Podsumowanie IV etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz2.).

[Aktualizacja 2014.03.11]

W tym wpisie zająłem się setlistą dokładniej. Z poprzedniego wpisu wiemy, że 3 wersje setlisty łącznie stanowiły przeszło 60% wszystkich setlist granych na 3 nodze. To fajnie wygląda na papierze, ale chyba jednak ciekawsze jest to, czego nie było lub pojawiło się raz czy dwa.

W porównaniu do trasy po USA i Kanadzie z setu wyleciało 5 utworów – World In My Eyes [5] / Barrel Of A Gun [59] / Higher Love [29] / When The Body Speaks [17] / John The Revelator [4].

Za to pojawiły się jesienią i zimą następujące kawałki: In Your Room [14] / Goodbye [35] / Leave In Silence [1] / Slow [27] / Stripped [1] / Blue Dress [13] – łącznie 6.

Ktoś powie, że brakuje tu jeszcze jednego – Soothe My Soul [64], bo właściwie to jedno wykonanie w Berlinie 2014.11.27, to tak, jakby wcale go nie było. Nie mniej z formalnego punktu widzenia numer ten był grany i na 2 i na 3 nodze, więc się liczy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nastawienie jest inne i dla wielu ten numer jakby nie był grany na 3 nodze, podobnie jak Goodbye [35]. Jak jeszcze nie znajdzie się na koncertowym wideo, to będzie spory fuck-up.

W porównaniu do poprzedniej trasy, gdzie na jesienno-zimowej nodze w Europie set nie tylko zmieniał skład osobowy, ale też tasował się w obrębie granych numerów, w 2013 i 2014 jesień i zima wyglądały jak sielanka. Czasami miałem wrażenie, że to nie sielanka, spokój, czy stabilizacja, ale wręcz demencja.

Największym zawirowaniem w porządku granych numerów była zamiana Policy Of Truth [101] z Should Be Higher [91]. Początkowo Policy Of Truth [101] było grane przed Should Be Higher [91] i pozostałymi zamiennikami. Czyli tak, jak na wiosenno-letniej trasie w Europie i jesiennej w Ameryce Północnej. Od koncertu w Dublinie 2013.11.09 nastąpiła zamiana i do końca trasy Policy Of Truth [101] kończyło pierwszą część setu Dave’a.

131205_OberhausenGorący temat narzekań, czyli Home [57] właściwie zniknął na dobre pojawiając się jedynie na kilku koncertach u Martina. Być może dotarło do niego, że ludzie nie chcą już tego numeru na koncertach. Numer pojawił się jedynie 4 razy. Pytanie tylko, czy lekarstwo okazało się lepsze od choroby. Za to But Not Tonight [59], które początkowo było planowane jako wisienka na torcie ze względu na różne tonacje oryginału i głosu Martina, po ewolucji pod Gore’a stało się obok Shake The Disease [50] jednym z flagowych numerów trasy. Martin wśpiewywał się w ten numer w miarę upływu trasy i na 3 nodze But Not Tonight [59] obok Shake The Disease [50] miały się stać tym, czym One Caress i Dressed In Black na poprzedniej trasie. W moim odczuciu tak się nie stało, a przynajmniej nie w każdym przypadku. Dołożony na koniec trasy Blue Dress [13] nie do końca spełnił to założenie. Już nie będę wspominał, co by mogło być takim killerem, bo napompowany balonik z początku trasy skończył jako sflaczała… sami wiecie co. W każdym razie uczepienie się obranych wersji + geriatryczna maniera śpiewania skutecznie mnie zniechęciły do grzania się Gore’owymi numerami depeche MODE.

Świetnie rozegrany pomysł z tzw. Setem B na 3 części trasy podlegał ciągłym zwrotom. Najpierw z powodu rejestracji wideo koncertowego zespół wykonał jedynie Soothe My Soul [64] i Goodbye [35] – jedyne wykonania na 3 nodze, nie wymieniając przy tym żadnego numeru w secie Gore’a. Zabrakło też kawałków, które zwykle były grane drugiej nocy. Można to jeszcze wytłumaczyć było potrzebami produkcji video, niestety już kolejnych koncertów nie.

2013.11.27 Berlin (010)
2013.11.27 Berlin (010)

Po kolejnym wznowieniu trasy w styczniu 2014 drugiej nocy w Madrycie 2014.01.18  zgromadzona publiczność usłyszała jedyne wykonanie Stripped [1] na Delta Machine Tour. I to było ostatnie wykonanie Setu B na tej trasie. In Your Room [14] zastąpiło Policy Of Truth [101], a po raz ostatni wybrzmiało na tej trasie Home [57].

W Paryżu 2014.01.31 wydarzeniem był powrót, po latach, do setu Blue Dress [13] wykonane po raz pierwszy od koncertu w Mexico City 2006.05.04.

Druga noc w Zurichu 2014.02.15 była już właściwie wariacją setu A, gdzie wykonywany In Your Room [14] stał się po prostu zamiennikiem dla Should Be Higher [91] granym noc w noc.

Z czasem Blue Dress [13] weszło, razem z In Your Room [14], na stałe do setu wypierając żelazne pozycje setlisty. Trasa co raz mniej przypominała promocję albumu, a co raz bardziej greatest hits tour.

I tak oto idea Setu B została uśmiercona przez twórców. Pamiętam z lat 90., jak czytałem relacje z trasy World Vioation Tour o tym, że zespół ma przygotowane różne sety oznaczone różnymi kolorami i dostosowuje je w zależności od potrzeb. Jak to było na prawdę wiecie dobrze. W 2013 i 2014 idea różnych setów została wcielona w życie najpełniej od początku istnienia tego zespołu i co? I na koniec mogliśmy już tylko patrzeć na powolną agonię tej idei.

Lista wykonów każdego kawałka na 3 nodze. (45 koncertów)
lpWykonyUtwór
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
45
44
44
43
34
33
32
27
15
13
12
7
4
1
1
1
1
1
1
1
Welcome To My World
Angel
Walking In My Shoes
Precious
Heaven
A Pain That I’m Used To
A Question Of Time
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Halo
Just Can’t Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again
Black Celebration
Policy Of Truth
Behind The Wheel
Should Be Higher
But Not Tonight
Shake The Disease
Slow
The Child Inside
Blue Dress
In Your Room
Judas
Home
Soothe My Soul
Goodbye
A Question Of Lust
Somebody
Condemnation
Leave In Silence
Stripped

Podział między obu Panów:

  • Zaśpiewane przez Dave’a: 21
  • Zaśpiewane przez Martin’a: 11

Podział ze względu na sposób wykonania:

  • Pełna elektronika: 21
  • Pseudo akustycznie: 11

_

Powinien pojawić się jeszcze jeden tekst podsumowujący 3 nogę Delta Machine Tour – finansowy. Jest jednak zbyt wcześnie na to. Dlatego póki co zatrzymuję się z podsumowaniem 3 nogi na tym tekście. Pora zabrać się za podsumowanie całej trasy.

Podsumowanie finansowe pojawi się pewnie łącznie, jako część podsumowania całej trasy.

Podsumowanie IV etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz1.)

No i stało się, trasa depeche MODE zakończyła się. Kolejna epoka zbliża się do swojego końca, jeszcze tylko epilog w postaci koncertowego wideo i pora zacząć się zastanawiać, co dalej. Na takie rozważania przyjdzie jeszcze czas. Również czas przyjdzie na podsumowanie całej trasy. Dziś, jak to było wcześniej, podsumuję na różne sposoby 3. nogę trasy lub jak kto woli 4 część promocji Delta Machine.

Powrót z trasy USA i Kanadzie poprzedziły dwie wiadomości:

  1. ekstra występ na wyścigach F1 w Abu Dhabi 2013.11.03.
  2. niespodziewane zakończenie trasy jedynie na trzech nogach, wbrew wcześniejszym zapowiedziom o kontynuowania koncertów aż do wakacji 2014.

140226_Kiev_01Trzecia noga nie obfitowała w wielkie zawirowania, co było i korzyścią, ale też dawało poczucie stagnacji. Właściwie, to największymi wydarzeniami były – odwołanie koncertu w Lille 2013.11.17 z powodu awarii ogrzewania stadionu i w Kijowie 2014.02.26 z powodu sytuacji politycznej w tym kraju. Więcej o tym jeszcze napiszę w kolejnych wpisach.

Setlista zatrzymała się na zestawie o długości 20 utworów, co było spadkiem o jeden utwór w porównaniu do setlisty z 2 nogi. Nadal hołdowano zasadzie 2 setlist, choć w miarę zbliżania się trasy do końca ta zasada nie wiele przypominała odważne zmiany z maja, czy lipca 2013.

1. Setlista.

Ogółem w ramach setu A na 3 części zagrano 44 koncertów, włączając w to 19-utworowy występ a Abu-Dhabi 2013.11.03 i 21-utworowy występ w Berlinie 2013.11.27. Na trasie królował set 20-utworowy o bardzo dużej stabilności. W obrębie setu A możemy wyróżnić 16 wariacji setlisty, z czego 3 były najpopularniejsze:

  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [7]
  • Should Be Higher / Slow / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [15]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / But Not Tonight [5] – w tym Łódź 2014.02.24

Pozostałe wariacje (w sumie połowa wszystkich występów) były grane nie więcej niż 1 lub 2 razy na całej trasie.

  • Policy Of Truth / Shake The Disease / Home / – / A Question Of Lust [1]
  • Policy Of Truth / The Child Inside / Shake The Disease / Behind The Wheel / Home [1]
  • Should Be Higher / Home / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Condemnation [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Behind The Wheel / Leave In Silence [1]
  • Should Be Higher / The Child Inside / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [2]
  • Should Be Higher / The Child Inside / But Not Tonight / Soothe My Soul / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / Blue Dress / Judas / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • Should Be Higher / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / But Not Tonight [2]
  • In Your Room / The Child Inside / Blue Dress / Behind The Wheel / Somebody [1]
  • In Your Room / Slow / But Not Tonight / Behind The Wheel / Shake The Disease [1]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / Shake The Disease [2]
  • In Your Room / Slow / Blue Dress / Behind The Wheel / Judas [2]

140117_Madrid_02Zaraz na początku trzeciej nogi doszło do małego przetasowania w setliście. Początkowo Policy Of Truth [101] było grane przed Should Be Higher [91] i pozostałymi zamiennikami. Czyli tak, jak na wiosenno-letniej trasie w Europie i jesiennej w Ameryce Północnej. Od koncertu w Dublinie 2013.11.09 nastąpiła zamiana i do końca trasy Policy Of Truth [101] kończyło pierwszą część setu Dave’a.

Świetnie rozegrany pomysł z tzw setem B na 3 części trasy podlegał ciągłym zwrotom i… degradacji. Do tego stopnia, że właściwie jestem w stanie wyróżnić tylko jeden z koncert, który można określić jako Set B. Inne podwójne koncerty to był Set A w różnych odsłonach. Choćby z powodu rejestracji wideo koncertowego zespół wykonał jedynie Soothe My Soul [58] i Goodbye [35] – jedyne wykonania na 3 nodze, nie wymieniając przy tym żadnego numeru w secie Gore’a. Zabrakło też kawałków, które zwykle były grane drugiej nocy np. Soft Touch/Raw Nerve [6], John The Revelator [4], czy World In My Eyes [5]. O Paryżu 2014.01.31 i Zurichu 2014.02.15 nie wspomnę.

Set B wykonany został właściwie tylko raz w Madrycie 2014.01.18 w wersji z:

  • Stripped / Should Be Higher / In Your Room / Judas / Home [1]

2. Rozkład po albumach.

Wszystkich zagranych numerów na tej części trasy było 32 z czego Dave zaśpiewał 21, a Martin wziął na warsztat 11. Taki sam podział był w ujęciu elektronika / plumkanie czyli 21 do 11.

  • Delta Machine [8]
  • Playing The Angel [2]
  • Ultra [1]
  • Songs Of Faith And Devotion [5]
  • Violator [5]
  • Music For The Masses [2]
  • Black Celebration [5]
  • The Singles 81>85 [1]
  • Some Great Reward  [1]
  • A Broken Frame [1]
  • Speak & Spell [1]

Zabrakło choć jednego utworu z Construction Time Again, Exciter i Sounds Of The Universe.

3. Geografia

depeche MODE zawitało na tej nodze do 41 miast w 21 krajach dając 45 koncertów. Poniżej zestawienie koncertów po odwiedzanych krajach na 3 nodze:

  • Niemcy [9]
  • UK [6]
  • Francja [5]
  • Hiszpania / Włochy [3]
  • Szwecja / Rosja / Szwajcaria [2]
  • Pozostałe koncerty, w tym Polska [13]

To tyle, jeżeli chodzi o zestawienia robione z oddalenia, w następnym wpisie zajmę się grzebaniem i analizowaniem w setlistach 3 części trasy. A jest co robić…

Reedycja katalogu depeche MODE.

Nie wiem ilu z Was po przeczytaniu news’a na temat reedycji winylowych albumów depeche MODE wzruszyło ramionami lub najzwyczajniej w świecie zadało sobie krótkie pytanie „ale po co?” W sumie można by przejść do porządku dziennego nad tym faktem, w końcu to nie pierwszy raz, gdy płyty depeche MODE są wydawane po raz kolejny i po raz kolejny. Zmienia się tylko wydawca, albo posiadacz praw.


To teraz mały test na spostrzegawczość i zrozumienie. Przyjrzyjcie się tym zdjęciom (można klikać):

PIC000031

To są fotki strzelone tzw wyspom w dniu premiery Delta Machine. Co widzi Fan? Fan zobaczy na tej wystawce albumy, koncerty na video i książki o swoim ulubionym zespole. A co widzi pracownik wytwórni? Ktoś pracujący w wytwórni zobaczy na tej wystawce tony materiału wydanego przez EMI i jeden tytuł wydany przez Sony… aaaa i trochę książek od Anakondy i pierdoły od Live Nation. Prawda jest taka, że największym beneficjentem premiery Delta Machine było… EMI, które mogło dzięki temu upłynnić sporo starego towaru.

Właśnie dlatego Columbia/Sony wznowiło albumową dyskografię. Celowo podkreślam, że albumowa, bo na single Sony od dawna kładzie laskę. Aż dziwne, że w Polsce wydane były single z ostatniej płyty. Pierwsze pytanie o singiel Heaven spotkało się z głębokim niezrozumieniem ze strony przedstawiciela Sony. Dopiero wytłumaczenie, że to dla fanów bardzo ważne pozwoliło postawić na półce ten i kolejne placki. Inaczej trzeba by było ciągnąć z towar z Niemiec lub Anglii i paść statystyki tamtych krajów, a nie swojego.

BC_1_zpsf5e1af99Sony już od ubiegłego roku wymienia katalog albumów. Również w Polsce. Kto nie widział reedycji by Sony nie musi gnać do sklepu niczym pensjonariusz przychodni proktologicznej rozchadzający hemoroidy. Uspokajam nie ma tam nic ponad to, co zostało wydane w ramach podobnego projektu pod skrzydłami EMI, czyli tzw remasterów. Podstawowe CD oraz delux DVD+CD. Już nawet nie SACD (notabene autorstwa Sony), które od jakiegoś czasu jest już martwe. Tak na marginesie poszukajcie sobie na aukcjach pozycji z pierwszej serii remasterów, tych z SACD. Niektórzy z Was się zdziwią, jakie ceny osiągają te pozycje i jaki pieniądz trzymacie na półce, a będzie tylko drożej.

i5d7Ale, dla tych, co lubią mieć w kolekcji ciekawostki z dyskografii depeche MODE też coś się znajdzie. Zbieracze powinni raczej zainteresować się wydawnictwami z brazylijskiego oddziału Sony. Jako, że duże Sony jest sponsorem FIFA 2014, to Sony Music z Brazylii umieściło logo FIFA 2014 na płytach depeche MODE. Takie logo umieszcza się na produktach szykowanych do sprzedaży w latach poprzedzających i w roku mistrzostw. W kolejnych latach tak już nie będzie, więc albumy depeche MODE (jak i innych zespołów) sygnowane tym logiem za jakiś czas mogą być poszukiwaną ciekawostką na rynku kolekcjonerskim.

jt9aZ mojego punktu widzenia cała reedycja nie ma kompletnie znaczenia i nie wprowadza mnie stanu wilgoci i drżenia rąk. W 2006 zainwestowałem w komplet płyt SACD, mam zdublowaną dyskografię sygnowaną przez Intercord, czyli pierwsze wydania, więc drogie Sony jeżeli chcielibyście moich pieniędzy to proszę się na prawdę postarać. Jako podpowiedź proponuję doczytać czym jest projekt dMTVArchives, czy Monument. Fani nie mogą dostać wysokiej jakości od oficjalnych wydawców, to biorą sprawy w swoje ręce. Nie wspomnę już o tym, że ani wytwórnia, ani organizator koncertów, ani zespół chyba nie chcą pieniędzy fanów, skoro wolą zostawić fanom nagrywanie koncertów, niż samemu to robić, a potem sprzedawać nam.

Tylko wtedy setlista musiała by być bardziej urozmaicona, a tak można paść lenia w najlepsze.

Zdjęcia reedycji albumów pochodzą z forum depmod.com.

Remixy vs wersje koncertowe – World Violation Tour

Przyszła pora rozebrać pierwszą setlistę na części składowe. Może nie tak dokładnie jakbym to chciał, ale od czegoś trzeba zacząć. Jeżeli ktoś z Was próbował robić podobne rzeczy z innymi setlistami, to chętnie podzielę się miejscem na blogu.

dziiqsSetlista składała się z 20 utworów, z czego 2 były akustyczne wykonywane przez Martina i jeden instrumentalny. Pozostałe 17 utworów to była domena Dave’a. Ja skupię się na tej 17 + instrumentalne Kaleid.

  • Kaleid – wersja przygotowana specjalnie na trasę, w oparciu o wersję Kaleid (Remix). Inaczej się rozkręca, ale potem jest już normalnie.
  • World In My Eyes – utwór w wersji koncertowej był wariacją na temat wersji albumowej. Nie jest to zbyt odległy remix, ale jednak posiada pewne różnice. Co ciekawe intro do tego utworu zmieniło się w miarę trwania trasy. Do koncertu z Frankfurtu 1990.10.14 numer zaczyna się nieco inaczej, a od tego koncertu mix został przearanżowany by był bardziej zwarty. Są tacy, co twierdzą, że na lepsze. Jaki był tego powód tego nikt nie wie.
  • Halo – wersja albumowa z całej okazałości
  • Shake The Disease – podobnie jak na poprzedniej trasie, mix z 1990 oparty został o wersję 7″.
  • Everything Counts – tu nie ma sekretu, każdy, kto słuchał singla Everything Counts – live od razu zakrzyknie, że jest wersja na bazie remixu Bomb Tha Bass, czy jak to inni powiedzą Tima Simenona.
  • Master And Servant – 7″ mix
  • Never Let Me Down Again – tym razem Alan wziął na warsztat wersję 7″ i Aggromix. Z połączenia tych dwóch remixów powstał mix koncertowy w 1990.
  • Waiting For The Night – tu sprawa jest krótka – L.P. mix
  • Clean – j.w. – L.P. mix
  • Stripped – wersja zbliżona do mixu granego na poprzedniej trasie, oparta na wersji 12″.
  • Policy Of Truth – kolejny raz Alan sięgnął po wersję z L.P.
  • Enjoy The Silence – pierwsza wersja koncertowa tego kawałka powstała jako połączenie 3 remixów – Bassline / 12″ i 7″
  • Strangelove – po raz kolejny jest to wersja oparta dosyć wiernie na mixie albumowym.
  • Personal Jesus – do wersji koncertowej z 1990 Alan użył trzech mixów – 7″, Kazan Cathedral mix i Pump mix
  • Black Celebration – ponownie nie będę odkrywczy jak napiszę, że wersja z 1990 roku, czerpie pełnymi garściami z L.P.
  • A Question Of Time – j.w. – L.P. mix
  • Behind The Wheel – j.w. – L.P. mix, która przechodzi w…
  • Route 66 – Beatmasters mix

Docelowo chciałbym zrobić coś takiego o wiele dokładniej, nie mniej już samo opracowanie tego tematu w taki sposób dla każdej trasy to już i tak sporo.

Zmiany, zmiany na Jutjubach

Człowiek się przyzwyczai, poustawia, narobi się, a tu dostaje na emila info, że jak nie ponazywam, nie zdecyduję się, to mi pozamykają to i owo. Wujek Gugiel lubi zmieniać co jakiś czas niektóre elementy swojego ekosystemu. Czując kojący chłód stali na skroni musiałem dokonać kilku istotnych zmian na profilach YouTube. Od dziś nic już nie będzie takie samo, więc śpieszcie się dać suba, bo warto…

Jeżeli poniższe profile są dla Was nowością, to tym bardziej nalegam i mam nadzieję, że dzięki temu będzie Wam lepiej obserwować wiele tematów. Jeżeli znacie te profile, to trzeba się przyzwyczaić, że niektóre z nich są już nie o tym… ale po kolei:

MODEontheROAD:

WWW: MODEontheROAD.pl
FB: facebook.com/MODEontheROAD
G+ google.com/+MODEontheROADcom
YouTube: youtube.com/user/MODEontheROAD
Twitter: twitter.com/MODEontheROAD
SoundCloud: soundcloud.com/MODEontheROAD

Tu jest sprawa prosta i zero zaskoczeń.

_

MODE2Joy:

Blog: MODE2Joy.pl – do tej pory znaliście blog, który czytacie pod trochę dłuższym adresem. Od początku traktowałem go, jako tymczasowy. Oczywiście mając zapisane stare ścieżki nadal traficie na MODE2Joy, ale od teraz sugeruję używać MODE2Joy.pl. I krócej i prościej.

YouTube: MODEToJoy – z tym profilem będzie pewne zamieszanie. Wielu z Was może znać ten profil z czasów, gdy było na nim wiele filmów np z Re-Construction Party, czy też zlotów, imprez, które członkowie RCP organizowali, współorganizowali lub też po prostu się bawili. Teraz ten profil nazywa się MODEToJoy i prawie nie ma na nim filmów. One pojawią się, ale w swoim czasie. Podstawowym zadaniem tego profilu od teraz jest wspieranie bloga MODE2Joy.pl. Więcej szczegółów poniżej…

_

Re-Construction Party:

FB: facebook.com/ReConstructionParty
G+: Re-Construction Party

YouTube: Re-Construction Party – pewnie niektórzy z Was mieli zasubskrybowany adres: https://www.youtube.com/user/OWION, jako ten prowadzący do filmów z RCP i wcześniejszych. Tak już nie jest. Wszystkie klipy z minionych imprez znajdują się obecnie na nowym profilu Re-Construction Party na You Tube. Uporządkowane. Parę jest kompletnie nowych. Np. pojawiły się filmy z pierwszego występu DJ5, oraz kilka filmów jeszcze starszych. W przypadku niektórych nie byłem w stanie ustalić ojcostwa, więc jeżeli ktoś rozpoznaje tam rękę, która kręciła, to poproszę o takowe info. Zamieszczę.

Powstała również specjalna Playlista o nazwie Told By Others, w której zamieściłem wiele znalezionych na YT filmów z minionych imprez. Jeżeli jakieś filmy zostały pominięte, a mogłyby się tam znaleźć, proszę podesłać linka na jeden z profili. Z pewnością dodamy ten klip.

Zapraszam do subskrybowania, lajkowania, plusowania i co tam jeszcze. Tak już zostanie na dłużej. chyba, że google znowu coś nawywija. Zmiany, zmiany, zmiany…

Remixy, wersje studyjne vs wersje koncertowe.

Może się powtórzę, pewnie dla niektórych może to już być nudne, może będzie to oczywista oczywistość nie mniej uważam, że warto zacząć od podstaw. Kogo nudzi ten wpis proponuję zaczekać do kolejnego wpisu, który będzie dotyczyć pierwszej z tras, którą wziąłem na warsztat.

depeche MODE uważa się za (m.in.) tych twórców muzyki elektronicznej, którzy sztukę remixu upowszechnili, albo przyczynili się do tego, że inni zaczęli pchać tę formę muzyczną komercyjnie pod strzechy. Najpierw sami, a potem wybierając tych godnych pośród siebie, którzy robili remixy na strony b singli wydawanych zarówno komercyjnie, jak i promocyjne. W czasach, gdy zespół sam wykonywał remixy utwory te miały o wiele większe znaczenie, niż tylko stworzenie wariacji na temat bazowego utworu, który znalazł się na płycie długogrającej. Z resztą pojęcie finalnej, jak i oryginalnej wersji utworu miały kiedyś znaczenie dosyć względne i umowne. Czasami można się zastanawiać dosyć poważenie co było bazą, a co tylko etapem w tworzeniu muzyki, ale myślę, że wyjdzie to w dalszej części tekstu.

W czasach, gdy zespół sam pracował nad całością wydawanego przez siebie materiału, remixy były często efektem sporów, głosowań, ścierania się różnych wizji nt kształtu, jaki ma przybrać płyta. W zależności od tego, który pogląd wygrywał tego wersja lądowała na płycie. Przegrany dostawał stronę b. Przykłady?

  • To Have To Hold – utwór istnieje w dwóch wersjach. Ta na płycie jest autorstwa Alana, ta na stronie b singla Never Let Me Down Again, z dopiskiem Spanish Tester, jest bliska demu z jakim Martin przyszedł do studia. Ostatecznie w wyniku sporu o ten utwór (pewnie też głosowania) wersja Alana stała się wersją podstawową. Martinowa stała się remixem, mogło być doskonale na odwrót.

 

  • Never+Let+Me+Down+Again+Remixes+R8509501165305952-Never Let Me Down Again – wersja zamieszczona na płycie brzmi, jakby została ucięta nożyczkami na końcu. Bo tak właściwie jest. Sięgając po singiel z tym utworem znajdujemy remix z dopiskiem Split Mix, który zawiera to, czego pozbawiona została wersja z płyty, czyli końca.

Takich historii jest wiele. Podobnie można napisać o World In My Eyes, A Pain That I’m Used To, czy Fly On The Windscreen. Często tą oryginalną / bazową wersją jest wersja oznaczona jako 12″ mix z dużego singla. Potem przycinano kawałek trochę bardziej, aby zmieścił się na longplay, a potem, docinano jeszcze bardziej, aby miał 3:50 i jako wersja 7″ szedł do radio, czy jako promo do klubów.

To, co my postrzegamy jako remixy było niczym innym, jak zatrzymane na pewnym etapie wersje rozwojowe ze studia nagraniowego. Dzięki remixom możemy przyjrzeć się jak ewoluował dany utwór na różnych etapach pracy w studio. Zespół wiele razy pracował nad kilkoma wersjami utworu równolegle, by potem w drodze głosowania wybrać najlepszy ich zdaniem na płytę. Dzięki temu wersja nr 34 stawała się wersją albumową, a wersje numer 12, 69, 27 i 115 stawały się remixami, choć mogło być przecież kompletnie inaczej. Tak było w czasach, gdy panom z zespołu się chciało. Skończyło się to gdzieś w okolicach 1990, potem udział zespołu kurczył się do albumów oddając pola zewnętrznym remixerom.

Oczywiście były czasy, gdy za opisami remixów stała również jakość. Single słuchało się tak samo, jak albumów. Dla mnie takim przykładem są single Policy Of Truth, czy Walking In My Shoes. Obecnie jest to ruletka i w czasach, gdy remixy stały się lanserką przypadkowych remixerów, których jedyną zasługą jest to, że są z tej samej wytwórni, co depeche MODE magia kupowania singli dawno prysła. No dobrze, ale co to ma wspólnego z koncertami?

144W pewnym sensie odpowiedziałem właśnie na to w powyższym akapicie. Od lat trzymam się tezy, że stare single depeche MODE, ale co też pokazuje Delta Machine Tour niektóre współczesne remixy, to baza niewykorzystanych pomysłów na dany utwór, a w przypadku zewnętrznych remixerów innego podejścia do utworów, które potem dostaje druga szansę na koncertach. Czymże są wersje koncertowe, jak nie remixami utworów uznanych, jako podstawowe z tą różnicą, że grane na żywo. Gdyby zrobić taki eksperyment i opublikować wersje koncertowe kawałków granych na trasie World Violation ze studyjnymi wokalami, to swobodnie mogłoby takie wydawnictwo dostać tytuł np The Remixes 83>90.

No właśnie i tu dochodzimy do sedna sprawy. Chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie pomysł, aby rozpracować (z czasami) i opracować setlisty z minionych tras koncertowych w odniesieniu do remixów z jakich zaczerpnięte zostały poszczególne fragmenty tych że wersji. W kolejnym wpisie zajmę się setlistą z World Violation Tour. Mam nadzieję, że za tym pójdą kolejne trasy.

I Want You Now

[Aktualizacja 2014.01.26]

Co jakiś czas odkrywamy różne smaczki z minionych tras dopełniających naszą wiedzę o koncertowej historii depeche MODE. Jedną z największych niewiadomych są faktyczne liczby utworów przygotowanych na każdą z tras. Setlisty grane na trasach, to jedynie wypadkowa pewnych wyborów i upodobań kiedyś czwórki, a potem trójki Panów z depeche MODE.

Dożyliśmy takich czasów, że obecnie wiele spraw wypływa jeszcze w czasie trwania tras. Dawniej dopiero po latach dowiadywaliśmy się o niezagranych utworach na Devotional Tour, a o niezagranym utworze w czasie US Summer Tour dowiedzieliśmy się przez przypadek w czasie aukcji na której Alan wyzbywał się klejnotów rodowych. Póki trasa trwa jest jeszcze nadzieja na Nothing, czy na pojawienie się innych perełek. Tym czasem zespół uraczył nas Stripped, który pojawił się na koncertach po raz pierwszy od koncertu w Dusseldorfie 2010.02.27.

W 1983 roku depeche MODE próbowało przed trasą Work Hard. Były różne spekulacje, że był grany, że nie był grany. Dziś, po przeszło trzydziestu latach można by już stwierdzić, że ten kawałek nie był grany nigdy na żywo. Zespół próbował go na próbach w Hitchin, ale nigdy nie zdecydował się na włączenie tego numeru do setu koncertowego.

Są też utwory, które próbowane są na trasie, ale finalnie nie wchodzą do setu, bo nie leżą jednak Dave’owi. Pół biedy, gdy kawałek dostaje szansę pojawienia się na trasie na jednym, czy dwóch koncertach. Tak było z Here Is The House, Fragile Tension, czy In Sympathy. Dziś wiemy, że In Sympathy było reanimowane jeszcze na próbach przed koncertami w Nowym Jorku w 2009 jako zamiennik na drugą noc, ale ostatecznie poległ w starciu z dwójką Miles Away / Come Back.

Czasami zdarza się, że info o planach zagrania jakiegoś kawałka wypływa zanim numer został zagrany na żywo, bo jacyś fani przypadkowo mieli włączony sprzęt i nagrali całą próbę 😉 Tak się zdarzyło z Condemnation przed koncertem w Warszawie 2001.09.01, który pojawił się na żywo jako zamiennik na drugiej nocy w Berlinie 2001.09.06. Kto nie słuchał ten może teraz:

Historię tego nagrania opisałem onegdaj we wspomnieniach – Exciter Tour In My Eyes.

I tu dochodzimy do tytułowego I Want You Now. Wiemy, że numer był grany w 1990 jako podstawowy numer z solowego setu Martina. Wiemy, że numer zrobił furorę w triphopowym remixie na trasie w 1994. To jest elementarz tych tras. Ostatnio historia dopisała może nie kolejny rozdział, ale raczej prolog do koncertowej historii I Want You Now.

depeche MODE, Berlin Wsch. 1988.03.07
depeche MODE, Berlin Wsch. 1988.03.07

W 1988 roku podstawowym numerem granym przez Gore’a w swojej części setu było Pipeline. Grane od października 1987 aż do końca drugiej trasy po Europie w marcu 1988. Martin jednak kombinował, co by tu zmienić, aby nie grać tego samego (swojego) setu na dwóch europejskich nogach Music For The Masses Tour. Wybór padł na I Want You Now. Numer był przygotowywany do grania w czasie brytyjskich prób przed koncertami w styczniu 1988. Było to na krótko przed powrotem na kontynentalną Europę, na której spędzili już wcześniej przeszło miesiąc zlewając wcześniej kompletnie Wielką Brytanię.

Stało się jednak inaczej i numer nigdy nie wszedł do setu, a zespół po za kilkoma podwójnymi występami tłukł ten sam set przez obie nogi Music For The Masses Tour w Europie. Wg dzisiejszych standardów zespół naraziłby się na gromy ze strony fanów za oklepaną i monotonną setlistę, oraz brak zmian z syndromem WTF włącznie.

Martin. L. Gore, Sheffield 1988
Martin. L. Gore, Sheffield 1988

Czemu Gore nie włączył tego kawałka do setu? Tego nie wiem. Wiem jednak jak brzmiał ten numer. Zanim o brzmieniu I Want You Now cofnijmy się do roku 1985. W owym roku zespół gościł, po za pierwszą ever wyprawą za żelazną kurtyną, również w Japonii. Jednym z punktów programu były trzy koncerty w Tokio, które, aby trochę urozmaicić monotonię występów doczekały się aż 1 zmiany. Zamiast Somebody fani usłyszeli It Doesn’t Matter. Patent na zagranie tego numeru wyglądał prosto. Do podkładu z Somebody Alan dogrywał akordy z It Doesn’t Matter, a Gore dośpiewywał swoje.

Dokładnie ten sam patent chciano powtórzyć z I Want You Now. Na próbach zespół użył podkładów z Pipeline, cała reszta był dogrywana przez Alana na klawiszach i Martina na gitarze.

Skąd o tym wiem? Otóż niedawno wypłynęła paczka mniej lub bardziej znanych prób z całego przekroju historii zespołu. Głównie z lat 80. Właściwie znałem większość z tego, co zostało udostępnione. Z wyjątkiem jednej perełki – próby zarejestrowanej przed koncertem w Manchesterze 1988.01.19, która służyła nie tylko ustawieniu sprzętu przed koncertem, ale również testom kandydatów na wejście do setu koncertowego. Martin próbował, próbował i nic… Ech skąd my to znamy…

AKTUALIZACJA:

Nie przypuszczałem, że powyższy tekst ma charakter rozwojowy. Wczoraj [2014.01.26] dane mi było przesłuchać jeszcze jedną próbę z I Want You Now na pokładzie. Tym razem jest to zapis próby z Hamburga 1988.02.06-07. Nie wiem dokładnie kiedy miała miejsce ta próba, ale na pewno przed pierwszym koncertem. Martin zawzięcie próbuje ten kawałek. Mam wrażenie, że plany były na wymianę 2 numerów z setu Gore’a, ale finał był inny. Co ciekawe istnieje zapis z prób przed koncertami w Londynie 1988.01.11-12 i tam po za katowaniem Behind The Wheel zespół odświeża sobie jeszcze Just Can’t Get Enough, które zastępowało na drugiej nocy Plesure, Little Treasure. Jak widać zespół miał świadomość, że wraca na odwiedzane już terytoria i brał pod uwagę zmiany w setliście, aby na stałe wymienić Pipeline, albo jedynie na koncertach drugonocnych. Ciekawe, co pozytywna decyzja na tak dla I Want You Now oznaczałaby np dla Never Turn Your Back On Mother Earth? I czy na 101 dalej słyszelibyśmy Somebody?

Można dodać jeszcze jeden punkt do spisu ciekawostek, jakie napisałem na 25-lecie 101.

P.S. Uprzedzając pytania, nie podam linku do miejsca skąd można pobrać pliki, ale radzę dobrze poszukać na sieci. Kawałki już są do zdobycia, a za chwilę będą dla wszystkich.

Rok 2013 dla depeche MODE w Polsce.

Styczeń to taki miesiąc, kiedy głównym zajęciem jest wspominanie minionego roku. Wybiera się, nagradza, podsumowania roku tworzy i takie tam. Na podsumowania depechowe przyjdzie czas jak się trasa skończy i w tym sensie dla fanów depeche MODE rok skończy się 7 marca 2014 w Moskwie. A za podsumowanie roku będzie robić wydawnictwo z zarejestrowanym mixem koncertów w Berlina.

Nie mniej można spokojnie napisać, że rok 2013 był udanym czasem dla depeche MODE w Polsce. Wszystkie single rozbiły bank w podsumowaniach roku wielu stacji radiowych. Dla mnie najważniejsze podsumowanie to LP3, a tam Heaven na 1, Soothe My Soul na 6, a Should Be Higher na 25. I tak dalej i tak dalej… można by wymieniać kolejne podsumowania.

Koncertowo rok 2013, to przede wszystkim koncert depeche MODE w Warszawie. I tu o dziwo koncert ten właściwie może spokojnie bić się o statuetkę koncertu roku w Polsce. Mimo, że Panowie marzyli już tylko o nic nie robieniu, ale fani, ludzie pracujący dla LN w Polsce, sponsor TM, no ekipa koncertowa z chłopakami na czele postarali się, że w kilku podsumowaniach koncert ten był numero uno w 2013, a i przez długi czas będzie na tronie.

Koncert w Warszawie był:

  • największym koncertem na Stadionie Narodowym w 2013
    • depeche MODE – 53 181
    • Beyonce (OWF) – >52 000
    • Roger Waters – 32 549
    • Poul McCartney – >30 000
  • największym (jak dotąd) koncertem biletowanym, jaki zorganizowano na Narodowym
    • Coldplay – 40 492
    • Madonna – 38 699

Koncert depeche MODE właściwie przegrał tylko z wydarzeniami niemuzycznymi – Top Gear (58 000) i rekolekcjami na stadionie (57 000). Jeżeli doliczymy do tego mecze, to tylko jeden wyprzedził koncert depeche MODE – mecz Polska – Ukraina (55 565).

Mimo wielu pretensji o nagłośnienie, paradoksalnie nabywcy najtańszych biletów mieli najlepsze doznania muzyczne. Koncert był 16 koncertem pod względem przyniesionej kasy za bilety latem i prawdopodobnie będzie dosyć wysoko w generalce.

Warto jednak, żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów i mam nadzieję, że do czasu następnej trasy Warszawa dorobi się hali widowiskowej z prawdziwego zdarzenia, a jak nie, to poczekam na koncert w halach łódzkiej, gdańskiej i czy nowo-otwartej hali w Krakowie (obiekt kosmiczny). Tym czasem już dziś startuje druga odsłona trzeciej nogi w Barcelonie…

Wszystkie liczby podane powyżej opracowałem na podstawie Wikipedii (stan na dzień 15.01.2014). Cynk podesłał ToM. Dzięki

Perły wyciągane z niepamięci.

Jakiś czas temu zapowiadałem, że pojawił się w niebywałej jakości (jak na tyle lat) półamatorski zapis koncertu w Schuttorf 1983.05.28. Wcześniej była tylko zajafka na YT, a teraz jest do pociągnięcia z Torrentów dla każdego, kto ma na to ochotę.

O ile na YT jest jedynie New Life [50] i początek Boy Say Go! [50], to do pobrania są jeszcze Shout! [50] i Photographic [50].

Jest na prawdę przednio, ale co ja się będę tam produkował. Więcor Wam powie więcej:

depeche MODE powinno być tam gwiazdą zdecydowanie. Potencjał koncertowy niebywały. To pierwszy ich duży open air i doskonale dali rade. Całe szczęście, że mamy kawałki których nie ma na bootlegu z Londynu 1982.10.25, czyli Shout! i Photographic.
Mega! Shout! zawsze był dla mnie przenumerem, ale po tej projekcji tylko zyskał. Gah taki właśnie jaki powinien być. Bajka. Fajny motyw jak uruchamia szpule przed Shout! i co ciekawe po Shout! się zatrzymuje i parę sekund później na Photographic sama się odpala.

Specyfikacja nagrania z Shuttorf 1982.05.28

Depeche Mode
1983.05.28 Schüttorf, Vechtewiese, Germany Euro Festival

Setlist:
01 New Life
02 Boys say Go!
03 Shout
04 Photographic

DVD
Video Stream: MPEG Video 720×576 (4:3)
Audio Stream: 48,0 KHz,2 Channel, AC-3
Menu: yes
Cover: yes
Ultra Rare Trade via Dropbox->Audio normalized->Audio/Video
synchronized->DVD
No remastered Video or Audio Files!!!
The Videos are taken from a private VHS Live Compilation Schüttorf 83.

Ale to wszystko pikuś. Szczena mi opadła na przebitki z TV, znaczy jest całość bądź obszerne fragmenty. To samo tyczy Werchter 1985.07.07. Oby kiedyś wyszło.

Opisując koncert po koncercie staram się znaleźć do wielu koncertów jakąś ilustrację na YT. Czasami robię to tylko dla przyzwoitości, ponieważ nie liczę na żaden, nawet podły zapis, nie mówiąc już o pro-shotach z TV. Jednak największe zdziwka przychodzą, gdy człowiek kompletnie nie spodziewa się wyniku wyszukiwania. Jak na przykład zapis New Life [38] z któregoś z Kanadyjskich koncertów (były dwa na See You Tour) przez jakąś lokalną stację dla programu MusiMax w maju 1982.

Nie wygląda to na samodzielną rejestrację jednego kawałka, w końcu był to kawałek ze środka setu, ale wycinek pełnej rejestracji dla TV. Są na tym świecie nagrania o których się fizjonomom nie śniło….

Gry i zabawy setlistowe.

Kto późno przychodzi… i takie tam. Tak to jest, gdy zamiast pisać teksty o setliście i publikować gorące newsy jeździ się na koncerty, zajmuje się fochami, albo wszystkim innym, tylko nie blogiem. Teraz to już jest jakby po ptokach i ten tekst należy traktować raczej jako podsumowanie, niż gorące przecieki zza kulis. Ale jak dostaje się kolejnego emila z pytaniem, Co o tym sądzisz?, to trudno nie zareagować 😉 . Będzie też trochę „a nie mówiłem”. No to podsumujmy.

Martin i Dave z zapałem opowiadali o tym, jak to pracowali nad setlistą, opowiadali czyją to zasługą jest tegoroczna setlista i ile to numerów przygotowali. Jeżeli nie pamiętacie to już mówię. Wg członków zespołu do finalnej setlisty trafiło 40 kawałków. Podobno inżynier dźwięku miał się przeżegnać nogą, gdy dowiedział się, że ma tyle zaprogramować numerów.

Jak do tej pory zespół zagrał łącznie 38 kawałków. Niektóre tylko raz, ale nie to jest ważne. Wiadomo, że plumkanie Gordeno nie wliczamy do tych 40 zaprogramowanych. Szybkie przeliczenie setlist wychodzi, że w pełnej elektronice zagranych zostało 28 kawałków (wliczając w to A Question Of Lust [3]). Pozostaje luka – 12 numerów i na tym na razie zatrzymajmy zabawę z matematyką.

Gdzieś w okolicach wyjazdu na koncert do Hannoveru fanów „zelektryzowała” wiadomość, że depeche MODE podobnie, jak to było w 2009 zaszyli się na chwilę, aby dokonać kilku prób nowych (ówcześnie) utworów w setliście.

After that it was off to Scotland for a gig in Glasgow. The band spent the day rehearsing a few songs that have yet to make it into the set list, but fingers crossed they’ll show up soon. It was really interesting seeing how they rework classic tracks on the fly.

Wpis z 22.10.2013

Kawałki zostały wprowadzone do setu od koncertu w Mannheim 2009.11.07 i miały urozmaicić set przed zbliżającym się nagrywaniem koncertowego wideo. To wtedy były trenowane Condemnation, Sister Of Night, czy World In My Eyes. Jak to się potem skończyło myślę, że nie trzeba przypominać, a zapominalskich odsyłam do Tour Of The Universe.

Tym razem nadzieje były podobne, tyle tylko, że nic z tego nie wyszło… jak na razie. Nadzieje rosły w związku z wideo nagrywanym w Berlinie… i dalej nic. Między czasie pojawiły się informacje, że te próby w Glasgow dotyczyły głównie dopracowaniu granych już numerów i w setliście z prób nie pojawiły się żadne numery, których nie znalibyśmy z poprzednich tras, co nie znaczy, że były grane na obecnej trasie. Jedynym numerem potwierdzonym, a który mógłby powodować uniesienie brwi był Wrong, który miałby być skromnym reprezentantem poprzedniej, szybko zapomnianej, płyty. To już 29.

Chwilę wcześniej pojawił się zrzut ekranu oprogramowania do sterowania światłami, który stoi na koncertach w gronie konsol i kamer na środku hali. Fotka poniżej:

IMG_7505Jest to zrzut zrobiony najpewniej w czasie amerykańskiej trasy, ponieważ kawałki 6 i 7 latem w Europie i jesienią w Ameryce były grane w tej właśnie kolejności. Jeszcze na pierwszych koncertach 3 nogi tak były te numery ustawione względem siebie. Od koncertu w Belfaście 2013.11.07 numery zamieniły się miejscami. Po koncercie w Phoenix 2013.10.08 wypada z setu Barrel Of A Gun [55], a po koncercie w Las Vegas 2013.10.06 wylatuje Sooth My Soul [58]. To z grubsza tyle. Zdecydowanie jest to amerykański screen.

IMG_7506aZ datą 18.12.2013 na blogu trasy pojawił się wpis odkrywający jeszcze więcej, albo to samo, ale ciut inaczej. To jest zdecydowanie screen z Europy. Pierwsze 20 to presety świateł zgodne z setlistą, jaka grana jest obecnie.

IMG_7506

Na obu zrzutach ciekawość budzą presety dla kawałków jeszcze nie granych – Stripped, It’s No Good, Wrong i Nothing. Oprócz tego są: World In My Eyes [5], In Your Room [2] i Soft Touch/Raw Nerve [2] – znane z lata, oraz kawałki, które pod drodze się pogubiły, jak Goodbye [35], czy Secret To The End [33].

Wiadomo, że Stripped, It’s No Good i nawet Wrong nie budzą takiej sensacji, jak Ten ostatni numer, czyli Nothing. Trwają spekulacje, czy to jest Nothing z Music For The Masses, czy może Nothing’s Impossible z Plaing The Angel. Już śpieszę z wyjaśnieniem. To jest NothingMusic For The Masses. Co więcej pisałem nieśmiało już o tym w moich spolierach z przed startu trasy w kwietniu 2013. Tak wtedy mi chodziło właśnie o Nothing. Przyznam się, że gdy dotarła do mnie wtedy ta informacja, to nie uwierzyłem w to, co przeczytałem. Wydawało mi się to wtedy tak nierealne, że nie chciałem tego napisać wprost. Człowiek jest ostrożny nie tam, gdzie trzeba. Dziś mogę tylko nieśmiało napisać, a nie mówiłem?

Samo Nothing też ma pecha przez lata. Kawałek ten przypomina piłkarza, który zaliczyły wszystkie mundiale od czasu udanego debiutu. Zdobył nawet mistrzostwo świata, tyle tylko, że nie zagrał na żadnym meczu ani minuty. Przypomnę tylko, że kawałek był w planach do grania na Devotional Tour.

Te kawałki próbowane po koncercie w Glasgow, to (m.in.) właśnie znane i lubiane It’s No Good, Stripped, czy Heaven, w którym twórczo rozwinęła się końcówka.

To nie jest pierwsza sytuacja, gdy przez przypadek (lub nie) wypływają informacje o zaplanowanych, ale nie granych numerach na trasach koncertowych. Wspominałem już Devotional Tour, ale podobną sytuację jak obecnie mieliśmy przecież w 2009 roku, kiedy to firma produkująca oprogramowanie z którego korzystają chłopaki na trasie – Ableton – chciała się trochę polansować w świecie. Efektem ubocznym był wyciek ustawień perkusyjnych zaprogramowanych na trasę, a jednym z numerów, który był opracowany, a niezagrany był – Barrel Of A Gun.

_

Ja bym na chwilę zastanowił się nad czymś jeszcze. Porównując powyższe screeny z Ameryki i Europy widać, po za ewolucją setlisty, że w miejsce wielu dziur w Ameryce, w Europie pojawiły się nowe-niegrane na tej trasie kawałki. Dlatego zastanawiam się, czy w miejscach dziur z drugiego zrzutu też są wyłączone kolejne numery, czy to są jednak faktycznie puste miejsca. Po odjęciu supportu (pozycja nr 40) zostaje 39 slotów. Nie ma tu jeszcze A Question Of Lust, ale przypomnę tylko, że do wielu numerów Gore’a ekipa używa tych samych nastawów oświetlenia.

Podsumujmy: Welcome To My World, Angel, Walking In My Shoes, In Your Room, Precious, Black Celebration, Behind The Wheel, Policy Of Truth, World In My Eyes, Should Be Higher, Barrel Of A Gun, Higher Love, Only When I Lose Myself, Heaven, Soothe My Soul, A Pain That I’m Used To, John The Revelator, A Question Of Time, Soft Touch/Raw Nerve, Secret To The End, Enjoy The Silence, Personal Jesus, Goodbye, A Question Of Lust, Halo, Just Can’t Get Enough, I Feel You, Never Let Me Down Again, Stripped, It’s No Good, Wrong, Nothing. Razem 32 kawałki. Jakby nie liczyć do 40 brakuje 8.

Nieśmiało napomknę, że w marcu pisałem coś o Come Back, The Sinner In Me, Dream On (podobno próbowany w Abu Dhabi 2013.11.03), Strangelove i mitycznym, jak jednorożec The Things You Said (wersja bare), w co sam już nie wierzę i gdybym miał jeszcze raz zasiąść do tamtego spolierowego tekstu, to pewnie nie napisałbym już o tych numerach i podchodził ostrożnie jak wtedy, gdy ręka mi zadrżała przy Nothing.

Nie liczyłbym też na kolejne numery z Delta Machine, cicho coś wokół 4 singla, a to mógłby być dobry powód na włączenie kolejnego numeru do setu. Z drugiej strony na 25 koncertów przed końcem trasy nie liczę na wielkie zwroty akcji. Obym się mylił, czego sobie i Wam życzę w 2014 roku 🙂 Najlepszego!

Kosa

Nie, nie będzie o jakimś zajeb.istym bootlegu, który trafił do mnie ostatnio, choć takie się zdarzają i nawet ostatnio wypłynęło kilka perełek na świat burząc przy tym kilka zasiedziałych tez. Napiszę o tym za jakiś czas, bo póki co nie ma ku temu sposobności. Nie będzie to również tekst o nowej formie zabaw agroturystycznych, choć paru typów wysłałbym na zieloną trafkę w celu zrelaksowania się… ale ja nie o tym.

Będzie za to o napięciu i scenach jakich jesteśmy świadkami na koncertach trwającej jeszcze trasy…. a może właściwsze byłoby stwierdzenie, że interesujące jest to, czego nie widzimy lub co się już nie dzieje i dlaczego.

Wszyscy pamiętamy świetną pierwszą nogę obecnej trasy, gdzie jednym z hajlajtów był moment w którym Andy udowadnia, że potrafi grać i przy akompaniamencie Christiana pokazują, jak brzmi sekcja rytmiczna Just Can’t Get Enough. Nie wspomnę już, że reszta zespołu ma niezłą bekę i ciągnie łacha z biednego Andrzeja. Co poradzić… przez lata zapracował sobie na to.

Na 3 nodze wszystko wygląda zgoła inaczej, a z koncertu na koncert spekulacje na temat kosy w ekipie rosną. I będą rosnąć, bo są ku temu powody… zanim jednak o nich mały powrót do nieodległej przeszłości.

17.02.2010 wszyscy znamy ten dzień, jako wielki powrót Alana na scenę, gdzie towarzysząc Martinowi wykonali Somebody. Sam pisałem wtedy jak to piekło zamarzło, a niewykonalne stało się wykonalne. Prawda jest trochę inna. Może dla fanów było to wydarzenie wiekopomne, jednak dla zespołu występ ten był wisienką na torcie, która była poprzedzona dosyć ważnym spotkaniem po latach i wyjaśnieniem kilku ważnych spraw natury finansowej. Nie było wielką tajemnicą, że jednym z powodów, dlaczego Panom zabrało aż 17 lat doprowadzenie do ponownego spotkania na scenie, były sprawy finansowe. Pisałem coś o tym jakiś czas temu. To porozumienie stworzyło kilka chwil szczęśliwości między obecnymi i byłym członkiem zespołu. Nagle niemożliwe stało się możliwe. Pojawiły się remixy, oraz snucie dalekosiężnych planów. Wszystko się skończyło, gdy Alan postanowił sprzedać część wspólnego (jak twierdzą członkowie depeche MODE) dorobku. W mniemaniu Alana miał on do tego prawo. Podobno Martin był temu bardzo przeciwny. Koniec końców w relacjach między Alanem i resztą znowu nastała zima. To jest podobno jeden z powodów, dla których remix I Want You Now w wersji 1994, początkowo ogłoszony, jako część składanki The Remixes 1981-2011 finalnie nie ukazał się. Kto był na występie Alana w Progresji w Warszawie 2010.10.29 i wytrwał do końca, gdy zapaliły się światła miał okazję wtedy zobaczyć pulpit laptopa Alana, gdzie pośród wielu katalogów widniał i ten z napisem I Want You Now. Rozmawiający potem z Mistrzem usłyszeli komentarz nt tego katalogu/remixu, że jest to faktycznie remix wzorowany na wersji I Want You Now z 1994 roku i że na on czas był zrobiony w połowie. Której tego nie wiem…

Wróćmy jednak do 17.02.2010. Tego dnia nie tylko uporządkowano kilka spraw związanych z depeche MODE ltd, ale również Venusnote ltd. Efektem ubocznym tych porządków była karczemna kłótnia, jaka odbyła się między Andym, a resztą zespołu na zapleczu i scenie RAH. Było to na tyle doniosłe wydarzenie, że jeszcze na Mute Short Circuit wspominano o tym. Wtedy w 2010-11 nie zająknąłem się o tym mimo, że blog już istniał, a historia była smakowita, łącznie z wywijaniem niepodłączonymi kablami do sprzętu Andy’iego, dziś przytaczam tę historię nie bez powodu. W 2010 poszło podobno o kasę, jaką otrzymują członkowie zespołu. Podobno wyszło, że Andy dostaje najmniej z całej trójki, choć umowa miała być podobno inna.

Mamy rok 2013. Koncerty w Europie i nie trudno nie zauważyć, że w zespole sytuacja jest zawiesista. Andy i Dave wyraźnie się unikają na scenie. Nie wiem, czy ta kosa mogła być powodem zakończenia trasy na Moskwie 2013.03.07 i wbrew wcześniejszym planom ciągnięcia wszystkiego, aż do wakacji 2014. Z moich źródeł wynika (choć nie dam sobie niczego uciąć), że w czasie koncertów w Berlinie doszło w zespole do bardzo poważnej kłótni. Co prawda przechadzając się korytarzami zaplecza sceny w berlińskiej hali nie zauważyłem śladów pazurów na ścianach, połamanych mebli i taczek wypełnionych rwanymi kłakami, ale to może dlatego, że skupiałem się wtedy na trochę innych sprawach. Nie znam również powodu kłótni, nie mniej kosa ta nie pozostaje bez wpływu na relacje między członkami zespołu na scenie.

ce70Zwróciłbym jeszcze uwagę na jedną kwestię. Kiedyś w wywiadach Andy wypowiadał się nt setu na okrągło, dziś wyraźnie się dystansuje się od pytań o set. Nawet jak set był kiedyś bardziej lub mnie autorski, któregoś z członków zespołu, to wszędzie była używana 1 osoba liczby mnogiej. Dziś Andy odsyła do Dave’a, aby ten tłumaczył się z setlisty. Pokrywa się to moimi spoilerami nt procesu powstawania setu na tę trasę z przed paru miesięcy i w pełni zrozumiałe są nerwowe reakcje Dave’a na zaczepki fanów, jak ta z Dublina 2013.11.09 i jęki zawodu publikowane w niemieckiej prasie.

Jeszcze do tego tematu wrócę…

Podsumowanie III etapu trasy – The Delta Machine Tour: N. America (cz.2.)

Zanim 3 część trasy ruszy na dobre pora dokończyć podsumowanie północnoamerykańskiej trasy. Pojawiły się publicznie informacje o przychodach jakie wygenerowała sprzedaż biletów na koncerty depeche MODE. Z jednej strony widać jak co raz bardziej nieistotnym rynkiem staje się dla depeche MODE Ameryka Północna. Co raz bardziej spadające przychody i co raz uboższe trasy na tym kontynencie. Tym bardziej dziwią wszelkie plotki, które docierają zewsząd o zakończeniu trasy na Moskwie. Ale o tym będzie na końcu.

Na 24 zagrane koncerty pojawiło się na na stronach Billboard podsumowanie sprzedaży 22 koncertów. Z tego zestawienia wyłączono 2 festiwalowe koncerty w Austin 2013.10.04 i Austin 2013.10.11. W poprzednim podsumowaniu tak pisałem o wynikach 1 nogi:

Patrząc tylko na te 32 koncerty wychodzi na to, że trasa sprzedała się w 98%. Na 1 123 932 biletów sprzedało się 1 111 391, co dało łączny przychód brutto 82 084 761.

Na tym tle trasa po USA i Kanadzie wygląda prze blado i jest tylko cieniem tej sławy, którą zespół zbierał w gotówce od co najmniej 1987 roku. W każdym razie II część trasy Delta Machine, to przy I części trasy ubogi krewny. Raptem 22% tego, co organizatorzy koncertów zgarnęli w Europie. Ogólne szczegóły wyglądają następująco. Publiczność wyniosła 277 724 ludzi, dzięki którym przychód ze sprzedaży biletów był na poziomie $17 853 019.

W USA i Kanadzie sprzedano 100% biletów, co nie powinno dziwić. Przy tak ograniczonej liczbie koncertów prawdopodobieństwo nie sprzedania jakiegoś koncertu było niewielkie.

Przyjrzyjmy się zatem najliczniejszym koncertom pod względem frekwencji:

  • Chicago – 22 773
  • San Diego – 19 405
  • Mountain View – 19 192
  • Dallas – 16 220
  • Toronto – 16 110

Te pięć koncertów jako jedyne przekraczają poziom 15 000 widzów. Dla porównania na przeciwległym biegunie znalazło się pięć miast, które nie przekroczyły liczby 10 000:

  • Atlanta – 9 868
  • St. Paul – 7 693
  • Santa Barbara – 4 959
  • Atlantic City – 3 803
  • Las Vegas – 2 549

Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy przyjrzymy się koncertom na których organizatorzy ściągnęli najwięcej kasy:

  • Los Angeles 1 – $1 418 372.67
  • Los Angeles 2 – $1 418 372.67
  • Los Angeles 3 – $1 418 372.67
  • Nowy Jork – $1 303 305.00
  • Chicago – $1 066 824.00
  • San Diego – $1 019 015.00

Na przeciwległym biegunie są miasta o wspomnianych już wcześniej małych frekwencjach. Wszystkie koncerty zaliczyły przychód poniżej pół miliona dolarów. Nie mniej i tak nie ma tego co zestawiać z Europą. W stosunku do europejskich koncertów Los Angelesy plasuje się w stanach dolnych zestawienia.Przyjrzyjmy się w takim razie ile, uśredniając, jeden fan przyniósł na koncert kasy kupując bilety. Tu sytuacja wygląda trochę inaczej, choć Los Angelesy i w tym zestawieniu na czołowych pozycjach:

  • Las Vegas – $167.47
  • Los Angeles 1 – $96.80
  • Los Angeles 2 – $96.80
  • Los Angeles 3 – $96.80
  • Atlantic City – $94.20
  • Santa Barbara – $90.18

Wychodzi na to, że pomimo, iż Las Vegas 2013.10.06 miało najmniejszą widownie, to chętni, aby obejrzeć depeche MODE musieli na głowę zapłacić najwięcej. Jeżeli jednak zestawi się powyższe wartości z Europą, to z wyjątkiem Las Vegas 2013.10.06, wszystkie pozostałe koncerty na głowę są poniżej pierwszej piątki. Zliczając do kupy Europę z Ameryką Północną wychodzi na to, że sprzedaż biletów była na poziomie 99% – 1 389 115 na 1 401 656 kwitów. Organizatorzy z 54 koncertów przytulili $99 937 780.

Dla przypomnienia jeszcze raz chciałbym napisać, że powyższe kwoty to jest przychód organizatorów koncertów, a nie depeche MODE i nie ma tu strony kosztowej, bez której nie wiadomo, czy organizator dołożył do interesu, czy wyszedł na swoje. Zespół jest na bezpiecznej pozycji, bo w kontrakcie ma zapisaną z góry ustaloną kwotę, którą przeważnie trzeba przelać na konta Fruity Generation LLP zanim zespół pojawił się w danym mieście. Nie są to małe kwoty i pewnie zespół przebije zyski z lata w Europie na luzie, ale o tym przekonamy się gdzieś w marcu – kwietniu 2014 gdy zespół zakończy trasę (?).

P.S.
A skoro już mówimy o zakończeniu trasy i kolejnej paczce spekulacji. My spekulowaliśmy o tym, czy dM przyjedzie do Europy na lato 2014 i co za tym idzie czy odwiedzi Polskę, tym czasem od jakiegoś czasu po forach hula coś zupełnie przeciwnego. Wg tych plotek koncert w Moskwie będzie ostatnim koncertem na Delta Machine Tour. Jeżeli to prawda, to ciężko im będzie obronić się, gdy przyjdzie do wywiadów z południowoamerykańskimi mediami lub fanami. Mówi się, że głównym powodem tej sytuacji jest słaba dyspozycyjność głosowa Dave’a.

Może tak, może nie, ale jeżeli to prawda, to pomysł, aby porywać się na długą i ciężką trasę z 23 numerami był po prostu głupotą ze strony zespołu. Wystarczyło rotować te dwa brakujące numery w secie i efekt byłby ten sam. Choć z egoistycznego punktu widzenia, jako fan z Europy byłem bardzo z tego powodu zadowolony. W 2009 też taki byłem, a potem skończyło się na 20 numerach i rzezi killerów, bo Panowie nie wyrabiali na zakrętach.

Ale to jeszcze nic. Jestem w stanie zrozumieć takie przesłanki, tyle tylko, że podobno to nie są jedyne powody. Nie jest tajemnicą, że Dave pracuje nad 3 solową płytą. W wywiadach opowiada, że nagrywa dema, pomysły na kawałki i podobno na 2014 ma zakontraktowane studio. Wróble ćwierkają, że w roku 2014 uraczy nas nowym albumem Gahana. Jeżeli jeszcze okaże się, że pójdzie za tym trasa, to… uważam, że jest to świństwo. Bo wychodzi na to, że z czysto egoistycznych przesłanek Dave doszedł do wniosku, że zaśpiewał i przytulił swoje, odwalił pańszczyznę i można zakończyć trasę. Teraz już można w spokoju zająć się swoim ogródkiem, zostawiając swoje deklaracje bez pokrycia. Ciekawe ilu fanów Meksyku, czy Argentynie toczy pianę ze wściekłości….

Hanging On Your Words – wywiad

To zadziwiające jak przypadki chodzą po ludziach. Moje drogi z Lilian skrzyżowały się, gdy wspólnie dołączyliśmy do fanowskiego projektu zainicjowanego na Home Forum – przekazywania relacji na żywo z koncertów. Wspólnie zrobiliśmy relacje z Berlina, obu Dusseldorfów i Warszawy. Wtedy nie wiedziałem, że Lilian, to TA Lilian od biografii depeche MODE online na depechemodebiographie.de. Przekonałem się o tym dosyć szybko i potem sprawy potoczyły się już szybko. Początkowo byłem zaskoczony, że wysiłek i książka Lilian praktycznie nie są znane szerzej. Sam od lat korzystam z fragmentów biografii online przy pisaniu niektórych tekstów na blogu. Bardzo szybko postanowiłem wysłać kilka pytań, potem, potem jeszcze klika, potem osobista rozmowa i tak przez przypadek stała się historia. Pierwszy wywiad na blogu MODE2Joy. Zaiste przypadki się zdarzają…

[MODE2Joy]: Zanim zaczniemy rozmawiać o książce, najpierw opowiedz coś o sobie. Jak zaczęła się Twoja przygoda z depeche MODE? Jak stałaś się fanką?

[Lilian]: dM poznałam kiedy byłam dzieckiem. Dostałam wtedy kasetę ze Speak & Spell jako prezent urodzinowy lub na Gwiazdkę w 1981. (Moje urodziny są w listopadzie, dlatego nie pamiętam, które to było ze świąt). Bardzo lubiłam ten zespół, być może dlatego, że moi rodzice ich nie słuchali. 😉 (Dorastałam  w otoczeniu rocka i blues’a lat 70. Leonard Cohen, Donovan, Manfred Mann, ELO…) Potem dotarły do mnie dźwięki Everything Counts, People Are People, ale zainteresowanie zespołem było raczej poniżej średniej. Prawdziwym fanem stałam się z nadejściem Black Celebration i Music for the Masses, choć muszę stwierdzić, że taki Music for the Masses dotarł do mnie znacznie lepiej, gdy po latach na nowo odkrywała depeche MODE. Później śledziłam ich każdy ruch aż do czasów Devotional. Opuściłam zespół wraz z odejściem Alan’a, po prostu uważałam, że to koniec zespołu i wydawało mi się, że nie przetrwają. Również w moim prywatnym życiu wydarzyły się sprawy, które były ważniejsze, niż zespół. Nie byłam zainteresowana poczynaniami zespołu od czasu odejścia Alan’a.

[M2J]: Co było dla Ciebie tym momentem decydującym o staniu się fanem? Koncert, teledysk, piosenka?

[L]: Nadal czuję więź z Music for the Masses, to jest wciąż mój ulubiony album, jak również z Devotional (autorce chodziło o Songs Of Faith And Devotion – przypis M2J). Najwspanialszy koncert, na którym byłam osobiście, to był Manchester w grudniu 1993. To był wspaniały koncert, ale kumpel, który był ze mną na tym koncercie był zszokowany wyglądem Dave’a. W koło tylko powtarzał:  ’On jest na prochach, prawda? On umrze, prawda?’

Oczywiście bardzo ważnym dla mnie momentem było pojawienie się Alana w RAH. Niestety nie było mnie tam wtedy, ale właściwie nigdy nie przypuszczałam, że zobaczę ich na scenie ponownie.

[M2J]: Czemu zaczęłaś prowadzić stronę WWW na której piszesz biografię zespołu?

[L]: „Powróciłam” do depeche MODE, kiedy zespół wydał utwór Lilian na płycie Playing the Angel w 2005. Nie to, że nie nie lubię tę piosenkę, (podwójne przeczenie ma tu znaczenie), ale byłam ciekawa, co skłoniło zespół, który kiedyś lubiłam, by wydać piosenkę z moim imieniem w tytule.

Odkryłam, że jedną z ciekawszych stron – sacredDM.net*, która oferowała bogaty zbiór artykułów  i informacji prasowych na przestrzeni lat. Zaczęłam ją czytać, jednocześnie chciałam odpowiedzieć sobie na kilka ważnych dla mnie pytań, takich jak: 'Dlaczego Alan na prawdę opuścił zespół?’, ’Dlaczego ten zespół jest tak popularny na świecie, ale jednocześnie jest nie rozumiany, źle interpretowany, a nawet ignorowany przez znakomitą grupę biznesu i prasy muzycznej?’ i ’Jak i dlaczego zespół się zmienił startując z punktu w którym był uznawany przez fanów za kanon, ale nie zważając na krytykę doszedł do punktu w którym jest teraz, gdy wielu fanów nie akceptuje wszystkiego, co obecnie robią i wydają?’…
*link odnosi do archiwum stron WWW, a nie do faktycznej strony.

[M2J]: To ciekawe, że rok 2005 była dla mnie również punktem zwrotnym, w roku tym zamknąłem poprzednią wersję MODEontheROAD website. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem stronę sacredDM.net* pomyślałem sobie, że jest zbyt dobra i może kiedyś zniknąć szczególnie, że nie była za często aktualizowana. Moja pierwsza reakcja była taka, że muszę ją pobrać w całości do mojego archiwum, ponieważ bałem się, że strona za jakiś czas po prostu znikanie. I miałem rację… po paru latach.

[L]: …To, co notowałam najpierw na moje potrzeby wkrótce przekształciło się w długą i bardzo szczegółową biografię depeche MODE. Opowiedziałam o tym znajomym i wielu chciało przeczytać ją. Na początku wysyłałam plik w pdf w email’ach. Z czasem, gdy dostawałam co raz więcej próśb zdecydowałam się stworzyć wersję online.

Personal Jesus
Personal Jesus
[M2J]: Powiedziałaś chwilę temu, że jednym z powodów napisania biografii była próba odpowiedzi na pytanie: 'Czemu Alan odszedł z zespołu?’ Zdaję sobie sprawę, że odpowiedź nie była łatwa, ale z drugiej strony oficjalne stanowisko było również wyrażone całkiem jasno. Tak myślę…

[L]: Moim głównym celem przy pisaniu tej biografii, była odpowiedź na pytanie ’Dlaczego Alan opuścił zespół?’  Alan odpowiadał na to pytanie setki razy, ale zawsze jakoś inaczej. To sprawia, że praktycznie każdy fan ma swoją teorię w tym temacie. Kiedy stworzyłam ankietę, którą umieściłem na depechemodebiographie.de otrzymałam 26 różnych wersji! Niektóre z nich były zorientowane na Alana, niektóre opierały się na domysłach i spekulacjach pochodzących od pozostałych członków zespołu, trzecia grupa to zupełnie inne teorie, przeważnie własne. Nawet ludzie, którzy są blisko zespołu nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Np. Steve Lyon powiedział, że kompletnie nie rozumiał tej decyzji mimo, że Alan powiedział mu o tym dużo wcześniej.

Poskładałam odpowiedzi Alana i sugestie, spekulacje pozostałych członków zespołu, otoczenia i fanów razem próbując dojść do wspólnego mianownika.

Ponieważ odejście Alana było miejscami motywem przewodnim biografii, dlatego cytaty z jego wypowiedzi są obszernie przytaczane. Nie mniej nie jest to książka o odejściu Alana Wildera. Nie jest to też książka o problemach i ’ciemnych stronach’ zespołu. Jestem już zmęczona historiami o problemach narkotykowych, śmierci i tym podobnych historiach. Oczywiście piszę o tym, ale główną kanwą były relacje i ’chemia w zespole’ sama w sobie ze wszystkimi odcieniami.

[M2J]: Po tylu latach z tym zespołem nauczyłem się, że ten zespół ma dwie twarze. Z jednej strony istnieje wersja oficjalna, a nawet pół oficjalna ’ujawniana sekretnie’ publice. Niektóre biografie, które czytałem ’dotarły’ nawet na ten poziom wtajemniczenia. Te historie, to prochy, oficjalna wersja odejścia Alana, alkoholizm, relacje w zespole, ale tylko do pewnego poziomu. Z drugiej strony jest pewnie masa spraw o których nawet Alan nie powie po 18 latach od odejścia. Czasami czytając biografie masz uczucie, że tam mogło być coś więcej, że to nie wszystko, co się oficjalnie mówi, ale nad Tobą jest już tylko szklany sufit. W pewnym sensie Alan nigdy nie opuścił zespołu, on jedynie zaprzestał działalności studyjnej, koncertowej i promocyjnej, choć i tu nie do końca, ale nadal czerpie korzyści… mając udziały w projekcie depeche MODE jako takim.

[M2J]: OK! Teraz masz zamiar wydać biografię w druku. Jak to się stało?

[L]: Byłam o to proszona przez lata. Biografia ta powstała przy współpracy i uwagach ludzi, którzy mieli okazję ja przeczytać wcześniej. Ludzie przysyłali mi wiele uwag i wskazówek od samego początku. Otrzymywałam wsparcie (i nadal otrzymuję) oraz pytań, pomysłów, krytyki, próśb dotyczących biografii i samej strony.

Wielu z nich prosi i prosiło o wersję drukowaną lub e-book – głównie dlatego, że nie lubią czytać tekstu z ekranu komputera.

Wzbraniałam się przed tym przez długi czas. Prowadzić niekomercyjną stronę to jedno, przenieść to do druku i sprzedawać, jest czymś kompletnie innym. Nigdy nie chciałam być jedną z tych osób, które koszą kasę na depeche MODE. Inny powód mojego sprzeciwu, to fakt, że od początku głównym założeniem było prowadzenie strony, którą mogę w każdej chwili zaktualizować.

Z drugiej strony pomysł napisania biografii dorastał we mnie wraz ze wzrostem zainteresowania ze strony czytelników, którzy prosili o wersję drukowaną.

Obecnie jest dużo więcej możliwości publikacji, niż jeszcze parę lat temu. Można wydać książkę, można znacząco ograniczyć koszty, które trzeba ponieść z góry, przez co koszty wejścia z publikacją są o wiele niższe. Dlatego też zdecydowałam się spełnić życzenie o wydaniu biografii drukiem.

Teraz każdy może zdecydować: czy, gdzie i jak czytać biografię – na ekranie komputera, jako e-book, lub jako drukowaną książkę leżąc na sofie.

[M2J]: Nie wydaje Ci się dziwnym, że fani depeche MODE robią tak dużo rzeczy, które normalnie powinny być wydawane przez zespół? Mam tu na myśli projekty typu TV Archives, np. Twoja biografia, ale również mniejsze projekty, jak mulitycamy, katalogowanie i szczegółowe opisywanie wszelkich wydawnictw muzycznych patrz – depmod.com, czy koncertów. Obecnie nawet Alan i webmaster oficjalnej strony korzystają z efektów ich pracy.

[L]: To trudne pytanie. Myślę, że to zależy od stopnia poświęcenia się fanów dla zespołu. Fani robią rzeczy, które sami by chcieliby mieć.

Myślę, że to kwestia stopnia i chęci zaangażowania w sprawy inne niż muzyka. Zespół jest raczej staroświecki w tej materii. Kiedy patrzysz na inne zespoły, to widać o wiele więcej komunikacji z fanami. Ale oni tacy są i być może to jest jeden z powodów, że ich tak lubimy. 😉 Nigdy nie zostaliśmy dopuszczeni do pewnych spraw.

Stripped
Stripped

Zespołowi prawdopodobnie wydaje się, że wydają wystarczająco wiele. Myślę, że to jest kwestia komunikacji. W czym nie są najlepsi. Zamiast reagować na zapotrzebowanie, oni wolą milczeć.

Pewne oczekiwania są zgłaszane przez fanów dosyć regularnie, jak ten dotyczący wideo z World Violation Tour. Czemu po prostu nie powiedzą: ’Nie mamy wystarczająco materiału.’, albo jeśli jest dobrej jakości materiał można pracować na nim z zapowiedzią, ’Kiedyś wydamy ten koncert.’

Próbowałam doprowadzić do uzyskania wywiadów z członkami zespołu… bez reakcji. Nie wydaje mi się, żeby to było wielce trudne, żeby napisać krótką notkę, że zespół nie jest zainteresowany, czy coś w tym stylu. Kiedy rozmawiałam z kimś z wytwórni lub managemantu, na początku wszyscy wyrażali entuzjazm i chęć pomocy, ale potem po rozmowie z zespołem moi rozmówcy nabierali wody w usta, jakby mieli rozkaz nie rozmawiać ze mną. Czemu nie powiedzą, od razu ’Nie lubimy Twojego projektu. Powiedz jej, że nie jesteśmy zainteresowanie’? Oszczędziłoby mi to sporo czasu ponieważ brak odpowiedzi jest wieloznaczny, podczas gdy proste ’no, thanks’ mówi Ci tylko tyle ile potrzebujesz wiedzieć.

Dlatego będą tylko wywiady z Alanem, Garethem Jonesem i Stevem Lyonem.

[M2J]: Trzymając w ręku wersję testową, ciężko nie ustrzec się uczucia, że ksiażka jest napakowana detalami i widać w niej Twoje zaangażowanie. Miałaś jakieś inne problemy przy pisaniu książki, po za dotarciem do członków zespołu? Która część historii zespołu była dla Ciebie najtrudniejsza?

Cały projekt przeszedł przez wiele faz, w przeciągu 8 lat. Niektóre z nich były bardzo intensywne i wyczerpujące. Pierwszy szkic biografii, każda radykalna zmiana struktury, wersja angielska, ale również budowanie strony, itd. Stworzenie wersji drukowanej to zupełnie coś innego inny etap. To był bardzo wyczerpujący proces. Stawiałam sobie terminy ostateczne. Trzeba tak robić, bo inaczej nigdy nie skończysz tak wielkiego i rozbudowanego projektu kiedy wydaje Ci się, że masz nieskończenie dużo czasu na to. Głównym problemem byli angielscy redaktorzy książki, którzy pojawiali się i odchodzili w otchłani, problemy techniczne, trzymanie samodyscypliny (choć myślę, że jestem zdyscyplinowaną osobą) i nie bycie perfekcjonistką i ’control freak’ (jaką mam tendencje do bycia). ;))

Mając na uwadze cały projekt ciężko jest powiedzieć, jaki był ten najbardziej wymagał poświęcenia, najbardziej denerwujący lub też coś nie grało. Mój fotograf okładki i ilustracji mówi, że najbardziej zniecierpliwiona byłam przy układaniu spisu treści i przy ciągłym ładowaniu treści w CreateSpace* po odkryciu kolejnego błędu lub technicznego problemu. ;))
* platforma do samodzielnego tworzenia i wydawania książek.

Picture 9 - The graph on the wall tells the story_
Picture 9 – The graph on the wall tells the story.
[M2J]: Wielu fanów tworzy swoje biografie depeche MODE na użytek własny. Co zadziało się takiego, że Twoja akurat ujrzy światło dzienne?

[L]: To była ’krótka piłka’, nigdy nie zabiegałam o popularność, bycie drukowaną, czy co tam jeszcze. To narastało i narastało, głównie za sprawą ludzi, którzy prosili i prosili, ale kiedy zdecydowałam się to poszło wszystko bardzo sprawnie, aby udostępnić projekt jak najszerszej grupie ludzi w możliwie wielu formatach.

[M2J]: W jak wielu językach zostanie wydana książka?

[L]: Wersja oryginalna będzie po niemiecku. I znowu na życzenie zagranicznych czytelników pojawi się wersja angielska. Strona po angielsku również była stworzona dopiero po wielu latach. Inne języki nie są planowane, ale kto wie. 😉

[M2J]: Nie jesteś rodowitą angielką. Czy miałaś jakieś problemy, jakieś wsparcie pisząc angielską wersję?

[L]: Było zadziwiająco trudno znaleźć kogoś, kto pomoże redagować angielską wersję. Chciałam zatrudnić brytyjskiego tubylca, ponieważ najważniejsza sprawa, aby książka po angielsku była tak samo autentyczna, jak po niemiecku. Mój angielski nie jest zły, żeby nie napisać poprawnie zdań, ale ten tekst nie będzie autentyczny, a przynajmniej nie jak ’native speaker’ by to napisał. Zajęło mi to chwilę, by znaleźć kogoś takiego. Niestety nie mógł edytować całego tekstu, ale zajął się przynajmniej najważniejszymi częściami książki. Dlatego prawdopodobnie znajdą się jakieś dziwnie zbudowane zdania, to tu, to tam, ale jak już powiedziała nie chciałam wyjść na kogoś, kto przekontrolowuje wszystko. 😉

[M2J]: Gdyby ktoś przyszedł i zapytał Ciebie – 'Hey chiałabym/chciałbym wydać biografię Twojego autora w moim języku, w twardej oprawie.’ Co byś powiedziała?

[L]: Jeśli on, czy ona podejmie się tłumaczenia i weźmie na siebie wysiłek i koszty przedsięwzięcia, to możemy o tym porozmawiać. 😉

[M2J]: Twoja biografia depeche MODE jest jedną z wielu biografii, jakie ukazały się ostatnio na rynku. NIE OBAWIASZ SIĘ, ŻE WCZEŚNIEJ, DOJDZIEMY DO SYTUACJI, JAKA MIAŁA MIEJSCE PARĘ LAT TEMU Z TRIBUTE ALBUMAMI. Biegunka tego formatu sprawiła, że obecnie nikt już nie zwraca uwagi na kolejne pozycje nagrywane nawet przez najbardziej oddanych fanów.

[L]: Tak, obawiam się tego, jest wiele pozycji na rynku. Nie mniej moje stanowisko było zawsze jasne – nigdy nie robiłam tego dla pieniędzy, ani dla popularności.

Wybrałam Amazon, aby opublikować książkę ponieważ nie żądają żadnych płatności z góry. Również dlatego, że proces zamawiania, płatności, wysyłki w każdej części świata jest bardzo prosty. Nie ma żadnego ryzyka. Jestem w stanie zaoferować ludziom to, o co prosili bez bycia na musiku, wypełniania targetów i stawiania się w roli komiwojażera.

[M2J]: Jak podoba Ci się Delta Machine Tour?

[L]: Nie byłam jeszcze na żadnym koncercie osobiście, ale publikując SMS od fanów, którzy byli na koncertach, oglądając klipy na sieci i przekazy na żywo, muszę przyznać, ze trasa jest dużo lepsza od poprzednich. Być może najlepsza od czasu Devotional!

Death's Door
Death’s Door
[M2J]: Jesteś bardziej fanką studyjnej twórczości depeche MODE, czy koncertowej?

[L]: Wiesz… Jestem zdecydowanie jedną z tych fanek ze ’starej szkoły, która chce powrotu Alana do zespołu’. 😀 Lubię większość z tego, co robili w okresie od 1983 do 1993, włączając w to fantastyczne wersje koncertowe z Exotic Tour (i żałuję, że nie wydano do tej pory wideo z World Violation Tour). Mam natomiast sporo problemów z materiałem wydanym po odejściu Alana. Nie powalają mnie niektóre nowe aranżacje starych klasyków. Dlatego bardziej jestem słuchaczką płyt i nadal bardziej preferuję Black Celebration, Music for the Masses, Violator oraz SOFAD, nad inne tytuły od depeche MODE.

[M2J]: No dobra powoli kończymy. Na koniec przypomnij czytelnikom MODE2Joy gdzie i jak wejść w posiadanie Twojej biografii depeche MODE, pomijając oczywiście stronę WWW?

[L]: W tej chwili wersja drukowana + E-book są dostępne jedynie przez Amazon. Wersja angielska na Amazon.com. Można oczywiście zamówić w Europie po angielsku i niemiecku z każdego europejskiego sklepu Amazonu i.e. Amazon.de.

Gdyby się zdarzyło tak, że pojawiły by się zapytania od fanów z konkretnego kraju o stworzenie wersji lokalnej, w której np Amazon nie jest popularny możemy pomyśleć o dodatkowej dystrybucji. Ten projekt nabierał kształtów z czytelnikami i poprzez czytelników. Dlatego wszystko jest możliwe – aktualizacje, specjalne edycje, wersje w kolejnych językach, kalendarze ze zdjęciami z książek… albo nic z tych rzeczy. Wszystko zależy od zainteresowania. Być może to czyni całe to przedsięwzięcie specjalnym, że nic nie było zaplanowane. Wszystko opierało się na zasadzie ’Chciałabym…’ 😉

[M2J]: Dziękuję Ci Lilian za rozmowę i powodzenia z Twoją biografią depeche MODE.

_

[M2J]: P.S. Na koniec należy Wam się jedno wyjaśnienie. Jak to możliwe, że ktoś, kto prowadzi bloga, stronę www, swój pamiętnik, czy coś jeszcze innego wydaje książkę bez potrzeby pośredników typu wydawnictwa, księgarnie itp. Wszystko zasadza się na modnym od lat skrócie DIY – Do It Yourself (Zrób To Sam).

Tak, jak od lat muzycy aby nagrać demo, a nawet płytę nie potrzebują studia nagraniowego, tylko robią to we własnym domu, a potem zakładają własne wytwórnie (fizycznie) lub netlabele i dystrybuują muzykę tylko po sieci pojawiając się w Amazonie, iTunes lub sprzedając z własnej strony WWW, tak też od jakiego czasu dzieje się z pisarzami. Self publishing rośnie w siłę, a serwisy pokroju Amazon umożliwiają to. Dzięki temu można wydać swoją twórczość, po spełnieniu kilku warunków, za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dużo mniejsze, niż koszty wydawnicze, jakie ponosi wydawnictwo, które miałoby wydać tę samą książkę drukiem. Cyfrowa dystrybucja jest osiągalna 24h na dobę. Zadziwiające jest, że wersje drukowane też drukowane są na życzenie, zgodnie z zapotrzebowaniem kupujących. Książki nie zalegają w magazynach. Piszący będąc jednocześnie twórcą i tworzywem może dystrybuować swój tytuł lokalnie ze strony WWW lub przez sklep za rogiem. Ciekawych czasów dożyliśmy, a Amazon niedługo wchodzi do Polski.

Przeczytajcie również wywiad, jaki udzielili mi autorzy książki MONUMENT.

Hanging on Your Words – the interview

It’s amazing, how the accident rules the world. My paths crossed with Lilian, when we joined the 'Setlist Relay Project’ at Home Forum. We did common relays in Berlin, both Dusseldorf’s and Warsaw. At that time I still didn’t know that Lilian is that Lilian who writes the depeche MODE’s online biography at depechemodebiographie.de. I have learnt this very fast and then the story went quite fast. I was surpirsed, that nobody heart about Lilians’ effort and book. Very quickly I’ve decided to send her few questions… oh btw and we’ve made a history by accident. First ever interview at MODE2Joy blog. Accidents happen…

[MODE2Joy]: How did everything start? How did you become the depeche MODE fan?

[Lilian]: I got to know dM when I was a child and was given a cassette of Speak & Spell as a birthday or Christmas present in 1981. (My birthday is in November, so I can’t remember whether it was birthday or Christmas.) I liked them a while because it was music my parents weren’t listen to. 😉 (I grew up with 1970s Rock, Blues and stuff like that, Leonard Cohen, Donovan, Manfred Mann, ELO…) I noticed what they were doing afterwards, Everything Counts, People Are People, but the interest was low in the average. I became a real fan with Black Celebration and Music for the Masses, although I’ve to say that I understood Music for the Masses much better when re-discovering them later. And I followed them along until Devotional. I left them with Alan, didn’t think they would “survive”, and there were many essential things in my personal life at the time that were more important than a band. I was completely away from them for a long time, didn’t notice what they were doing after Alan had left the band.

[M2J]: What was your depeche MODE moment? Song, clip, concert?

[L]: I still feel connected with Music for the Masses, its still my favorite album of theirs, and with Devotional as well. The most impressive concert I’d been to myself was in Manchester, England, in December 1993. It was a great concert, but the lad who was with me was shocked by Dave’s appearance. When we went home he kept saying, ’He’s on drugs, isn’t he? He’s gonna die, isn’t he?

A great moment, of course, was Alan’s appearance at the RAH. Unfortunately, I wasn’t there personally, but I never thought it would happen to see them together on a stage again.

[M2J]: What pushed you to start the website and to run the online biography?

[L]: I ’came back’ to them when they released the song Lilian on their album Playing the Angel in 2005. Not that I liked the song that much, (the opposite is the case), but I had got curious about what had happened to this band I used to like, who had now released a song with my name as the title.

I discovered the now no longer functional website sacredDM.net* that offered a large collection of articles about the band through the years. I started to read them and tried to find answers to questions like, ’Why did Alan really leave the band?’, ’Why is this band popular with a large group of people, but is nevertheless misinterpreted, misunderstood or even ignored by large sections of the general music business?’, and ’How and why did the band change from a certain point onwards, without being bothered by the fact that some of their more critical fans don’t like everything they are doing and releasing today?’…

[M2J]: That’s funny, but same year as you started I closed my first MODEontheROAD website and quit trading concerts. When I first saw sacredDM.net* it was obvious for me, that this website was fully loaded  of plenty of depeche MODE goodies. My first impression was to download whole website to my archives, because I was afraid, that sacredDM.net* will disappear. I was right… after few years.
*(links are not to the live working website but to the 'waybackmachine’ museum)

[L]: …What I had noted down for my own interest soon developed into a very long, detailed biography. I told some people about it, and they wanted to read it. At first, I sent the file, attached to E-mails. But when I got more and more requests I decided to publish it on a website, so I wouldn’t be bothered by requests about sending the file.

Personal Jesus
Personal Jesus
[M2J]: You said few minutes ago, that one of your main factors to write the biography was to answer the question: 'Why Alan did left the band?’ I know that the answer wasn’t easy but official statement was quite clear. I think…

[L]: My main interest to write the biography was to find an answer to the question why Alan had left the band. Alan answered the question hundreds of times but always a bit different. That seems to lead to that almost every dM-fan has its own theory about it. When I asked this question in the fan survey that I carried out for depechemodebiographie.de I got 26 different answers! Some of them were orientated by things Alan said, some were orientated by rumours or suggestions by the remaining band members, some were own theories. Not even people who are close to him are sure about. So Steve Lyon said that he didn’t understand why Alan left although Alan told him much earlier.

I put Alan’s answers, suggestions of the remaining band members, and theories of fans together, trying to draw a conclusion.

As Alan’s leaving was a kind of leitmotif for this biography he is prominently mentioned, but it’s not a Alan Wilder biography, and it’s not all about problems, or the „dark sides” of the band. I’m tired of the drug stories. They are mentioned of course, but my main interest was the „band chemistry” itself with all their different facets.

[M2J]: After so many years I have learnt that this band has 2 faces, on one hand official versions or even some semi official versions and I think some biographies, which I did read in the past, reached that level. There are stories like drug addiction, official version of Alan leaving, alcoholism, relations between the members, but only on some certain level. On the other hand plenty of things which even Alan won’t tell you even after 18 years. Sometimes you have a feeling that there were something more or different but you are not able to find out what it is… in some cases Alan never left the band he only stopped studio, live and commercial activity, but he is still… benefits, shareholding depeche MODE project in general.

[M2J]: OK! Now you are about to release the biography in print. How did it happen?

[L]: I was asked about it several times. This biography is strongly influenced by the people who read it. People sent in a lot of feedback right from the start. I received (and still receive) many e-mails with questions, ideas, criticisms, requests – concerning the biography itself and regarding the layout of the website.

And there were many people asking for a print edition or an E-book edition because they didn’t like reading so much text on a computer screen.

I had refused to do so for a long time. To run a non-commercial website is one thing, to have it in print and sell it is something completely different. I didn’t want to be one of those people who make money with the name depeche MODE. Another reason for being against it was that the concept had always been to run a website you could update every day if necessary.

On the other hand, this biography has grown by the interest and suggestions of the readers, and they had asked for a print edition.

Nowadays there are a lot more possibilities to publish something than a few years back. It’s possible to publish a book without lots of payments in advance, so I decided to fulfil this wish.

Now everyone can decide if, where and how to read it – on a computer screen, on an E-book reader or as a printed book on their sofa.

[M2J]: Do you think odd that, fans of depeche MODE are doing a lot of things which should come from the band. I’m talking about TV Archives project? Your biography? But also many small projects like mulitcams from almost every concert, cataloging every record vide depmod.com. Now even Alan and webmaster of the official site is using theirs output.

[L]: This is a difficult question. I think it depends a lot on the devotion of the fans. They are doing stuff they would like to have, they are interested in.

I think it’s a question of being connected. The band is quite old-fashioned at that point. When you look at other bands, there’s much more communication with the fans. But that’s how they are, and maybe it’s a reason why we like them so much. 😉 You never get closer to some certain points.

Stripped
Stripped

The band probably also thinks that they are releasing enough. I think it’s a question of communication. They are quite bad at that point. Instead of reacting on requests they prefer to say nothing.

There are requests which repeat regularly, like the one for a DVD of Worldviolation. Why not saying, ’There isn’t any good material’., or if there’s material you can work with saying, ’There will be a release some day?

I tried to get interviews with the band. They didn’t react on any requests. I don’t think it would have been difficult to ask someone of the record company to write a short notice that they aren’t interested in. Whoever I talked to from record company or management was excited first and willing to help but then, after they had talked to the band, turned silent, as if they were told not to communicate with me. Why not saying, ’We don’t like that project. Tell her, we are not interested.’? It would have saved a lot of time because no answer can mean a lot while a ’no, thanks’ tells you everything you need to know.

So there are only interviews with Alan, Gareth Jones and Steve Lyon.

[M2J]: Holding the test print book in my hands it’s hard to pass away the feeling that this is very intensive and full of information and effort book. Did you have any other problems apart no answers from band members or some band crew? Which part was the most difficult to you?

The whole project went through many different phases over the years. And some of them were quite extensive and exhausting. The basic biography itself, and every radical change of it, the English version, but also creating the website, etc. The print edition was another phase. It was an exhausting project in itself. I set myself a deadline. You have to because you will never get ready with such a big project when you think you have all the time in the world. The main problems were English editors, who disappeared out the blue, technical issues, keeping self-discipline (although I think I’m quite disciplined), and not being a total perfectionist and control freak (which I tend to be. ;))

Considering the whole project it’s difficult to say which were the moments of most effort or most anger at something which didn’t work. The photographer of the cover photos and pictures for the interior says I was most impatient at the subject index, and at uploading the interior hundreds of times at CreateSpace after discovering another mistake, or a technical issue. ;))

Picture 9 - The graph on the wall tells the story_
Picture 9 – The graph on the wall tells the story_
[M2J]: Many fans are doing bio’s of depeche MODE for theirs internal needs. What happened that your one will see the light of the day?

[L]: It was a “fast-selling item”, never meant to be popular, printed or whatever. It has just become bigger and bigger because people kept asking about topics, ways to read and other stuff.

[M2J]: How many language versions will you issue?

[L]: The original version is in German. Again, on requests of readers the international version in English was done after some years. Other languages aren’t planned yet, but you never know. 😉

[M2J]: You are not native speaker of English. Did you have any support in English during writing process?

[L]: It was astonishingly difficult to find an English editor. I wanted a British native speaker because the main point was to get it authentic. My English is not so bad that I wouldn’t be able to get a text right (after reading it a hundreds of times), but it won’t be authentic, not like a native speaker would write it. But it took a while to find someone. Unfortunately, he couldn’t edit the whole text but the most important passages at least. So probably there will be a few odd sentences here and there, but that’s what I meant with – don’t be such a control freak. 😉

[M2J]: If somebody would come and say. Hey I’d like issue your bio as hardcover book in my language? What would you say?

[L]: If she/he translates it and takes the costs and efforts of doing it, we can talk about it. 😉

[M2J]: Your bio of depeche MODE is one of many biographies released recently. Don’t you afraid that sooner or later we will come to the same situation like with tribute albums in the past. Over production of this format was that big, that now nobody cares about next tribute projects.

[L]: I’m aware of that there are many other biographies on the market. But my point was never to make money with it or to get popular or whatever.

I chose Amazon to publish the service editions because there aren’t any payments in advance and because the ordering, payment and shipping process in all parts of the world are easy to deal with. So there aren’t any risks. I’m able to offer what people asked for without being in a position to HAVE to sell something.

[M2J]: How do you find The Delta Machine Tour?

[L]: I haven’t been to a concert of this tour myself, but when doing relays for Home forum and talking to other fans and watching some videos and livestreams, I have to notice that this tour is much better than the last ones. Maybe their best since Devotional!

Death's Door
Death’s Door
[M2J]: Are you the fan of studio or live aspect of depeche MODE activity?

[L]: Well, I’m definitely one of the ’old timers who want Alan back.’ 😀 I like most of what they did between 1983 and 1993, including the fantastic live versions of the Exotic Tour (and I wish there would be a good release of World Violation Video), but I’ve some difficulties with some stuff they did and released after Alan’s leaving. I’m not very keen on some of the new live versions of old songs. So I’m more an album listener, and I still prefer Black Celebration, Music for the Masses, Violator and SOFAD, ahead of any other albums.

[M2J]: Please tell the readers of MODE2Joy blog, how they can grab your biography of depeche MODE, and where, apart from your website?

[L]: At the moment print and E-book editions are only available via Amazon. International version in English at Amazon.com. It’s also possible to order in Euro from every Amazon European shop. i.e. Amazon.de.

If there were lots of requests from readers from certain countries in which Amazon isn’t popular, we might think about an expanded distribution. This project has grown with and through its readers. So anything could happen – updates, special editions, editions in further languages, a calendar with pictures from the book … or nothing at all. It’s just a question of interest. Maybe this is the most special about this project – nothing was ever planned. It’s a „I would like to …”-project. 😉

[M2J]: Thank you Lilian and good luck with your biography of depeche MODE.

Please read my another interview with authors of MONUMENT bio.

Podsumowanie III etapu trasy – The Delta Machine Tour: N. America (cz.1.)

To skomplikowane… tak bym odpowiedział, gdyby padło w mojej obecności pytanie o właśnie zakończony II leg DMT. Człowiek myślał, że po trasie amerykańskiej z 2009 nic gorzej nie będzie, do tego na prawdę dobra trasa wiosenno-letnia po Europie dawały nadzieje, że powtórki z jesieni 2009 nie będzie. Tym czasem nie umiem napisać inaczej, jak to, że DMT w Ameryce Północnej to był krok wstecz w stosunku do Europy dla depeche MODE.

Również niektórzy z nas będą mieć pewnie ambiwalentne odczucia, porównując trasę po Ameryce z 2009 i z 2013. W 2009 trasa po drugiej stronie Atlantyku była ciągiem dalszym nieszczęść, jakie zespół dostawał od losu w Europie. Ciągłe problemy z głosem i regulacje o ciszy nocnej powodowały skracanie setu… albo wręcz odwoływanie koncertów. Urazy, padający sprzęt nie pomagały w tym. To właśnie z tych powodów zespół rozpoczął miksowanie setlisty usuwając dawno nie grane killery i wkładając w to miejsce numery cieszące się mniejszym poważaniem wśród fanów. A jak było w 2013?

Można powiedzieć… podobnie, ale nie tak samo. Również problemy z przepisami o ciszy nocnej, również problemy wokalne, ale jest parę spraw, które odróżniają właśnie zakończoną część trasy. O ile w 2009 roku skracanie setlisty było reaktywne tzn. zespół reagował w czasie koncertu na zajeżdżany wokal Dave’a, co dodatkowo zmuszało ich do odwoływania koncertów. Tym razem skracanie setu było prewencyjne. Dave nauczony doświadczeniem, w momencie, gdy pojawiały się pierwsze oznaki słabnięcia wokalu, przestał forsować swój głos, wolał skrócić set, wpuścić Martina na 4 solowy numer, niż pozwolić na całkowity zanik w czasie występu i doprowadzić do sytuacji, jakie miały miejsce w 1993, czy podobnie w 2006.

Z dwojga złego lepiej być na okrojonym koncercie z w miarę śpiewającym wokalistą, niż dowiedzieć się, że koncert na który wywaliłem grube pieniądze został odwołany. A ta trasa, w przeciwieństwie do 2009 roku uchroniła nas przed takimi dylematami.

Nie można też nie zauważyć, że chemia w zespole jest na prawdę dobra, to w jakiej kondycji jest zespół, jak przebiegają interakcje wewnątrz i na zewnątrz zespołu nie przypomina kompletnie tego, co było w 2009 roku. Tyle tytułem wstępu zajrzyjmy w takim razie w detale.

Pierwsze niemiłe zaskoczenie wydarzyło się zaraz na początku trasy, oto Martin udzielając wywiadu oznajmił, że set tłuczony w Europie był stanowczo za długi i zbyt powolny. Pomóc na to może jedynie wywalenie Secret To The End [33] i Goodbye [34]. Dlatego dla trasy amerykańskiej standardem był koncert o długości 21 utworów i jako taki będę traktował jako punkt odniesienia.

Podobnie, jak to było w Europie zespół miał w zapasie 2 setlisty, które były odpalane wg z góry ustalonego planu: Set A wszystkie pojedyncze i pierwsze koncerty. Set B na każdym drugim koncercie w danym mieście lub okolicy. Oczywiście królował Set A, a Set B usłyszeliśmy jedynie 2 i pół raza: Wantagh 2013.09.08, Los Angeles 2013.09.29, Austin 2013.10.11.

1. Setlista

Ogółem w ramach Setu A – czyli na 20 koncertach pojawiło się 7 wariacji setu z czego tak na prawdę liczyła się tylko jedna wersja setlisty:

The Child Inside [16 wykonań] i But Not Tonight [18 wykonań] królowały w części zarezerwowanej przez Martin’a. Również nieśmiertelne Home pojawiło się w 18 koncertach zagranych w ramach Setu A :

Killery grane w Europie praktycznie zniknęły. Higher Love pojawiło się jedynie 4 razy w czasie całej trasy, a When The Body Speaks tylko 2. Only When I Lose Myself nie pojawiło się na koncercie wcale, a pozostałe utwory to znowu pojedyncze epizody tej trasy.

Set B to jedynie 2 duże koncerty w Wantagh 2013.09.08 i Los Angeles 2013.09.29. Utwory z Setu B pojawiły się również w okrojonej wersji podczas drugiego występu na festiwalu w Austin 2013.10.11, który zakończył tę część trasy:

O ile w podobnym podsumowaniu po zakończeniu Europejskiej trasy nie zajmowałem się kwestią długości setlisty, to z racji dużych zmian w tej części nie można nie wspomnieć i o tym stałym fragmencie gry. Pisałem już, że zaraz na starcie zespół ściął set do 21 utworów, jak się jednak okazało nie było to ostatnie słowo. Na 24 zagrane koncerty:

  • 17 miało set złożony z 21 utworów
  • 2 miały set złożony z 20 utworów
  • 2 miały set złożony z 19 utworów
  • 2 miały set złożony z 15 utworów
  • 1 miał set złożony z 18 utworów
2. Rozkład po albumach

Redukcja selisty oznaczała pozbycie się również kilku numerów. Czy na zawsze, to się okaże, jak skończy się trasa. Nie mniej na 35 utworów zagranych w Europie, jedynie 30 utworów zostało ponowionych po drugiej stronie Atlantyku. Swojego miejsca w secie nie znalazły takie utwory jak: Secret To The End, Goodbye, In Your Room, Soft Touch/Raw Nerve oraz Only When I Lose Myself.

Ogólnie w Ameryce zagrano 31 utworów. Tym utworem robiącym różnicę było Condemnation w wykonaniu Martina oczywiście w wersji bare.

Nie można też nie wspomnieć, o tym, że takie A Question Of Lust, które w Europie pojawiło się tylko raz z Nicei 2013.05.04, w Stanach też pojawiło się tylko raz, i również w wersji bare. Martin zaśpiewał 10 utworów, Dave 21.

  • Delta Machine – 6
  • Playing The Angel – 3
  • Exciter – 1
  • Ultra – 2
  • Songs Of Faith And Devotion – 5
  • Violator – 5
  • Music For The Masses – 2
  • Black Celebration – 4
  • The Singles 81>85 – 1
  • Some Great Reward – 1
  • Speak & Spell – 1

Brakuje 3 płyt do pełni szczęścia.22 utwory pojawiły się w pełnej elektronice, 8 było jedynie z akompaniamentem Petera Gordeno. Więcej o rotacji setlisty w kolejnym wpisie podsumowującym północno-amerykańską część Delta Machine Tour.

Taka sytuacja

Dziś rano przy goleniu naszła mnie taka myśl, że granie The Child Inside, to reakcja Martina na focha fanów za wywalenie z setu dwóch numerów z Delty. 😉

Nie wiem tylko, czy ta reakcja to foch i komentarz do zachowania fanów, czy też próba kompensacji numerem z Delty wywalenia dwóch numerów z Delty. Cały czas nie ma zapowiadanego wywiadu z Gorem, więc nie wiadomo, czy skomentował fakt skrócenia setlisty. Być może jęki fanów do niego dotarły i teraz próbuje właśnie w taki sposób zareagować.

W przypadku But Not Tonight sprawa jest raczej jasna. W przed amerykańskich wywiadach Martin dawał do zrozumienia, że ten numer ustawia pod Amerykanów i teraz to realizuje.

10 koncertów za nami i mamy 6 wykonań The Child Inside, 7x But Not Tonight. W tej sytuacji numery, które w Europie były namiętnie grane, czyli Higher Love i Shake The Disease, za oceanem stają się rarytasem na tej trasie. O Somebody i When The Body Speaks nie wspomnę.

Być może sprawa jest też prozaiczna i mamy po prostu do czynienia ze znudzeniem i zmęczeniem kawałkami katowanymi w Europie. Że też Home mu się tak nie znudzi.

Taka postawa u Gore’a to nic niespotykanego, że przytoczę Devotional Tour na ten przykład, gdzie w Europie namiętnie katował Judas w połączeniu z Death’s Door, gdy tym czasem w Ameryce podstawą Gorowej setlisty były kawałki A Question Of Lust i One Caress.

Taka sytuacja…

3 koncert depeche MODE w Polsce – pospekulujmy

Za wstęp niech posłużą słowa Gahana: „This tour, we’ve got some ambitious plans. We’re starting out pretty large in Europe, going to some big stadiums for a bunch of shows, and then we come back to the States and go into more reasonable sized venues, lots of arenas, and that brings us close to Christmas. We’re already now planning another European leg and then definitely South America and possibly Asia. Then I think we’re planning to come back to America, and some more festivals in Europe in the summer of 2014.”

To był marzec tego roku. Od tamtej pory minęło pół roku. Na razie poznaliśmy jakieś 3/5 lub 50% tego, co Panowie planują. Mowa jest o końcu trasy na sierpień 2014. Ile i jakie części będą jeszcze to się okaże myślę, jak depeche MODE wróci do Europy na jesieni. Plan jest bardzo ambitny. Wzorem lat ubiegłych koncerty będą dobrym momentem, żeby ogłaszać kolejne koncerty. A po za tym – wrócić ponownie do Ameryki Północnej, zagrać w Ameryce Południowej, najechać Azję i jeszcze ponownie Europę. Brakuje jeszcze tylko Australii z przyległościami, Arktyki i Afryki na koncertowej mapie i byłby komplet. Na te analizy i spekulacje przyjdzie czas, tematem dzisiejszej notki jest potencjalna możliwość zorganizowania 3 koncertu w Polsce.

Status na dziś. Zespół zapowiedział, że w 2014 chcą powrócić do Europy na serię koncertów (głównie festiwalowych) i w ten sposób zakończyć trasę The Delta Machine. No i fajnie. Tylko co to znaczy dla polskich fanów i czy w ogóle coś znaczy. Zespół przytulił godne pieniądze za letnią trasę, więc apetyty na kolejny grosz ma spore. Co ciekawe, nie pierwszy raz słychać, że na festiwalach to się nie skończy, tylko w ramach 3 wizyty w Europie zespół da również kilka pełnych koncertów. Ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec.

Zastanówmy się wobec tego, czy jest jakaś szansa na 3 koncert w Polsce, a jeżeli tak, to gdzie i dlaczego nie. Gdy pada informacja o festiwalach w kontekście Polski, to natychmiast padają nazwy 3-4 największych festiwali – Orange Warsaw Festival, Opener Festival, Coke Live Music Festival, Selector Festival. Problem jest tylko taki, że nie jestem wcale pewien, czy to właściwe typy. Ale po kolei…

Opcje mamy 3:

  1. Nie ma koncertu depeche MODE w Polsce, na kolejne koncerty latem będziemy musieli się udać do Niemiec, Czech, Belgii, Hiszpanii, Włoch, czy co tam jeszcze…
  2. Występ na jednym z festiwali.
  3. Pełny występ na stadionie lub hali.
Ad.1.

3 trasa po Europie może być bardzo skromnym przedsięwzięciem. przypomnę tylko, że niedawno zakończona trasa na naszym kontynencie trwała 3 miesiące – do maja do lipca. Przy rozstrzale dni koncertowych i przerw, jakie od obecnej trasy ma zespół, potencjalna liczba koncertów może być bardzo mała. Jeżeli Europa ma być w wakacje, to rozmawiamy o lipcu – sierpniu. Pytanie czy pełne dwa miesiące, czy też fragmenty tych miesięcy. Czy zespół będzie miał jeszcze siłę, bo chętnych do zrobienia kolejnego koncertu w każdym z krajów Europy będzie sporo, a Niemcy na pewno nie odpuszczą.

Ad.2.

No dobrze załóżmy, że jednak koncert w Polsce będzie i będzie to niestety festiwal. To który? Orange? Opener? Coke? Selector? Wg mnie żaden z nich. Już wyjaśniam.

Sponsorem obecnej trasy jest T-Mobile, więc z założenia należy skreślić OWF jako, że w grę wchodzi tu konflikt 2 sponsorów z tej samej branży. depeche MODE jest „skażone” T-Mobile, więc dla Orange to zuooooo!!! Nie wspomnę już o tym, że OWF jest w przyszłym roku w maju, więc tym bardziej nie ma szans.

Uważam również, że depeche MODE nie wystąpi na Opener, Coke i Selector. Wszystkie te festiwale robi ta sama agencja koncertowa – Alter Art, której naturalnym konkurentem jest agencja koncertowa w stajni której siedzi depeche MODE, czyli Live Nation. Nie znam szczegółów umowy między dM, a LN, ale nie sądzę, żeby LN pozwoliło sobie na występ dM u konkurencji. Zastanówmy się w takim razie co w zamian. Jedyny pomysł, jaki mi przychodzi do głowy, to Impact Festival. Ten sam, w ramach którego w tym roku wystąpił Rammstein, a rok wcześniej Red Hot Chilli Peppers. Impreza młoda, bo 2-letnia, odbywająca się w Warszawie, na Bemowie, na terenie lotniska aeroklubu warszawskiego. Kto był, ten wie, widział lub słuchał u płotu. Line-up z tego roku i ubiegłego roku. Festiwal ma tę specyfikę, że pierwszego wieczoru gra się „ciut” mocniej, drugiej nocy występują kapele grające lżej z IAMX na ten przykład, który spokojnie mieści się w nurcie tak uwielbianym przez fanów depeche MODE – synthpop i pokrewne.

130504_Nice_01Nie za bardzo widzę możliwość, aby w Polsce depeche MODE pojawiło się na innym festiwalu, niż tym organizowanym przez LN, a obecnie jest to jedyny fest pod skrzydłami tej firmy.

Ad.3.

Spełnieniem marzeń byłby oczywiście pełnowymiarowy koncert. Pytanie tylko, czy LN pójdzie na masę i wsadzi nam koncert na Stadion Narodowy, czy otrząsną się z szatana i poszukają innej lokalizacji oddającej lepiej jakość dźwięku. Oczywiście nie wolno zapomnieć o Atlas Arenie i Ergo Arenie, ale obawiam się, że latem hala może nie przejść.

_

Jak widać potencjalna szansa jest pytanie, czy LN PL podejmie wyzwanie i czy będzie wola po stronie depeche MODE na przyjazd do naszego kraju. Gdyby tak się stało, to mielibyśmy skromny rekord 3 koncertów dM na jednej trasie w Polsce.

Podsumowanie II etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz3.)

Ostatnim punktem podsumowania pierwszej część trasy po Europie będzie kasa. Wiele razy próbowałem depeche MODE „zajrzeć do portfela”, a to sprawdzając jak ile kosztowała trasa w 1988 roku, albo też jak (w przybliżeniu) wyglądał/wygląda ich biznesy od kuchni. W marcu tego roku napisałem, że na potrzeby tej trasy powstała spółka komandytowa, której zadaniem będzie rozliczenie tej The Delta Machine Tour. Spółka ta nazywa się Fruity Generation LLP. To właśnie do niej wpływają wszelkie dochody zespołu związane z biletami, gadżetami, oraz innymi prawami wynikającymi z umów sponsorskich itp. Spółka po zakończeniu trasy jest zamykana.

Zanim jednak jakakolwiek kasa trafi do tej spółki najpierw agentury muszą sprzedać bilety i zorganizować koncert. Niedawno pojawiły się dane opisujące jak sprzedały się się poszczególne koncerty i jaki dały przychód brutto (Gross Revenue). Mowa tu tylko o samych biletach. Są to przychody agencji koncertowych, które po odjęciu kosztów organizacji przedsięwzięcia, podatków, spełnienia zachcianek zespołu zawartych w raiderze technicznym, odpaleniu działy dla siebie, resztę (często stałą część) płacą zespołowi. Jaka to jest część tego nie wiem. W 1988 roku było ok 35% kosztów organizacji koncertu. Ile jest to obecnie nie mam pojęcia. Może taki sam %, może większy….

Posiadane dane zawierają opublikowane zestawienia z 32 koncertów tej trasy. Wyjątkiem są festiwale Werchter, Bilbao, Lisbonie oraz koncerty w Locarno i Nimes. Patrząc tylko na te 32 koncerty wychodzi na to, że trasa sprzedała się w 98%. Na 1 123 932 biletów sprzedało się 1 111 391, co dało łączny przychód brutto 82 084 761. Jest to sumaryczny przychód z różnych agencji. Największą część ma w tym oczywiście Live Nation i Marek Leiberberg Concert Agentur.

Czemu 98%? Ponieważ na 32 koncerty 5 sprzedało się w stopniu mniejszym, niż 100%. Wg tego zestawienia wszystkie pozostałe koncerty (w tym Warszawa) była „sold out”. I tak:

  • Sofia – bilety w sprzedaży: 26 300 / bilety sprzedane: 18 892 (72%). Przychód brutto: $926 320.
  • Bucharest – bilety w sprzedaży: 35 400 / bilety sprzedane: 34 729 (98%). Przychód brutto: $1 797 985.
  • Londyn (dwa koncerty łącznie) – bilety w sprzedaży: 34 818 / bilety sprzedane: 32 434 (97%). Przychód brutto: $2 244 220.
  • Kijów – bilety w sprzedaży: 38 640 / bilety sprzedane: 36 562 (95%). Przychód brutto: $2 928 368.

Jak w całym tym interesie wypadła Warszawa? Bardzo dobrze, czyli jak pozostałe 27 koncertów…

  • Warszawa – bilety w sprzedaży: 53 181 / bilety sprzedane: 53 181 (100%, sold out). Przychód brutto: $2 894 152.

Koncert w Warszawie był 6 największym koncertem z tej nogi. Lepsze od niego były tylko:

  • Paryż 67 103
  • Berlin 66 388
  • Monachium 62 976
  • Mediolan 57 919
  • Rzym 56 007

Jednak największy przychód wygenerowały koncerty zestawione poniżej, a Warszawa uplasowała się na 16 miejscu:

  • Paryż – $5 332 840.00 
  • Berlin – $5 113 262.00 
  • Monachium – $4 956 599.00 
  • Sztuttgart – $4 956 599.00 
  • Berno – $4 013 227.00


Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja, gdy zestawi się ze sobą przychód na głowę. Wychodzi na to, że najbardziej przychodowe (efektywne) koncerty na jednego fana, to:

  • Stuttgart – $136.83
  • St.Petersburg – $123.12
  • Moskwa – $118.62
  • Berno – $102.27
  • Mińsk – $97.81

Warszawa zamyka stawkę i sytuuje się na miejscu 27, czyli 6 od końca z przychodem na głowę $54.42. Ze wszystkich zestawień, to ostatnie jest najważniejsze, ponieważ pokazuje ile jedna osoba (średnio) dołożyła się do organizacji koncertu. Dzięki temu widać, że Warszawa miała jedne z najtańszych biletów na tej trasie w stosunku do liczby bawiących się na koncercie.

Wiem, że to może budzić wewnętrzny sprzeciw wielu osób, bo bilety dla wielu fanów były bardzo drogie lub wręcz nieosiągalne, ale w zestawieniu z resztą Europy były dużo tańsze. Poniżej Warszawy znalazły się takie miasta jak:

  • Mediolan – $53.76
  • Bukareszt – $51.77
  • Sofia – $49.03
  • Ateny – $47.41
  • Belgrad – $39.78

Nie znam jednak stron kosztowych poszczególnych koncertów, więc nie jestem w stanie powiedzieć, z którego koncertu organizatorzy (i zespół) wycisnęli największe soki, przy najniższych kosztach.

Pozostałe wartości znajdziecie przy opisach poszczególnych koncertów na MODEonheROAD.com. Przykład TU.

Teraz to już czekamy na czwartek…

Podsumowanie II etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz2.)

W poprzednim wpisie podsumowałem przebieg trasy od pierwszego do ostatniego występu w Europie. Tym razem pokusiłem się o zestawienie i porównanie setlist z obecnej i ostatniej części poprzedniej trasy. Tak było np i TU i TU i na każdej trasie dM. Z The Delta Machie Tour jest pewien kłopot, ze względu na wprowadzenie do gry Setu B, który burzy pewną łatwość takich zestawień.

Uproszczony set z jesieni 2009 i zimy 2010:

In Chains
Wrong
Hole To Feed
Walking In My Shoes
It’s No Good
A Question Of Time
Precious
World In My Eyes
Fly On The Windscreen
Freelove / Clean / Dressed In Black / Sister Of Night / Jezebel / Insight / Judas
Home
Miles Away/The Truth Is / Come Back
Policy Of Truth
In Your Room
I Feel You
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
Somebody / Shake The Disease / A Question Of Lust / Dressed In Black / One Caress
Stripped
Behind The Wheel / Photographic
Personal Jesus
Waiting For The Night

Przez uproszczony set rozumiem usunięcie zdublowanych numerów typu It’s No Good i Dressed In Black, które były grane w różnych miejscach setu w czasie trasy.

W porównaniu do setu 2009/2010 z setu koncertowego wyleciało łącznie 17 utworów (tzn były grane jesienią 2009 i zimą 2010, a nie były grane podczas nogi europejskiej. Nie ma nic z Sounds Of The Universe: In Chains, Wrong, Hole To Feed, The Truth Is/Miles Away, Come Back, Jezebel, oraz 11 utworów z wcześniejszych płyt: It’s No Good, Fly On The Windscreen, Freelove, Clean, Dressed In Black, Sister Of Night, Insight, One Caress, Stripped, Photographic, Waiting For The Night. Czasami był to pojedyncze wykonania, czasami utwory te stanowił trzon setu koncertowego poprzedniej trasy.

Uproszczona Setlista A na Europę:

Welcome To My World
Angel
Walking In My Shoes
Precious
Black Celebration
Policy Of Truth
Should Be Higher
Barrel Of A Gun
Higher Love / Only When I Lose Myself
The Child Inside / When The Body Speaks / Judas / Shake The Disease
Heaven
Soothe My Soul
A Pain That I’m Used To
A Question Of Time
Secret To The End
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Goodbye
A Question Of Lust / Home / But Not Tonight / Somebody
Halo
Just Can’t Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again

Uproszczona Setlista B na Europę:

Welcome To My World
Angel
Walking In My Shoes
Precious
Behind The Wheel
World In My Eyes
Should Be Higher
John The Revelator
Only When I Lose Myself
When The Body Speaks
Heaven
Soothe My Soul
A Pain That I’m Used To
Soft Touch/Raw Nerve
In Your Room
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Goodbye
Home / Somebody
Halo
Just Can’t Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again

Łącząc obie setlisty w jedno wychodzi, że w porównaniu do poprzedniej trasy nadal grane jest 16 utworów: Walking In My Shoes, Precious, Policy Of Truth, Judas, Shake The Disease, A Question Of Time, Enjoy The Silence, Personal Jesus, A Question Of Lust, Home, Somebody, I Feel You, Never Let Me Down Again, Behind The Wheel, World In My Eyes, In Your Room.

W przypadku obu setlist z 2009/2010 i z 2013 mamy utwory starsze, które były zagrane po raz pierwszy na danej trasie. Dla Tour Of The Universe był to utwór Insight, a dla The Delta Machine Tour było to But Not Tonight.

Najciekawsze są oczywiście powroty do setu, po jednotrasowych lub dłuższych odpoczynkach. Jak dotąd zespół przysporzył nam 9 takich powrotów:

To tyle, jeżeli chodzi o rotację między trasami. Zespół wymienił całkiem sporo, choć nie trudno nie zauważyć, że spora cześć utworów, to kotłowanie się we własnym sosie od lat. Zdecydowanie brakuje w tegorocznej setliscie killerów na miarę Master & Servant, Strangelove, czy Fly On The Windscreen. Nic nie ujmując takim numerom, jak Barrel Of A Gun, John The Revelator i A Pain That I’m Used To, to jednak nie ta liga i na swój szacun jeszcze muszą zasłużyć. Setlista na obecnej trasie jest bardzo równa, a przez to spójna. Poprzednia setlista podlegała ciągłym zmianom, przez to nie miało się pewności, co zostanie, a co nagle zostanie wycięte.

Tradycyjnie sytuację ratuje Martin, który nie zawodzi i wyciąga perełki pokroju But Not Tonight, czy Higher Love. Ciekawe, czy ten pierwszy będzie grany częściej w Ameryce Północnej, czy jednak pozostanie wisienką na torcie. Nadal typuję to drugie.

W trzeciej części podsumowania świeżo zakończonej części trasy porozmawiamy o kasie….

Podsumowanie II etapu trasy – The Delta Machine Tour: Europe (cz1.)

30 lipca chłopaki trzepnęli drzwiami z głośnym – Narta! Z przekazów między koncertowych fani donosili, że dla ekipy koncertowej najważniejszym dniem w lipcu będzie ten, w którym będą mogli od siebie i koncertów odpocząć.

Panowie zaczęli swój upragniony urlop, wobec czego mamy idealny czas do 22 sierpnia, aby podsumować 3 miesiące trasy. Po dwóch miesiącach grania promo, po stacjach TV i Internecie zespół rozpoczął drugą część promocji płyty – czyli trasę po Europie (albo jak kto woli pierwszą część trasy koncertowej).

Zaczęliśmy w Nicei 2013.05.04 koncertem rozgrzewkowym, lub jak kto woli próbą z udziałem publiczności, po której nastąpiło lekkie tasowanie setlisty po stronie Gore’a, by oficjalnie wystartować w Tel-Avivie 2013.05.07.

W porównaniu do poprzedniej trasy europejska część przeszła właściwie bez problemów. Zespół został zmuszony do odwołania jednego występu w Istambule 2013.05.17 z powodu strajku na granicy. W Szwecji festiwalowy występ na Love & Peace Festival został zamieniony w regularny koncert w Sztokholmie 2013.06.27 w legendarnej już Globe Arena. Więcej problemów nie odnotowano… i bardzo dobrze.

Setlista składała się 23 numerów, co jak na ten zespół jest rekordem. 22-kawałkowy set z poprzedniej trasy szybko został obcięty, ze względu na problemy zdrowotne Gahana. W 2009 set średnio oscylował w okolicy 20-21 numerów i zamykał się w +/- 2 godzinach. Dlatego tegoroczne 2h 15min bardzo miło zaskakują. Upchanie 23 kawałków w 2.15 osiągnięto m.in. poprzez przerobienie i skrócenie niektórych kawałków na rozbiegu.

depeche MODE przygotowało dwie setlisty kodowo oznaczane Setlist A i Setlist B. Pierwsza była przeznaczona do regularnego grania na większości koncertów. Druga setlista grana była jedynie w miastach, gdzie zespół występował drugą noc z rzędu. Obie setlisty podlegały ciągłym modyfikacjom. Oprócz tego zespół miał przygotowany set do grania na festiwalach, który wykorzystał 3 razy. Łącznie w Europie depeche MODE dało 37 koncertów w 3 miesiące, co daje średnio 12 koncertów na miesiąc.

Gdyby na chwilę zapomnieć o istnieniu Setu B, to ta trasa (jak dotąd) nie różniłaby się za wiele od schematów znanych z jesieni i zimy 2005/2006, czy nawet tego, co działo się w wiosną 2009 w Europie. Na szczęście wszystkie nowe kawałki leżały Dave’owi do śpiewania i nie musiał wymieniać nowości na starocie. Setlist A podlegał ciągłym zmianom, ale nie wykraczało to po za patenty z poprzednich tras i rola dawcy zaskoczeń należała głównie do Martina.

Przejdźmy zatem do szczegółów:

1. Setlista

Ogółem w ramach Setu A pojawiło się 12 wariacji, z czego 3 były najpopularniejsze:

Jak widzicie Higher Love i Home królowały i sumarycznie te 3 wariacje stanowiły 50% zagranych koncertów w obrębie setu A. Pozostałe wariacje wyglądały następująco:

Tylko 3 koncerty Martin zagrał bez udziału Home w setliście.

Ten prosty i schematyczny układ burzy jednak Setlista B przygotowana na granie w miastach, gdzie zespół przebywał 2 noce. Pamiętać należy też, że na tej trasie „dwie noce z rzędu” oznacza również koncerty z jednodniowym odstępem. Zespół przyjął standard, że odstęp między jednym, a drugim koncertem to minimum 1 dzień. Do wyjątkowych sytuacji należą koncerty grane dzień po dniu. Set B został zagrany jedynie dwa razy – w Londynie 2013.05.29 i Dusseldorfie 2013.07.05.

Set B podlegał zmianom i właściwie oba koncerty różnią się porządkiem utworów:

Pozostałe utwory w ramach Setlisty B pozostały nie zmienne. Próbowałem opracowywać obie setlisty w postaci zbiorczej, ale po 2 koncercie w Dusseldorfie rozdzieliłem sety. Ponieważ liczba wariacji była tak duża, że prowadzenie strony The Delta Machine Tour stało się nieczytelne. Dodatkowo zespół tylko na tych koncertach grał Soft Touch/Raw Nerve.

2. Rozkład po albumach

Wszystkich zagranych na tej części trasy utworów było 35, z czego Dave zaśpiewał 25, a Martin 10. 27 było w pełnej elektronice, a 8 w wersji bare.

  • Delta Machine [9]
  • Playing The Angel [3]
  • Exciter [1]
  • The Singles 86>98 [1]
  • Ultra [2]
  • Songs Of Faith And Devotion [5]
  • Violator [5]
  • Music For The Masses [2]
  • Black Celebration [4]
  • The Singles 81>85 [1]
  • Some Great Reward [1]
  • Speak & Spell [1]

Daje to tej trasie 2 miejsce na liście tras depeche MODE pod względem liczby wykonanych utworów. Tour Of The Universe pozostaje niepobite z liczbą 39 utworów. Różnica jest taka, że The Delta Machine Tour nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a Tour Of The Universe już nic nie powie. 😉

3. Geografia

depeche MODE zawitało na tej trasie do 35 miast z 24 krajów. Najliczniej reprezentowani byli:

  • Niemcy [8]
  • Francja [4]
  • Włochy [2]
  • UK [2]
  • Rosja [2]
  • Pozostałe kraje, to 19 pojedynczych koncertów.

To tyle, jeżeli chodzi o tzw słupki-głupki. W suchych liczbach wygląda to wszystko ciekawie i uporządkowanie, ale oprócz słupków są również emocje, które podpowiadają mi, że moje największe zaskoczenia na tej trasie (na plus), to Higher Love i But Not Tonight, Barrel Of A Gun i nieustannie Walking In My Shoes.

W kolejnym odcinku zajmę się rotacją utworów w setliście zestawiając ze sobą ostatnią część trasy z jesieni 2009 i zimy 2010, z europejską częścią The Delta Machine Tour.

Blog o depeche MODE, ich muzyce, koncertach, subkulturze, a wszystko subiektywnie i po mojemu.

%d bloggers like this: