To była bardzo długa odsłona Global Spirit Tour. Cztery miesiące trasy w najmroczniejszych okolicznościach przyrody. Od Półwyspu Iberyjskiego po Rosję, od Skandynawii po Włochy. Przyjrzymy się zatem rozwojowi wypadków i popatrzymy na statystyki.
1. Kalendarium wydarzeń
Na szczęście brakowało wydarzeń zdrowotnych znanych z wiosny i lata. Brak też było znaczących problemów technicznych. Jak to zwykle bywa, na jesieni zespół przysporzył wielu fanom trosk i zmartwień wynikających z rotacji utworami w set-liście koncertowej.
Zaczęło się bardzo obiecująco. Wszyscy spodziewaliśmy się, że numery testowane pod koniec trasy amerykańskiej pojawią się w Europie, jako tzw. „powiew świeżości”. Pierwszy koncert w Dublinie 2017.11.15 był jakby kontynuacją (wariacją) setu z amerykańskich nocy. Z tą różnicą, że kawałki grane wymiennie podczas koncertów w Kalifornii miały się stać standardowymi w setliście, a całość miała być wzbogacona o Halo grane w regularnej wersji pamiętanej choćby z koncertu w Warszawie w 2001 roku.
Niestety coś poszło nie tak… tzn. wiadomo co poszło nie tak, ale o tym będzie więcej w jednym z najbliższych tekstów na blogu. W każdym razie numer wypadł na tyle fatalnie, że zespół postanowił porzucić go bez próby zagrania kawałka na kolejnych koncertach.
Efektem tej porażki była redukcja setlisty o dwa numery i powrót do strefy komfortu, czyli grania kawałków sprawdzonych zarówno w ciągu tej trasy, jak i granych od lat.
Później były większe lub drobniejsze wpadki, jak – zapomnienia linijki tekstu, ale tak naprawdę przez resztę trasy nie doświadczyliśmy większych zawirowań przed, po i w trakcie koncertów.
2. Setlista
Skumulowany set z tej części trasy:
Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
Barrel Of A Gun
A Pain That I’m Used To
Useless
In Your Room / Precious
World In My Eyes
Cover Me
A Question Of Lust / Insight / Sister Of Night
Home
Precious / In Your Room
Where’s The Revolution / Policy Of Truth
Wrong / –
Everything Counts
Halo / Stripped / Policy Of Truth / Black Celebration
Enjoy The Silence
Never Let Me Down Again
Strangelove / Judas / I Want You Now
Walking In My Shoes
Policy Of Truth / –
A Question Of Time / I Feel You
Personal Jesus
Jak już wspomniałem największe zawirowania odbyły się na początku tej części trasy, a później to już była realizacja ustalonego planu oraz efekt zaskoczenia i znudzenia Martina tym czy tamtym kawałkiem.
Oczywiście obok wyrzucenia Halo, a w dalszej kolejności Wrong, pozostałe zmiany można potraktować jako wewnętrzną rotację setu. Najważniejszą zmianą było przywrócenie do setu koncertowego I Want You Now. Kawałek zapamiętany w genialnej aranżacji Mistrza, tym razem został zaprezentowany w wersji pianinkowej.
Miejsca nie zagrzał w secie Policy Of Truth. Kawałek na tej trasie nie ma szczęścia (póki co) i tylko 7 wykonań na 99 koncertów granych przez dotychczasowe 3 nogi trasy daje do myślenia. Kawałkowi brakuje tej świeżości w aranżu, jaką miał ten numer w 2009/2010, gdzie był jednym z głównych momentów koncertu tamtej trasy. Podobnie szczęście nie trzymało się Black Celebration.

Po raz pierwszy na trasie I Feel You straciło swoje miejsce w setliście wędrując jako zamiennik na drugą noc. Ta zmiana została przywitana bardzo pozytywnie przez fanów. Chyba również po raz pierwszy motywacja, aby pojawić się na drugiej nocy w tym samym mieście trochę spadła. Bo co? Żeby zobaczyć I Feel You, które było katowane latem i przez ostatnie 25 lat co trasę? Do tego Sister Of Night i Judas – pojawiające się w setliście od 2001, co trasę, skutecznie studziły zapał. Jednak największą porażką tej odsłony trasy były zamiany Where’s The Revolution – pierwszego singla z obecnie promowanej płyty na Policy Of Truth. Redukowało to „promocję” Spirit do ledwie 2 numerów z albumu plus remix odpalany w charakterze intra. No słabo.

Tak naprawdę tylko powrót I Want You Now i zapowiedź, że nie jest to ostatnie słowo, oraz ciągle genialne wykony Cover Me, World In My Eyes, In Your Room, czy Everything Counts sprawiały, że fani wychodzili zahipnotyzowani po koncertach podczas polskiej Spirit Tour.
Nie można też nie wspomnieć, o sporym przypływie uczuć zespołu do albumu Ultra, a dzięki temu powrót do łask Useless i It’s No Good na początku setu. Były to napewno spore odmiany dla wielu z Was.
Dla mnie jednak smuteczek po wywaleniu Wrong nadal jest spory. Mogli zostawić ten kawałek, a podziękować Stripped, którego aranżacja na tej trasie jest również przesłaba.
Przez cztery miesiące doczekaliśmy się 9 wariacji setu. Najpopularniejsze były dwa sety:
- Set nr 13, który po raz ostatni został wykonany w Krakowie 2018.02.07, a wcześniej został jeszcze wykonany 20 razy.
- Set nr 18, który był grany 9 razy, a Gdańsk 2018.02.11 oraz Łódź 2018.02.09 były cześcią tych wykonań.
- Pozostałe wersje setu zostały wykonane łącznie 7 razy:
Jak widać trzon tej siódemki stanowią koncerty drugonocne.
3. Po albumach
W porównaniu do poprzedniej odsłony trasy za Atlantykiem, spadła ogólna liczba kawałków granych na koncertach. W USA i Kanadzie rotacja odbywała się pomiędzy 34 kawałkami. Od jesieni do dziś łacznie fani wysłuchali jedynie 30 numerów. Trzeba jednak oddać tu prawdę, że latem ubiegłego roku w Europie zespół zagrał łącznie 26 numerów, więc i tak mamy zwyżkę. Szkoda, że te statystyki poprawiają pojedyńcze wykonania Halo i Wrong.
Construction Time Again – 1
Black Celebration – 4
Music For The Masses – 3
Violator – 5
Songs Of Faith And Devotion – 4
Ultra – 6
Playing The Angel – 2
Sounds Of The Universe – 1
Spirit – 4
Spirit liczę z Intro.
_
Trasa po Ameryce Południowej rozstrzygnie dwie niewiadome:
- Czy Meksyk będzie tym miastem, w którym nakręcą wideo koncertowe?
- Czy set ulegnie zmianie?
O ile w przypadku pytania nr 1 chodzą plotki, że jeżeli nie będzie to Meksyk, to wideo będzie montażem z kilku koncertów tej trasy (zarówno audio, jak i wideo). Taki patchwork byłby czymś nowym w nowożytnej historii tego zespołu. Poprzednio takie podejście miało miejsce przy kręceniu 101 i częściowo Devotional. Czas pokaże. Koncerty w Meksyku są pierwszymi po wznowieniu trasy, więc szybko się przekonamy.
Ja mam tylko nadzieję, że na drugiej nocy Anton wymusi na zespole powrót do setu So Much Love ze względu na wizualizację, bo na Poison Heart raczej nie liczę.
Na drugie pytanie odpowiedź jest prosta. Spodziewam się raczej setu z jesienno-zimowej Europy. Jeżeli mamy czekać na ewentualne jakieś zmiany, to raczej przy okazji kolejnych koncertów w USA i Kanadzie. W końcu startują w miejscu, gdzie skończyli trasę i wracają po śladzie do Kanady, a jak już wspomniałem wcześniej set grany w Europie był tym, który właśnie w Kalifornii był mocno ogrywany. Z setem po zamianach najprawdopodobniej przyjadą też do Europy na finał.
Najwiekszą niewiadomą jest wciąż kolejna odsłona (nr 7) po Azji chyba, że ta dziura między Amerykami, to będzie urlop i regeneracja sił przed kolejnymi koncertami po oby stronach Atlantyku.
Przed nami jeszcze finansowe podsumowanie 3 nogi w Europie.



































Drugie spostrzeżenie to niesamowita nerwowość i zawziętość w kolejce EE pod 4 bramą. Ja tam byłem z doskoku bo zaprzysiągłem sobie że nigdy nie kupie biletu EE i tego się trzymam. Pierwsza bitka miała miejsce między 5 a 6 rano kiedy koczowników było już dobre pół setki. Poszło o zajmowanie znajomym kolejki, których jeszcze nie było. Podobno pierwsza osoba była już w południe w czwartek (chyba jakiś Andriej z Ukrainy), pod stadionem spało 22 osoby apotem zaczęły przybywać następne. Niestety po raz 3. (po Warszawie 2013 i Łodzi 2014) stwierdzam, że stanie pod samą sceną to już nie to samo co kiedyś. Wcześniej byłem otoczony samymi fanatykami znającymi każdy tekst, poznającymi kolejny utwór po pierwszych taktach. Teraz takich osób jest mniej więcej połowa EE – reszta to po prostu osoby które było stać na droższy bilet i nie chciały po prostu czekać od rana.
Byłem pierwszą osobą pod stadionem poza EE o 5 rano więc sobie kalkulowałem. Początkowo usadowiłem się pod 11, ale obliczyłem, że odległość z 10 do stadionu jest o połowę krótsza. Po rozmowie z ochroną doszedłem do wniosku że trzeba przejść pod 2 lub 3 – nie dlatego że tak jest napisane na bilecie ale dlatego że i tak wejście na stadion jest z tamtej strony. Około godziny 10 przyszedł gość z LN (którego potem pozostali pracownicy określili jako guru i jeśli on coś mówi to jest to święte) który zasugerował przejście pod 11, bo co prawda rzeczywiście wejście jest od 2 i 3 i trzeba będzie spod 11 obejść cały stadion, ale właśnie dlatego ta brama będzie otwarta równo o 17:00 a 3 o 17:05 co rzeczywiście miało miejsce. Mi bieg zajął 2 minuty (dystans około 0,5 km) więc się opłaciło. SMS kierujący osoby z biletami pod bramę 11 przyszedł o 10:56 więc informacja od pana okazała się cenna, ale tłumów jeszcze o 14:00 nie widziałem.
Generalnie wrażenia dobre, ale zimą chciałbym być czymś zaskoczony, Szczególnie czekam na Kraków i Gdańsk które będą debiutowały na mapie DM. Na koniec mały paradoks – byłem wcześniej na Narodowym 3 razy – za każdym razem dach był zamknięty (w sensie rozłożony) i nie padało, a teraz był otwarty i padało… 🙂
