Archiwa tagu: Frank Tovey

Od kasety do singla – trochę inna wersja odkrycia depeche MODE

Oficjalna hagiografia podaje, że Daniel Miller dał drugą szansę depeche MODE, po czym Panowie po koncercie podali sobie dłonie i od tego momentu wszystko potoczyło się niczym kula śniegowa. Od koncertów dla 20 osób do stadionów na 100 000 widzów. Zanim to wszystko się zadziało zespół musiał spotkać jednak na swojej drodze człowieka, bez którego Daniel Miller nie podałby ręki pieczętującej zawarcie umowy. Dziś historia człowieka, który pomógł, by potem samemu dostać pomoc od depeche MODE. Zapraszam do lektury cz.1.

Ostatnio na blogu opisywałem mało znaną historię japońskiej części trasy World Violation, dziś opiszę mało znane fakty, z wczesnej historii zespołu. Bazą do powstania tego i kolejnego tekstu było wypłynięcie bardzo interesującego bootlegu, oraz pewne sprzeczności w dostępnych na rynku biografiach zespołu i relacji człowieka, którego fragment życia poniżej opisałem. Nie wszędzie moja wersja jest zbieżna z tym co można oficjalnie wyczytać, ale zrobiłem to po to, aby w możliwie logiczny sposób opisać ciąg wydarzeń, bez których kolejne zwroty akcji nie nastąpiłyby. Życiem rządzi przypadek i w jakiejś mierze jest to historia o tym właśnie. Tekst podzieliłem na dwie części. Dziś odcinek pierwszy.

Canning Town 1980.09.24

Historia zaczyna się w 1980 roku, gdy zespół bez dorobku, bez kontraktu, z nieopierzonym wokalistą, z niewielką liczbą koncertów na koncie wysyła, do właściciela popularnego klubu na przedmieściach Londynu, kasetę z wersjami demo swoich nagrań. Klub był znany z tego, że gra się tam szybko, ostro i na rockowo. Po odsłuchaniu kasety demo właściciel klubu pomyślał, że chłopaki muszą mieć niezłe jaja, skoro wysłali kasetę do lokalu, gdzie publika zjadłaby ich po pierwszym kawałku. Oni chcieli grać. Poza tym właścicielowi klubu podobała się nazwa zespołu – Composition Of Sound, w przeciwieństwie do późniejszej nazwy.

Tym gościem był Terry Murphy, a zespołem wspomniane już – Composition Of Sound. Dziś to żaden szczyt odwagi, bo zespoły o różnych stylistykach muzycznych grają w tych samych klubach, kiedyś takie historie były nie do pomyślenia.

Zespół zjawił się w Canning Town 24 września 1980 i dał koncert dla garstki – 20 osób. Sam klub miał pojemność 1000 gości. Ten klub to Bridgehouse. Kiedy Terry Murphy wręczył chłopakom 15 Funtów za występ zawstydzony Dave powiedział, że następnym razem z pewnością ściągną do klubu dużo więcej ludzi, jeżeli Terry da im jeszcze jedną szansę. Chłopaki oznajmili Terremu, że mają rezydenturę w klubie The CrocsRayleigh i są w stanie rozpromować swoje występy w Bridgehouse ogłaszając je w Basildon i w Rayleigh. Ponieważ zespół spodobał się Terremu ten stwierdził, że jako gwiazda wieczoru, to szanse żadne, ale jako support wystąpią u niego na pewno. Terry wychodził z założenia, że skoro Basildon i Canning Town położone są przy tej samej drodze A13, to jeżeli tak jest, jak oni mówią, to zespół ściągnie trochę dzieciaków, w końcu droga z miasteczka na przedmieścia Londynu jest łatwa i prosta i jest blisko.

Powszechnie się uważa, że depeche MODE odkrył Daniel Miller, który po pierwszym niemiłym wrażeniu dał szansę zespołowi po raz drugi, co skończyło się dżentelmeńskim uściskiem ręki i karierą o 30 letniej historii i tonie zarobionej na tym kasy dla Mute. To jest prawda, ale tylko częściowa. Bez pewnej sekwencji wydarzeń nie doszło by do tego, a osoby, które pojawią się za chwilę mają taki sam udział w początkowym sukcesie, jak Daniel Miller. Niestety powierzchowne opracowania oraz skrótowość artykułów prasowych i dobry PR wersji oficjalnej historii zespołu zrobiły swoje.

Przede wszystkim należy pamiętać, że wszystkie znane i nieznane fakty dotyczące przypieczętowania umowy z Mute, oraz cała sekwencja relacji z Danielem Millerem wydarzyła się w the Bridgehouse. Bez tego klubu i właściciela nigdy by się nie wydarzyła… ale po kolei…

Cofnąć się musimy o kilka dni przed 24 września 1980. Dave Gahan – świeżo upieczony wokalista Composition Of Sound – pakuje taśmę demo swojego nowego zespołu i wysyła do Bridgehouse. Dodam tylko, że Dave jest w zespole od koncertu nr 4, a koncert w Bridgehouse to koncert nr 10. Powodem wysłania kasety właśnie do Bridgehouse był fakt, iż Dave był stałym bywalcem tegoż. Co ważniejsze Dave był wielkim fanem kapeli Wasted Youth, której basista, jak się okazało później, jest synem Terry’iego Murphy, mowa tu o Darrenie Murphy. Terry Murphy doprowadził do spotkania obu Panów celem wymiany doświadczeń z działalności projektu pt. zespół. A wszystko odbyło się przy barze klubu. Darrenowi bardzo podobał się występ zespołu oraz osoba Dave’a i zasugerował ojcu umieszczenie chłopaków jako supportu. Powiedział również, że zespół ma potencjał i ojciec powinien pomyśleć o wciągnięciu Composition Of Sound do Bridgehouse Records, a sam szepnie tu i tam dobre słowo celem pomocy w rozwoju kariery. Jedno z ciepłych słów usłyszał Frank Tovey – wokalista Fad Gadget, który okazał się być synem bliskiego kumpla Terry’iego Murphy, również… Franka Tovey’a (seniora). Frank Tovey stał się wielkim fanem depeche MODE, oglądając ich występy przed swoimi koncertami. Na oczach Terry’iego i Franka rodziła się właśnie nowa gwiazda. Klub ledwo mieścił wszystkich chętnych na wspólnych występach Fad Gadget i depeche MODE. Pojemność klubu była szacowana na 1000 osób. Był to czas żniw na barze dla Bridgehouse. Terry twierdzi, że występy depeche MODE tak się podobały, że zespół musiał bisować, czasami więcej, niż jeden raz. Jak wiemy przeważnie support nie ma takiego prawa, ponieważ jest to przynależne gwieździe i bez zgody Franka Tovey’a taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Frank jako coraz większy fan depeche MODE nie mógł sobie darować obejrzenia młodej gwiazdy ponownie. Finał był taki, że klub był zamykany częściej po zwyczajowej godzinie zamknięcia lokali w Anglii, bo publika chciała się się bawić.

Bez zrozumienia relacji jakie łączyły depeche MODE i Fad Gadget na początku lat 80. trudno zrozumieć i pojąć decyzję o wspólnej trasie koncertowej obu zespołów w 2001 roku. Proste uogólnienie – depeche MODE łaskawie zgodzili się na występy upadłej gwiazdy, są bardzo powierzchowne. W świetle powyższych historii trasa z 2001 roku była bardziej spłatą długu, jaki depeche MODE miało wobec Fad Gadget.

Canning Towon 1980.10.30

Nagłośnieniowcem, managerem i wydawcą Fad Gadget był młody muzyk i producent – Daniel Miller. Kiedy Composition Of Sound dostało slot na 3. październikowe występy jako support przed Fad Gadget, Daniel Miller był wtedy w klubie i jak wiemy Composition Of Sound nie zyskało aprobaty w jego oczach. Podczas ostatniego występu 30 października 1980 zespół oznajmia Murphiemu, że zmieniają nazwę z Composition Of Sound na depeche MODE. Co ciekawe, plakaty rozwieszone w całej okolicy informowały o występie Composition Of Sound. Terry nie był zachwycony zmianą nazwy na francuską i nawet „życzył im dalszych sukcesów” na nowej drodze życia. Nie mniej ostatni październikowy występ tak się spodobał Darrenowi Murphy, że oznajmił ojcu, iż chce, aby depeche MODE poprzedzało występ Wasted Youth w Bridgehouse następnym razem, gdy będą grać tu. Co więcej Darren zaproponował, że rozda darmowe bilety fanom Wasted Youth, aby ci mogli przyjść na występ depeche MODE i posłuchać ich.

Terry Murphy widział ogromny potencjał w depeche MODE, zaczął inwestować w nich swoje pieniądze z myślą o podpisaniu kontraktu z zespołem dla Bridgehouse Records. Od 14 września, przez ponad pół roku zespół stał się również rezydentem The Bridgehouse Club w Canning Town pełniąc rolę stałego supportu każdej gwiazdy, jaka występowała w tym klubie. Między końcem września 1980, a końcem lutego 1981 zespół zagrał 11 koncertów, głównie przed Fad Gadget.

Canning Town 1980.11.12

Wieczór w którym wszystko się zmieniło, był występ 12 listopada, kiedy to dochodzi do zawarcia owej słynnej umowy między zespołem, a Millerem. Prawda jest taka, że Miller wiedział, o zawartej umowie między Bridgehouse Records, a depeche MODE i pamiętny uścisk nie mógłby się odbyć, gdyby nie przyzwolenie Terry’iego. To on zgodził się, ponieważ zdawał sobie sprawę, że stojąc na rozdrożu pomiędzy prowadzeniem kultowego pubu i wytwórni płytowej musi coś wybrać. Jednym z powodów, który sprawił, że Daniel Miller stał się wydawcą depeche MODE, był fakt nieczystych podchodów pod młody zespół właściciela wytwórni Some Bizzare – Stevo Pearcea. Człowiek ten doprowadził do zawarcia umowy z zespołem dzięki czemu ich pierwszy singiel – Photographic – pojawił się na składance. Motywacją Terry’iego była chęć uchronienia zespołu przed tym człowiekiem, a ponieważ był za słaby ze swoją wytwórnią Bridgehouse Records przyzwolił na nagranie debiutanckiego materiału, a co za tym idzie i wydanie właśnie w Mute.

20111001-171051-452292

Na przeszkodzie stała jedynie trasa koncertowa, jaką zespół musiał odbyć w ramach „promocji” składanki Some Bizzare. Historię tych zmagań opisałem w 2010 roku w tekście: Television Set – czyli rozważania o początku… Rozpoczęcie prac nad płytą i rozluźnienie relacji z Terrym sprawiło, że depeche MODE po raz ostatni występuje w Bridgehouse Club 26 lutego 1981, jako support. Dla mnie jest to również data zakończenia tzw okresu Early Days. Tuż przed tym koncertem – 20 lutego – ukazuje się pierwszy singiel nagrany dla Mute. Później zespół zwita jeszcze do klubu w charakterze gwiazdy prosto ze studia nagraniowego, gdzie pracowali nad singlem New Life. Przed wydaniem płyty będzie to ich ostatnia wizyta.

Dla zespołu rozpoczął się co raz bardziej szalony czas. Zespół koncertował już nie tylko w Anglii, ale też zaczął występować na kontynencie zapełniając co raz większe obiekty. Tym czasem dla Terry’iego i jego Bridgehouse zaczyna się bardzo ciężki okres. W drugiej części o tym, jak to depeche MODE spłaciło dług tym razem wobec Terry’iego.

Część druga historii Terry’iego i depeche MODE >>

P.S. Źródła poszerzające powyższy tekst podam na końcu drugiego tekstu, aby nie spalić historii. 🙂

10 lat od śmierci Franka Toveya

To już 10 lat od kiedy Franka Toveya nie ma na tym świecie. Rok 2002 miał być wielkim powrotem jego i jego grupy. Po latach chudych i pobocznych projektach zespół zapowiadał nową płytę. W 2002 mieli wejść do studia i nagrać nowy materiał. Wiele zespołów krążyło i splatało swoje ścieżki z depeche MODE, ale chyba tylko Nitzer Ebb przeplatał swoje losy tak blisko z depeche MODE, jak to robiło Fad Gadget. 3 kwietnia 2002 roku dotknęła wszystkich, którzy interesowali się muzyką z wytwórni MUTE informacja, że Frank Tovey zmarł na atak serca. Miał 45 lat.

Niektórych zastanawia, co takiego jest w tym człowieku, że poświęcam mu jeden ze swoich wpisów na blogu poświęconym depeche MODE i do tego w aspekcie koncertowym. Przyczyn jest wiele. Niektóre błahe  niektóre sentymentalne, przede wszystkim jest to wyraz szacunku dla człowieka, dzięki któremu mój ulubiony zespół mógł również przebić się do grona najjaśniejszych na firmamencie muzyki. Ktoś powie, że to przecież Daniel Miller pomógł depeche MODE, podał rękę itp, a nie mało znany zespolik, o którym wielu nie słyszało, albo przeczytało, że w 2001 roku grali jako support przed depeche MODE na Exciter Tour.

No tak tylko, że historia depeche MODE sięga trochę dalej niż do pamiętnego koncertu, po którym zawarcie kontraktu zostało przypieczętowane uściskiem ręki. Nie wiele brakowało, żeby zespół, jeszcze jako Composition Of Sound, stało się częścią inne wytwórni, w której miało być również Fad Gadget. Fad Gadget był wtedy już sporą gwiazdą w Anglii i Composition Of Sound/depeche MODE otwierało koncerty przed nimi. Na takim właśnie koncercie pojawił się Daniel Miller (drugi już raz) i zaproponował depeche MODE przystąpienie do Mute. Problemem była jednak wytwórnia Some Bizzare. Nie dość, że proponowała więcej, to zarówno Fad Gadget, jak i depeche MODE mieli już nagrane i przygotowane do wydania swoje utwory na składankę Some Bizzare. Fad Gadget umieścili na niej swój jeden z najlepszych numerów Back To Nature, a depeche MODE – Photographic. Jak się historia potoczyła wiemy. Najpierw Fad Gadget, a potem depeche MODE przeszli do Mute. Wcześniej musieli tylko wypełnić zobowiązanie wobec Bizzare Records i pojechać w trasę koncertową.

Trasa koncertowa Some Bizzare zakontraktowane miała pięć koncertów m.in. w takich miastach, jak Leeds 1981.02.02, czy Shefield 1981.02.03. Trasa była ciężka, ale depeche MODE wspomina, że dzięki tej trasie i podpatrywaniu Fad Gadget nauczyli się wiele, nabrali oklepania koncertowego. To była ostatnia wspólna trasa, aż do jesieni 2001 roku, kiedy oba zespoły się spotkały na trasie znowu. O tym jednak za chwilę.

Po zakończeniu trasy koncertowej oba zespoły pojawiły się jeszcze raz wspólnie na płycie. Tym razem tylko one dwa. Wiele razy przytaczano fakt wydania utworu – I Sometimes Wish I Was Dead na parszywej jakości płytce w magazynie Flexi Pop. Mało jednak ludzi pamięta, że na stronie ‚A’ pojawił się utwór Fad Gadget – King Of The Files. To Fad Gadget było gwiazdą tej „płyty”, a depeche MODE zajmowało miejsce właściwie dla siebie w owym czasie, czyli stronę B.

Po przejściu Fad Gadget do Mute zespół podążył śladem depeche MODE i pojawił się w Hansa Studio. Fad Gadget od 1983 roku pojawiał się regularnie nagrywając swój ostatni studyjny krążek Gag. Wielokrotnie spotykali się z depeche MODE w Berlinie, które Frank również upodobał sobie jak Martin.

W latach 1983-1984 zespół współpracował z takimi tuzami elektroniki i industrialu, jak Einstürzende Neubauten, z którymi nagrali Collapsing New People na Gag właśnie. Była to ostatnia płyta studyjna wydana jako Fad Gadget, później Frank już pod własnym nazwiskiem udzielał się w wielu projektach pobocznych. Do najbardziej znaczących i kategorii ‚must’ należy koncept album – Easy Listening for the Hard of Hearing. Album nagrany wraz Boyd Rice w 1981 roku, ale wydany dopiero w 1984 nakładem Mute Album ciężki, ale dla tych co lubią pierwsze płyty Recoil i twórczość Einstürzende Neubauten – ważny.

Wracamy w tym momencie do porzuconego przeze mnie wątku koncertowego. Jest rok 2001 wytwórnia Mute postanawia przypomnieć o istnieniu Fad Gadget, która z gwiazdy przeistoczyła się w zapomnianą alternatywną kapelę początku lat 80. Wychodzi składanka The Best of Fad Gadget. Wyjście albumu ma być poparte trasą koncertową, której częścią będą również wspólne koncerty z depeche MODE. Przyznam się, że do 2001 roku nie znałem Fad Gadget. Po raz pierwszy zobaczyłem go na koncercie w Berlinie 2001.09.05. Stałem w tłumie i widziałem, jak fani depeche MODE (jak zwykle z resztą) powiewali biletami pokazując Frankowi, że tam nie ma napisane nic o Fad Gadget. Były gwizdy i odwracanie się od sceny. Jednak stopniowo strzelanie focha zamieniło się w co raz większą ciekawość, albo przynajmniej w obojętność.

Stopniowo z koncertu na koncert widziałem, jak fani patrzyli na tego freak’a, jakim dla wielu był Tovey z co raz większym zainteresowaniem. Zabawy z wiertarką, sztuczną ręką wyrywanie sobie włosów z pod pachy i zjadanie ich, wdrapywanie się po konstrukcji sceny. To wszystko dopełniało i teatralizowało występy Fad Gadget.

Historia odwróciła się depeche MODE z supportu stała się gwiazdą pierwszej klasy, a Fad Gadget powracał po 17 latach zapomnienia. depeche MODE pokazywało co noc swoją koncertową klasę, tym czasem Fad Gadget musiało udowodnić, że ten powrót znikąd nie był na wyrost. Również dla mnie był to okres szybkiej edukacji o tym zespole. Jeszcze w Berlinie 2001.09.05 śmiałem się z zażenowaniem oglądając koncert Fad Gadget, ale jeszcze tego samego miesiąca w Monachium 2001.09.23 nagrywałem ich koncert tak samo jak depeche MODE. Wtedy już wiedziałem, że przybywałem na koncerty dwóch gwiazd, a nie jednej.

Po zakończeniu trasy koncertowej Fad Gadget grało dalej. Pierwszy kwartał 2002 zespół spędził grając po klubach Europy. Jednak najważniejszym wydarzeniem tego roku miało być właśnie wejście do studia i nagranie nowego albumu. Pierwszego od 1984 roku. Niestety zawał serca przekreślił te plany.

Dla mnie Fad Gadget, obok depeche MODE, Nick Cave i Nitzer Ebb pozostaną najważniejszymi projektami MUTE. Mogę tylko żałować, że tak późno poznałem ten zespół, ale jednocześnie z satysfakcją mogę powiedzieć, że było mi dane zobaczyć ten zespół na żywo u boku swoich uczniów na ostatniej wspólnej trasie.

[*]

PS Jako uzupełnienie tego wpisu, podpinam jeszcze link do moich wspomnień z Exciter Tour, które w jakiejś części wiążą się z Fad Gadget również.