Archiwa tagu: Warszawa 1985

Dokumenty o Warszawie z 1985

W 2020 roku przypada 35 rocznica koncertu w Warszawie. Rocznica dobra jak każda inna. 5 lat temu też była rocznica i też był pomysł, aby fanowskim sumptem wydać na nowo audio i wideo z tego koncertu na fizycznych nośnikach. Jeżeli zastanawiacie się, co poszło nie tak, to śpieszę donieść, że nie wiem. Może kiedyś tak się stanie. Ale do brzegu…

W ubiegłym roku celowo nie opublikowałem żadnego wpisu, mimo że materiału na kolejne wpisy jest jeszcze sporo. Przez ostatnie lata uzbierałem tematów na kolejne kilka lat pisania. Pytań, na które staram się odpowiedzieć sobie w temacie pierwszego koncertu depeche MODE w Polsce, jest również sporo. Dlatego, zamiast opisywać kolejne historie z przeszłości i pokazywać Wam jedynie okruchy, chciałbym przedstawić nieco większy obraz. Ten tekst zamiast o przeszłości będzie o przyszłości. Zanim jednak będzie o mnie, to najpierw o innym projekcie, który się dzieje.

Tym razem jest coś więcej na rzeczy. Od początku roku trwają prace nad serialem dokumentalnym – W Rytmie Wolności – realizowanym na zlecenie Canal+. Jeden odcinek ma być poświęcony w całości depeche MODE i ich wizycie w 1985 roku. Jest to część większego projektu dokumentującego najważniejsze koncerty zachodnich gwiazd okresu PRL.  Czy zdążą na rocznicę? Tego nie wiem. Jaki jest stan zaawansowania projektu, również nie wiem. Niektórzy z Was jakiś czas temu dostali mejle z prośbą o wsparcie lub przekazanie swoich wspomnień o koncercie. A teraz do moich spraw…

Gdzieś tak w okolicach 2011-2012 naszła mnie myśl, że wszystko, co opisuję na blogu, a dotyczy pierwszej wizyty depeche MODE w Polsce, warto by zebrać, pokopać głębiej może coś się z tego uzbiera więcej, niż jedynie na kolejny rocznicowy wpis. Od zawsze miałem poczucie, że pierwsza wizyta depeche MODE w Polsce, to było coś więcej, niż tylko koncert w kraju trzeciego wyboru w tamtym czasie. Co roku wspomina się rocznicę koncertu Rolling Stones z 1967. Uważam, że koncert depeche MODE z 1985 miał dużo większy wpływ na kilka generacji ludzi w tym kraju i ukształtował drogę życiową bardzo wielu z nich bezpośrednio lub pośrednio, również poprzez narodziny subkultury fanów w Polsce.

Tak też się stało, a właściwie dzieje. Teraz gdy pewien etap w moim życiu jest już zamknięty, mogę się skupić na projekcie, który siedzi mi w głowie od lat.

Chciałbym w przyszłym roku oddać w Wasze ręce… zbiór tekstów, broszurę, a może nawet książkę poświęconą pierwszej wizycie depeche MODE w Polsce. Mam już napisaną znaczną część tekstu. Bardzo dużo materiału jest w notatkach. Przede mną kilka wywiadów, być może nawet wjazd do bratnich krajów byłego bloku. Już mogę Wam zdradzić, że dowiecie się, jak bezpieka podchodziła do koncertów dM za Żelazną Kurtyną. Co znalazłem w IPN? Relacje, opisy, wertowanie, nieznane wycinki prasowe. Na pewno jeszcze wiele kopania w bibliotekach przede mną. Wczorajszy tekst to była tylko zajawka.

Na pewno sporą motywacją było wydanie w ub. roku książki dokumentującej pierwszy koncert depeche MODE w NRD w 1988 – Behind The Wall. Po lekturze fragmentów dotyczących Polski pojawiło się sporo ciekawych informacji, ale też znaków zapytania i nieścisłości w tej książce i w relacjach. To również wymaga wyjaśnienia. Z autorami książki miałem okazje rozmawiać w 2013 roku przy okazji wydania Monumentu.

Czy będzie to możliwe wydanie w formie książkowej, czy jako PDF? Tego nie wiem. Na pewno w kwestii praw autorskich będzie łatwiej po prostu wpuścić materiał do sieci. Czas pokaże.

Przede wszystkim mam prośbę do uczestników koncertu lub wiecie, że ktoś z Waszych znajomych lub bliskich był na koncercie, słyszeliście relacje. Chciałbym poprosić Was o podzielenie się wspomnieniami. Forma dowolna — spisany dokument, plik audio, nagranie kamerą, czy komórką. To nie ma znaczenia, ważny jest sam fakt. Może macie jakieś pamiątki, które można fotografować i wykorzystać w tekście. Prośba o kontakt przez Facebooka, Twittera, gołębiem lub w każdą inną formą komunikacji. Przekażcie link do tego tekstu komuś, kto był i chciałby o tym opowiedzieć.

To nie koniec zmian i nowości. Dziś jednak poprzestanę na kwestiach dotyczących koncertu depeche MODE w 1985 roku. W kolejnym wpisie odkryję kolejne karty.

Warszawa 1985 – dlaczego Warszawa była tylko jedna?

Od 2009 staram się publikować raz w roku tekst o koncercie w Warszawie z 1985 i okolicach. Do tej pory skupiałem się na śladach koncertu, tych materialnych i tych mniej. Dziś chciałbym się opisać przemyślenia nad tym, dlaczego koncert w Warszawie był tylko jeden i dlaczego po koncercie w Warszawie zespół przyjechał do Polski dopiero w 2001 roku.

Zanim ruszymy dalej, zapraszam do lektury poprzednich tekstów. Poniżej spis 7 tekstów, jakie w ciągu 10 lat popełniłem:

Temat niekoncertowania depeche MODE rozpalał kiedyś rzesze fanów. Zawód rozgoryczenie, złość wiadrami wylewała się w dyskusjach na zlotach, liście dyskusyjnej dmpl, #irc, czy potem na forach. Ostatnią taką zażartą dyskusję pamiętam na forum z kreską gdzieś w 2003 roku, kiedy okazało się, że wiosną Dave Gahan ze swoją solową trasą zawita do Pragi, a Polska zostanie znowu pominięta. Temat miguniem poszedł w zapomnienie, jak się okazało, że na trasie pocieszenia (czyli tej jesiennej jednak zawita do Katowic). Potem Polska stała się regularnym punktem koncertów do dziś. O czasach po 89 roku pisałem parę lat temu w dwuczęściowym eseju o rynku koncertowym oraz o przeszłości i przyszłości po 2011 koncertowania depeche MODE. Teraz pewnie ująłbym kilka tez inaczej, ale w paru miejscach drugi tekst ocierał się o proroczy 😉 (taki żarcik). Wróćmy jednak do roku 1985…

Od września 1984 roku depeche MODE byli w nieustannej trasie koncertowej. Po raz pierwszy koncerty za oceanem były względnym komercyjnym sukcesem. Pierwsze miesiące 1985 zespół spędził na nagrywaniu materiału na kompilację podsumowującą pierwsze pięć lat kariery zespołu. Wykorzystując przerwę na pracę w studio management zespołu, podjął pierwszą próbę wyjazdu za Żelazną Kurtynę. Członkom zespołu zależało, aby odwiedzić Moskwę, Pragę, Warszawę, Budapeszt i Berlin Wschodni. Pierwotnie to właśnie te pięć miast było celem wyjazdu na wschód od Odry, niestety nie było to w pełni możliwe. Postępowe i lewicujące teksty zawarte w płytach A Broken Frame, Contstruction Time Again i Some Great Reward nie były w stanie skompensować ekstrawaganckiego wyglądu głównego tekściarza zespołu – Martina Gore’a, jak również fakt mieszkania w Berlinie Zachodnim nie pomagały w uzyskaniu zaproszenia wjazdowego do krajów „demokracji ludowej”. Nie pomagał również swobodny tryb życia członków depeche MODE. W 2016 roku Andrzej Marzec – promotor pracujący dla państwowej agencji koncertowej PAGART udzielił wywiadu Dziennikowi Gazecie Prawnej, w którym wyjaśnia, dlaczego grupa nie zagrała w Moskwie: „Z mojej strony to było stałe poszukiwanie ciekawego zespołu, popularnego w kraju i na świecie, który byłby finansowo i logistycznie do opanowania. To nie był pierwszy zespół z pierwszej ligi, z którym negocjowałem. Występ za tzw. żelazną kurtyną, dla takiego zespołu był sprawą interesującą, ale najważniejsze, by był organizator, który sprostałby finansowo i organizacyjnie takiemu przedsięwzięciu. Ja miałem za sobą przetarty szlak występami pomniejszych wykonawców i tych większych. A co do Moskwy to prawie każdy „duży” zespół chciał wystąpić w Moskwie i do tego najlepiej na placu Czerwonym, ale państwowy promotor, to zurzędniczała instytucja, mająca pieniądze, ale nie chciała ponosić ryzyka i finansowego, bo dochodziły jeszcze koszty sprzętu na taką mega imprezę) i „kłopotu” organizacyjnego. Mnie się chciało, a Dyrekcja PAA Pagart mnie wspierała. Inna sprawa to pośrednicy w negocjacjach z Goskoncertem (odpowiednik PAA Pagart w ZSRR). To oni opowiadali agentom i managementom „bajki” jakie to oni mają możliwości „wjazdu” do ZSRR, co pozwalało negocjować im niższe stawki na „swoje” koncerty, a jak przyszło co do czego, to zwalali winę za niedoszłe do skutku występy na „białego niedźwiedzia”, którego nikt nie zapytał „jak to było naprawdę”.” Czeska służba bezpieczeństwa od samego początku artykułowała zdecydowany sprzeciw: „Nie, nie, nie, żadnego depeche MODE! To wykluczone! Macie negatywny wpływ na naszą młodzież!”[1] W przypadku występu w Berlinie Wschodnim sytuacja była dosyć kuriozalna. Enerdowscy towarzysze rzuceni na odcinek kultury, po wstępnej aprobacie zażyczyli sobie zobaczyć występ depeche MODE w RFN. Niestety przeciągające się procedury paszportowe sprawiły, że nie dane im było zobaczyć zespół, gdy koncertował w Niemczech Zachodnich w 1984 roku. Tak oto Berlin Wschodni wypadł z rozpiski trasowej na rok 1985. „W Niemczech Wschodnich było inaczej, rozumiano tam przesłanie depeche MODE, oglądano zachodnią telewizję, słuchano zachodnich stacji radiowych.”[2] – wspomina Laszlo Hegedus – węgierski promotor i wydawca, który w 1985 roku odpowiadał za sprowadzenie depeche MODE na Węgry oraz uczestniczył w rozmowach na temat sprowadzenia zespołu do NRD i Czech… i Polski. W ten oto sposób z pięciu miast zostały jedynie dwa. Zespół dostał możliwość występu w Budapeszcie – 23 lipca 1985 i w Warszawie – 30 lipca 1985.

Z punktu widzenia obydwu krajów socjalistycznych powody występu w Budapeszcie i w Warszawie były zgoła inne. Węgry w latach 80. cieszyły się sporo wyższym standardem życia, były częstym kierunkiem wyjazdów turystycznych obywateli bloku wschodniego, ale też Niemiec i Austrii. Duża swoboda kulturowa w ramach bloku wschodniego również nie były bez znaczenia. Zapraszanie w latach 80. Takich gwiazd jak Queen było naturalną strategią otwarcia kulturalnego na zachód i turystów przybywających do tego kraju.

W przypadku Polski władze miały inne motywacje, choć w zamierzeniach efekt miał być ten sam. Zakończony w 1983 roku Stan Wojenny, sankcje gospodarcze nałożone przez administrację Prezydenta Ronalda Regana, niski stan gospodarki i ogólny marazm po zdławieniu karnawału Solidarności sprawił, że ówczesne władze postanowiły sprowadzać do Polski trzeciorzędne lub upadłe, a przede wszystkim będące w zasięgu finansowym, gwiazdy pop i rock w celu zmiany wizerunku i poprawy nastrojów w kraju. Agencja koncertowa Pagart sprowadzając takie gwiazdy jak Elton John, Leonard Cohen, Iron Maiden, Tina Turner, Pat Metheny Group, Marillion czy Metallica miała za zadanie uwiarygodnić tzw. „postępującą normalizację” – częsty zwrot używany przez władze PRL od momentu ogłoszenia stanu wojennego. Przyjeżdżając do Europy Wschodniej, zespół był karmiony przekazem – „Słyszeliśmy te wszystkie historie o naszej popularności w tej części świata i w całej Wschodniej Europie.” – wspomina Alan Wilder, klawiszowiec zespołu – „Mówiono: jesteście tam wprost uwielbiani, musicie tam kiedyś pojechać. Ale niewiele zespołów jeździło wówczas w tamte strony, bo było zbyt wiele przeszkód: brakowało porządnego sprzętu, płacono w dziwnej walucie, napotykano niekończące się logistyczne koszmary, problemy z wizą, stres z urzędnikami więc większość zespołów z Zachodu mówiła: Nie!”.[3] Przypuszczam również, że koncert w Polsce mógł dojść do skutku, ponieważ zespół był kuszony dodatkowym zarobkiem w postaci udzielenia licencji na wydanie płyt zespołu w Polsce przez Tonpress.

Od początku w menedżmencie zespołu była świadomość, że koncerty w Europie Wschodniej mogą nie przynieść żadnego zysku, a wręcz będą kosztem. Zespół nie mógł wywieźć z Polski dewiz, a ówczesne złotówki czy forinty nie były walutą wymienialną. Wobec czego zespół cały swój zarobek wydał w Polsce i do kraju wrócił z materialnymi pamiątkami. Do historii przeszła wizyta Martina w DESIE, gdzie zakupił kilka drobnych dzieł sztuki jako pamiątki. Te drobiazgi mógł już wywieźć samolotem do Berlina Zachodniego, gdzie mieszkał od jakiegoś czasu ze swoja niemiecką dziewczyną. Po powrocie do Anglii zespół zyskał spore zainteresowanie mediów, gdzie jednymi z najczęściej zadawanych pytań były te o Europę Wschodnią, jak tam jest i jak wyglądały koncerty.

W późniejszych latach depeche MODE podejmowali kolejne próby zagrania we Wschodniej Europie. W latach 1987 – 1988 trwała trasa promująca album Music For The Masses. Podczas marcowych koncertów w 1988 zespół chciał ponownie zagrać w Moskwie, Pradze i Berlinie Wschodnim. Moskwa nadal pozostawała poza zasięgiem zespołu. Udało się depeche MODE wystąpić w Berlinie Wschodnim 7 marca, dwa koncerty w Budapeszcie 9-10 marca oraz w Pradze 11 marca. Co ciekawe, koncert w Berlinie Wschodnim był tak naprawdę występem na urodzinach FDJ – Freie Deutsche Jugend – młodzieżowej przybudówki Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności, a dystrybucja biletów miała formę zaproszeń rozsyłanych wewnątrz organizacji.

Z wewnętrznej agendy koncertowej zespołu – Tour Itinerary – wynika, że plany były inne. Zespół prowadził rozmowy o koncertach w bloku komunistycznym na terenie byłej Jugosławii i NRD. W 1988 roku depeche MODE chcieli zagrać 7 marca w Berlinie Wschodnim, 8 marca w Pradze, 10 marca w Zagrzebiu, 11 marca w Ljubljanie. Tylko część koncertów doszła do skutku. Na pierwszy występ na Bałkanach fani musieli poczekać do początku XXI w., kiedy to zespół zagrał w Zagrzebiu w listopadzie 2001 roku.

Kolejne lata to już upadek komunizmu i wkroczenie zasad rynkowych w biznesie koncertowym Centralnej i Wschodniej Europy. Ostatecznie Święty Graal depeche MODE w postać koncertu w ZSRR/Rosji spełnił się po raz pierwszy 13 lat później. Zespół dał występ w Moskwie i St. Petersburgu w 1998 roku podczas The Singles Tour 86>98, natomiast do Polski zespół zawitał ponownie po 16 latach od pierwszego koncertu – 2 września 2001 w Warszawie występując na Torze Służewieckim.

Żeby jednak zrozumieć, czemu depeche MODE nigdy nie wystąpiło w Polsce po 1985 roku. Trzeba brać pod uwagę dwa ważne faktory.

Jedyna potencjalna szansa na ponowny koncert w Polsce była w 1988 roku. Ani w czasie Black Celebration Tour, ani w czasie World Violation Tour zespół nie brał pod uwagę koncertów w Europie Wschodniej. Na temat 1986 nic więcej nie mogę powiedzieć. Natomiast w przypadku 1990 rozpierducha w naszej części Europy zwana Wiosną Ludów trwająca od 1989 do 1991 sprawiła, że w tamtym czasie wielu nas mijało łukiem przez Skandynawię, albo jeszcze głębiej przez południe. Do tego wojna w b. Jugosławii w późniejszych latach również nam nie pomagała. Do tego niezrozumiała do dziś wyjątkowo krótka trasa i niewykorzystanie komercyjnego sukcesu albumu Violator zrobiły swoje.

W przypadku 1988 roku istotny jest ten drugi faktor. Do tanga trzeba dwojga (trojga). Żeby depeche MODE wystąpili w 1988 roku Polsce musiała być chęć zorganizowania takiego koncertu w Polsce. Miałem okazję porozmawiać z kilkoma ludźmi z tamtego okresu i każdy jasno mówił. Po co zapraszać zespół, który już był w Polsce, kiedy kasy mało, a tak trudno zaprosić kogoś innego istotnego dla muzycznej sceny. Andrzej Marzec z Pagartu tak to mi opisał: „Było i jest wiele zespołów, które nie wystąpiły jeszcze w Polsce. Był stały brak dewiz, były różne potrzeby nie tak jak teraz. A po 1987, ostatnia trasa, to był Marillion, którą organizowałem przed koncertem AC/DC i Metallica, który był jednym z pierwszych w nowych realiach ekonomicznych, inflacja była tak duża, że trudno było „skalkulować imprezę” nawet z trzy miesięcznym minimalnym wyprzedzeniem.”

I wreszcie ten trzeci element do pełnego obrazu. Jest nim mało znana u nas postać Laszlo Hegedusa – węgierskiego promotora, działającego do tej pory na rynku, mieszkający w latach 80. w Berlinie Zachodnim. To jego kontakty i dojścia sprawiły, że depeche MODE wystąpili trzykrotnie w Budapeszcie, w końcu w Pradze i w końcu w NRD. Ponownie zacytuję Andrzeja Marca„Hegedus był czasami pośrednikiem w sprowadzaniu artystów do demoludów, czasami łącznikiem między zespołem, managementem czy agentem, a agencją w NRD, Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech, Bułgarii czy Rumunii. Z racji wielokrotnych przyjazdów, jako kierownik zespołów węgierskich do tych krajów, miał świetną orientację w stosunkach tu panujących. Kiedy wyemigrował do Berlina Zachodniego, miał ułatwione zadanie w działaniu. Stąd jego inicjatywy i nasze korzystanie z jego kontaktów.” Obok ekipy z Pagartu to właśnie Laszlo Hegedusowi należy dziękować za koncert w Warszawie 30 lipca 1985. Jeżeli kiedykolwiek się zastanawialiście, jak to było że na 6 koncertów w Europie Wschodniej, za komuny na Węgrzech depeche MODE zagrało 3 koncerty, gdzie w innych demoludach ledwo jeden albo wcale… no to jest w znakomitej części wyjaśnienie. Przypadek… 🙂

Na koniec trochę prywaty… Tekst, który powyżej przeczytaliście, jest jedynie częścią większej całości, pewnego projektu, o którym w następnym wpisie więcej…

[1] [2] D. Burmeister, S. Lange, Behind the Wall Depeche Mode – Fankultur in der DDR, Mainz, Ventil Verlag UG & Co., marzec 2018, s. 50.
[3] D. Burmeister, S. Lange, Depeche Mode Monument, Warszawa, Anakonda, listopad 2013, s. 113.

Warszawa 1985 – Prasa o koncercie

Z relacjami w prasie jest pewien problem. Problem wcale nie dotyczy przeszłości, a współczesności. Dwa lata temu, gdy zabierałem się do tego tematu, byłem bardziej optymistycznie nastawiony. Dziś wiem, że oprócz tego, co wcześniej wypłynęło, albo zachowało się w domowych archiwach fanów, ciężko znaleźć coś więcej. Nie znaczy że nie ma, ale nie można do tego dotrzeć.

Problem jest właśnie z dotarciem. Digitalizacja czasopism z roku na rok jest co raz większa, ale jeszcze nie jest wystarczająca, aby móc swobodnie przeglądać zbiory wg odpowiednich słów kluczowych. Prasa codzienna i czasopisma tamtego okresu są bardzo słabo opracowane. Niestety, to jeszcze kilka lat zanim katalogi te pojawią się w domenie publicznej odpowiednio otagowane tak, że wpisując hasło „depeche MODE + Warszawa + 1985” dostaniemy wszystkie teksty drukowane, które dotyczyły tamtego wydarzenia. Nie mniej już teraz można wydzielić kilka typów tekstów prasowych, które traktowały o depeche MODE w tamtym okresie.

Zajawki

Z grubsza teksty można podzielić na trzy grupy. Najliczniejsza grupa, kompletnie nie wnosząca poznawczo, ale z kronikarskiego obowiązku warta odnotowania, to Zajawki. Zapowiedzi koncertu pojawiają się w prasie codziennej. Przykładem niech będzie gazeta codzienna: Życie Warszawy oraz miesięcznik Stolica. Niestety nie mam kopii tych zajawek, nie mniej w rocznikach tych periodyków można znaleźć stosowne informacje. Są to głównie krótkie wzmianki o 2-3 linijkach i tyle w temacie.

Lista Przebojów Programu 3

Druga grupą zapowiedzi koncertu były zapowiedzi „przy okazji”. Takie to były czasy, że Lista Przebojów Programu 3, czy podobne listy były wyroczniami, czego powinno się słuchać. Dziś już tak nie jest. Prezentacja ostatniego notowania była często pretekstem do pisania o innych tematach. Nie inaczej było z Shake The Disease. Debiut utworu na liście przebojów był pretekstem, aby zareklamować koncert na Torwarze. Przykład poniżej:

Co jest grane (1985)
Co jest grane (1985)
Relacje z koncertów

Ostatnia grupa to faktyczne artykuły okolicznościowe i relacje/recenzje z koncertu. Najbardziej znane i spektakularne to te z „Na Przełaj”, „Magazynu Muzycznego”, „Panoramy”.

"Gwiazdy muzycznego lata" Depeche Mode - Panorama nr 25/85 (1985/07/28)
„Gwiazdy muzycznego lata” Depeche Mode – Panorama nr 25/85 (1985/07/28)

 

Magazyn Muzyczny, okładka (1985)
Magazyn Muzyczny, okładka (1985)

 Fotografie z koncertu

Na koniec jeszcze chwila o zdjęciach. Obok tekstów to jedne z najważniejszych świadectw występu zespołu i oddania fanów. Fotografów było wielu ale w publicznej świadomości zachowały się zdjęcia dwóch fotografów: Wojciech Flerek i Andrzej Kiełbowicz.

Warszawa 1985.07.30 (c) Wojciek Frelek
Warszawa 1985.07.30 (c) Wojciek Frelek

O ile Wojciech Flerek niestety już nie żyje, to jego zdjęcia znacie bardzo dobrze. Jego zdjęcia przewijają się do dziś na blogu i we współczesnej prasie. Patrz artykuł z Dziennika Gazety Prawnej z 30 lipca 2016.

Autor był fotografem agencyjnym Polskiej  Agencji Prasowej. Do tej pory zdjęcia te można zobaczyć na stronie PAP. Za niewielką opłatą można nabyć te zdjęcia do domowego archiwum. Z resztą nie tylko z tego pobytu depeche MODE / Dave’a / Fletch’a w Polsce i na świecie można przejrzeć bibliotekę. Wszystkie zdjęcia mają znaki wodne.

Zdjęcia Andrzeja Kiełbowicza pojawiły się w m.in. „Magazynie Muzycznym”. Niestety autor nie mieszka w Polsce, ale w Kanadzie i można znaleźć jego prace choćby w serwisie Flickr, choć nie mają nic wspólnego z depeche MODE. Fotograf prowadzi szkołę fotografii.

Na koniec kilka zdjęć amatorskich autorstwa, które również trafiły jakiś czas temu do Internetów dzięki Więcorowi, który jest posiadaczem oryginałów.

Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor

_

Wcześniejsze artykuły rocznicowe:

O innych pobytach depeche MODE w Polsce możesz poczytać pod tym linkim.

Jeżeli znacie jeszcze jakieś materiały archiwalne artykuły, wzmianki oprócz tych o których wspomniałem, albo opublikowałem to proszę o podzielenie się. Z przyjemnością opublikuję stosowną informację z podaniem źródła oczywiście. Również jeżeli ktoś chciałbym opisać swoje przeżycia związane z pierwszym koncertem depeche MODE w Polsce, oraz każdym późniejszym, to zapraszam i udostępnię strony jednego z serwisów.

Warszawa 1985 – początek i koniec*

Czasami człowiek nie zdaje sobie sprawy, że jedno drobne wydarzenie, jednego wieczoru może mieć takie wielki wpływ na życie wielu ludzi. Dopiero po latach odkrywamy, że dany dzień, wieczór, koncert był tym przełomowym. Niby tylko 2 godziny zabawy, a jednak…

Mam tu na myśli pierwszy koncert depeche MODE w Polsce. Kiedyś w prywatnych rozmowach ukułem stwierdzenie, że data 30.07.1985 jest dniem narodzin subkultury depeche MODE w Polsce. Oczywiście wcześniej ludzie słuchali dM w naszym kraju, ale ten koncert pozwolił zobaczyć, jak wielu nas było, a raczej ich, bo fani, którzy wtedy się spotkali to nie Ci sami, którzy dołączyli do subkultury w czasie eksplozji popularności Violator’a w 1990.

Koncert w Warszawie to wydarzenie, które pozwoliło nam fanom zacząć się organizować w fankluby. W każdym z miast fani zaczęli spotykać się, a później organizować pierwsze depoteki, zloty… życie fanowskie nabrało rozpędu.

Ale ja chciałbym wspomnieć jeszcze od jednym fakcie. jakby o czym innym, trochę na innym poziomie. Analizując, przeglądając trasy koncertowe w poprzednich lat, zatrzymałem się chwilę nad jedną sprawą. Koncert w Warszawie jest ostatnim koncertem, na którym wykonano wiele utworów, do których dM już potem nigdy nie wracało. Trasa roku 1985 zamykała, wraz z wydaniem składanki The Singles 81>85 pewien okres w historii zespołu. Okres, z którego z jednej strony zespół nie jest do końca „dumny”, z drugiej strony zakończył „młodzieńczą” część historii. Po koncercie w Warszawie nastąpiła znacząca zmiana w brzmieniu, wyglądzie i postrzeganiu muzyki jako takiej. To, co nastąpiło po tym czasie, po 15 latach zostało zamknięte później w składance The Singles 86>98, która stanowi trzon koncertowy wszystkich tras po 1990 roku.

Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor
Warszawa 1985.07.30 (c) Więcor

Wracając do ostatnich wykonań na trasie. Koncert w Warszawie był dla nas pierwszym w życiu, jednocześnie był ostatnim dla zespołu na trasie promującej płytę Some Great Reward. Jak już napisałem, zespół tym koncertem zamykał pewien okres, również w koncertowej historii dM. Po tym koncercie nie zostały już zagrane takie utwory jak:

Lie To Me
If You Want
Puppets
New Life
Shout!
See You
Two Minute Warning
Shame
The Landscape Is Changing
Told You So

Niby bzdet i pewnie można by wymienić wiele koncertów w historii dM, po których jakiś utwór nie był już nigdy grany. Jednak uważam, że akurat ten koncert ma pewne znaczenie symboliczne.