Archiwa tagu: Waldbuhne

Spirits In The Forest – film dla Twojej cioci…

Spore poruszenie wywarł dokument Antona Corbijna w społeczności. Nie zawsze w takim kierunku, jak tego by autor chciał. Jesteśmy już po seansie 21.11 i kolejnych w kinach na całym świecie. Za dni parę na Netflixie. Spokojny jestem, że finansowo dystrybutor może zaliczyć te pokazy do sukcesów, publiczność nie zawiodła. Dokładane są jeszcze kolejne pokazy na całym świecie.

Pomysł Jonathana Kesslera na dokument nie był odkrywczy — w końcu parę lat temu powstał dokument „Our Hobby is depeche MODE” (Posters came from the wall). Oba dokumenty dotyczą fanów, ich fascynacji zespołem. Oba dokumenty próbują uchwycić to niezrozumienie mainstreamu dla zespołu, który z rzadka gości na łamach prasy plotkarskiej, utożsamiany jest z tymi, co w mojej klasie uchodzili za freaków ubranych na czarno.

To, co różni oba dokumenty, to oczywiście wsparcie i błogosławieństwo odpowiednich ludzi, machina promocyjna, czas, ale również jakość doboru bohaterów dokumentu. W przypadku dokumentu z 2008 roku muzycznie depeche MODE nie było, bo nikt nie chciał udzielić zgodny i podpisać się pod filmem. W tamtym czasie niektórzy fani z zażenowaniem patrzyli na to, co dzieje się na ekranie. Daniel Barassi — webmaster oficjalnej strony, zerwał ze zderzaka swojej fury naklejkę informującą, że jest fanem, jako wyraz protestu po tym, co zobaczył. Tak po prawdzie tamten dokument zrobił wiele złego w temacie.

Tym razem twórcy postanowili się bardziej przyłożyć w doborze bohaterów filmu. Z jednej strony jest mało kontrowersyjne, jest śmiesznie, jest do popłakania, jest interesująco. Chyba najlepiej ujął to mój znajomy Witek:

[…] Dla mnie mega coś nowego o nas, nie dla nas. Mój syn dopiero po filmie zrozumiał co tata ma w głowie.

Witek

No właśnie, jest to chyba jeden z niewielu hołdów złożonych przez artystów swoim fanom. Na projekcję do kina wybraliśmy się MY — FANI, żeby zobaczyć swoje odbicie w dokumencie. Czytając Was na różnych platformach, często pojawiał się fragment, że w każdym z fanów z dokumentu znaleźliście cząstkę swojej historii bycia fanem. Z drugiej strony często pojawiały się głosy, z kategorii — co mnie interesują inni fani, historia fanów jest o tyle interesująca, o ile to jest moja historia opowiadana mediom. W innym przypadku interesuje mnie tylko zespół… i ja.

Uważam, że bardziej, niż dla nas ten dokument powstał, aby pokazać go naszym wujkom, ciociom, mamom i innych randomom, którzy na rodzinnych uroczystościach, spotkaniach ze znajomymi jadą po depeche MODE, nie rozumieją fascynacji zespołem, albo nie znają zespołu. Dokument jest idealnym filmem na platformę streamingową do pokazania każdemu, kto wykaże minimum wysiłku poznania naszej subkultury. Taki pomocnik fana. Zamiast strzępić sobie język, wystarczy odpalić film. Przez co w Antonowym dokumencie właściwie muzyka zespołu nie byłaby potrzebna. Część dokumentalna mogłaby być samoistnym materiałem emitowanym na platformach albo jako bonus koncertu, na który wciąż czekamy.

Na koniec trochę o tym, co mi się nie podobało w tym dokumencie. Właściwie niewiele mam uwag do części dokumentalnej — fanowskiej. Chyba jedna uwaga to rozłażenie się historii Dickena (DMK). Niby historia jest facecie po rozwodzie, którego dzieci mieszkają w innym kraju, a widuje ich raz w roku — stworzył specyficzny projekt muzyczny i stał się sensacją wiralową na YT. Tymczasem gdzieś w środku jego historii jego postać się urywa i dalej mamy już historię córki Dickena. To ona przejmuje całą opowieść z praktycznie niemym udziałem jej brata. Tu mi się te szwy rozlazły.

Z propsów nie sposób nie wspomnieć o fanach wyrosłych w bloku komunistycznym. Chyba każdemu podobała się historia fana z Rumunii. Gość nie dał się nie lubić. Do tego dodałbym jeszcze historię fanki z USA, która przekazała uwielbienie do zespołu również swoim dzieciom. Uśmiech miałem oglądając ich.

To teraz, co mi się nie podobało. Właściwie wszystkie moje uwagi dotyczą części niedokumentalnej. Osobiście uważam, że ta część była najsłabsza. Nie mam tu jednak na myśli wykonu koncertowego. Byłem na obu nocach. Doskonale pamiętam, co się działo i do tej pory jest to jeden z lepszych koncertów depeche MODE na jakich byłem. Bardziej mierzi mnie jakość montażu obrazu i dźwięku.

Obraz – z przekazów przedprojekcyjnych wielu zachwycało się tym, jak to Anton podszedł w sposób niespotykany dla niego do realizacji obrazu. Jak to filmowanie było innowacyjne i dalekie od tego do czego nas przyzwyczaił. Niestety… Nic takiego nie zobaczyłem. Za to zobaczyłem amatorski montaż koncertu człowieka, który lepiej już się czuje w formach fabularnych i dokumentalnych, niż w materiałach koncertowych. Brakowało mi dynamiki obrazu, podążania za muzyką. Gdzie trzeba szybkiego montażu, a tam gdzie jest to potrzebne długich, płynących ujęć. Do tego numery były mocno cięte, jak np. World In My Eyes z którego środka sporo wyleciało.

Do tego dźwięk numerów był momentami mocno spowolniony. Na trasie koncertowej aranż Walking In My Shoes był prze słaby, a do tego w dokumencie jeszcze celowo został zwolniony. Podobny los spotkał Never Let Me Down Again. Czemu? Takich perełek było kilka, chyba podobne nieszczęście dotknęło w filmie również Personal Jesus. O takich drobiazgach, jak przytłaczająca wszystko uwypuklona perkusja przykrywająca i tak ubogie miejscami aranże już nie wspomnę.

Należy jeszcze dodać różnice w jakości części dokumentalnej i muzycznej. Dokument był w 2.0, tymczasem materiał koncertowy był przestrzenny. Powodowało to dysonans i skoki głośności części koncertowej i dokumentalnej. Czasami miałem wrażenie, że cały dokument był zrobiony na szybko, bo Anton śpieszył się na trasę U2 po Australii i Azji, przez co nie zadbano o właściwy montaż części koncertowej, dobry balans i dynamikę instrumentów. Mam tylko nadzieję, że wersja koncertu, którą finalnie dostaniemy w przyszłym roku będzie wolna od tego typy wtop.

Czy wizytę 21.11 w kinie uważam za stratę? Zdecydowanie nie. Miło spędziłem czas wspominając lipcowy tydzień w Berlinie na obu koncertach, pośmiałem się tam, gdzie był na to czas, łezka również zakręciła się gdzie miała zakręcić. Te, w sumie, drobne błędy, nawet jeżeli nie zostaną już wyeliminowane nie przysłonią mi idei Spirits In The Forest. Ludzie spoza subkultury nie zwrócą na to uwagi, bo dla nich najważniejsza będzie część dokumentalna. To oni będą przybiegać do nas ze stwierdzeniem, że w końcu zrozumieli co Ciebie, czy mnie kręci w tym całym depeche MODE.

Mam jednak poczucie, że Anton jest w zupełnie innym miejscu, niż wspominamy go przy arcydziele, jakim jest Devotional. Ten człowiek dobrze czuje się w materiale dokumentalnym, fabularnym i tam, gdzie musi obrazem opowiedzieć swoją wizję na sprawy polityczne i społeczne. Mieliśmy tego sporą dawkę w teledysku do Where’s The Revolution, wizualizacji do Walking In My Shoes, czy Enjoy The Silence. Temat koncertu z Waldbuhne jest już zamknięty, ale myślę, że kolejny film koncertowy z kolejnej trasy powinien zostać powierzony innemu reżyserowi.

O dokumencie SPIRITS in the FOREST

30 października odbył się przedpremierowy pokaz dokumentu Antona Corbijna z udziałem reżysera. Po pokazie Anton odpowiadał na pytania publiczności i mediów. Zebrałem dla Was to, co mówił Anton, oraz jak relacjonowali ten pokaz i sam dokument fani w swoich wpisach.

Kilka miesięcy temu napisałem na 101dM.pl, że film, na który się wybieramy się do kin, to będzie dokument, nie koncert. 21 listopada idziemy na film dokumentalny o grupce fanów z całego świata, którzy opowiadają o swoim życiu, tym jak muzyka depeche MODE miała wpływ na nich, ich wybory życiowe, sposób postrzegania świata. Wszyscy opowiadają o sobie, zostało to jednak ujęte w bardzo filmowy sposób. Nie popełniono tego błędu z dokumentu Our hobby is depeche MODE (Posters came from the wall), w którym po prostu odwrócono kamerę w stronę fanów i pozwolono im mówić, co tylko chcieli. Wg relacji uczestniczących fanów całość jest bardzo mocno przepracowana. Zanim odpalono kamery, fani spędzili długie sesje, opowiadając o sobie, dokumentując (przez Skype i na wideo) miejsca, w których żyją. Wszystko to zostało sprawdzone, a następnie w dokumencie zostało wykorzystane wszystko to, co dobrze wychodzi w obrazku i tworzy rytm dokumentu. Bardzo głęboka praca dokumentalistyczna i przedprodukcyjna.

Pomysł na nakręcenie SITF pochodzi od Kesslera i Pollocka, to oni zaproponowali reżyserię holendrowi. Co ciekawe za preselekcję bohaterów odpowiadają również wyżej wymienieni Panowie. Nie będę się rozwijał dlaczego konkretni fani zostali wybrani do filmu, nie chcę Wam psuć seansu.

Jeżeli nastawiacie się, że za trzy tygodnie idziecie na film o depeche MODE, że idziecie na koncert, jak to było w minionych latach, to warto się zastanowić, czy dobre bilety kupiliście. To jest dokument o FANACH słuchających depeche MODE, nie o zespole. depeche MODE pełni w tym filmie dokumentalnym rolę drugorzędną, dopełniającą. Jedni uczestnicy pokazu relacjonują, że udział dokumentu do koncertu (zespołu) jest 50:50, a są tacy, co twierdzą, że 30:70 na korzyść dokumentu to i tak sporo. Muzyka w SITF ma tylko takie znaczenie jak kawałki zamówione u kompozytora do pocięcia i wykorzystania w ścieżce dźwiękowej. Utwory zostały dobrane, aby w warstwie lirycznej i klimatycznej dopełniać wątki narracyjne poszczególnych składowych dokumentu. Ogranie, oklepanie koncertowe wybranych kawałków nie miało tu wielkiego znaczenia. Na potrzeby dokumentu wykorzystano łącznie 10 kawałków do umajenia dokumentu:

Precious
A Pain That I’m Used to
Cover Me
Enjoy The Silence
Personal Jesus
Never Let Me Down Again
Everything Counts
Just Can’t Get Enough
Where’s The Revolution
Heroes

Kawałki w SITF są jak rodzynki w cieście i to niecałe. Znamy to z dokumentu 101. Jeżeli wytwórnia zadecydowałaby się na wydanie soundtracku z tego dokumentu, to wyglądałby on jak powyżej. Do ścieżki dźwiękowej jeszcze wrócę…

Wrong - Hannover 2017.06.12 - photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)
Wrong – Hannover 2017.06.12 – photo by Martini (101dM.pl / MODE2Joy.pl)

Jaka jest w takim razie różnica między dokumentem 101 a dokumentem SITF? Wg słów Antona, który udzielił krótkiego wywiadu dla BBC6, 101 był o zespole i grupce ludzi – tzw randomów – nie koniecznie fanów – wybranych w castingu w klubie. Taki protoplasta realityshow. Tym razem otrzymujemy dokument eksplorujący życie ludzi, dla których muzyka depeche MODE jest soundtrackiem ich życia. Całości możecie posłuchać na stronie BBC6 od 1:37’30 – 1:44’00. Nie mniej trzeba podkreślić, że SITF nie jest remejkiem 101, ale zupełnie czymś innym, od tego, co zostało stworzone dla zespołu na przestrzeni lat. Najlepiej to określił współautor książki HALOKevin May w swoim wpisie na Twitterze:

If you want the film to have lots of Depeche Mode footage from the brilliant gigs in Berlin, you’ll be about 30% satisfied. It’s not a gig film.— HALO Book (@HALOBook) 31 października 2019

Skoro co do dokumentu SITF mamy już jasność, to co dalej? 21 listopada, to nie jest data wydania tego dokumentu, to jest jedynie data projekcji w kinach, kropka. Tak na dobrą sprawę to ciągle nie wiemy, kiedy będzie wydany koncert z Berlina i w jakiej postaci. Nie będzie to na pewno w 2019, żeby nie kanibalizować wydania MODE BOX. Wg relacji fanów uczestniczących w pokazie dokument SITF zostanie wydany w 2020 roku, obok tego będzie wydany koncert, czyli to na co wielu czeka. Pomiędzy tym będzie można wielokrotnie obejrzeć dokument na Netflix. Czyli będzie zachowany tu klasyczny schemat znany z filmów fabularnych — Film w kinach, Film na festiwalach, Film w TV (na platformie VOD), Film na nośnikach domowych (BR/DVD).

Nadal nie wiemy nic o zawartości koncertu Berlina na wideo i ewentualnej zawartości koncertu w formie audio. Nie wiemy nadal nic o tym, czy kinowy dokument będzie wydany razem z koncertem w wersjach wideo i audio, czy też obecnie poznaliśmy jedynie tytuł dokumentu, a koncert na wideo i audio będzie wydany jako oddzielna pozycja, z własnymi numerami, tytułem itp. Tak na dobrą sprawę hasło depeche MODE jest tu jedynie lewarem. Jak widać, sporo jeszcze nie wiadomo i wcale nie jesteśmy bliżej finału. Scenariusz na wydanie materiału z Berlina został rozpisany na długie miesiące i będziemy uczestnikiem tego serialu jeszcze długo.

2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena
Heroes – 2019.07.25 Berlin, Waldbuhne Arena

W to wszystko należy wpisać jeszcze jedną rzecz. Anton zapowiadał już jakiś czas temu, że pracuje nad wydaniem książki o depeche MODE. W plotkach mówi się, że Anton planuje też wydać razem z książką również reedycje Strange i Strange Too.

Na potrzeby wszystkich wydawnictw związanych z ostatnimi koncertami na Global Spirit Tour w Berlinie tak na prawdę nakręcono jedynie druga noc. Pierwsza noc posłużyła Antonowi jedynie do zbliżeń – gitary, klawisze, twarze, ręce, perkusja i inne detale na scenie i w publice. Również audio będzie pochodzić z drugiej nocy. Pisałem o tym więcej tuż po koncertach w Berlinie podsumowując ostatnia odsłonę trasy.

To tyle w temacie dokumentu…


Lektura do poczytania: The Guardian, Gigwise.

Po Waszemu i po mojemu – podsumowanie roku 2018.

Parę tygodni temu zapytałem się Was na FB i Twitterze o to, jaki był dla Was rok 2018 w świecie depeche MODE. Odpowiedzi były raczej znajome i przewidywalne, ale też innych raczej nie oczekiwałem.

2018 był ostatnim z cyklu w czwórpolówce wyczynowej zespołu. Kończy się Spirit Era, a na nową jeszcze poczekamy chwilę.

Cały 2018 upłynął nam pod hasłem Global Spirit Tour. Te trzy słowa były odmieniane przez wszystkie przypadki. Z całej listy Waszych wspomnień wybrałem trzy wątki, które powracały najczęściej, ale też coś od siebie jeszcze dołożyłem.

Miejsce 3.

12″ Single Box — nie skończyła się jeszcze trasa, a przyszła informacja, że naczelny archiwista depeche MODE (nowy tytuł naczelnego webmastera depeche MODE (nowy tytuł…)), szykuje dla nas box winyli z singlami w wersjach 12″. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, a pierwsze zapowiedzi nie napawały optymizmem. Dziś jesteśmy po drugiej rundzie i wiadomo dużo więcej. Uważam, że jest to wydarzenie ostatniego roku, które będzie rzutować jeszcze przez długie lata, nawet jak nie kupujesz winyli, a muzykę słuchasz jedynie z plików mp3.

Miejsce 2.

Wydarzenie, które wybrałem na numer dwa spośród Waszych głosów były koncerty w Berlinie. To były jedyne pełne koncerty na ostatniej części trasy, ale za to jakie. Były to koncerty istotne na wielu płaszczyznach, części jeszcze nie znamy. Podobno w kwietniu doznamy objawienia…


Nigdy depeche MODE nie zagrali serii takich koncertów, nigdy nie rejestrowali dwa razy koncertów w tym samym mieście trasa po trasie. Nigdy nie rejestrowano koncertów, na których jeden z członków zespołu miał urodziny. Nigdy zespół nie przerotował tyle kawałków podczas dwóch koncertów. Nawet Set A i B na Delta Machine Tour nie przynosił tyle zmian, co dwa koncerty na zakończenie Global Spirit Tour. Podobno miało być więcej koncertów na Waldbuhne, skończyło się jedynie na dwóch. Szkoda, bo Waldbuhne to magiczne miejsce. Człowiek młodnieje i wracają wspomnienia do czasów, zanim pojawiła się w zespole gigantomania stadionowa, a scena pasowała do wielkości obiektu.

Miejsce 1.

Trochę w nutę patriotyczną pojadę. Koncerty depeche MODE w Polsce to przede wszystkim święto dla fanów. Z punktu widzenia zespołu koncerty, to kolejne punkty na trasie, które się zlewają w lotniska, garderoby na tyłach hali, kolejne korytarze i pokoje hotelowe.

Coś, co jest dla Niemców, czy Francuzów codziennością dla nas stało się wydarzeniem, a powinno być normalnością od lat. Szczerze, to bardziej propsy za ten fakt należą się agencji @LiveNation, niż zespołowi. Nie zmienia to faktu, że 5 koncertów w czasie jednej trasy w naszym kraju, to sprawa bez precedensu.

Każdy ma swoje wspomnienia i emocje z tym związane, to było widać w Waszych wpisach. Uważam, że to jest najważniejsze w tym wszystkim, pozostałe sprawy to technikalia.

Zamiast bonusu kilka myśli na rok 2019.

depeche MODE czeka w tym roku urlop od przebywania ze sobą. Najnowsze newsy podchodzić będą raczej z okolic wytwórni, solowych twórczości Martin’a i Dave’a. W tym roku możemy spodziewać się co najmniej 3 premier:

  • wiosna 2019 wideo „Global Spirit Film & Fan Documentary”
  • 12″ single box – single z Black Celebration i Music For The Masses być może jeszcze przed wakacjami.
  • single z Violator i Songs Of Faith and Devotion – jesień/przed gwiazdką.

Anton Corbijn zapowiedział na 2020 książkę (album) o depeche MODE.

Ciekawy jestem, czy i w jakiej postaci może zostać wydana ścieżka dźwiękowa z filmu do którego Dave napisał muzykę. Fani chcieliby oczywiście wydania materiału na CD/Winylach, a skończyć się może płonnej nadziei.

Bardzo cicho jest o Martinie, oczywiście poza obecnością na ślubie na Giblartarze i udzielaniu się przez rodzinkę Gore’ów w lokalnych projektach charytatywnych. Fajnie by było, gdyby Martin nas czymś zaskoczył. Nie mam tu na myśli kolejnych projektów typu VCMG itp., raczej coś bardziej konwencjonalnego.

_

Na początku 2017 pisałem, że:

Rok 2016 to była dla fanów depeche MODE taka przejściówka.

Wracamy do trybu przejściówki, choć nie będzie to czas posuchy do jakiego przyzwyczaił nas zespół w poprzednich latach. Wytwórnia i zespół nauczyli się już, że można zarobić na fanach w czasach zastoju albumowo-koncertowego i po powyższych przykładach widać, że są gotowi wydoić od nas kolejne jednostki. Czy się to im uda, to zależy od Was. Będziemy za to wyszukiwać dla siebie rocznic, które można celebrować, powstana fanowskie projekty, wydarzenia około depeche MODE. Wszystko aby jakoś zabić czas do wydania następnej płyty zespołu.

Na koniec chiałbym napisać Wam, że jest to ostatni tekst w którym pada słowa o podsumowaniu czegokolwiek. Serdecznie mam już dosyć tych podsumowań 😉 Pora spojrzeć w przód i zająć się sprawmi które nie dotyczą trasy Global Spirit, ostatniego albumu i zestawień związanych z nimi. Ile można 🙂

Podsumowanie festiwalowej trasy po Europie.

Specyficzna to była odsłona Global Spirit Tour. Właściwie tylko dwa pełnowymiarowe koncerty i cała masa ogryzków zwanych koncertami festiwalowymi. Niby wszystko jasne, ale tak na prawdę bardziej będzie to opis koncertów w Berlinie, niż szóstej części trasy.

1. Kalendarium i setlista

Trasa wystartowała 23 czerwca od festiwalowego występu w Wielkiej Brytanii na Ise Of Wight nieopodal Newport. Był to jeden z dwóch koncertów zagranych w dłuższej – składającej się z 18 kawałków – setlisty.

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
A Pain That I’m Used To
Precious
Policy Of Truth / Useless
World In My Eyes
Cover Me
The Things You Said
In Your Room
Everything Counts
Stripped
Personal Jesus
Never Let Me Down Again
Somebody
Walking In My Shoes
Just Can’t Get Enough / Enjoy The Silence
Enjoy The Silence / Just Can’t Get Enough

Przed koncertem na Węgrzech zespół dokonał zmiany Policy Of Truth na Useless, oraz przerotował Enjoy The Silence z Just Can’t Get Enough. Ten ostatni, na tej nodze zaliczył swój koncertowy debiut na Global Spirit/Ultra Tour. Policy Of Truth nie miało coś szczęścia na tej trasie, jedynie 9 wykonań na 14 miesięcy grania, to nie jest powód do dumy.

Również Useless nie zagrzało miejsca i razem z The Things You Said wyleciało z setu. W miejsce tego ostatniego pojawiło się Somebody, które przywędrowało z bisów. Pozostałe 11 koncertów, przy ogólnym smutku i zawodzie fanów, wyglądało jak poniżej:

Intro (Cover Me [Alt Out])
Going Backwards
It’s No Good
A Pain That I’m Used To
Precious
World In My Eyes
Cover Me
Somebody
In Your Room
Everything Counts
Stripped
Personal Jesus
Never Let Me Down Again
Walking In My Shoes
Enjoy The Silence
Just Can’t Get Enough

Tym samym dochodzimy do truskawek na torcie, czyli dwóch nocy na Walbuhne. O tym, że to właśnie tam będzie kręcone wideo zwieńczające trasę mówiło się od dawna. Nie mniej nie padło nigdy nic konkretnego, same spekulacje.

O koncercie z pierwszej nocy w Berlinie pisałem już na gorąco wcześniej, więc tu będzie trochę inaczej. Poniżej skumulowana setlista z dwóch nocy. Zespół zagrał łącznie 31 kawałków. Jedynie 6 pozycji było zagranych na obu nocach i w tym samym miejscu setu – Intro / Going Backwards / World In My Eyes / Cover Me / Where’s The Revolution / Walking In My Shoes. Łącznie 11 pozycji było wspólnych dla obu koncertów. Oprócz wymienionych wcześniej, również: A Pain That I’m Used To / Everything Counts / Enjoy The Silence / Never Let Me Down Again / Personal Jesus.

Intro (Cover Me [Alt Out]
Going Backwards
So Much Love / It’s No Good
Barrel Of A Gun / A Pain That I’m Used To
A Pain That I’m Used To / Useless
Corrupt / Precious
World In My Eyes
Cover Me
Somebody / The Things You Said
Home / Insight
In Your Room / Poison Heart
Where’s The Revolution
Wrong / Everything Counts
I Feel You / Stripped
Everything Counts / Enjoy The Silence
Enjoy The Silence / Never Let Me Down Again
Never Let Me Down Again / I Want You Now
Strangelove / Heroes
Walking In My Shoes
A Question Of Time / Personal Jesus
Personal Jesus / Just Can’t Get Enough

Co ciekawe zespół zastosował pewien trick. Podczas drugiej nocy główny set został skrócony o jeden kawałek, za to na bis chłopaki przyaktorzyli, że mają coś ekstra dla nas w postaci Just Can’t Get Enough. Ta sama długość setu, ale na wideo koncertowym zobaczymy jakoby zespół specjalnie na tę okazję wydłużył koncert…. ściemniacze ;-). Finalnie na obu koncertach zobaczyliśmy po 10 różnych kawałków.

Nigdy w całej historii koncertowania zespołu nie doczekaliśmy się tylu rotacji kawałków z nocy na noc. Jeżeli wspomnimy nagranie wideo koncertowego z 2013, to tam słyszeliśmy tłumaczenie, że zespół nie zmienił praktycznie nic właśnie ze względu na kręcenie Alive/Live In Berlin. Jak sobie z tym Anton poradzi teraz w montażu nie wiem, ma chłop wyzwanie.

A skoro już mówimy o filmowaniu koncertów z Berlina AD 2018, (i tu moje spekulacje), to uważam, że bazą do finalnego wydania będzie zapis audio i wideo z drugiej nocy. Dlaczego?

Bo tak było w 2013. Poza tym pierwszej nocy koncert był filmowany głównie ze sceny na zbliżeniach, aby mieć przebitki na twarz, ręce, perkusję, klawisze, gitary itp. W ten sposób mamy zbliżenia i jednocześnie czystą scenę od kamerzystów, gdy kręcone są szerokie plany, takie jak wizualizacje i cała scena. Drugiej nocy pracowało łącznie 9 stanowisk – 2x trybuna, 5x fosa, 1x zza placów Christiana i 1x filmowana była zabawa Kolumbijczyków z DMK. Do tego 2-3 stanowiska, z których kręcono zbliżenia na scenie pierwszej nocy i mamy m/w pełny obraz, jak został sfilmowany zespół na koncercie. Nie można też nie wspomnieć o filmowanych fanach przed pierwszym koncertem pod Waldbuhne i pod hotelem.

Co w takim razie z kawałkami, które były zagrane tylko pierwszej nocy? Uważam, że depeche MODE wykorzysta na pewno So Much Love i In Your Room ze względu na wizualizacje. Reszta ukaże się albo jako dodatki, albo jako samo audio, albo pójdzie po prostu do archiwum (oby nie).

Przez myśl przeszła mi również taka opcja, że mogą powstać dwie wersje koncertu z różnymi setlistami, jedna na potrzeby video koncertowego – DVD/BD, a druga na potrzeby TV.  Podobny zabieg przecież był z Berlinem 2013. W kinach i TV królowała wersja Alive In Berlin, czyli dokument koncertowy, a na plackach i w dystrybucji cyfrowej początkowo mieliśmy tylko i wyłącznie Live in Berlin, czyli koncert. Taki drobiazg.

Poza tym w czasie koncertu ekipa filmowa towarzyszyła rodzinnemu projektowi DMK, filmując ich zabawę na koncercie. Materiał ten może potem posłużyć do dodatków albo być wpleciony w dokument koncertowy, coś jak aktorka z wizualizacji do Halo z Delta Machine Tour.

Jak już napisałem, są to jedynie moje spekulacje i raczej nie będę zawiedziony, gdy się nie spełnią.

2. Po albumach

Na 6 nodze zagrano łącznie 32 kawałki:

Speak & Spell – 1
Construction Time Again – 1
Some Great Reward – 1
Black Celebration – 2
Music For The Masses – 4
Violator – 4
Songs Of Faith And Devotion – 3
Ultra – 5
Playing The Angel – 2
Sounds Of The Universe – 2
Spirit – 7

3. Po krajach

Geograficznie tę część trasy wygrała Francja – 5 koncertów. Dwie noce w Niemczech. Pozostałe 8 nocy przypadło na koncerty w pojedynczych krajach Europy. Dla nas oczywiście, najważniejszym punktem tej części trasy, była 3 wizyta i 5 koncert depeche MODE w Polsce. Niestety mieliśmy ten niefart znaleźć się w gronie 11 krajów, którym przypadła w udziale najbardziej okrojona setlista.

_

W kolejnych podsumowaniach przyjrzymy się wariantom setlist, statysykom wykonań oraz podsumujemy najbardziej oblegane państwa i miasta Global Spirit Tour.

Kuracja odmładzająca.

Trochę przemyśleń po wczorajszym koncercie. Powrót po 12 latach na Waldbuhne ze wszech miar był udany. To właśnie na występach na tym obiekcie zespół zbudował swoją legendę, że jeżeli jedzie się do Niemiec na koncert, to koniecznie Berlin i Waldbuhne.

Setlista bardzo mnie ucieszyła, powrót do setu z lata z lekkim mixem zimy był bardzo dobrym pomysłem. Brakowało mi przez ostatnie miesiące Corrupt, Wrong. Nie było Precious, czy o zgrozo bałem się, że zechcą zagrać Just Can’t Get Enough. Miałem przekonanie graniczące z pewnością, że So Much Love się pojawi. Jak kręcili poprzednie wideo, to Anton wymusił na zespole zagranie Goodbye właśnie ze względu na wizualizację. Tym razem przeczuwałem to sam. Właściwie do pełni szczęścia brakowało mi tej nocy tylko The Things You Said, Heroes. Nie do końca szczęśliwym wypadkiem było przywrócenie I Feel You, ale po kilku miesiącach spokoju od tego numeru jakoś nie czułem zbytniej awersji, choć w tym miejscu mógł spokojnie wrócić Poison Heart, czy ze względu na wizualkę Useless.

Kwestią otwartą zostaje pytanie, czy 25.07 zagrają numery serwowane nam zimą, czy też raczej pojadą z tym samym setem co wczoraj, z jedną zmianą u Martina. W każdym razie słuchanie i oglądanie numerów, które słyszeliśmy na koncercie w Warszawie było jak spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi.

Nie można oczywiście nie wspomnieć o tym, że bycie na koncercie w dniu urodzin jednego z członków zespołu dodaje potężną dawkę emocji porównywalną jedynie z pierwszym koncertem z życiu lub ostatnim na trasie.

W czasie koncertu miałem taką myśl, że ten zespół powinien grać tylko takie koncerty. Pełny występ, w miejscu dedykowanym tylko dla depeche MODE, nie żadne tam festiwale i tego typu spędy. Dla mnie trasa festiwalowa to była pomyłka. Byłem na Openerze i nawet się bawiłem (głownie dzięki znajomym i innym kapelom), ale z wizją ogryzka setlistowego, z publiką lekko przypadkową i brakiem tego, dlaczego jechałem na festiwal – The Things You Said. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że depeche MODE, to nie jest zespół festiwalowy, a granie po festiwalach było jedynie motywowane możliwością ograniczenia kosztów i przytulenia kilku jednostek więcej.

Wczoraj w Berlinie, czy zimą na polskiej trasie koncertowej wszystko grało. Publika zajebista, zespół w pełnej krasie, z pełną oprawą dający z siebie maxa, bo ludzie, którzy przyjechali ich obejrzeć cisnęli ich od samego początku, więc zespół dawał z siebie jeszcze więcej.

Jeżeli możesz jeszcze kupić kwit na 25.07, to zrób to. Nie zawiedziesz się, w ciemno mogę się założyć, że koncert finałowy będzie równie miodny, co wczorajsza noc. Nie dawno wspominałem ostatni koncert swój i depeche MODE na Waldbuhne sprzed 12 lat. Wszystko wróciło. Wczoraj byłem młodszy o 12 lat. To działa!!!