko i wyłącznie w miejscach, gdzie nie grał wczesniej? Praktycznie nie pojawił się w krajach z trasy 2004.

Wydawniczo myślę, że końcówka 2015 i 2016, to będzie czas, gdy powinny się pojawić reedycje koncertowych wydawnictw wideo w starych/nowych formatach pod szyldem Sony. Nie to, że coś wiem, ale tego bym oczekiwał. Mam nadzieję, że wytwórnia sypnie dodatkami, a i zespół udzieli na tę okoliczność kilku słów. Poczekamy zobaczymy…

Podsumowanie Delta Machine Tour 2013/2014

No i stało się. Trasa Delta Machine to już historia. Nie długo będzie pierwsza rocznica koncertu w Nicei 2014.05.04, a za chwilę będziemy wspominać start promocji albumu po telewizjach świata, bo przecież cały cyrk ruszył właśnie w tym okresie (marzec 2013). Tradycyjnie na początek garść statystyk, a potem będzie tylko ciekawiej :-).

1. Koncerty i geografia.
  • 117 – liczba zaplanowanych występów w totalu (w tym 8 promo + 109 zaplanowanych koncertów trasowych)
  • 114 – liczba faktycznie zagranych występów (w tym 8 promo + 106 faktycznie zagrane koncerty trasowe)
  • 3 – liczba odwołanych koncertów – Istambuł 2013.05.17, Lille 2013.11.07, Kijów 2014.02.26
  • 1 – koncert przeniesiony – Borlänge 2013.06.27 – do Sztokholmu 2013.06.27
  • 4 – części promocji płyty – promo po TV i festiwalach + 3 nogi regularnych koncertów

Jak to wygląda na tle innych tras? A proszę bardzo:

Wszystkie liczby podaję z uwzględnieniem występów promo. W nawiasach są czyste koncerty z trasy. Touring The Angel wciąż nie pobita, ale różnica 10 koncertów, to już nie tak wiele przy 20 w przypadku Tour Of The Universe. Gdyby chociaż ziściły się plotki o Ameryce Południowej, to dziś The Delta Machine Tour dumnie okupowałaby pozycję drugą, a tak tylko brąz.

Pozostałe statystyki geograficzne wyglądają tak:

  • 3 – kontynenty
  • 34 – kraje
  • 97 – miast

Kraje o największej liczbie koncertów:

  • 22 – USA
  • 17 – Niemcy
  • 8 – Francja / UK
  • 5 – Włochy

Pozostałe kraje to 4 i mniej koncertów. Pierwsze 4 kraje – USA, Niemcy, Francja i UK stanowią 50% całej trasy.

2. Setlista

Długo się zanosiło, że rekordy nie zostały pobite, dopiero pod koniec trasy w tej właśnie konkurencji The Delta Machine Tour sięgnęła po złoto. 40 kawałków zagranych na żywo daje tej trasie pozycję lidera. Nie są to liczby powalające jeżeli porównujemy to z takimi gigantami, jak Perl Jam, czy U2 (ostatnia trasa, to 60+ wykonanych utworów, ale i dłuższa trasa) i myślę, że coś by się jeszcze znalazło ze światowej czołówki, ale jak na depeche MODE, to całkiem sporo.

Poprzednia trasa zakończyła się wynikiem 39 kawałków wykonanych na żywo, co już było rekordem. Przez wiele miesięcy obie trasy szły łeb w łeb, bo Dave’owi nie chciało się zmieniać za wiele, dopiero w końcówce Dave wyrównał dzięki Stripped [1], a Martin przechylił szalę na korzyść The Delta Machine Tour swoim wykonem Blue Dress [13].

To skoro już wiemy, że jest złoto, to teraz zajrzyjmy głębiej i popatrzmy kto i co przyczyniło się do 1 miejsca. Najpierw podział po płytach.

Podział po płytach i częściach trasy. (114 występów)
AlbumyTotalPromo (8)1 leg (37)2 leg (24)3 leg (45)
Delta Machine
Playing The Angel
Exciter
The Singles 86>98
Ultra
Songs Of Faith And Devotion
Violator
Music For The Masses
Black Celebration
The Singles 81>85
Some Great Reward
A Broken Frame
Speak & Spell
10
3
1
1
2
6
6
2
5
1
1
1
1
5
0
0
1
1
1
2
0
1
0
0
0
0
9
3
1
1
2
5
5
2
4
1
1
0
1
6
3
1
0
2
5
5
2
4
1
1
0
1
8
2
0
0
1
5
5
2
5
1
1
1
1
Razem4011353132

Podobne zestawienia dla poszczególnych nóg robiłem przy okazji podsumowań po zakończeniu trasy Promo, letniej Europy, jesiennej Ameryki i zimowej Europy. Zabrakło choć jednego kawałka z Sounds Of The Universe i Construction Time Again.

ce70Jako, że była to promocja The Delta Machine Tour, to najwięcej utworów zostało wykonanych z tego albumu. Przed trasą słyszeliśmy zachwyty, jak to ta płyta jest bardzo koncertowa i praktycznie każdy kawałek nadaje się do grania na żywo, w przeciwieństwie do poprzedniej płyty, gdzie numery koncertowo słabo się sprawdzały. No i? No i dupa… na poprzedniej trasie zespół zagrał… również 10 numerów z jakoby niekoncertowej płyty. […] instrument niestrojny? czy się muzyk myli? […] zapytam za wieszczem. Jest to jedna z najbardziej nie zrozumiałych decyzji tej trasy. To, że wywalają numery z aktualnie promowanej płyty, to już się przyzwyczaiłem (nie oni jedyni). Jednak zawsze było to coś za coś. Nothing Is Impossible za I Want It All, a The Sinner In Me jako zamiennik na drugą noc, Miles Away za Come Back, a ten jako zamiennika na podwójne koncerty. Uważam, że to jeden z największych zawodów tej trasy. Jeżeli Secret To The End i Goodbye nie żarło na koncertach, co w jakiejś mierze było prawdą, to warto było się zastanowić, czy miejsce dla tych kawałków jest najlepsze, czy nie dać czegoś w zamian. W 2006 roku, również pod wpływem fanów Panowie dodali do setu Nothing Is Impossible. Podobnie było z Photographic. Tym razem osobiście nie czułem, aby była taka presja ze strony fanów, a i zespół jakby bardziej impregnowany był na sugestie. Więcej napiszę o tym jeszcze pod koniec wpisu.

Znowu pod koniec trasy były momenty, gdy pojedyncze koncerty były raczej promocją Songs Of Faith And Devotion, niźli Delta Machine. Po trasie w 2010 miałem nadzieję, że więcej się to już nie powtórzy.

Idźmy dalej. Proponuję teraz popatrzeć na podziały wykonanych utworów między Dave’a i Martin’a oraz – pełna elektronika vs. wersje bare. Najpierw poprzednia trasa:

Podział po wykonaniach i częściach trasy. (104 występy)
WokalTotalPromo (2)1 leg (20)
2+3 leg (31)
4 leg (51)
Gahan
Gore
26
13
9
2
21
4
21
10
21
11
Razem3911253132

_

Podział elektronika vs „akustyki”. (104 występy)
Total
Pełna elektronika
Wersje bare
31
8
Razem39

_

A teraz The Delta Machine Tour:

Podział po wykonaniach i częściach trasy. (114 występów)
WokalTotalPromo (8)1 leg (37)2 leg (24)3 leg (45)
Gahan
Gore
26
14
9
2
25
10
21
10
21
11
Razem4011353132

_

Podział elektronika vs „akustyki”. (114 występów)
Total
Pełna elektronika
Wersje bare
28
12
Razem40

Na tej trasie nie było duetów. Mix Dave vs Martin również jest porównywalny, chodź niestety tendencja jest na korzyść Martina. Jednak to nad czym za cholerę nie mogę przejść do porządku dziennego, to postępująca plumkenizacja wykonywanych utworów. Nosz… 31 vs 8 w 2009/2010, a po ostatniej trasie 28 vs 12 ???!!! Byłem i tak wyrozumiały, bo policzyłem A Question Of Lust [3] jako pełna elektronika, a powinienem jako plumkanie. W końcu na trzy wykonania 2 były pianinkowe, ale niech tam. Nie zmienia to jednak faktu, że już 1/3 wykonywanych utworów przez elektroniczny zespół jest kompletnie obrane z tego, za co ten zespół pokochały miliony. Jak żyć? Dave śpiewa m/w tyle samo, choć tendencja jest niestety zniżkowa. Gore za to wali nas w rogi. Smutny to obraz, bo wychodzi na to, że na ostatniej w ich życiu trasie będziemy chodzić na koncerty poezji śpiewanej, a jedynie na bisy chłopaki odpalą klawesyny, żeby zagrać 3 największe hity. Na Touring The Angel był podział elektonika vs „akustyki” 28 do 5. Gdzie te czasy? <się zapytam wznosząc brew w kierunku nieba>

Na koniec tej części jeszcze jedna ciekawostka. Zestawienie wszystkich utworów granych na świeżo zakończonej trasie w kolejności malejącej od najczęściej granych do najmniej, sortowane po Totalu. Zamieściłem takie podsumowanie dla 3 nogi, to zamieszczam i tym razem + pozostałe legi:

Lista wykonów każdego kawałka na całej trasie. (114 występów)
lpUtwór
Total (114)
Promo (8)
1 leg (37)
2 leg (24)
3 leg (45)
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
_
17
18
19
20
_
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Heaven
Angel
Walking In My Shoes
Welcome To My World
Precious
Never Let Me Down Again
A Pain That I’m Used To
Just Can’t Get Enough
A Question Of Time
I Feel You
Policy Of Truth
Black Celebration
Halo
Should Be Higher
_
Soothe My Soul
Barrel Of A Gun
But Not Tonight
Home
_
Shake The Disease
Behind The Wheel
The Child Inside
Goodbye
Secret To The End
Higher Love
Slow
When The Body Speaks
Judas
In Your Room
Blue Dress
Only When I Lose Myself
Soft Touch/Raw Nerve
World In My Eyes
John The Revelator
Somebody
A Question Of Lust
Condemnation
Leave In Silence
Stripped
113
112
111
110
109
106
106
106
105
105
104
101
100
99
98
97
_
64
59
58
57
_
50
48
35
35
33
29
27
17
17
14
13
7
6
5
4
4
3
3
1
1
7
6
8
4
4
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
6
_
6
4
1
0
_
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
2
4
0
0
0
0
0
0
0
37
37
36
37
36
37
37
37
36
37
35
37
35
34
36
37
_
36
35
5
34
_
8
2
4
34
33
25
0
15
9
2
0
5
2
2
2
2
1
0
0
0
24
24
22
24
24
24
24
24
24
23
24
19
21
21
17
20
_
21
20
19
19
_
10
3
16
0
0
4
0
2
1
0
0
0
0
3
2
1
1
2
0
0
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
44
44
45
34
_
1
0
33
4
_
32
43
15
1
0
0
27
0
7
12
13
0
0
0
0
1
1
1
1
1

Niech każdy popatrzy sobie na to we własnym zakresie i wnioski wyciągnie samodzielnie. Dla mnie to zestawienie pokazuje jak bardzo setlista była stabilna. Na to zestawienie położyłbym dwie linie. Na poziomie 16. kawałka i 20. kawałka. Dlaczego tak? Bo set główny kończył się m/w na 16 numerze, a set jako taki kończył się na 20. kawałku. Po 16 kawałku tego zestawienia następuje spore załamanie częstotliwości wykonywanych utworów. Mamy 2 numery od Gore’a. Wychodzi z tego prawie idealny set z ostatniej nogi. Pozycja nr 20, to również dokładnie 50% wszystkich koncertów zagranych na trasie.

3. Przedstawienie, podsumowanie i inne przemyślenia.

Trasa w oczach wielu fanów składała się z 2 części. Tego, co działo się do zakończenia pierwszej nogi w Europie, oraz 2 pozostałych części w Ameryce Północnej i po raz drugi w Europie. Zarówno trasa promo, jaki pierwsza noga to euforia, radość i właściwie nie zmącony zachwyty. Dwie kolejne nogi, to… powiedzmy eufemistycznie stan daleki od zadowolenia.

Ja bym postawił lekko kontrowersyjną tezę odbiegającą od powszechnego złorzeczenia na jesienno-zimową trasę po Europie. Problem wcale nie leży w tym, że zagrali taką trasę zimą, że poziom zmian był jaki był. Uważam, że chodzi o coś zupełnie innego….

Jeżeli popatrzymy na 3 nogę, jako samoistny byt, to nie jest to ani nadzwyczaj słaba, ani nadzwyczaj odkrywcza seria koncertów. Była to dosyć przyzwoita robota wykonana 45 razy. Ani setlistowo, ani długością koncertów nie zaskoczyli. Ta noga zupełnie nie odbiega od tego, co widzieliśmy na innych trasach w minionych latach. depeche MODE byli dokładnie tacy, jak w minionych latach właściwie od samego zarania koncertowych podbojów.

Zdarzały się nawet gorsze historie na poprzednich trasach. Że wspomnę tylko Touring The Angel na której zespół wykonywał w końcówce trasy set składający się z 18! utworów. Exciter Tour też został skrócony, Tour Of The Universe w Europie na jesieni 2009 miał najpierw 20 numerów, potem 21, a potem znowu 20 i ten stan utrzymał się do końca trasy. Trasa w 2013/2014 była być może ciut spokojniejsza, ale to wszystko.

Problem z The Delta Machine Tour leży w pierwszej nodze i tym, co działo się przed startem trasy. Tak na prawdę wybrykiem natury był set składający się z 23 kawałków. Jak skończył się koncert w Nicei 2013.05.04, to jedna z pierwszych myśli było pytanie jak długo utrzymają taką długość setu. Nawet chciałem o tym napisać dosadniej w swojej recenzji z koncertu w Nicei, ale potem stwierdziłem, że nie będę psuł Wam radochy. Nigdy nie zagrali takiego setu i był to dla mnie od początku stan nienaturalny.

Druga sprawa, to fakt, że Panowie przefajnowali z obietnicami. Naopowiadali kocopałów o gigantycznych planach. Naobiecywali rzeczy, których nie byli w stanie potem spełnić. W tym o wspomnianej już koncertowości nowego albumu. Ten nadmuchany balonik w miarę czasu sflaczał. W myśl zasady, że lepsze jest wrogiem dobrego. Nabraliśmy smaka i wielu, w tym mnie, zaczęło się wydawać, że tak już będzie do końca trasy, a zespół wypracował zupełnie nową jakość. Tym czasem po chwili euforii zostaliśmy po prostu przywołani do porządku i dano nam do zrozumienia, gajowy wrócił i wszystko ma również wrócić do normy.

131127_Berlin_02Bardzo fajnym pomysłem był set B i bardzo podobał mi się pomysł z graniem niektórych numerów ledwie raz lub dwa na trasie. Właśnie o to nam przecież przez lata chodziło, żeby koncerty nie były do siebie podobne, a można to osiągnąć np. limitując liczbę wykonań jakiegoś kawałka. Nie wiem, czy to planowali w każdym razie sprawili tym faktem, że trasa nabierała dodatkowego smaczku i łamała utarte schematy. Dzięki temu set Dave’a przestawał być momentami schematyczny i przewidywalny. Pozostaje tylko żałować, że nie pociągnęli tego pomysłu na regularne koncerty i nie mieszali w sposób bardziej chaotyczny (dla nas) całymi setami. Można by wtedy wydać dwa koncertowe filmy z dwoma setlisatami, albo z dwóch różnych nóg… No dobra teraz to już popłynąłem z tym 😛

Niestety stało się jednak inaczej. Po koncercie w Madrycie 2014.01.18 miałem z kumplem okazję długo rozmawiać z człowiekiem, który bardzo jasno potwierdził to, co napisałem chwilę wcześniej we wpisie pt Kosa. Nasza rozmowa była z człowiekiem, którego mógłbym swobodnie określić jako insider (duński łącznik :-P).

Osobą w 100% odpowiedzialną za wygląd setlisty na 3 nodze był Dave. To on ułożył set pod siebie, to on decydował o zmianach. Andy bardzo chciał zmian i był za tym, aby set wyglądał bliżej tego, co pamiętamy z Touring The Angel, niż to, co było na Tour Of The Universe. Był to jeden z powodów ścięcia między nimi i kultywowania szorstkiej przyjaźni na scenie. Nie dam sobie nic uciąć, czy nie było również innych powodów, ale na pewno temat kształtu setu był punktem niezgody przed startem ostatniej części trasy. Koniec trasy po drugiej Europie też nie był wcześniej planowany i coś się musiało stać w obozie, że podjęto taką decyzję.

Po raz kolejny okazało się, że depeche MODE mają ambicje na bycie stadionowym graczem, niestety po raz kolejny scena mówiła co innego. Wyprawa z halową sceną na stadiony, to jedna z nielicznych słabości tej trasy. Niestety księgowy miał tym razem znowu więcej do powiedzenia od dyrektora kreatywnego.

Najsłabszym punktem koncertów dla mnie była wizualizacja do Precious [106] i pomysł z wysadzeniem szczeniaczka na koniec trasy powinien być znaczącą informacją dla zespołu i Antona, że poziom wytrzymałości na tego typu słodyczy doszedł już do kokardy.

140226_Kiev_01W poprzednim wpisie obiecałem odnieść się do odwołania koncertu w Kijowie, co też czynię. Bardzo dobrze, że ten koncert odwołano, bo mało kto miałby ochotę bawić się w czasie żałoby, gdy parę km dalej krew jeszcze nie wyschła. I nie jest to moje zdanie, tylko ukraińskich fanów. Nie mniej zagranie koncertów w Rosji pozostawiło mnie z wrażeniem, że oto Ci, którzy walczyli o swoje zostali ukarani, a Ci co są agresorami zostali nagrodzeni. Wiem, że dM w politykę się nie bawi, wiem że zobowiązania, kasa i fani z Rosji czekający na przyjazd ulubionego zespołu. Nie mniej niesmak pozostał…. Zdecydowanie rozegrałbym to inaczej np. tak, jak w 2001 robiąc dodatkowy koncert w Niemczech, wraz z imprezą sponsora na zakończenie trasy. Nie ten czas i nie to miejsce.

I to są właściwie wszystkie uwagi i przemyślenia, jakie mam. Po za tym cały koncept płyty, singli, trasy, komunikacji dookoła były na bardzo wysokim poziomie. Może zabrakło 4 singla, ale teraz to już nie jest ważne. Cały przekaz był bardzo spójny i nawet zagrywka z brakiem tytułu, opowiadanie w czasie konferencji, jacy to są zarobieni gładko wpisuje się w cały koncept. Choć już w trakcie pierwszych wywiadów Dave się wysypał, że bardzo dobrze wszystko wiedzieli i mieli dokładnie poukładane.

Podsumowanie IV etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz2.).

[Aktualizacja 2014.03.11]

W tym wpisie zająłem się setlistą dokładniej. Z poprzedniego wpisu wiemy, że 3 wersje setlisty łącznie stanowiły przeszło 60% wszystkich setlist granych na 3 nodze. To fajnie wygląda na papierze, ale chyba jednak ciekawsze jest to, czego nie było lub pojawiło się raz czy dwa.

W porównaniu do trasy po USA i Kanadzie z setu wyleciało 5 utworów – World In My Eyes [5] / Barrel Of A Gun [59] / Higher Love [29] / When The Body Speaks [17] / John The Revelator [4].

Za to pojawiły się jesienią i zimą następujące kawałki: In Your Room [14] / Goodbye [35] / Leave In Silence [1] / Slow [27] / Stripped [1] / Blue Dress [13] – łącznie 6.

Ktoś powie, że brakuje tu jeszcze jednego – Soothe My Soul [64], bo właściwie to jedno wykonanie w Berlinie 2014.11.27, to tak, jakby wcale go nie było. Nie mniej z formalnego punktu widzenia numer ten był grany i na 2 i na 3 nodze, więc się liczy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nastawienie jest inne i dla wielu ten numer jakby nie był grany na 3 nodze, podobnie jak Goodbye [35]. Jak jeszcze nie znajdzie się na koncertowym wideo, to będzie spory fuck-up.

W porównaniu do poprzedniej trasy, gdzie na jesienno-zimowej nodze w Europie set nie tylko zmieniał skład osobowy, ale też tasował się w obrębie granych numerów, w 2013 i 2014 jesień i zima wyglądały jak sielanka. Czasami miałem wrażenie, że to nie sielanka, spokój, czy stabilizacja, ale wręcz demencja.

Największym zawirowaniem w porządku granych numerów była zamiana Policy Of Truth [101] z Should Be Higher [91]. Początkowo Policy Of Truth [101] było grane przed Should Be Higher [91] i pozostałymi zamiennikami. Czyli tak, jak na wiosenno-letniej trasie w Europie i jesiennej w Ameryce Północnej. Od koncertu w Dublinie 2013.11.09 nastąpiła zamiana i do końca trasy Policy Of Truth [101] kończyło pierwszą część setu Dave’a.

131205_OberhausenGorący temat narzekań, czyli Home [57] właściwie zniknął na dobre pojawiając się jedynie na kilku koncertach u Martina. Być może dotarło do niego, że ludzie nie chcą już tego numeru na koncertach. Numer pojawił się jedynie 4 razy. Pytanie tylko, czy lekarstwo okazało się lepsze od choroby. Za to But Not Tonight [59], które początkowo było planowane jako wisienka na torcie ze względu na różne tonacje oryginału i głosu Martina, po ewolucji pod Gore’a stało się obok Shake The Disease [50] jednym z flagowych numerów trasy. Martin wśpiewywał się w ten numer w miarę upływu trasy i na 3 nodze But Not Tonight [59] obok Shake The Disease [50] miały się stać tym, czym One Caress i Dressed In Black na poprzedniej trasie. W moim odczuciu tak się nie stało, a przynajmniej nie w każdym przypadku. Dołożony na koniec trasy Blue Dress [13] nie do końca spełnił to założenie. Już nie będę wspominał, co by mogło być takim killerem, bo napompowany balonik z początku trasy skończył jako sflaczała… sami wiecie co. W każdym razie uczepienie się obranych wersji + geriatryczna maniera śpiewania skutecznie mnie zniechęciły do grzania się Gore’owymi numerami depeche MODE.

Świetnie rozegrany pomysł z tzw. Setem B na 3 części trasy podlegał ciągłym zwrotom. Najpierw z powodu rejestracji wideo koncertowego zespół wykonał jedynie Soothe My Soul [64] i Goodbye [35] – jedyne wykonania na 3 nodze, nie wymieniając przy tym żadnego numeru w secie Gore’a. Zabrakło też kawałków, które zwykle były grane drugiej nocy. Można to jeszcze wytłumaczyć było potrzebami produkcji video, niestety już kolejnych koncertów nie.

2013.11.27 Berlin (010)
2013.11.27 Berlin (010)

Po kolejnym wznowieniu trasy w styczniu 2014 drugiej nocy w Madrycie 2014.01.18  zgromadzona publiczność usłyszała jedyne wykonanie Stripped [1] na Delta Machine Tour. I to było ostatnie wykonanie Setu B na tej trasie. In Your Room [14] zastąpiło Policy Of Truth [101], a po raz ostatni wybrzmiało na tej trasie Home [57].

W Paryżu 2014.01.31 wydarzeniem był powrót, po latach, do setu Blue Dress [13] wykonane po raz pierwszy od koncertu w Mexico City 2006.05.04.

Druga noc w Zurichu 2014.02.15 była już właściwie wariacją setu A, gdzie wykonywany In Your Room [14] stał się po prostu zamiennikiem dla Should Be Higher [91] granym noc w noc.

Z czasem Blue Dress [13] weszło, razem z In Your Room [14], na stałe do setu wypierając żelazne pozycje setlisty. Trasa co raz mniej przypominała promocję albumu, a co raz bardziej greatest hits tour.

I tak oto idea Setu B została uśmiercona przez twórców. Pamiętam z lat 90., jak czytałem relacje z trasy World Vioation Tour o tym, że zespół ma przygotowane różne sety oznaczone różnymi kolorami i dostosowuje je w zależności od potrzeb. Jak to było na prawdę wiecie dobrze. W 2013 i 2014 idea różnych setów została wcielona w życie najpełniej od początku istnienia tego zespołu i co? I na koniec mogliśmy już tylko patrzeć na powolną agonię tej idei.

Lista wykonów każdego kawałka na 3 nodze. (45 koncertów)
lpWykonyUtwór
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
44
44
43
34
33
32
27
15
13
12
7
4
1
1
1
1
1
1
1
Welcome To My World
Angel
Walking In My Shoes
Precious
Heaven
A Pain That I’m Used To
A Question Of Time
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Halo
Just Can’t Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again
Black Celebration
Policy Of Truth
Behind The Wheel
Should Be Higher
But Not Tonight
Shake The Disease
Slow
The Child Inside
Blue Dress
In Your Room
Judas
Home
Soothe My Soul
Goodbye
A Question Of Lust
Somebody
Condemnation
Leave In Silence
Stripped

Podział między obu Panów:

  • Zaśpiewane przez Dave’a: 21
  • Zaśpiewane przez Martin’a: 11

Podział ze względu na sposób wykonania:

  • Pełna elektronika: 21
  • Pseudo akustycznie: 11

_

Powinien pojawić się jeszcze jeden tekst podsumowujący 3 nogę Delta Machine Tour – finansowy. Jest jednak zbyt wcześnie na to. Dlatego póki co zatrzymuję się z podsumowaniem 3 nogi na tym tekście. Pora zabrać się za podsumowanie całej trasy.

Podsumowanie finansowe pojawi się pewnie łącznie, jako część podsumowania całej trasy.

Podsumowanie IV etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz1.)

No i stało się, trasa depeche MODE zakończyła się. Kolejna epoka zbliża się do swojego końca, jeszcze tylko epilog w postaci koncertowego wideo i pora zacząć się zastanawiać, co dalej. Na takie rozważania przyjdzie jeszcze czas. Również czas przyjdzie na podsumowanie całej trasy. Dziś, jak to było wcześniej, podsumuję na różne sposoby 3. nogę trasy lub jak kto woli 4 część promocji Delta Machine.

Powrót z trasy USA i Kanadzie poprzedziły dwie wiadomości:

  1. ekstra występ na wyścigach F1 w Abu Dhabi 2013.11.03.
  2. niespodziewane zakończenie trasy jedynie na trzech nogach, wbrew wcześniejszym zapowiedziom o kontynuowania koncertów aż do wakacji 2014.

140226_Kiev_01Trzecia noga nie obfitowała w wielkie zawirowania, co było i korzyścią, ale też dawało poczucie stagnacji. Właściwie, to największymi wydarzeniami były – odwołanie koncertu w Lille 2013.11.17 z powodu awarii ogrzewania stadionu i w Kijowie 2014.02.26 z powodu sytuacji politycznej w tym kraju. Więcej o tym jeszcze napiszę w kolejnych wpisach.

Setlista zatrzymała się na zestawie o długości 20 utworów, co było spadkiem o jeden utwór w porównaniu do setlisty z 2 nogi. Nadal hołdowano zasadzie 2 setlist, choć w miarę zbliżania się trasy do końca ta zasada nie wiele przypominała odważne zmiany z maja, czy lipca 2013.

1. Setlista.

Ogółem w ramach setu A na 3 części zagrano 44 koncertów, włączając w to 19-utworowy występ a Abu-Dhabi 2013.11.03 i 21-utworowy występ w Berlinie 2013.11.27. Na trasie królował set 20-utworowy o bardzo dużej stabilności. W obrębie setu A możemy wyróżnić 16 wariacji setlisty, z czego 3 były najpopularniejsze:

  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [7]
  • Should Be Higher / Slow / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [15]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / But Not Tonight [5] – w tym Łódź 2014.02.24

Pozostałe wariacje (w sumie połowa wszystkich występów) były grane nie więcej niż 1 lub 2 razy na całej trasie.

  • Policy Of Truth / Shake The Disease / Home / – / A Question Of Lust [1]
  • Policy Of Truth / The Child Inside / Shake The Disease / Behind The Wheel / Home [1]
  • Should Be Higher / Home / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Condemnation [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Leave In Silence [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [2]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Soothe My Soul / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / Blue Dress / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / But Not Tonight [2]
  • In Your Room / The Child Inside / Blue Dress / Behind The Wheel / Somebody [1]
  • In Your Room / Slow / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / Shake The Disease [2]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / Judas [2]

140117_Madrid_02Zaraz na początku trzeciej nogi doszło do małego przetasowania w setliście. Początkowo Policy Of Truth [101] było grane przed Should Be Higher [91] i pozostałymi zamiennikami. Czyli tak, jak na wiosenno-letniej trasie w Europie i jesiennej w Ameryce Północnej. Od koncertu w Dublinie 2013.11.09 nastąpiła zamiana i do końca trasy Policy Of Truth [101] kończyło pierwszą część setu Dave’a.

Świetnie rozegrany pomysł z tzw setem B na 3 części trasy podlegał ciągłym zwrotom i… degradacji. Do tego stopnia, że właściwie jestem w stanie wyróżnić tylko jeden z koncert, który można określić jako Set B. Inne podwójne koncerty to był Set A w różnych odsłonach. Choćby z powodu rejestracji wideo koncertowego zespół wykonał jedynie Soothe My Soul [58] i Goodbye [35] – jedyne wykonania na 3 nodze, nie wymieniając przy tym żadnego numeru w secie Gore’a. Zabrakło też kawałków, które zwykle były grane drugiej nocy np. Soft Touch/Raw Nerve [6], John The Revelator [4], czy World In My Eyes [5]. O Paryżu 2014.01.31 i Zurichu 2014.02.15 nie wspomnę.

Set B wykonany został właściwie tylko raz w Madrycie 2014.01.18 w wersji z:

  • Stripped / Should Be Higher / In Your Room / Judas / Home [1]

2. Rozkład po albumach.

Wszystkich zagranych numerów na tej części trasy było 32 z czego Dave zaśpiewał 21, a Martin wziął na warsztat 11. Taki sam podział był w ujęciu elektronika / plumkanie czyli 21 do 11.

  • Delta Machine [8]
  • Playing The Angel [2]
  • Ultra [1]
  • Songs Of Faith And Devotion [5]
  • Violator [5]
  • Music For The Masses [2]
  • Black Celebration [5]
  • The Singles 81>85 [1]
  • Some Great Reward  [1]
  • A Broken Frame [1]
  • Speak & Spell [1]

Zabrakło choć jednego utworu z Construction Time Again, Exciter i Sounds Of The Universe.

3. Geografia

depeche MODE zawitało na tej nodze do 41 miast w 21 krajach dając 45 koncertów. Poniżej zestawienie koncertów po odwiedzanych krajach na 3 nodze:

  • Niemcy [9]
  • UK [6]
  • Francja [5]
  • Hiszpania / Włochy [3]
  • Szwecja / Rosja / Szwajcaria [2]
  • Pozostałe koncerty, w tym Polska [13]

To tyle, jeżeli chodzi o zestawienia robione z oddalenia, w następnym wpisie zajmę się grzebaniem i analizowaniem w setlistach 3 części trasy. A jest co robić…

Reedycja katalogu depeche MODE.

Nie wiem ilu z Was po przeczytaniu news’a na temat reedycji winylowych albumów depeche MODE wzruszyło ramionami lub najzwyczajniej w świecie zadało sobie krótkie pytanie „ale po co?” W sumie można by przejść do porządku dziennego nad tym faktem, w końcu to nie pierwszy raz, gdy płyty depeche MODE są wydawane po raz kolejny i po raz kolejny. Zmienia się tylko wydawca, albo posiadacz praw.


To teraz mały test na spostrzegawczość i zrozumienie. Przyjrzyjcie się tym zdjęciom (można klikać):

PIC000031

To są fotki strzelone tzw wyspom w dniu premiery Delta Machine. Co widzi Fan? Fan zobaczy na tej wystawce albumy, koncerty na video i książki o swoim ulubionym zespole. A co widzi pracownik wytwórni? Ktoś pracujący w wytwórni zobaczy na tej wystawce tony materiału wydanego przez EMI i jeden tytuł wydany przez Sony… aaaa i trochę książek od Anakondy i pierdoły od Live Nation. Prawda jest taka, że największym beneficjentem premiery Delta Machine było… EMI, które mogło dzięki temu upłynnić sporo starego towaru.

Właśnie dlatego Columbia/Sony wznowiło albumową dyskografię. Celowo podkreślam, że albumowa, bo na single Sony od dawna kładzie laskę. Aż dziwne, że w Polsce wydane były single z ostatniej płyty. Pierwsze pytanie o singiel Heaven spotkało się z głębokim niezrozumieniem ze strony przedstawiciela Sony. Dopiero wytłumaczenie, że to dla fanów bardzo ważne pozwoliło postawić na półce ten i kolejne placki. Inaczej trzeba by było ciągnąć z towar z Niemiec lub Anglii i paść statystyki tamtych krajów, a nie swojego.

BC_1_zpsf5e1af99Sony już od ubiegłego roku wymienia katalog albumów. Również w Polsce. Kto nie widział reedycji by Sony nie musi gnać do sklepu niczym pensjonariusz przychodni proktologicznej rozchadzający hemoroidy. Uspokajam nie ma tam nic ponad to, co zostało wydane w ramach podobnego projektu pod skrzydłami EMI, czyli tzw remasterów. Podstawowe CD oraz delux DVD+CD. Już nawet nie SACD (notabene autorstwa Sony), które od jakiegoś czasu jest już martwe. Tak na marginesie poszukajcie sobie na aukcjach pozycji z pierwszej serii remasterów, tych z SACD. Niektórzy z Was się zdziwią, jakie ceny osiągają te pozycje i jaki pieniądz trzymacie na półce, a będzie tylko drożej.

i5d7Ale, dla tych, co lubią mieć w kolekcji ciekawostki z dyskografii depeche MODE też coś się znajdzie. Zbieracze powinni raczej zainteresować się wydawnictwami z brazylijskiego oddziału Sony. Jako, że duże Sony jest sponsorem FIFA 2014, to Sony Music z Brazylii umieściło logo FIFA 2014 na płytach depeche MODE. Takie logo umieszcza się na produktach szykowanych do sprzedaży w latach poprzedzających i w roku mistrzostw. W kolejnych latach tak już nie będzie, więc albumy depeche MODE (jak i innych zespołów) sygnowane tym logiem za jakiś czas mogą być poszukiwaną ciekawostką na rynku kolekcjonerskim.

jt9aZ mojego punktu widzenia cała reedycja nie ma kompletnie znaczenia i nie wprowadza mnie stanu wilgoci i drżenia rąk. W 2006 zainwestowałem w komplet płyt SACD, mam zdublowaną dyskografię sygnowaną przez Intercord, czyli pierwsze wydania, więc drogie Sony jeżeli chcielibyście moich pieniędzy to proszę się na prawdę postarać. Jako podpowiedź proponuję doczytać czym jest projekt dMTVArchives, czy Monument. Fani nie mogą dostać wysokiej jakości od oficjalnych wydawców, to biorą sprawy w swoje ręce. Nie wspomnę już o tym, że ani wytwórnia, ani organizator koncertów, ani zespół chyba nie chcą pieniędzy fanów, skoro wolą zostawić fanom nagrywanie koncertów, niż samemu to robić, a potem sprzedawać nam.

Tylko wtedy setlista musiała by być bardziej urozmaicona, a tak można paść lenia w najlepsze.

Zdjęcia reedycji albumów pochodzą z forum depmod.com.

Remixy vs wersje koncertowe – World Violation Tour

Przyszła pora rozebrać pierwszą setlistę na części składowe. Może nie tak dokładnie jakbym to chciał, ale od czegoś trzeba zacząć. Jeżeli ktoś z Was próbował robić podobne rzeczy z innymi setlistami, to chętnie podzielę się miejscem na blogu.

dziiqsSetlista składała się z 20 utworów, z czego 2 były akustyczne wykonywane przez Martina i jeden instrumentalny. Pozostałe 17 utworów to była domena Dave’a. Ja skupię się na tej 17 + instrumentalne Kaleid.

  • Kaleid – wersja przygotowana specjalnie na trasę, w oparciu o wersję Kaleid (Remix). Inaczej się rozkręca, ale potem jest już normalnie.
  • World In My Eyes – utwór w wersji koncertowej był wariacją na temat wersji albumowej. Nie jest to zbyt odległy remix, ale jednak posiada pewne różnice. Co ciekawe intro do tego utworu zmieniło się w miarę trwania trasy. Do koncertu z Frankfurtu 1990.10.14 numer zaczyna się nieco inaczej, a od tego koncertu mix został przearanżowany by był bardziej zwarty. Są tacy, co twierdzą, że na lepsze. Jaki był tego powód tego nikt nie wie.
  • Halo – wersja albumowa z całej okazałości
  • Shake The Disease – podobnie jak na poprzedniej trasie, mix z 1990 oparty został o wersję 7″.
  • Everything Counts – tu nie ma sekretu, każdy, kto słuchał singla Everything Counts – live od razu zakrzyknie, że jest wersja na bazie remixu Bomb Tha Bass, czy jak to inni powiedzą Tima Simenona.
  • Master And Servant – 7″ mix
  • Never Let Me Down Again – tym razem Alan wziął na warsztat wersję 7″ i Aggromix. Z połączenia tych dwóch remixów powstał mix koncertowy w 1990.
  • Waiting For The Night – tu sprawa jest krótka – L.P. mix
  • Clean – j.w. – L.P. mix
  • Stripped – wersja zbliżona do mixu granego na poprzedniej trasie, oparta na wersji 12″.
  • Policy Of Truth – kolejny raz Alan sięgnął po wersję z L.P.
  • Enjoy The Silence – pierwsza wersja koncertowa tego kawałka powstała jako połączenie 3 remixów – Bassline / 12″ i 7″
  • Strangelove – po raz kolejny jest to wersja oparta dosyć wiernie na mixie albumowym.
  • Personal Jesus – do wersji koncertowej z 1990 Alan użył trzech mixów – 7″, Kazan Cathedral mix i Pump mix
  • Black Celebration – ponownie nie będę odkrywczy jak napiszę, że wersja z 1990 roku, czerpie pełnymi garściami z L.P.
  • A Question Of Time – j.w. – L.P. mix
  • Behind The Wheel – j.w. – L.P. mix, która przechodzi w…
  • Route 66 – Beatmasters mix

Docelowo chciałbym zrobić coś takiego o wiele dokładniej, nie mniej już samo opracowanie tego tematu w taki sposób dla każdej trasy to już i tak sporo.

Zmiany, zmiany na Jutjubach

Człowiek się przyzwyczai, poustawia, narobi się, a tu dostaje na emila info, że jak nie ponazywam, nie zdecyduję się, to mi pozamykają to i owo. Wujek Gugiel lubi zmieniać co jakiś czas niektóre elementy swojego ekosystemu. Czując kojący chłód stali na skroni musiałem dokonać kilku istotnych zmian na profilach YouTube. Od dziś nic już nie będzie takie samo, więc śpieszcie się dać suba, bo warto…

Jeżeli poniższe profile są dla Was nowością, to tym bardziej nalegam i mam nadzieję, że dzięki temu będzie Wam lepiej obserwować wiele tematów. Jeżeli znacie te profile, to trzeba się przyzwyczaić, że niektóre z nich są już nie o tym… ale po kolei:

MODEontheROAD:

WWW: MODEontheROAD.pl
FB: facebook.com/MODEontheROAD
G+ google.com/+MODEontheROADcom
YouTube: youtube.com/user/MODEontheROAD
Twitter: twitter.com/MODEontheROAD
SoundCloud: soundcloud.com/MODEontheROAD

Tu jest sprawa prosta i zero zaskoczeń.

_

MODE2Joy:

Blog: MODE2Joy.pl – do tej pory znaliście blog, który czytacie pod trochę dłuższym adresem. Od początku traktowałem go, jako tymczasowy. Oczywiście mając zapisane stare ścieżki nadal traficie na MODE2Joy, ale od teraz sugeruję używać MODE2Joy.pl. I krócej i prościej.

YouTube: MODEToJoy – z tym profilem będzie pewne zamieszanie. Wielu z Was może znać ten profil z czasów, gdy było na nim wiele filmów np z Re-Construction Party, czy też zlotów, imprez, które członkowie RCP organizowali, współorganizowali lub też po prostu się bawili. Teraz ten profil nazywa się MODEToJoy i prawie nie ma na nim filmów. One pojawią się, ale w swoim czasie. Podstawowym zadaniem tego profilu od teraz jest wspieranie bloga MODE2Joy.pl. Więcej szczegółów poniżej…

_

Re-Construction Party:

FB: facebook.com/ReConstructionParty
G+: Re-Construction Party

YouTube: Re-Construction Party – pewnie niektórzy z Was mieli zasubskrybowany adres: https://www.youtube.com/user/OWION, jako ten prowadzący do filmów z RCP i wcześniejszych. Tak już nie jest. Wszystkie klipy z minionych imprez znajdują się obecnie na nowym profilu Re-Construction Party na You Tube. Uporządkowane. Parę jest kompletnie nowych. Np. pojawiły się filmy z pierwszego występu DJ5, oraz kilka filmów jeszcze starszych. W przypadku niektórych nie byłem w stanie ustalić ojcostwa, więc jeżeli ktoś rozpoznaje tam rękę, która kręciła, to poproszę o takowe info. Zamieszczę.

Powstała również specjalna Playlista o nazwie Told By Others, w której zamieściłem wiele znalezionych na YT filmów z minionych imprez. Jeżeli jakieś filmy zostały pominięte, a mogłyby się tam znaleźć, proszę podesłać linka na jeden z profili. Z pewnością dodamy ten klip.

Zapraszam do subskrybowania, lajkowania, plusowania i co tam jeszcze. Tak już zostanie na dłużej. chyba, że google znowu coś nawywija. Zmiany, zmiany, zmiany…

Remixy, wersje studyjne vs wersje koncertowe.

Może się powtórzę, pewnie dla niektórych może to już być nudne, może będzie to oczywista oczywistość nie mniej uważam, że warto zacząć od podstaw. Kogo nudzi ten wpis proponuję zaczekać do kolejnego wpisu, który będzie dotyczyć pierwszej z tras, którą wziąłem na warsztat.

depeche MODE uważa się za (m.in.) tych twórców muzyki elektronicznej, którzy sztukę remixu upowszechnili, albo przyczynili się do tego, że inni zaczęli pchać tę formę muzyczną komercyjnie pod strzechy. Najpierw sami, a potem wybierając tych godnych pośród siebie, którzy robili remixy na strony b singli wydawanych zarówno komercyjnie, jak i promocyjne. W czasach, gdy zespół sam wykonywał remixy utwory te miały o wiele większe znaczenie, niż tylko stworzenie wariacji na temat bazowego utworu, który znalazł się na płycie długogrającej. Z resztą pojęcie finalnej, jak i oryginalnej wersji utworu miały kiedyś znaczenie dosyć względne i umowne. Czasami można się zastanawiać dosyć poważenie co było bazą, a co tylko etapem w tworzeniu muzyki, ale myślę, że wyjdzie to w dalszej części tekstu.

W czasach, gdy zespół sam pracował nad całością wydawanego przez siebie materiału, remixy były często efektem sporów, głosowań, ścierania się różnych wizji nt kształtu, jaki ma przybrać płyta. W zależności od tego, który pogląd wygrywał tego wersja lądowała na płycie. Przegrany dostawał stronę b. Przykłady?

  • To Have To Hold – utwór istnieje w dwóch wersjach. Ta na płycie jest autorstwa Alana, ta na stronie b singla Never Let Me Down Again, z dopiskiem Spanish Tester, jest bliska demu z jakim Martin przyszedł do studia. Ostatecznie w wyniku sporu o ten utwór (pewnie też głosowania) wersja Alana stała się wersją podstawową. Martinowa stała się remixem, mogło być doskonale na odwrót.

 

  • Never+Let+Me+Down+Again+Remixes+R8509501165305952-Never Let Me Down Again – wersja zamieszczona na płycie brzmi, jakby została ucięta nożyczkami na końcu. Bo tak właściwie jest. Sięgając po singiel z tym utworem znajdujemy remix z dopiskiem Split Mix, który zawiera to, czego pozbawiona została wersja z płyty, czyli końca.

Takich historii jest wiele. Podobnie można napisać o World In My Eyes, A Pain That I’m Used To, czy Fly On The Windscreen. Często tą oryginalną / bazową wersją jest wersja oznaczona jako 12″ mix z dużego singla. Potem przycinano kawałek trochę bardziej, aby zmieścił się na longplay, a potem, docinano jeszcze bardziej, aby miał 3:50 i jako wersja 7″ szedł do radio, czy jako promo do klubów.

To, co my postrzegamy jako remixy było niczym innym, jak zatrzymane na pewnym etapie wersje rozwojowe ze studia nagraniowego. Dzięki remixom możemy przyjrzeć się jak ewoluował dany utwór na różnych etapach pracy w studio. Zespół wiele razy pracował nad kilkoma wersjami utworu równolegle, by potem w drodze głosowania wybrać najlepszy ich zdaniem na płytę. Dzięki temu wersja nr 34 stawała się wersją albumową, a wersje numer 12, 69, 27 i 115 stawały się remixami, choć mogło być przecież kompletnie inaczej. Tak było w czasach, gdy panom z zespołu się chciało. Skończyło się to gdzieś w okolicach 1990, potem udział zespołu kurczył się do albumów oddając pola zewnętrznym remixerom.

Oczywiście były czasy, gdy za opisami remixów stała również jakość. Single słuchało się tak samo, jak albumów. Dla mnie takim przykładem są single Policy Of Truth, czy Walking In My Shoes. Obecnie jest to ruletka i w czasach, gdy remixy stały się lanserką przypadkowych remixerów, których jedyną zasługą jest to, że są z tej samej wytwórni, co depeche MODE magia kupowania singli dawno prysła. No dobrze, ale co to ma wspólnego z koncertami?

144W pewnym sensie odpowiedziałem właśnie na to w powyższym akapicie. Od lat trzymam się tezy, że stare single depeche MODE, ale co też pokazuje Delta Machine Tour niektóre współczesne remixy, to baza niewykorzystanych pomysłów na dany utwór, a w przypadku zewnętrznych remixerów innego podejścia do utworów, które potem dostaje druga szansę na koncertach. Czymże są wersje koncertowe, jak nie remixami utworów uznanych, jako podstawowe z tą różnicą, że grane na żywo. Gdyby zrobić taki eksperyment i opublikować wersje koncertowe kawałków granych na trasie World Violation ze studyjnymi wokalami, to swobodnie mogłoby takie wydawnictwo dostać tytuł np The Remixes 83>90.

No właśnie i tu dochodzimy do sedna sprawy. Chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie pomysł, aby rozpracować (z czasami) i opracować setlisty z minionych tras koncertowych w odniesieniu do remixów z jakich zaczerpnięte zostały poszczególne fragmenty tych że wersji. W kolejnym wpisie zajmę się setlistą z World Violation Tour. Mam nadzieję, że za tym pójdą kolejne trasy.

I Want You Now

[Aktualizacja 2014.01.26]

Co jakiś czas odkrywamy różne smaczki z minionych tras dopełniających naszą wiedzę o koncertowej historii depeche MODE. Jedną z największych niewiadomych są faktyczne liczby utworów przygotowanych na każdą z tras. Setlisty grane na trasach, to jedynie wypadkowa pewnych wyborów i upodobań kiedyś czwórki, a potem trójki Panów z depeche MODE.

Dożyliśmy takich czasów, że obecnie wiele spraw wypływa jeszcze w czasie trwania tras. Dawniej dopiero po latach dowiadywaliśmy się o niezagranych utworach na Devotional Tour, a o niezagranym utworze w czasie US Summer Tour dowiedzieliśmy się przez przypadek w czasie aukcji na której Alan wyzbywał się klejnotów rodowych. Póki trasa trwa jest jeszcze nadzieja na Nothing, czy na pojawienie się innych perełek. Tym czasem zespół uraczył nas Stripped, który pojawił się na koncertach po raz pierwszy od koncertu w Dusseldorfie 2010.02.27.

W 1983 roku depeche MODE próbowało przed trasą Work Hard. Były różne spekulacje, że był grany, że nie był grany. Dziś, po przeszło trzydziestu latach można by już stwierdzić, że ten kawałek nie był grany nigdy na żywo. Zespół próbował go na próbach w Hitchin, ale nigdy nie zdecydował się na włączenie tego numeru do setu koncertowego.

Są też utwory, które próbowane są na trasie, ale finalnie nie wchodzą do setu, bo nie leżą jednak Dave’owi. Pół biedy, gdy kawałek dostaje szansę pojawienia się na trasie na jednym, czy dwóch koncertach. Tak było z Here Is The House, Fragile Tension, czy In Sympathy. Dziś wiemy, że In Sympathy było reanimowane jeszcze na próbach przed koncertami w Nowym Jorku w 2009 jako zamiennik na drugą noc, ale ostatecznie poległ w starciu z dwójką Miles Away / Come Back.

Czasami zdarza się, że info o planach zagrania jakiegoś kawałka wypływa zanim numer został zagrany na żywo, bo jacyś fani przypadkowo mieli włączony sprzęt i nagrali całą próbę 😉 Tak się zdarzyło z Condemnation przed koncertem w Warszawie 2001.09.01, który pojawił się na żywo jako zamiennik na drugiej nocy w Berlinie 2001.09.06. Kto nie słuchał ten może teraz:

Historię tego nagrania opisałem onegdaj we wspomnieniach – Exciter Tour In My Eyes.

I tu dochodzimy do tytułowego I Want You Now. Wiemy, że numer był grany w 1990 jako podstawowy numer z solowego setu Martina. Wiemy, że numer zrobił furorę w triphopowym remixie na trasie w 1994. To jest elementarz tych tras. Ostatnio historia dopisała może nie kolejny rozdział, ale raczej prolog do koncertowej historii I Want You Now.

depeche MODE, Berlin Wsch. 1988.03.07
depeche MODE, Berlin Wsch. 1988.03.07

W 1988 roku podstawowym numerem granym przez Gore’a w swojej części setu było Pipeline. Grane od października 1987 aż do końca drugiej trasy po Europie w marcu 1988. Martin jednak kombinował, co by tu zmienić, aby nie grać tego samego (swojego) setu na dwóch europejskich nogach Music For The Masses Tour. Wybór padł na I Want You Now. Numer był przygotowywany do grania w czasie brytyjskich prób przed koncertami w styczniu 1988. Było to na krótko przed powrotem na kontynentalną Europę, na której spędzili już wcześniej przeszło miesiąc zlewając wcześniej kompletnie Wielką Brytanię.

Stało się jednak inaczej i numer nigdy nie wszedł do setu, a zespół po za kilkoma podwójnymi występami tłukł ten sam set przez obie nogi Music For The Masses Tour w Europie. Wg dzisiejszych standardów zespół naraziłby się na gromy ze strony fanów za oklepaną i monotonną setlistę, oraz brak zmian z syndromem WTF włącznie.

Martin. L. Gore, Sheffield 1988
Martin. L. Gore, Sheffield 1988

Czemu Gore nie włączył tego kawałka do setu? Tego nie wiem. Wiem jednak jak brzmiał ten numer. Zanim o brzmieniu I Want You Now cofnijmy się do roku 1985. W owym roku zespół gościł, po za pierwszą ever wyprawą za żelazną kurtyną, również w Japonii. Jednym z punktów programu były trzy koncerty w Tokio, które, aby trochę urozmaicić monotonię występów doczekały się aż 1 zmiany. Zamiast Somebody fani usłyszeli It Doesn’t Matter. Patent na zagranie tego numeru wyglądał prosto. Do podkładu z Somebody Alan dogrywał akordy z It Doesn’t Matter, a Gore dośpiewywał swoje.

Dokładnie ten sam patent chciano powtórzyć z I Want You Now. Na próbach zespół użył podkładów z Pipeline, cała reszta był dogrywana przez Alana na klawiszach i Martina na gitarze.

Skąd o tym wiem? Otóż niedawno wypłynęła paczka mniej lub bardziej znanych prób z całego przekroju historii zespołu. Głównie z lat 80. Właściwie znałem większość z tego, co zostało udostępnione. Z wyjątkiem jednej perełki – próby zarejestrowanej przed koncertem w Manchesterze 1988.01.19, która służyła nie tylko ustawieniu sprzętu przed koncertem, ale również testom kandydatów na wejście do setu koncertowego. Martin próbował, próbował i nic… Ech skąd my to znamy…

AKTUALIZACJA:

Nie przypuszczałem, że powyższy tekst ma charakter rozwojowy. Wczoraj [2014.01.26] dane mi było przesłuchać jeszcze jedną próbę z I Want You Now na pokładzie. Tym razem jest to zapis próby z Hamburga 1988.02.06-07. Nie wiem dokładnie kiedy miała miejsce ta próba, ale na pewno przed pierwszym koncertem. Martin zawzięcie próbuje ten kawałek. Mam wrażenie, że plany były na wymianę 2 numerów z setu Gore’a, ale finał był inny. Co ciekawe istnieje zapis z prób przed koncertami w Londynie 1988.01.11-12 i tam po za katowaniem Behind The Wheel zespół odświeża sobie jeszcze Just Can’t Get Enough, które zastępowało na drugiej nocy Plesure, Little Treasure. Jak widać zespół miał świadomość, że wraca na odwiedzane już terytoria i brał pod uwagę zmiany w setliście, aby na stałe wymienić Pipeline, albo jedynie na koncertach drugonocnych. Ciekawe, co pozytywna decyzja na tak dla I Want You Now oznaczałaby np dla Never Turn Your Back On Mother Earth? I czy na 101 dalej słyszelibyśmy Somebody?

Można dodać jeszcze jeden punkt do spisu ciekawostek, jakie napisałem na 25-lecie 101.

P.S. Uprzedzając pytania, nie podam linku do miejsca skąd można pobrać pliki, ale radzę dobrze poszukać na sieci. Kawałki już są do zdobycia, a za chwilę będą dla wszystkich.

Rok 2013 dla depeche MODE w Polsce.

Styczeń to taki miesiąc, kiedy głównym zajęciem jest wspominanie minionego roku. Wybiera się, nagradza, podsumowania roku tworzy i takie tam. Na podsumowania depechowe przyjdzie czas jak się trasa skończy i w tym sensie dla fanów depeche MODE rok skończy się 7 marca 2014 w Moskwie. A za podsumowanie roku będzie robić wydawnictwo z zarejestrowanym mixem koncertów w Berlina.

Nie mniej można spokojnie napisać, że rok 2013 był udanym czasem dla depeche MODE w Polsce. Wszystkie single rozbiły bank w podsumowaniach roku wielu stacji radiowych. Dla mnie najważniejsze podsumowanie to LP3, a tam Heaven na 1, Soothe My Soul na 6, a Should Be Higher na 25. I tak dalej i tak dalej… można by wymieniać kolejne podsumowania.

Koncertowo rok 2013, to przede wszystkim koncert depeche MODE w Warszawie. I tu o dziwo koncert ten właściwie może spokojnie bić się o statuetkę koncertu roku w Polsce. Mimo, że Panowie marzyli już tylko o nic nie robieniu, ale fani, ludzie pracujący dla LN w Polsce, sponsor TM, no ekipa koncertowa z chłopakami na czele postarali się, że w kilku podsumowaniach koncert ten był numero uno w 2013, a i przez długi czas będzie na tronie.

Koncert w Warszawie był:

  • największym koncertem na Stadionie Narodowym w 2013
    • depeche MODE – 53 181
    • Beyonce (OWF) – >52 000
    • Roger Waters – 32 549
    • Poul McCartney – >30 000
  • największym (jak dotąd) koncertem biletowanym, jaki zorganizowano na Narodowym
    • Coldplay – 40 492
    • Madonna – 38 699

Koncert depeche MODE właściwie przegrał tylko z wydarzeniami niemuzycznymi – Top Gear (58 000) i rekolekcjami na stadionie (57 000). Jeżeli doliczymy do tego mecze, to tylko jeden wyprzedził koncert depeche MODE – mecz Polska – Ukraina (55 565).

Mimo wielu pretensji o nagłośnienie, paradoksalnie nabywcy najtańszych biletów mieli najlepsze doznania muzyczne. Koncert był 16 koncertem pod względem przyniesionej kasy za bilety latem i prawdopodobnie będzie dosyć wysoko w generalce.

Warto jednak, żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów i mam nadzieję, że do czasu następnej trasy Warszawa dorobi się hali widowiskowej z prawdziwego zdarzenia, a jak nie, to poczekam na koncert w halach łódzkiej, gdańskiej i czy nowo-otwartej hali w Krakowie (obiekt kosmiczny). Tym czasem już dziś startuje druga odsłona trzeciej nogi w Barcelonie…

Wszystkie liczby podane powyżej opracowałem na podstawie Wikipedii (stan na dzień 15.01.2014). Cynk podesłał ToM. Dzięki

Perły wyciągane z niepamięci.

Jakiś czas temu zapowiadałem, że pojawił się w niebywałej jakości (jak na tyle lat) półamatorski zapis koncertu w Schuttorf 1983.05.28. Wcześniej była tylko zajafka na YT, a teraz jest do pociągnięcia z Torrentów dla każdego, kto ma na to ochotę.

O ile na YT jest jedynie New Life [50] i początek Boy Say Go! [50], to do pobrania są jeszcze Shout! [50] i Photographic [50].

Jest na prawdę przednio, ale co ja się będę tam produkował. Więcor Wam powie więcej:

depeche MODE powinno być tam gwiazdą zdecydowanie. Potencjał koncertowy niebywały. To pierwszy ich duży open air i doskonale dali rade. Całe szczęście, że mamy kawałki których nie ma na bootlegu z Londynu 1982.10.25, czyli Shout! i Photographic.
Mega! Shout! zawsze był dla mnie przenumerem, ale po tej projekcji tylko zyskał. Gah taki właśnie jaki powinien być. Bajka. Fajny motyw jak uruchamia szpule przed Shout! i co ciekawe po Shout! się zatrzymuje i parę sekund później na Photographic sama się odpala.

Specyfikacja nagrania z Shuttorf 1982.05.28

Depeche Mode
1983.05.28 Schüttorf, Vechtewiese, Germany Euro Festival

Setlist:
01 New Life
02 Boys say Go!
03 Shout
04 Photographic

DVD
Video Stream: MPEG Video 720×576 (4:3)
Audio Stream: 48,0 KHz,2 Channel, AC-3
Menu: yes
Cover: yes
Ultra Rare Trade via Dropbox->Audio normalized->Audio/Video
synchronized->DVD
No remastered Video or Audio Files!!!
The Videos are taken from a private VHS Live Compilation Schüttorf 83.

Ale to wszystko pikuś. Szczena mi opadła na przebitki z TV, znaczy jest całość bądź obszerne fragmenty. To samo tyczy Werchter 1985.07.07. Oby kiedyś wyszło.

Opisując koncert po koncercie staram się znaleźć do wielu koncertów jakąś ilustrację na YT. Czasami robię to tylko dla przyzwoitości, ponieważ nie liczę na żaden, nawet podły zapis, nie mówiąc już o pro-shotach z TV. Jednak największe zdziwka przychodzą, gdy człowiek kompletnie nie spodziewa się wyniku wyszukiwania. Jak na przykład zapis New Life [38] z któregoś z Kanadyjskich koncertów (były dwa na See You Tour) przez jakąś lokalną stację dla programu MusiMax w maju 1982.

Nie wygląda to na samodzielną rejestrację jednego kawałka, w końcu był to kawałek ze środka setu, ale wycinek pełnej rejestracji dla TV. Są na tym świecie nagrania o których się fizjonomom nie śniło….

Gry i zabawy setlistowe.

Kto późno przychodzi… i takie tam. Tak to jest, gdy zamiast pisać teksty o setliście i publikować gorące newsy jeździ się na koncerty, zajmuje się fochami, albo wszystkim innym, tylko nie blogiem. Teraz to już jest jakby po ptokach i ten tekst należy traktować raczej jako podsumowanie, niż gorące przecieki zza kulis. Ale jak dostaje się kolejnego emila z pytaniem, Co o tym sądzisz?, to trudno nie zareagować 😉 . Będzie też trochę „a nie mówiłem”. No to podsumujmy.

Martin i Dave z zapałem opowiadali o tym, jak to pracowali nad setlistą, opowiadali czyją to zasługą jest tegoroczna setlista i ile to numerów przygotowali. Jeżeli nie pamiętacie to już mówię. Wg członków zespołu do finalnej setlisty trafiło 40 kawałków. Podobno inżynier dźwięku miał się przeżegnać nogą, gdy dowiedział się, że ma tyle zaprogramować numerów.

Jak do tej pory zespół zagrał łącznie 38 kawałków. Niektóre tylko raz, ale nie to jest ważne. Wiadomo, że plumkanie Gordeno nie wliczamy do tych 40 zaprogramowanych. Szybkie przeliczenie setlist wychodzi, że w pełnej elektronice zagranych zostało 28 kawałków (wliczając w to A Question Of Lust [3]). Pozostaje luka – 12 numerów i na tym na razie zatrzymajmy zabawę z matematyką.

Gdzieś w okolicach wyjazdu na koncert do Hannoveru fanów „zelektryzowała” wiadomość, że depeche MODE podobnie, jak to było w 2009 zaszyli się na chwilę, aby dokonać kilku prób nowych (ówcześnie) utworów w setliście.

After that it was off to Scotland for a gig in Glasgow. The band spent the day rehearsing a few songs that have yet to make it into the set list, but fingers crossed they’ll show up soon. It was really interesting seeing how they rework classic tracks on the fly.

Wpis z 22.10.2013

Kawałki zostały wprowadzone do setu od koncertu w Mannheim 2009.11.07 i miały urozmaicić set przed zbliżającym się nagrywaniem koncertowego wideo. To wtedy były trenowane Condemnation, Sister Of Night, czy World In My Eyes. Jak to się potem skończyło myślę, że nie trzeba przypominać, a zapominalskich odsyłam do Tour Of The Universe.

Tym razem nadzieje były podobne, tyle tylko, że nic z tego nie wyszło… jak na razie. Nadzieje rosły w związku z wideo nagrywanym w Berlinie… i dalej nic. Między czasie pojawiły się informacje, że te próby w Glasgow dotyczyły głównie dopracowaniu granych już numerów i w setliście z prób nie pojawiły się żadne numery, których nie znalibyśmy z poprzednich tras, co nie znaczy, że były grane na obecnej trasie. Jedynym numerem potwierdzonym, a który mógłby powodować uniesienie brwi był Wrong, który miałby być skromnym reprezentantem poprzedniej, szybko zapomnianej, płyty. To już 29.

Chwilę wcześniej pojawił się zrzut ekranu oprogramowania do sterowania światłami, który stoi na koncertach w gronie konsol i kamer na środku hali. Fotka poniżej:

IMG_7505Jest to zrzut zrobiony najpewniej w czasie amerykańskiej trasy, ponieważ kawałki 6 i 7 latem w Europie i jesienią w Ameryce były grane w tej właśnie kolejności. Jeszcze na pierwszych koncertach 3 nogi tak były te numery ustawione względem siebie. Od koncertu w Belfaście 2013.11.07 numery zamieniły się miejscami. Po koncercie w Phoenix 2013.10.08 wypada z setu Barrel Of A Gun [55], a po koncercie w Las Vegas 2013.10.06 wylatuje Sooth My Soul [58]. To z grubsza tyle. Zdecydowanie jest to amerykański screen.

IMG_7506aZ datą 18.12.2013 na blogu trasy pojawił się wpis odkrywający jeszcze więcej, albo to samo, ale ciut inaczej. To jest zdecydowanie screen z Europy. Pierwsze 20 to presety świateł zgodne z setlistą, jaka grana jest obecnie.

IMG_7506

Na obu zrzutach ciekawość budzą presety dla kawałków jeszcze nie granych – Stripped, It’s No Good, Wrong i Nothing. Oprócz tego są: World In My Eyes [5], In Your Room [2] i Soft Touch/Raw Nerve [2] – znane z lata, oraz kawałki, które pod drodze się pogubiły, jak Goodbye [35], czy Secret To The End [33].

Wiadomo, że Stripped, It’s No Good i nawet Wrong nie budzą takiej sensacji, jak Ten ostatni numer, czyli Nothing. Trwają spekulacje, czy to jest Nothing z Music For The Masses, czy może Nothing’s Impossible z Plaing The Angel. Już śpieszę z wyjaśnieniem. To jest NothingMusic For The Masses. Co więcej pisałem nieśmiało już o tym w moich spolierach z przed startu trasy w kwietniu 2013. Tak wtedy mi chodziło właśnie o Nothing. Przyznam się, że gdy dotarła do mnie wtedy ta informacja, to nie uwierzyłem w to, co przeczytałem. Wydawało mi się to wtedy tak nierealne, że nie chciałem tego napisać wprost. Człowiek jest ostrożny nie tam, gdzie trzeba. Dziś mogę tylko nieśmiało napisać, a nie mówiłem?

Samo Nothing też ma pecha przez lata. Kawałek ten przypomina piłkarza, który zaliczyły wszystkie mundiale od czasu udanego debiutu. Zdobył nawet mistrzostwo świata, tyle tylko, że nie zagrał na żadnym meczu ani minuty. Przypomnę tylko, że kawałek był w planach do grania na Devotional Tour.

Te kawałki próbowane po koncercie w Glasgow, to (m.in.) właśnie znane i lubiane It’s No Good, Stripped, czy Heaven, w którym twórczo rozwinęła się końcówka.

To nie jest pierwsza sytuacja, gdy przez przypadek (lub nie) wypływają informacje o zaplanowanych, ale nie granych numerach na trasach koncertowych. Wspominałem już Devotional Tour, ale podobną sytuację jak obecnie mieliśmy przecież w 2009 roku, kiedy to firma produkująca oprogramowanie z którego korzystają chłopaki na trasie – Ableton – chciała się trochę polansować w świecie. Efektem ubocznym był wyciek ustawień perkusyjnych zaprogramowanych na trasę, a jednym z numerów, który był opracowany, a niezagrany był – Barrel Of A Gun.

_

Ja bym na chwilę zastanowił się nad czymś jeszcze. Porównując powyższe screeny z Ameryki i Europy widać, po za ewolucją setlisty, że w miejsce wielu dziur w Ameryce, w Europie pojawiły się nowe-niegrane na tej trasie kawałki. Dlatego zastanawiam się, czy w miejscach dziur z drugiego zrzutu też są wyłączone kolejne numery, czy to są jednak faktycznie puste miejsca. Po odjęciu supportu (pozycja nr 40) zostaje 39 slotów. Nie ma tu jeszcze A Question Of Lust, ale przypomnę tylko, że do wielu numerów Gore’a ekipa używa tych samych nastawów oświetlenia.

Podsumujmy: Welcome To My World, Angel, Walking In My Shoes, In Your Room, Precious, Black Celebration, Behind The Wheel, Policy Of Truth, World In My Eyes, Should Be Higher, Barrel Of A Gun, Higher Love, Only When I Lose Myself, Heaven, Soothe My Soul, A Pain That I’m Used To, John The Revelator, A Question Of Time, Soft Touch/Raw Nerve, Secret To The End, Enjoy The Silence, Personal Jesus, Goodbye, A Question Of Lust, Halo, Just Can’t Get Enough, I Feel You, Never Let Me Down Again, Stripped, It’s No Good, Wrong, Nothing. Razem 32 kawałki. Jakby nie liczyć do 40 brakuje 8.

Nieśmiało napomknę, że w marcu pisałem coś o Come Back, The Sinner In Me, Dream On (podobno próbowany w Abu Dhabi 2013.11.03), Strangelove i mitycznym, jak jednorożec The Things You Said (wersja bare), w co sam już nie wierzę i gdybym miał jeszcze raz zasiąść do tamtego spolierowego tekstu, to pewnie nie napisałbym już o tych numerach i podchodził ostrożnie jak wtedy, gdy ręka mi zadrżała przy Nothing.

Nie liczyłbym też na kolejne numery z Delta Machine, cicho coś wokół 4 singla, a to mógłby być dobry powód na włączenie kolejnego numeru do setu. Z drugiej strony na 25 koncertów przed końcem trasy nie liczę na wielkie zwroty akcji. Obym się mylił, czego sobie i Wam życzę w 2014 roku 🙂 Najlepszego!

Kosa

Nie, nie będzie o jakimś zajeb.istym bootlegu, który trafił do mnie ostatnio, choć takie się zdarzają i nawet ostatnio wypłynęło kilka perełek na świat burząc przy tym kilka zasiedziałych tez. Napiszę o tym za jakiś czas, bo póki co nie ma ku temu sposobności. Nie będzie to również tekst o nowej formie zabaw agroturystycznych, choć paru typów wysłałbym na zieloną trafkę w celu zrelaksowania się… ale ja nie o tym.

Będzie za to o napięciu i scenach jakich jesteśmy świadkami na koncertach trwającej jeszcze trasy…. a może właściwsze byłoby stwierdzenie, że interesujące jest to, czego nie widzimy lub co się już nie dzieje i dlaczego.

Wszyscy pamiętamy świetną pierwszą nogę obecnej trasy, gdzie jednym z hajlajtów był moment w którym Andy udowadnia, że potrafi grać i przy akompaniamencie Christiana pokazują, jak brzmi sekcja rytmiczna Just Can’t Get Enough. Nie wspomnę już, że reszta zespołu ma niezłą bekę i ciągnie łacha z biednego Andrzeja. Co poradzić… przez lata zapracował sobie na to.

Na 3 nodze wszystko wygląda zgoła inaczej, a z koncertu na koncert spekulacje na temat kosy w ekipie rosną. I będą rosnąć, bo są ku temu powody… zanim jednak o nich mały powrót do nieodległej przeszłości.

17.02.2010 wszyscy znamy ten dzień, jako wielki powrót Alana na scenę, gdzie towarzysząc Martinowi wykonali Somebody. Sam pisałem wtedy jak to piekło zamarzło, a niewykonalne stało się wykonalne. Prawda jest trochę inna. Może dla fanów było to wydarzenie wiekopomne, jednak dla zespołu występ ten był wisienką na torcie, która była poprzedzona dosyć ważnym spotkaniem po latach i wyjaśnieniem kilku ważnych spraw natury finansowej. Nie było wielką tajemnicą, że jednym z powodów, dlaczego Panom zabrało aż 17 lat doprowadzenie do ponownego spotkania na scenie, były sprawy finansowe. Pisałem coś o tym jakiś czas temu. To porozumienie stworzyło kilka chwil szczęśliwości między obecnymi i byłym członkiem zespołu. Nagle niemożliwe stało się możliwe. Pojawiły się remixy, oraz snucie dalekosiężnych planów. Wszystko się skończyło, gdy Alan postanowił sprzedać część wspólnego (jak twierdzą członkowie depeche MODE) dorobku. W mniemaniu Alana miał on do tego prawo. Podobno Martin był temu bardzo przeciwny. Koniec końców w relacjach między Alanem i resztą znowu nastała zima. To jest podobno jeden z powodów, dla których remix I Want You Now w wersji 1994, początkowo ogłoszony, jako część składanki The Remixes 1981-2011 finalnie nie ukazał się. Kto był na występie Alana w Progresji w Warszawie 2010.10.29 i wytrwał do końca, gdy zapaliły się światła miał okazję wtedy zobaczyć pulpit laptopa Alana, gdzie pośród wielu katalogów widniał i ten z napisem I Want You Now. Rozmawiający potem z Mistrzem usłyszeli komentarz nt tego katalogu/remixu, że jest to faktycznie remix wzorowany na wersji I Want You Now z 1994 roku i że na on czas był zrobiony w połowie. Której tego nie wiem…

Wróćmy jednak do 17.02.2010. Tego dnia nie tylko uporządkowano kilka spraw związanych z depeche MODE ltd, ale również Venusnote ltd. Efektem ubocznym tych porządków była karczemna kłótnia, jaka odbyła się między Andym, a resztą zespołu na zapleczu i scenie RAH. Było to na tyle doniosłe wydarzenie, że jeszcze na Mute Short Circuit wspominano o tym. Wtedy w 2010-11 nie zająknąłem się o tym mimo, że blog już istniał, a historia była smakowita, łącznie z wywijaniem niepodłączonymi kablami do sprzętu Andy’iego, dziś przytaczam tę historię nie bez powodu. W 2010 poszło podobno o kasę, jaką otrzymują członkowie zespołu. Podobno wyszło, że Andy dostaje najmniej z całej trójki, choć umowa miała być podobno inna.

Mamy rok 2013. Koncerty w Europie i nie trudno nie zauważyć, że w zespole sytuacja jest zawiesista. Andy i Dave wyraźnie się unikają na scenie. Nie wiem, czy ta kosa mogła być powodem zakończenia trasy na Moskwie 2013.03.07 i wbrew wcześniejszym planom ciągnięcia wszystkiego, aż do wakacji 2014. Z moich źródeł wynika (choć nie dam sobie niczego uciąć), że w czasie koncertów w Berlinie doszło w zespole do bardzo poważnej kłótni. Co prawda przechadzając się korytarzami zaplecza sceny w berlińskiej hali nie zauważyłem śladów pazurów na ścianach, połamanych mebli i taczek wypełnionych rwanymi kłakami, ale to może dlatego, że skupiałem się wtedy na trochę innych sprawach. Nie znam również powodu kłótni, nie mniej kosa ta nie pozostaje bez wpływu na relacje między członkami zespołu na scenie.

ce70Zwróciłbym jeszcze uwagę na jedną kwestię. Kiedyś w wywiadach Andy wypowiadał się nt setu na okrągło, dziś wyraźnie się dystansuje się od pytań o set. Nawet jak set był kiedyś bardziej lub mnie autorski, któregoś z członków zespołu, to wszędzie była używana 1 osoba liczby mnogiej. Dziś Andy odsyła do Dave’a, aby ten tłumaczył się z setlisty. Pokrywa się to moimi spoilerami nt procesu powstawania setu na tę trasę z przed paru miesięcy i w pełni zrozumiałe są nerwowe reakcje Dave’a na zaczepki fanów, jak ta z Dublina 2013.11.09 i jęki zawodu publikowane w niemieckiej prasie.

Jeszcze do tego tematu wrócę…

Podsumowanie III etapu trasy – The Delta Machine Tour: N. America (cz.2.)

Zanim 3 część trasy ruszy na dobre pora dokończyć podsumowanie północnoamerykańskiej trasy. Pojawiły się publicznie informacje o przychodach jakie wygenerowała sprzedaż biletów na koncerty depeche MODE. Z jednej strony widać jak co raz bardziej nieistotnym rynkiem staje się dla depeche MODE Ameryka Północna. Co raz bardziej spadające przychody i co raz uboższe trasy na tym kontynencie. Tym bardziej dziwią wszelkie plotki, które docierają zewsząd o zakończeniu trasy na Moskwie. Ale o tym będzie na końcu.

Na 24 zagrane koncerty pojawiło się na na stronach Billboard podsumowanie sprzedaży 22 koncertów. Z tego zestawienia wyłączono 2 festiwalowe koncerty w Austin 2013.10.04 i Austin 2013.10.11. W poprzednim podsumowaniu tak pisałem o wynikach 1 nogi:

Patrząc tylko na te 32 koncerty wychodzi na to, że trasa sprzedała się w 98%. Na 1 123 932 biletów sprzedało się 1 111 391, co dało łączny przychód brutto 82 084 761.

Na tym tle trasa po USA i Kanadzie wygląda prze blado i jest tylko cieniem tej sławy, którą zespół zbierał w gotówce od co najmniej 1987 roku. W każdym razie II część trasy Delta Machine, to przy I części trasy ubogi krewny. Raptem 22% tego, co organizatorzy koncertów zgarnęli w Europie. Ogólne szczegóły wyglądają następująco. Publiczność wyniosła 277 724 ludzi, dzięki którym przychód ze sprzedaży biletów był na poziomie $17 853 019.

W USA i Kanadzie sprzedano 100% biletów, co nie powinno dziwić. Przy tak ograniczonej liczbie koncertów prawdopodobieństwo nie sprzedania jakiegoś koncertu było niewielkie.

Przyjrzyjmy się zatem najliczniejszym koncertom pod względem frekwencji:

  • Chicago – 22 773
  • San Diego – 19 405
  • Mountain View – 19 192
  • Dallas – 16 220
  • Toronto – 16 110

Te pięć koncertów jako jedyne przekraczają poziom 15 000 widzów. Dla porównania na przeciwległym biegunie znalazło się pięć miast, które nie przekroczyły liczby 10 000:

  • Atlanta – 9 868
  • St. Paul – 7 693
  • Santa Barbara – 4 959
  • Atlantic City – 3 803
  • Las Vegas – 2 549

Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy przyjrzymy się koncertom na których organizatorzy ściągnęli najwięcej kasy:

  • Los Angeles 1 – $1 418 372.67
  • Los Angeles 2 – $1 418 372.67
  • Los Angeles 3 – $1 418 372.67
  • Nowy Jork – $1 303 305.00
  • Chicago – $1 066 824.00
  • San Diego – $1 019 015.00

Na przeciwległym biegunie są miasta o wspomnianych już wcześniej małych frekwencjach. Wszystkie koncerty zaliczyły przychód poniżej pół miliona dolarów. Nie mniej i tak nie ma tego co zestawiać z Europą. W stosunku do europejskich koncertów Los Angelesy plasuje się w stanach dolnych zestawienia.Przyjrzyjmy się w takim razie ile, uśredniając, jeden fan przyniósł na koncert kasy kupując bilety. Tu sytuacja wygląda trochę inaczej, choć Los Angelesy i w tym zestawieniu na czołowych pozycjach:

  • Las Vegas – $167.47
  • Los Angeles 1 – $96.80
  • Los Angeles 2 – $96.80
  • Los Angeles 3 – $96.80
  • Atlantic City – $94.20
  • Santa Barbara – $90.18

Wychodzi na to, że pomimo, iż Las Vegas 2013.10.06 miało najmniejszą widownie, to chętni, aby obejrzeć depeche MODE musieli na głowę zapłacić najwięcej. Jeżeli jednak zestawi się powyższe wartości z Europą, to z wyjątkiem Las Vegas 2013.10.06, wszystkie pozostałe koncerty na głowę są poniżej pierwszej piątki. Zliczając do kupy Europę z Ameryką Północną wychodzi na to, że sprzedaż biletów była na poziomie 99% – 1 389 115 na 1 401 656 kwitów. Organizatorzy z 54 koncertów przytulili $99 937 780.

Dla przypomnienia jeszcze raz chciałbym napisać, że powyższe kwoty to jest przychód organizatorów koncertów, a nie depeche MODE i nie ma tu strony kosztowej, bez której nie wiadomo, czy organizator dołożył do interesu, czy wyszedł na swoje. Zespół jest na bezpiecznej pozycji, bo w kontrakcie ma zapisaną z góry ustaloną kwotę, którą przeważnie trzeba przelać na konta Fruity Generation LLP zanim zespół pojawił się w danym mieście. Nie są to małe kwoty i pewnie zespół przebije zyski z lata w Europie na luzie, ale o tym przekonamy się gdzieś w marcu – kwietniu 2014 gdy zespół zakończy trasę (?).

P.S.
A skoro już mówimy o zakończeniu trasy i kolejnej paczce spekulacji. My spekulowaliśmy o tym, czy dM przyjedzie do Europy na lato 2014 i co za tym idzie czy odwiedzi Polskę, tym czasem od jakiegoś czasu po forach hula coś zupełnie przeciwnego. Wg tych plotek koncert w Moskwie będzie ostatnim koncertem na Delta Machine Tour. Jeżeli to prawda, to ciężko im będzie obronić się, gdy przyjdzie do wywiadów z południowoamerykańskimi mediami lub fanami. Mówi się, że głównym powodem tej sytuacji jest słaba dyspozycyjność głosowa Dave’a.

Może tak, może nie, ale jeżeli to prawda, to pomysł, aby porywać się na długą i ciężką trasę z 23 numerami był po prostu głupotą ze strony zespołu. Wystarczyło rotować te dwa brakujące numery w secie i efekt byłby ten sam. Choć z egoistycznego punktu widzenia, jako fan z Europy byłem bardzo z tego powodu zadowolony. W 2009 też taki byłem, a potem skończyło się na 20 numerach i rzezi killerów, bo Panowie nie wyrabiali na zakrętach.

Ale to jeszcze nic. Jestem w stanie zrozumieć takie przesłanki, tyle tylko, że podobno to nie są jedyne powody. Nie jest tajemnicą, że Dave pracuje nad 3 solową płytą. W wywiadach opowiada, że nagrywa dema, pomysły na kawałki i podobno na 2014 ma zakontraktowane studio. Wróble ćwierkają, że w roku 2014 uraczy nas nowym albumem Gahana. Jeżeli jeszcze okaże się, że pójdzie za tym trasa, to… uważam, że jest to świństwo. Bo wychodzi na to, że z czysto egoistycznych przesłanek Dave doszedł do wniosku, że zaśpiewał i przytulił swoje, odwalił pańszczyznę i można zakończyć trasę. Teraz już można w spokoju zająć się swoim ogródkiem, zostawiając swoje deklaracje bez pokrycia. Ciekawe ilu fanów Meksyku, czy Argentynie toczy pianę ze wściekłości….

Hanging On Your Words – wywiad

To zadziwiające jak przypadki chodzą po ludziach. Moje drogi z Lilian skrzyżowały się, gdy wspólnie dołączyliśmy do fanowskiego projektu zainicjowanego na Home Forum – przekazywania relacji na żywo z koncertów. Wspólnie zrobiliśmy relacje z Berlina, obu Dusseldorfów i Warszawy. Wtedy nie wiedziałem, że Lilian, to TA Lilian od biografii depeche MODE online na depechemodebiographie.de. Przekonałem się o tym dosyć szybko i potem sprawy potoczyły się już szybko. Początkowo byłem zaskoczony, że wysiłek i książka Lilian praktycznie nie są znane szerzej. Sam od lat korzystam z fragmentów biografii online przy pisaniu niektórych tekstów na blogu. Bardzo szybko postanowiłem wysłać kilka pytań, potem, potem jeszcze klika, potem osobista rozmowa i tak przez przypadek stała się historia. Pierwszy wywiad na blogu MODE2Joy. Zaiste przypadki się zdarzają…

[MODE2Joy]: Zanim zaczniemy rozmawiać o książce, najpierw opowiedz coś o sobie. Jak zaczęła się Twoja przygoda z depeche MODE? Jak stałaś się fanką?

[Lilian]: dM poznałam kiedy byłam dzieckiem. Dostałam wtedy kasetę ze Speak & Spell jako prezent urodzinowy lub na Gwiazdkę w 1981. (Moje urodziny są w listopadzie, dlatego nie pamiętam, które to było ze świąt). Bardzo lubiłam ten zespół, być może dlatego, że moi rodzice ich nie słuchali. 😉 (Dorastałam  w otoczeniu rocka i blues’a lat 70. Leonard Cohen, Donovan, Manfred Mann, ELO…) Potem dotarły do mnie dźwięki Everything Counts, People Are People, ale zainteresowanie zespołem było raczej poniżej średniej. Prawdziwym fanem stałam się z nadejściem Black Celebration i Music for the Masses, choć muszę stwierdzić, że taki Music for the Masses dotarł do mnie znacznie lepiej, gdy po latach na nowo odkrywała depeche MODE. Później śledziłam ich każdy ruch aż do czasów Devotional. Opuściłam zespół wraz z odejściem Alan’a, po prostu uważałam, że to koniec zespołu i wydawało mi się, że nie przetrwają. Również w moim prywatnym życiu wydarzyły się sprawy, które były ważniejsze, niż zespół. Nie byłam zainteresowana poczynaniami zespołu od czasu odejścia Alan’a.

[M2J]: Co było dla Ciebie tym momentem decydującym o staniu się fanem? Koncert, teledysk, piosenka?

[L]: Nadal czuję więź z Music for the Masses, to jest wciąż mój ulubiony album, jak również z Devotional (autorce chodziło o Songs Of Faith And Devotion – przypis M2J). Najwspanialszy koncert, na którym byłam osobiście, to był Manchester w grudniu 1993. To był wspaniały koncert, ale kumpel, który był ze mną na tym koncercie był zszokowany wyglądem Dave’a. W koło tylko powtarzał:  ’On jest na prochach, prawda? On umrze, prawda?’

Oczywiście bardzo ważnym dla mnie momentem było pojawienie się Alana w RAH. Niestety nie było mnie tam wtedy, ale właściwie nigdy nie przypuszczałam, że zobaczę ich na scenie ponownie.

[M2J]: Czemu zaczęłaś prowadzić stronę WWW na której piszesz biografię zespołu?

[L]: „Powróciłam” do depeche MODE, kiedy zespół wydał utwór Lilian na płycie Playing the Angel w 2005. Nie to, że nie nie lubię tę piosenkę, (podwójne przeczenie ma tu znaczenie), ale byłam ciekawa, co skłoniło zespół, który kiedyś lubiłam, by wydać piosenkę z moim imieniem w tytule.

Odkryłam, że jedną z ciekawszych stron – sacredDM.net*, która oferowała bogaty zbiór artykułów  i informacji prasowych na przestrzeni lat. Zaczęłam ją czytać, jednocześnie chciałam odpowiedzieć sobie na kilka ważnych dla mnie pytań, takich jak: 'Dlaczego Alan na prawdę opuścił zespół?’, ’Dlaczego ten zespół jest tak popularny na świecie, ale jednocześnie jest nie rozumiany, źle interpretowany, a nawet ignorowany przez znakomitą grupę biznesu i prasy muzycznej?’ i ’Jak i dlaczego zespół się zmienił startując z punktu w którym był uznawany przez fanów za kanon, ale nie zważając na krytykę doszedł do punktu w którym jest teraz, gdy wielu fanów nie akceptuje wszystkiego, co obecnie robią i wydają?’…
*link odnosi do archiwum stron WWW, a nie do faktycznej strony.

[M2J]: To ciekawe, że rok 2005 była dla mnie również punktem zwrotnym, w roku tym zamknąłem poprzednią wersję MODEontheROAD website. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem stronę sacredDM.net* pomyślałem sobie, że jest zbyt dobra i może kiedyś zniknąć szczególnie, że nie była za często aktualizowana. Moja pierwsza reakcja była taka, że muszę ją pobrać w całości do mojego archiwum, ponieważ bałem się, że strona za jakiś czas po prostu znikanie. I miałem rację… po paru latach.

[L]: …To, co notowałam najpierw na moje potrzeby wkrótce przekształciło się w długą i bardzo szczegółową biografię depeche MODE. Opowiedziałam o tym znajomym i wielu chciało przeczytać ją. Na początku wysyłałam plik w pdf w email’ach. Z czasem, gdy dostawałam co raz więcej próśb zdecydowałam się stworzyć wersję online.

Personal Jesus
Personal Jesus
[M2J]: Powiedziałaś chwilę temu, że jednym z powodów napisania biografii była próba odpowiedzi na pytanie: 'Czemu Alan odszedł z zespołu?’ Zdaję sobie sprawę, że odpowiedź nie była łatwa, ale z drugiej strony oficjalne stanowisko było również wyrażone całkiem jasno. Tak myślę…

[L]: Moim głównym celem przy pisaniu tej biografii, była odpowiedź na pytanie ’Dlaczego Alan opuścił zespół?’  Alan odpowiadał na to pytanie setki razy, ale zawsze jakoś inaczej. To sprawia, że praktycznie każdy fan ma swoją teorię w tym temacie. Kiedy stworzyłam ankietę, którą umieściłem na depechemodebiographie.de otrzymałam 26 różnych wersji! Niektóre z nich były zorientowane na Alana, niektóre opierały się na domysłach i spekulacjach pochodzących od pozostałych członków zespołu, trzecia grupa to zupełnie inne teorie, przeważnie własne. Nawet ludzie, którzy są blisko zespołu nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Np. Steve Lyon powiedział, że kompletnie nie rozumiał tej decyzji mimo, że Alan powiedział mu o tym dużo wcześniej.

Poskładałam odpowiedzi Alana i sugestie, spekulacje pozostałych członków zespołu, otoczenia i fanów razem próbując dojść do wspólnego mianownika.

Ponieważ odejście Alana było miejscami motywem przewodnim biografii, dlatego cytaty z jego wypowiedzi są obszernie przytaczane. Nie mniej nie jest to książka o odejściu Alana Wildera. Nie jest to też książka o problemach i ’ciemnych stronach’ zespołu. Jestem już zmęczona historiami o problemach narkotykowych, śmierci i tym podobnych historiach. Oczywiście piszę o tym, ale główną kanwą były relacje i ’chemia w zespole’ sama w sobie ze wszystkimi odcieniami.

[M2J]: Po tylu latach z tym zespołem nauczyłem się, że ten zespół ma dwie twarze. Z jednej strony istnieje wersja oficjalna, a nawet pół oficjalna ’ujawniana sekretnie’ publice. Niektóre biografie, które czytałem ’dotarły’ nawet na ten poziom wtajemniczenia. Te historie, to prochy, oficjalna wersja odejścia Alana, alkoholizm, relacje w zespole, ale tylko do pewnego poziomu. Z drugiej strony jest pewnie masa spraw o których nawet Alan nie powie po 18 latach od odejścia. Czasami czytając biografie masz uczucie, że tam mogło być coś więcej, że to nie wszystko, co się oficjalnie mówi, ale nad Tobą jest już tylko szklany sufit. W pewnym sensie Alan nigdy nie opuścił zespołu, on jedynie zaprzestał działalności studyjnej, koncertowej i promocyjnej, choć i tu nie do końca, ale nadal czerpie korzyści… mając udziały w projekcie depeche MODE jako takim.

[M2J]: OK! Teraz masz zamiar wydać biografię w druku. Jak to się stało?

[L]: Byłam o to proszona przez lata. Biografia ta powstała przy współpracy i uwagach ludzi, którzy mieli okazję ja przeczytać wcześniej. Ludzie przysyłali mi wiele uwag i wskazówek od samego początku. Otrzymywałam wsparcie (i nadal otrzymuję) oraz pytań, pomysłów, krytyki, próśb dotyczących biografii i samej strony.

Wielu z nich prosi i prosiło o wersję drukowaną lub e-book – głównie dlatego, że nie lubią czytać tekstu z ekranu komputera.

Wzbraniałam się przed tym przez długi czas. Prowadzić niekomercyjną stronę to jedno, przenieść to do druku i sprzedawać, jest czymś kompletnie innym. Nigdy nie chciałam być jedną z tych osób, które koszą kasę na depeche MODE. Inny powód mojego sprzeciwu, to fakt, że od początku głównym założeniem było prowadzenie strony, którą mogę w każdej chwili zaktualizować.

Z drugiej strony pomysł napisania biografii dorastał we mnie wraz ze wzrostem zainteresowania ze strony czytelników, którzy prosili o wersję drukowaną.

Obecnie jest dużo więcej możliwości publikacji, niż jeszcze parę lat temu. Można wydać książkę, można znacząco ograniczyć koszty, które trzeba ponieść z góry, przez co koszty wejścia z publikacją są o wiele niższe. Dlatego też zdecydowałam się spełnić życzenie o wydaniu biografii drukiem.

Teraz każdy może zdecydować: czy, gdzie i jak czytać biografię – na ekranie komputera, jako e-book, lub jako drukowaną książkę leżąc na sofie.

[M2J]: Nie wydaje Ci się dziwnym, że fani depeche MODE robią tak dużo rzeczy, które normalnie powinny być wydawane przez zespół? Mam tu na myśli projekty typu TV Archives, np. Twoja biografia, ale również mniejsze projekty, jak mulitycamy, katalogowanie i szczegółowe opisywanie wszelkich wydawnictw muzycznych patrz – depmod.com, czy koncertów. Obecnie nawet Alan i webmaster oficjalnej strony korzystają z efektów ich pracy.

[L]: To trudne pytanie. Myślę, że to zależy od stopnia poświęcenia się fanów dla zespołu. Fani robią rzeczy, które sami by chcieliby mieć.

Myślę, że to kwestia stopnia i chęci zaangażowania w sprawy inne niż muzyka. Zespół jest raczej staroświecki w tej materii. Kiedy patrzysz na inne zespoły, to widać o wiele więcej komunikacji z fanami. Ale oni tacy są i być może to jest jeden z powodów, że ich tak lubimy. 😉 Nigdy nie zostaliśmy dopuszczeni do pewnych spraw.

Stripped
Stripped

Zespołowi prawdopodobnie wydaje się, że wydają wystarczająco wiele. Myślę, że to jest kwestia komunikacji. W czym nie są najlepsi. Zamiast reagować na zapotrzebowanie, oni wolą milczeć.

Pewne oczekiwania są zgłaszane przez fanów dosyć regularnie, jak ten dotyczący wideo z World Violation Tour. Czemu po prostu nie powiedzą: ’Nie mamy wystarczająco materiału.’, albo jeśli jest dobrej jakości materiał można pracować na nim z zapowiedzią, ’Kiedyś wydamy ten koncert.’

Próbowałam doprowadzić do uzyskania wywiadów z członkami zespołu… bez reakcji. Nie wydaje mi się, żeby to było wielce trudne, żeby napisać krótką notkę, że zespół nie jest zainteresowany, czy coś w tym stylu. Kiedy rozmawiałam z kimś z wytwórni lub managemantu, na początku wszyscy wyrażali entuzjazm i chęć pomocy, ale potem po rozmowie z zespołem moi rozmówcy nabierali wody w usta, jakby mieli rozkaz nie rozmawiać ze mną. Czemu nie powiedzą, od razu ’Nie lubimy Twojego projektu. Powiedz jej, że nie jesteśmy zainteresowanie’? Oszczędziłoby mi to sporo czasu ponieważ brak odpowiedzi jest wieloznaczny, podczas gdy proste ’no, thanks’ mówi Ci tylko tyle ile potrzebujesz wiedzieć.

Dlatego będą tylko wywiady z Alanem, Garethem Jonesem i Stevem Lyonem.

[M2J]: Trzymając w ręku wersję testową, ciężko nie ustrzec się uczucia, że ksiażka jest napakowana detalami i widać w niej Twoje zaangażowanie. Miałaś jakieś inne problemy przy pisaniu książki, po za dotarciem do członków zespołu? Która część historii zespołu była dla Ciebie najtrudniejsza?

Cały projekt przeszedł przez wiele faz, w przeciągu 8 lat. Niektóre z nich były bardzo intensywne i wyczerpujące. Pierwszy szkic biografii, każda radykalna zmiana struktury, wersja angielska, ale również budowanie strony, itd. Stworzenie wersji drukowanej to zupełnie coś innego inny etap. To był bardzo wyczerpujący proces. Stawiałam sobie terminy ostateczne. Trzeba tak robić, bo inaczej nigdy nie skończysz tak wielkiego i rozbudowanego projektu kiedy wydaje Ci się, że masz nieskończenie dużo czasu na to. Głównym problemem byli angielscy redaktorzy książki, którzy pojawiali się i odchodzili w otchłani, problemy techniczne, trzymanie samodyscypliny (choć myślę, że jestem zdyscyplinowaną osobą) i nie bycie perfekcjonistką i ’control freak’ (jaką mam tendencje do bycia). ;))

Mając na uwadze cały projekt ciężko jest powiedzieć, jaki był ten najbardziej wymagał poświęcenia, najbardziej denerwujący lub też coś nie grało. Mój fotograf okładki i ilustracji mówi, że najbardziej zniecierpliwiona byłam przy układaniu spisu treści i przy ciągłym ładowaniu treści w CreateSpace* po odkryciu kolejnego błędu lub technicznego problemu. ;))
* platforma do samodzielnego tworzenia i wydawania książek.

Picture 9 - The graph on the wall tells the story_
Picture 9 – The graph on the wall tells the story.
[M2J]: Wielu fanów tworzy swoje biografie depeche MODE na użytek własny. Co zadziało się takiego, że Twoja akurat ujrzy światło dzienne?

[L]: To była ’krótka piłka’, nigdy nie zabiegałam o popularność, bycie drukowaną, czy co tam jeszcze. To narastało i narastało, głównie za sprawą ludzi, którzy prosili i prosili, ale kiedy zdecydowałam się to poszło wszystko bardzo sprawnie, aby udostępnić projekt jak najszerszej grupie ludzi w możliwie wielu formatach.

[M2J]: W jak wielu językach zostanie wydana książka?

[L]: Wersja oryginalna będzie po niemiecku. I znowu na życzenie zagranicznych czytelników pojawi się wersja angielska. Strona po angielsku również była stworzona dopiero po wielu latach. Inne języki nie są planowane, ale kto wie. 😉

[M2J]: Nie jesteś rodowitą angielką. Czy miałaś jakieś problemy, jakieś wsparcie pisząc angielską wersję?

[L]: Było zadziwiająco trudno znaleźć kogoś, kto pomoże redagować angielską wersję. Chciałam zatrudnić brytyjskiego tubylca, ponieważ najważniejsza sprawa, aby książka po angielsku była tak samo autentyczna, jak po niemiecku. Mój angielski nie jest zły, żeby nie napisać poprawnie zdań, ale ten tekst nie będzie autentyczny, a przynajmniej nie jak ’native speaker’ by to napisał. Zajęło mi to chwilę, by znaleźć kogoś takiego. Niestety nie mógł edytować całego tekstu, ale zajął się przynajmniej najważniejszymi częściami książki. Dlatego prawdopodobnie znajdą się jakieś dziwnie zbudowane zdania, to tu, to tam, ale jak już powiedziała nie chciałam wyjść na kogoś, kto przekontrolowuje wszystko. 😉

[M2J]: Gdyby ktoś przyszedł i zapytał Ciebie – 'Hey chiałabym/chciałbym wydać biografię Twojego autora w moim języku, w twardej oprawie.’ Co byś powiedziała?

[L]: Jeśli on, czy ona podejmie się tłumaczenia i weźmie na siebie wysiłek i koszty przedsięwzięcia, to możemy o tym porozmawiać. 😉

[M2J]: Twoja biografia depeche MODE jest jedną z wielu biografii, jakie ukazały się ostatnio na rynku. NIE OBAWIASZ SIĘ, ŻE WCZEŚNIEJ, DOJDZIEMY DO SYTUACJI, JAKA MIAŁA MIEJSCE PARĘ LAT TEMU Z TRIBUTE ALBUMAMI. Biegunka tego formatu sprawiła, że obecnie nikt już nie zwraca uwagi na kolejne pozycje nagrywane nawet przez najbardziej oddanych fanów.

[L]: Tak, obawiam się tego, jest wiele pozycji na rynku. Nie mniej moje stanowisko było zawsze jasne – nigdy nie robiłam tego dla pieniędzy, ani dla popularności.

Wybrałam Amazon, aby opublikować książkę ponieważ nie żądają żadnych płatności z góry. Również dlatego, że proces zamawiania, płatności, wysyłki w każdej części świata jest bardzo prosty. Nie ma żadnego ryzyka. Jestem w stanie zaoferować ludziom to, o co prosili bez bycia na musiku, wypełniania targetów i stawiania się w roli komiwojażera.

[M2J]: Jak podoba Ci się Delta Machine Tour?

[L]: Nie byłam jeszcze na żadnym koncercie osobiście, ale publikując SMS od fanów, którzy byli na koncertach, oglądając klipy na sieci i przekazy na żywo, muszę przyznać, ze trasa jest dużo lepsza od poprzednich. Być może najlepsza od czasu Devotional!

Death's Door
Death’s Door
[M2J]: Jesteś bardziej fanką studyjnej twórczości depeche MODE, czy koncertowej?

[L]: Wiesz… Jestem zdecydowanie jedną z tych fanek ze ’starej szkoły, która chce powrotu Alana do zespołu’. 😀 Lubię większość z tego, co robili w okresie od 1983 do 1993, włączając w to fantastyczne wersje koncertowe z Exotic Tour (i żałuję, że nie wydano do tej pory wideo z World Violation Tour). Mam natomiast sporo problemów z materiałem wydanym po odejściu Alana. Nie powalają mnie niektóre nowe aranżacje starych klasyków. Dlatego bardziej jestem słuchaczką płyt i nadal bardziej preferuję Black Celebration, Music for the Masses, Violator oraz SOFAD, nad inne tytuły od depeche MODE.

[M2J]: No dobra powoli kończymy. Na koniec przypomnij czytelnikom MODE2Joy gdzie i jak wejść w posiadanie Twojej biografii depeche MODE, pomijając oczywiście stronę WWW?

[L]: W tej chwili wersja drukowana + E-book są dostępne jedynie przez Amazon. Wersja angielska na Amazon.com. Można oczywiście zamówić w Europie po angielsku i niemiecku z każdego europejskiego sklepu Amazonu i.e. Amazon.de.

Gdyby się zdarzyło tak, że pojawiły by się zapytania od fanów z konkretnego kraju o stworzenie wersji lokalnej, w której np Amazon nie jest popularny możemy pomyśleć o dodatkowej dystrybucji. Ten projekt nabierał kształtów z czytelnikami i poprzez czytelników. Dlatego wszystko jest możliwe – aktualizacje, specjalne edycje, wersje w kolejnych językach, kalendarze ze zdjęciami z książek… albo nic z tych rzeczy. Wszystko zależy od zainteresowania. Być może to czyni całe to przedsięwzięcie specjalnym, że nic nie było zaplanowane. Wszystko opierało się na zasadzie ’Chciałabym…’ 😉

[M2J]: Dziękuję Ci Lilian za rozmowę i powodzenia z Twoją biografią depeche MODE.

_

[M2J]: P.S. Na koniec należy Wam się jedno wyjaśnienie. Jak to możliwe, że ktoś, kto prowadzi bloga, stronę www, swój pamiętnik, czy coś jeszcze innego wydaje książkę bez potrzeby pośredników typu wydawnictwa, księgarnie itp. Wszystko zasadza się na modnym od lat skrócie DIY – Do It Yourself (Zrób To Sam).

Tak, jak od lat muzycy aby nagrać demo, a nawet płytę nie potrzebują studia nagraniowego, tylko robią to we własnym domu, a potem zakładają własne wytwórnie (fizycznie) lub netlabele i dystrybuują muzykę tylko po sieci pojawiając się w Amazonie, iTunes lub sprzedając z własnej strony WWW, tak też od jakiego czasu dzieje się z pisarzami. Self publishing rośnie w siłę, a serwisy pokroju Amazon umożliwiają to. Dzięki temu można wydać swoją twórczość, po spełnieniu kilku warunków, za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dużo mniejsze, niż koszty wydawnicze, jakie ponosi wydawnictwo, które miałoby wydać tę samą książkę drukiem. Cyfrowa dystrybucja jest osiągalna 24h na dobę. Zadziwiające jest, że wersje drukowane też drukowane są na życzenie, zgodnie z zapotrzebowaniem kupujących. Książki nie zalegają w magazynach. Piszący będąc jednocześnie twórcą i tworzywem może dystrybuować swój tytuł lokalnie ze strony WWW lub przez sklep za rogiem. Ciekawych czasów dożyliśmy, a Amazon niedługo wchodzi do Polski.

Przeczytajcie również wywiad, jaki udzielili mi autorzy książki MONUMENT.