Archiwa tagu: Brian Griffin

Trzy książki

Ostatnimi czasy pojawiło się na rynku całkiem sporo książek podsumowujących okresy działalności ludzi, instytucji, projektów… To nic niespotykanego, że na zakończenie pewnych etapów zespoły, właściciele wytwórni, czy firm wydają albumy spinające klamrą pewien dorobek swojego życia.

Nieczęsto się jednak zdarza, że na rynku ukazują się wydawnictwa dopełniające się i opowiadające sporą część historii muzyki rozrywkowej z co najmniej dwóch – trzech punktów procesu twórczego, którego centrum jest zespół muzyczny.

Lubię takie pozycje, które są nieoczywiste i rzucają trochę inne światło na świat, który już znamy. Być może nie zmieniają go zasadniczo, ale na pewno uzupełniają to, co już wiem (albo nie wiem).

Nie są to jednak kolejne historie o genialnych producentach, objawieniu z nieba muzyków, ale skupienie się na pozostawionych z boku w procesie twórczym: fotografach muzycznych, grafikach okładek płyt i projektantach (twórcach) scen tras koncertowych.

Jakiś już czas temu ukazały się trzy książki – ‚Pop‚ – album podsumowujący dotychczasową karierę Briana Griffina, chwilę potem ukazał się album ‚Mute A Visual Document From 1978 -> Tomorrow‚. Ostatnią pozycją jest: ‚30 years StageCo – From Werchter to The World‚. Dwie pierwsze książki, to podsumowanie 40 lat twórczości artystycznej i wydawniczej Briana Griffina i Daniela Millera. Ostatni album, to podsumowanie 30 lat działalności firmy, która jak żadna wywarała ogromny wpływ na to, jak obecnie produkowane są festiwale i koncerty, oraz jak przezwyciężane są ograniczenia artystyczne dzięki technice i architekturze.

Brian Griffin jest artystą, który bardziej znany jest ze swoich fotografii na okładkach artystów, niż ze swojego nazwiska. Jednym z najistotniejszych początków w jego karierze było właśnie poznanie Daniela Millera właściciela wytwórni Mute Records, a następnie nawiązanie współpracy z debiutującym zespołem – depeche MODE.

POP i MUTE

‚Pop’ i ‚Mute’, to antologie fotografii, designu, typografii, technik graficznych, a przede wszystkim antologie poszczególnych dekad opowiedziane okładkami płyt. Obie książki, to zapis procesu twórczego, ciągu technologicznego twórców zdjęć oraz grafików pracujących nad okładkami albumów.

Kiedy zespół / arysta pracuje w studio i tworzenie muzyki dzieje się w najlepsze… Gdzieś w drugiej połowie prac studyjnych, kiedy kształt albumu już się krystalizuje w innym miejscu miasta, świata rozbrzmiewa telefon w domach lub gabinetach dwóch osób:

  • Fotografa, który ma zrobić zdjęcie okładkowe oraz przygotować sesję zdjęciową pod potrzeby książeczki płyt CD i winyli.
  • Drugi telefon, który dzwoni, to ten do grafika, który dostaje za zadanie dobór kolorów okładki, typografii (jaka czcionka – krój, wielkość, typ, światło), technika wykonania okładki.

Na zdjęciach dołączonych do książki o MUTE doskonale widać proces twórczy, począwszy od szkiców na kalce technicznej, przez pierwsze testy proponowanych czcionek, szaty graficznej, po dobór kolorów każdego z elementów składowych grafiki.

depeche MODE - Master & Servant - 1984
depeche MODE – Master & Servant – 1984
depeche MODE - Master & Servant - 1984
depeche MODE – Master & Servant – 1984

Zdjęcia zamieszczone w książce obrazują proces twórczy od pomysłu do finalnego projektu okładki w postaci tzw. proofu, czyli odbitki próbnej symulującej finalny wydruk.

Tworzenie okładki GAG zespołu Fad Gadget z 1983.
Tworzenie okładki GAG zespołu Fad Gadget z 1983.

Album ‚POP‚ również odsłania styl pracy i myślenia fotografa. Dobór oświetlenia, technik wyrazu artystycznego, które w danym czasie były osiągalne. Przy pracy nad zdjęciami okładkowymi zawsze powstaje kilka wersji zdjęć, bardzo często wizje artystów się ścierają. Na koniec, kiedy dochodzi do wyboru konkretnej fotografii każdy może mieć swojego faworyta. W przypadku Briana Griffina do historii przeszły jego prace nad sześcioma okładkami płyt depeche MODE. Choć tak na prawdę najbardziej ikoniczna to ta z A Broken Frame.

A Broken Frame
A Broken Frame

Najsłynniejsza, ikoniczna okładka w dorobku artysty.

– Wydaje mi się, że to jedno z dwóch najsłynniejszych kolorowych zdjęć na świecie. Jednym jest słynny portret Afganki autorstwa Steve’a McCurry’ego, a drugim moja fotografia wieśniaczki.

Powiedział swego czasu Brian Griffin. Co ciekawe zdjęcie które przepadło – Broken Frame 2 – a było faworytem fotografa, było bardziej dosłowne i idealnie korespondowało z tytułem płyty. Zespół zdecydował jednak, że wersja alegoryczna to lepszy pomysł. Dzięki temu zdjęcie okładkowe stało się – wg magazynu Life – zdjęciem lat 80. W albumie ‚Pop’ fotograf poświecił tej kwestii znaczącą część swoich wspomnień.

Broken Frame 2
Broken Frame 2

Myślę, że nie ma to znaczenia, która wersja by wygrała. Kompozycja, światło i pomysł ustawia obie fotografie bardzo wysoko. Zdjęcie okładkowe A Broken Frame było na tyle wymowne i inspirujące, że Kate Bush w połowie lat 80. zatrudniła Briana Griffina, aby odtworzył tę sesję i stworzył nową wersję okładki lat 80.

Kate Bush (c) Brian Griffin
Kate Bush (c) Brian Griffin
’30 years StageCo – From Werchter to The World’

Artyści powinni odważyć się marzyć. My identyfikujemy ich marzenia i pomagamy im je zrealizować.

Hedwig De Meyer – założyciel StageCo.

Książką, która najdłużej przeleżała i czekała na dogodny moment jest retrospektywny album z 2015 o firmie od scen.

O firmie StageCo pisałem już Wam kilka razy w 2012 i w 2014. Czytelnikom MODE2Joy powinna być więc znana ta firma doskonale. Firma ta ustanowiła standard rynkowy w kategorii budowy scen. Paradoks polega na tym, że depeche MODE są ich jednym z najwierniejszych uczniów w zakresie wykorzystania scen na koncertach od 1985, kiedy to po raz pierwszy wsystąpili na ich scenie podczas festiwalu w Werchter. Są wierni temu standardowi do dziś, w czasach, gdy technika sceniczna rozwinęł się kosmicznie i powstały takie sceny, jak The Claw – U2. Przez te wszystkie lata zespół wykorzystywał ten sam schemat i standard sceny. Również w 1993 roku. Mimo, że scena była i jest podziwiana do tej pory, to tak naprawdę rozmiary sceny w 1993 i w 2017 są dokładnie takie same. Różnica jest taka, że na obecnie wykorzystywanej konstrukcji jest mniej gratów. Scena jest mniej napakowana. Wymiary są te same. Samo StageCo tworzy o wiele bardziej zaawansowane konstrukcje i bardzo mocno wychodzi poza standard… swój standard.

Ciekawostką – i zaskoczeniem – letniej trasy 2017 niech będzie fakt, że depeche MODE i Guns’n’Roses współdzielili jedną scenę na kilku koncertach. Ta sama konstrukcja była wykorzystana m.in. w Londynie, Paryżu i plus kilka innych lokalizacjach. Jak się popatrzy na wygląd obu scen, to trudno nie mieć tego typu skojarzeń. Więcej szczegółów możecie wyczystać w kwartalniku StageCo, gdzie podsumowują trzy miesiące 2017 z życia koncertowego firmy pisząc m.in. o depeche MODE:

Książka o 30-leciu StageCo opowiada o początkach koncertowania plenerowego od Beatlesów i Elvisa aż po letnie koncerty w 2015. Konkluzja książki jest jasna. Tak na dobrą sprawę nic się nie zmieniło – wtedy i teraz. Zespoły wypluwają serce na scenie, fani odpływają zakrzykując siebie na wzajem. A wszyscy i zespół, i fani mają z tego okrutną przyjemność. Coż można dodać więcej… jest tylko więcej, bardziej, okazalej.

Każda z tych książek to próba uchwycenia procesu twórczego i uratowanie od zapomnienia materiałów, które przeważnie w procesie twórczym używa się i wyrzuca na zakończenie. Próbne odbitki, notatki, poprawki, zmiany oddają ewolucję okładek płyt zespołów skupionych wokół MUTE Records i artystów, którzy zatrudniali Briana Griffina, czy wynajmowali budowniczych scen. Nie wiele jest zespołów, którzy na cześć swojej sceny wdają album, jak to zrobiło U2 w 2011.

Pamiątka czasu i pracy wielu pomijanych i zapomnianych ludzi, którzy dokładali swój fragment do sukcesu komercyjnego artystów. Stara zasada mówi „Nikt Cię tak nie pochwali, jak Ty sam.”

Płyta, czy książka? – konkurs na MODE2Joy.pl – rozstrzygnięty!

Obiecaliśmy Wam, że będzie można wygrać vinyl A Broken Frame wzbogacony o autograf Briana Griffina i tak też będzie… ale to nie wszystko dodajemy do tego jeszcze album ‚POP’.

Pracujemy nad tekstem, którego częścią będzie rozmowa z Brianem Griffinem o jego pracy i współpracy z depeche MODE, zanim to jednak nastąpi zapraszamy do wzięcia udziału w pierwszym konkursie dla czytelników 101dM / MODE2Joy.

Pytania zada Wam sam Brian Griffin:

Na odpowiedzi czekamy najpóźniej do ukazania się tekstu – mejlem, na priv na FB / G+ / Twitter.

Brian Griffin w czasie wywiadu.
Brian Griffin w czasie wywiadu.

Pierwsza osoba, która odpowie poprawnie na oba pytania, będzie mieć prawo wyboru czy vinyl, czy książka. Kolejna osoba otrzyma pozostałą nagrodę.

Konkurs rozstrzygnięty!!! Nagrody otrzymują:

  • Michał Czyż
  • Barbara Winkler

Gratulujemy!!!

Brian Griffin o fotografii i o depeche MODE

Kiedy dwa lata temu Brian Griffin przyjechał do Polski pokazać retrospektywę swoich prac i… sprzedać kilka z nich, rozpływałem się z zachwytu i na podstawie jego opowieści próbowałem odtworzyć historię powstania trzech okładek albumów depeche MODE. Dla mnie te trzy prace są równie ikoniczne jak późniejsze okładki spod ręki Antona Corbijna.

Całkiem niedawno Brian gościł ponownie w Polsce, aby pokazać efekt swojej pracy, która została zainspirowana poprzednim pobytem w naszym kraju, oraz historią Polski i Europy XX w. Krwawą historią.

Co prawda wystawa już się zakończyła, ale z tej okazji pojawił się w Gazecie Wyborczej wywiad z mistrzem. Całkiem spory fragment dotyczył depeche MODE oraz historycznych wydarzeń z depeche MODE w tle.

Pozwoliłem sobie zacytować cały fragment dotyczący depeche MODE z racji tego, że nie wszystko da się przeczytać tam-tamuj:

Podobno zdjęcie łabędzia z okładki albumu „Speak & Spell” Depeche Mode też zrobiłeś na złość.

– Nie lubiłem muzyki Depeche Mode. Lubiłem członków zespołu jako ludzi, no i Daniela Millera, ich menedżera i właściciela wytwórni Mute, to mój dobry znajomy. Jestem fanem muzyki elektronicznej, ale Depeche Mode uznawałem za plumkanie. Postanowiłem sobie z nich zakpić. A teraz wszyscy uwielbiają tę okładkę!

A później zrobiłeś ikoniczne zdjęcie wieśniaczki z sierpem w polu zboża na okładkę ich następnej płyty – „A Broken Frame”.

– Wydaje mi się, że to jedno z dwóch najsłynniejszych kolorowych zdjęć na świecie. Jednym jest słynny portret Afganki autorstwa Steve’a McCurry’ego, a drugim moja fotografia wieśniaczki.

Starałem się zrobić genialne zdjęcie. Nie musiałem fotografować zespołu, czego nienawidziłem. Pojedynczych artystów fotografowało się fajnie, ale czterech gości razem było nie do zniesienia. Być może nie miałem jeszcze wtedy wystarczająco dużo wprawy, żeby robić grupom dobre zdjęcia. Dziś jestem dużo lepszym fotografem. […]

Pamiętam, jak usłyszałem w radiu, że upadnie mur berliński. Zapakowałem rodzinę do samochodu i pojechaliśmy z Londynu do Berlina. Zatrzymaliśmy się przy granicy między wschodnim i zachodnim. Dużo paliłem i chciałem kupić fajki. Wszedłem do kawiarni, w której stała maszyna z papierosami. Obok leżała sterta magazynów „Life”, moje zdjęcie było na okładce. „Najlepsze światowe fotografie lat 80.” – taki był tytuł. Tu walił się mur, a na okładce była radziecka wieśniaczka w polu zboża..

Broken Frame 2
Broken Frame 2

Resztę doczytacie sobie na stronie GW. Warto.

Some Great Broken Frames

Kto był i widział, ten miał sporą dawkę emocji i depechowej radości w oczekiwaniu na wrzesień, komu nie było dane może tylko żałować. Zakończona niedawno retrospektywna wystawa Briana Griffina – DisCover Photography – pokazała wspaniałą podróż w czasie do wczesnych lat 80. i tego, jak dobre okładki depeche MODE mieli od początku kariery… no prawie 🙂

Dzięki tej wystawie (podczas Fotofestiwal w Łodzi) można było zobaczyć, zdjęcia, które powstają w czasie sesji, ale nie mają tyle szczęścia, żeby znaleźć się na okładce / wkładce / tourbooku / materiałach promo itd… wiele z nich znika w szufladach pozostając jedynie na kliszach lub dyskach autorów zdjęć.

Speak & Spell
speak & spell (c) Brian Griffin
speak & spell (c) Brian Griffin

Zdjęcie – żart z depeche MODE człowieka, który fascynował się „prawdziwą muzyką elektroniczną„, a nie twórczość „przypominającą plumkanie. Zdjęcie to potem było wielokrotnie masakrowane, cięte… ekhm kadrowane. Były takie wersje okładki Speak&Spell, że więcej tam było czerni niż samego zdjęcia łabędzia w gnieździe. Dziś klasyka i uznawane za jedno z ciekawszych.

A Broken Frame
A Broken Frame
A Broken Frame

Zdjęcie z tej okładki uznane zostało za fotografię dekady (lat 80.), trafiło na okładkę LIFE, doceniane i uwielbiane przez fanów, znawców i kto tam jeszcze może się pod ten zachwyt podczepić.

Broken Frame 2
Broken Frame 2

Na aukcji zamykającej wystawę w Łodzi zdjęcie z tej sesji zatytułowane – The Broken Frame 2 poszło za 3,5 tyś PLN. Co ciekawe było to zdjęcie, nie wybrane przez Griffina jako główne zdjęcie okładkowe. Odrzucone zdjęcie było o wiele bardziej dosłowną interpretacją tytułu płyty. Być może ta dosłowność sprawiła, że fotografia inspirowana Socrealizmem nie została wykorzystana w żaden sposób. W Łodzi zostało pokazane po raz pierwszy.

Kate Bush (c) Brian Griffin
Kate Bush (c) Brian Griffin

Przy okazji tej okładki warto zwrócić uwagę na zdjęcie młodsze o rok zrobione Kate Bush. Widać tam doskonale rękę i oko tego samego mistrza.

Construction Time
Construction Time Again (c) Brian Griffin
Construction Time Again (c) Brian Griffin

W podpisie pod tym zdjęciem na wystawie w Łodzi Brian Griffin napisał, że jest to jego ulubione zdjęcie okładkowe depeche MODE. Modelem pozującym do tej fotografii był były żołnierz Królewskich Sił Zbrojnych, który zaprowadzony w góry stał się bohaterem okładek albumu i singli, nawet tej przetworzonej od Everything Counts.

Construction Time Again 2 (c) Brian Griffin
Construction Time Again 2 (c) Brian Griffin

Co ciekawe Brian Griffin forsował na okładkę lekko inaczej skomponowaną fotografię, gdzie model odkręca swoją głowę w kierunku szczytu. Zdjęcie jest bardziej mroczne i inaczej oświetlone. Ponownie stało się inaczej.

Some Great Reward
Some Great Reward (c) Brian Griffin
Some Great Reward (c) Brian Griffin

Fotografia wykonana na terenie Stalowni Round Oak w Brierley Hill, którą Griffin widywał z okien swojego domu, będąc pacholęciem. Zakład został zamknięty w 1982, a do 1986 służył jako magazyn. W latach 1985-1989 tereny pofabryczne zostały zamienione w kompleks centrów handlowo-rozrywkowych. Podobno fragmenty charakterystyczne dla tej fotografii można wciąż znaleźć.

Grafiki pożyczyłem ze strony Briana Griffina.