Archiwum kategorii: dMUniverse

Jeszcze raz o reedycji katalogu depeche MODE

Kończąc mój lutowy wpis o reedycji podstawowego katalogu depeche MODE kończyłem konkluzją: „Z mojego punktu widzenia cała reedycja nie ma kompletnie znaczenia i nie wprowadza mnie stanu wilgoci i drżenia rąk. […] więc drogie Sony jeżeli chcielibyście moich pieniędzy to proszę się na prawdę postarać.” Chwilę potem pojawiły się informacje o wydaniu kolejnych tytułów na winylach oraz w formacie dla wymagających słuchaczy – Blu-spec i zacząłem nawet żałować, że napisałem, co napisałem. Niestety nie na długo…

Dla tych, co po raz pierwszy spotykają się z pojęciem Blu-spec wyjaśniam, że jest to sposób zapisu przewyższający jakością tłoczenia tradycyjne wydania na CD. W uproszczeniu zamiast czerwonego lasera, w procesie tłoczenia, używany jest laser niebieski (ten sam, co w przypadku Blu-ray’a), dzięki czemu jakość reprodukowanego dźwięku podlega mniejszym zniekształceniom w procesie odsłuchu. Dyski Blu-spec można odtwarzać na standardowym odtwarzaczu CD. Sam format jest uznawany za następcę znanego Wam pewnie formatu Super Audio CD.

Sam nie wszedłem w posiadanie, ani winyli, ani Blu-spec’ów, nie mniej im więcej czytam recenzji z odsłuchów i relacji tych, co nabyli rzeczone krążki, tym mam co raz większą (niestety) satysfakcję, że cel przedsięwzięcia był jeden i łatwy do przewidzenia – wpuszczenie we wszelkie kanały dystrybucji wydań sygnowanych logiem Columbia/Sony i nic po za tym.

BC_1_zpsf5e1af99Do tłoczenia nowych reedycji winyli użyto tych samych matryc, które zostały wykorzystane przy remasterach z 2006 roku. Świadczą o tym dokładnie te same sygnatury matryc. Jedyną różnicą jest sygnatura  tłoczni, którą tym razem była – Music on Vinyl. Widać, że bardzo wytwórnia się spieszyła, bo w 9 miesięcy od przejęcia katalogu zdołał wypuścić albumy sygnowane swoim znaczkiem. Mam tu na myśli również wydania Blu-Spec. Dlatego mimo najszczerszych chęci i przy dużej dawce dobrej woli, jeżeli ktokolwiek jeszcze się wahał, to teraz może sobie darować. Lepiej odłożyć trochę więcej i poszukać pierwszych remasterów z 2006 w formacie SACD lub pierwszych wydań winyli lub CD. Może drożej, ale na pewno pieniądze lepiej ulokowane i mądrzej.

Oczywiście sugestia ta jest kierowana do tych, co kupują płyty, bo jeżeli czytając powyższe słowa mierzysz swoją dyskografię w gigabajtach, to cały ten wpis jest raczej z gruntu abstrakcyjny.

Na koniec dwie stare ale zawsze warte poczytania recenzje z odsłuchów katalogu depeche MODE w formatach SACD i tej samej reedycji na winylach. Teksty wklejam na serwisem High Fidelity.

Ten wpis powstał na bazie wpisu z serwisu High Fidelity, przy wsparciu ze strony ToM’a.

13 wiosen

Będzie krótko, 13 lat temu MODEontheROAD zaistniało w sieci. Jeszcze parę lat i będę mógł dodawać dopisek „najstarszy serwis o depeche MODE w Polsce„. 😉

13 lat temu świat fanowski był papierowy w kolorze czarno-białym, potem przyszły strony WWW, a obecnie i one powoli zamierają. Kiedyś był fanzine [SHAME], teraz jest MODE2Joy. Kiedyś był inny adres, inny powód istnienia… Nawyki i kanały komunikacji się zmieniają.

MOTR_01Faktycznie MOTR istniało od marca 2001, ale tak na prawdę od maja dopiero mogę powiedzieć, że przypominało to stronę WWW, wcześniej ścieżkę do serwisu znało tylko kilka osób.

Wersja nr 1.00 – 1.xx istniała w 2001-2002. Wersja 2.00 – 2.xx do końca 2002. Nie byłem zadowolony z wyglądu i postanowiłem wtedy zbudować na nowo serwis. Wersja 3.00 – 3.xx pojawiła się z początkiem 2003 i istniała do czasu zamknięcia strony w 2005 roku. Od 2009 do dziś istnieje wersja 4 z kolejnymi numerkami po kropce. Pewnie przyszedł już czas na odświeżenie, ale brak czasu i siły skutecznie hamuje chęci.

Jak wyglądały poprzednie wersje MOTR możecie zobaczyć klikając na TEN LINK.

Z robotem nie wygrasz?… rzecz o kupowaniu biletów

Robiłem ostatnio porządki w linkach, które zapisuje sobie na później do wykorzystania przy pisaniu kolejnych tekstów i odkopałem trochę starszy tekst z technologie.gazeta.pl. Tekst powstał w środku zawieruchy, jaką była Delta Machine Tour i wtedy nie miałem głowy do zajmowania się tą materią, choć paradoksalnie to właśnie wtedy był najlepszy moment na ten tekst. W końcu kupowaliśmy bilety Warszawę 2014.07.25.

W żartach stojąc pod halą często pada taki tekst (tuż przed otwarciem bramek), że kolegami to my będziemy pod sceną teraz jest wyścig ;-). Podobnie ma się często sytuacja przy starcie zakupów biletów. Wszyscy złorzeczą, że setki razy wywala ze strony operatora biletów, że serwery przeciążone, ale wszyscy wiemy, że w tym czasie Ty i Twoi znajomi z kraju i ze świata powodujemy właśnie ten tłok. Nie mniej nikt nie odpuszcza i każdy twardo siedzi :-).

Takie myślenie jest najpowszechniejsze. Tym czasem to może być błędne myślenie. Oczywiście ludzie powodują przeciążenie serwerów (tzw DDoS), ale co raz częściej swoje 50 groszy dokładają boty pracujące na potrzeby redystrybutorów biletów. W Polsce taki proceder jest zakazany, ale już za zachodnią granicą, a szczególnie w USA, jest to najnormalniejszy w świecie biznes i często jedyna możliwość nabycia biletów na koncert gwiazd sceny.

PTL931108-T9Efektem tego są upierdliwe systemy utrudniające życie przy zakupie biletów na koncerty. Nie jest to tylko amerykańska przypadłość. W Europie tam, gdzie działa, pieszczotliwie nazywany przez amerykanów ticketbastard, takie właśnie systemy zabezpieczeń się pojawiają. Mowa tu np o – Completely Automated Public Turing test to tell Computers and Humans Apart – czyli potocznie nazywane CAPTCHA.

Ten system blokowania dostępu przed botami jest jednocześnie znienawidzonym systemem przez ludzi, o czym przekonali się ostatnio użytkownicy dostawcy internetu od Areo.

Bot jest niezmiernie szybki. Jak wynika z badań Carnahana najbardziej zaawansowane systemy próbują kupić bilet na impresy sześćset razy częściej niż ludzie.

Można przeczytać w tekście na gazeta.pl. Prawda jest taka, że autoryzowani dystrybutorzy biletów w ten sposób chcą walczyć z drugim obiegiem, który jest nie po myśli tychże. W Polsce udało się to zrobić po przez wprowadzenie do polskiego prawa zakazu redystrybucji i odsprzedaży biletów, o czym boleśnie przekonali się wszyscy, którzy wystawiali bilety na systemach aukcyjnych, a potem dowiadywali się sami, albo Ci, co kupili od nich, że bilet został anulowany przez dystrybutora. Wszystko przez niezakrycie numerów seryjnych biletu.

Dystrybutorzy bardzo nie lubią jak robi im się konkurencję, a drugi obieg jest tego przykładem. O godzeniu w swobodę działalności (wolności) gospodarczej nie będę tu już wchodził, nie mniej sposób regulacji tego procederu z której strony by nie patrzeć jest dyskusyjny. W krajach, gdzie takiej praktyki nie ma lub traktuje się to jako normalną część biznesu wprowadza się ograniczenia na poziomie systemów zakupu biletów.

Efektem tego jest utrudnianie zakupu normalnym nabywcom. Kto miał okazję kupować bilety na koncerty np na francuskie koncerty depeche MODE, ten wie o czym mowa. Liczba wpisanych kodów „kapcia” szła w dziesiątki. Nie dość, że wyścig z czasem, innymi fanami, to jeszcze sam operator robił wszystko, aby utrudnić te zakupy.

Cały tekst: Brakuje biletów na koncert? Powodem wcale nie muszą być fani.

Powrót na utarty szlak

Po wysypce epistolografii potrasowej zamykającej zakończoną w lutym trasę musiałem dać sobie chwilę oddechu i odstawić na bok bloga. Nie oznacza, że poszedłem na odwyk czy coś, nic z tego… wszystko to po to, aby teraz powrócić na utarty szlak z przed października 2013. Ogłosiłem wtedy, że blog, strona i fanpejdże przechodzą w stan ciągłej obsługi trasy. Z tą ciągłością różnie bywało, ale obecnie powracam do statusu z przed okresu trasy Delta Machine, gdy było cicho, spokojnie, a teksty powstawały bez pośpiechu i biegunki newsowej.

Z resztą pewną senność widać w całym świecie depeche MODE, wszędzie na forach spadło natężenie ruchu, zespół spędza czas na wydawaniu zarobionej kasy w restauracjach i pewnie, gdyby nie zloty i zapowiedziane na jesień wydanie koncertowego wideo, to właściwie do czasu objawienia projektów solowych można by o Trójce z Basildon zapomnieć.

No dobra, a co to będzie oznaczać dla czytających bloga? Przede wszystkim powrót do archeologi koncertowej depeche MODE, tej bliższej i tej dalszej. Może w końcu doczekacie się opublikowania tekstu o bootlegach. Parę lat temu opublikowałem dwa teksty na temat SoundBoardów i IEM’ów, ale o klasycznych bootach tekst się nie pojawił do tej pory. Ten tekst to locha i sam nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to tak rozległy temat.

tumblr_m208vgzlgS1qi7k1fo1_500.jpgNa pewno pojawią się kolejne teksty o logistyce trasowej polskich koncertów depeche MODE oraz kolejne teksty o firmach pracujących dla depeche MODE sp. z o.o. na potrzeby tras koncertowych. Pierwsze takie teksty powstały o StageCo i o bufetowych.

Szykuję również tekst z cyklu Internet w służbie depesza i spróbuję pokazać jak fani depeche MODE korzystają z netu na świecie, w Polsce, w Łodzi, Małkini i okolicach. Parę ciekawych wniosków będzie można wyciągnąć (nie to, że jest w depeszach w Internecie coś specjalnego).

Żeby nie było, że tak tylko odpoczywałem od depeche MODE, czy też jeździłem na koncerty innych kapel, to powiem, że na MODEontheROAD pojawiły się wszystkie znane i udokumentowane setlisty z Devotional Tour. O problemach z opisem tej trasy wspominałem na końcu zestawienia TOP20, więc nie będę się teraz rozwodził. Dodam tylko, że oprócz setlist pojawiły się w opracowaniach opisy i lokalizacje hal, a w części amerykańskiej dokładne godziny startu każdego koncertu na Devotional Tour. Przykład tak opisanego koncertu.

Ponieważ posiadam już spore zbiory różnych opracowań oficjalnych, więc możecie się spodziewać, że MODEontheROAD będzie co raz bogatsze w specyfikacje obiektów i koncertów oraz hotele, gdzie zespół stacjonował.

World-in-My-Eyes-depeche-mode-14990439-500-375Tradycyjnie z okazji różnych rocznic będę popełniał kolejne teksty. Trasa ma to do siebie, że zawiesza wiele projektów, które gdzieś tam się działy. Trasa to taki rodzaj karnawału między okresami postu, który to znowu fani starają się wypełnić własną twórczością. Z pewnością wróci temat wydania odświeżonej wersji koncertu depeche MODE z Warszawy we wrześniu 2001. Trwają walki (bo o pracy to tu jeszcze trudno mówić) o zapis koncertu z Warszawy z lipca 1985. Mam tu na myśli zarówno format audio, jak i wideo.

No i wywiady… to jest temat, który w tym roku chcę również pociągnąć dalej… zobaczymy co z tego wyjdzie, jest kilka na tapecie.

A maj to taki szczególny miesiąc, gdy MotR świętuje urodziny…

Pożegnanie z Delta Machine.

O Benie Hillierze, zakończonej trasie, bo mnie naszło coś jeszcze i wróżby z gwiazd na temat przyszłości. To będzie….

Zakończyła się era Bena Hilliera. Kolo nie będzie już produkował kolejnych albumów depeche MODE. Wszystko na razie wskazuje, że producentem lub inżynierem dźwięku kolejnej płyty (płyt) będzie Christoffer Berg. Zakończenie współpracy z Benem oznacza również zakończenie współpracy z 140dB, co jest o tyle istotne, że w tej samej stajni co Ben Hillier jest również Flood i marzenia o kolejnej płycie wyprodukowanej przez niego, jako częściowej recepty na powrót do tzw. starego depeche MODE należy schować na razie do głębokiej szuflady. Oczywiście pewnie znowu może się pojawić jakieś zleconko na wykonanie remixu (jak to było w 2001), ale na więcej nie liczyłbym. Z resztą remix Flooda w 2001 był pierwszym zwiastunem przyszłej współpracy z 140dB. To bym postrzegał jako początek.

1210_mastering

Każdy ma swoją ocenę trylogii Hilliera i każdy będzie po swojemu tasował Plaing The Angel, Sounds Of The Universe i Delta Machine. Mamy w historii depeche MODE trylogię Gareth’a Jones’aContruction Time Again, Some Great Reward, Black Celebration (tak, pamiętam też o jego wkładzie do Ultra i Exciter) Szkoda, że nie doczekamy się trylogii Flooda. Może w przyszłości. Ja w każdym razie, do póki Gore and Co. grają, nie tracę nadziei.

Po wyprodukowaniu lochy, jaką był poprzedni tekst przyszło mi do głowy, że nie napisałem za wiele o Ameryce Północnej i jej rynku muzycznym. Dlatego wracając myślami do zakończonej trasy ciężko się nie oprzeć wrażeniu, że w Ameryce Północnej zespół ma co raz mniej do szukania. Z trasy na trasę gra co raz mniej i mimo lamentu tych nielicznych fanów z miast gdzie nie dotarli, fanbase zespołu będzie się kurczyć. Nie inwestują, bo za mało chętnych, za mało chętnych bo nie inwestują. W przyszłości czekać będą Północnych-Amerykańskich fanów wybrane koncerty w NY, Kalifornii i coś w Kanadzie. To właściwie tyle. Dlatego tym bardziej dziwi takie traktowanie Ameryki Południowej. Być może w Europie aspirują do bycia w pierwszej lidze, ale w USA dawno już nie są i stoją w rzędzie z tymi, co to mówi się o nich z estyma szacunkiem, ale niczego nowego nie wnoszą.

Mimo szumnych zapowiedzi zespół zlał fanów z Południowej Ameryki i nie dotarł do właściwej Azji. Patrząc na kurczące się rynki i zlewanie regionów świata, gdzie są chciani jedynym pewnym miejscem, gdzie zawsze zagrają jest Europa. Szczęściarze 🙂

Nie wiem co planuje Martin, bo od Dave’a słychać pomruki o kolejnych przedsięwzięciach wydawniczo-koncertowych pod szyldem Soulsavers. Ciekawe to będzie przeżycie być na koncertach z Dave’em na wokalu, gdzie nie poleci żaden numer depeche MODE. 🙂 Czas pokaże.

Andy być może pojedzie zarobić parę dołków na djowaniu, no chyba, że poznali się na nim już wszyscy i ze swoim show nie ma się gdzie pojawiać. Zauważyliście, że jego druga „solowa trasa djska” była właściwie tylko i wyłącznie w miejscach, gdzie nie grał wczesniej? Praktycznie nie pojawił się w krajach z trasy 2004.

Wydawniczo myślę, że końcówka 2015 i 2016, to będzie czas, gdy powinny się pojawić reedycje koncertowych wydawnictw wideo w starych/nowych formatach pod szyldem Sony. Nie to, że coś wiem, ale tego bym oczekiwał. Mam nadzieję, że wytwórnia sypnie dodatkami, a i zespół udzieli na tę okoliczność kilku słów. Poczekamy zobaczymy…

Reedycja katalogu depeche MODE.

Nie wiem ilu z Was po przeczytaniu news’a na temat reedycji winylowych albumów depeche MODE wzruszyło ramionami lub najzwyczajniej w świecie zadało sobie krótkie pytanie „ale po co?” W sumie można by przejść do porządku dziennego nad tym faktem, w końcu to nie pierwszy raz, gdy płyty depeche MODE są wydawane po raz kolejny i po raz kolejny. Zmienia się tylko wydawca, albo posiadacz praw.


To teraz mały test na spostrzegawczość i zrozumienie. Przyjrzyjcie się tym zdjęciom (można klikać):

PIC000031

To są fotki strzelone tzw wyspom w dniu premiery Delta Machine. Co widzi Fan? Fan zobaczy na tej wystawce albumy, koncerty na video i książki o swoim ulubionym zespole. A co widzi pracownik wytwórni? Ktoś pracujący w wytwórni zobaczy na tej wystawce tony materiału wydanego przez EMI i jeden tytuł wydany przez Sony… aaaa i trochę książek od Anakondy i pierdoły od Live Nation. Prawda jest taka, że największym beneficjentem premiery Delta Machine było… EMI, które mogło dzięki temu upłynnić sporo starego towaru.

Właśnie dlatego Columbia/Sony wznowiło albumową dyskografię. Celowo podkreślam, że albumowa, bo na single Sony od dawna kładzie laskę. Aż dziwne, że w Polsce wydane były single z ostatniej płyty. Pierwsze pytanie o singiel Heaven spotkało się z głębokim niezrozumieniem ze strony przedstawiciela Sony. Dopiero wytłumaczenie, że to dla fanów bardzo ważne pozwoliło postawić na półce ten i kolejne placki. Inaczej trzeba by było ciągnąć z towar z Niemiec lub Anglii i paść statystyki tamtych krajów, a nie swojego.

BC_1_zpsf5e1af99Sony już od ubiegłego roku wymienia katalog albumów. Również w Polsce. Kto nie widział reedycji by Sony nie musi gnać do sklepu niczym pensjonariusz przychodni proktologicznej rozchadzający hemoroidy. Uspokajam nie ma tam nic ponad to, co zostało wydane w ramach podobnego projektu pod skrzydłami EMI, czyli tzw remasterów. Podstawowe CD oraz delux DVD+CD. Już nawet nie SACD (notabene autorstwa Sony), które od jakiegoś czasu jest już martwe. Tak na marginesie poszukajcie sobie na aukcjach pozycji z pierwszej serii remasterów, tych z SACD. Niektórzy z Was się zdziwią, jakie ceny osiągają te pozycje i jaki pieniądz trzymacie na półce, a będzie tylko drożej.

i5d7Ale, dla tych, co lubią mieć w kolekcji ciekawostki z dyskografii depeche MODE też coś się znajdzie. Zbieracze powinni raczej zainteresować się wydawnictwami z brazylijskiego oddziału Sony. Jako, że duże Sony jest sponsorem FIFA 2014, to Sony Music z Brazylii umieściło logo FIFA 2014 na płytach depeche MODE. Takie logo umieszcza się na produktach szykowanych do sprzedaży w latach poprzedzających i w roku mistrzostw. W kolejnych latach tak już nie będzie, więc albumy depeche MODE (jak i innych zespołów) sygnowane tym logiem za jakiś czas mogą być poszukiwaną ciekawostką na rynku kolekcjonerskim.

jt9aZ mojego punktu widzenia cała reedycja nie ma kompletnie znaczenia i nie wprowadza mnie stanu wilgoci i drżenia rąk. W 2006 zainwestowałem w komplet płyt SACD, mam zdublowaną dyskografię sygnowaną przez Intercord, czyli pierwsze wydania, więc drogie Sony jeżeli chcielibyście moich pieniędzy to proszę się na prawdę postarać. Jako podpowiedź proponuję doczytać czym jest projekt dMTVArchives, czy Monument. Fani nie mogą dostać wysokiej jakości od oficjalnych wydawców, to biorą sprawy w swoje ręce. Nie wspomnę już o tym, że ani wytwórnia, ani organizator koncertów, ani zespół chyba nie chcą pieniędzy fanów, skoro wolą zostawić fanom nagrywanie koncertów, niż samemu to robić, a potem sprzedawać nam.

Tylko wtedy setlista musiała by być bardziej urozmaicona, a tak można paść lenia w najlepsze.

Zdjęcia reedycji albumów pochodzą z forum depmod.com.

Zmiany, zmiany na Jutjubach

Człowiek się przyzwyczai, poustawia, narobi się, a tu dostaje na emila info, że jak nie ponazywam, nie zdecyduję się, to mi pozamykają to i owo. Wujek Gugiel lubi zmieniać co jakiś czas niektóre elementy swojego ekosystemu. Czując kojący chłód stali na skroni musiałem dokonać kilku istotnych zmian na profilach YouTube. Od dziś nic już nie będzie takie samo, więc śpieszcie się dać suba, bo warto…

Jeżeli poniższe profile są dla Was nowością, to tym bardziej nalegam i mam nadzieję, że dzięki temu będzie Wam lepiej obserwować wiele tematów. Jeżeli znacie te profile, to trzeba się przyzwyczaić, że niektóre z nich są już nie o tym… ale po kolei:

MODEontheROAD:

WWW: MODEontheROAD.pl
FB: facebook.com/MODEontheROAD
G+ google.com/+MODEontheROADcom
YouTube: youtube.com/user/MODEontheROAD
Twitter: twitter.com/MODEontheROAD
SoundCloud: soundcloud.com/MODEontheROAD

Tu jest sprawa prosta i zero zaskoczeń.

_

MODE2Joy:

Blog: MODE2Joy.pl – do tej pory znaliście blog, który czytacie pod trochę dłuższym adresem. Od początku traktowałem go, jako tymczasowy. Oczywiście mając zapisane stare ścieżki nadal traficie na MODE2Joy, ale od teraz sugeruję używać MODE2Joy.pl. I krócej i prościej.

YouTube: MODEToJoy – z tym profilem będzie pewne zamieszanie. Wielu z Was może znać ten profil z czasów, gdy było na nim wiele filmów np z Re-Construction Party, czy też zlotów, imprez, które członkowie RCP organizowali, współorganizowali lub też po prostu się bawili. Teraz ten profil nazywa się MODEToJoy i prawie nie ma na nim filmów. One pojawią się, ale w swoim czasie. Podstawowym zadaniem tego profilu od teraz jest wspieranie bloga MODE2Joy.pl. Więcej szczegółów poniżej…

_

Re-Construction Party:

FB: facebook.com/ReConstructionParty
G+: Re-Construction Party

YouTube: Re-Construction Party – pewnie niektórzy z Was mieli zasubskrybowany adres: https://www.youtube.com/user/OWION, jako ten prowadzący do filmów z RCP i wcześniejszych. Tak już nie jest. Wszystkie klipy z minionych imprez znajdują się obecnie na nowym profilu Re-Construction Party na You Tube. Uporządkowane. Parę jest kompletnie nowych. Np. pojawiły się filmy z pierwszego występu DJ5, oraz kilka filmów jeszcze starszych. W przypadku niektórych nie byłem w stanie ustalić ojcostwa, więc jeżeli ktoś rozpoznaje tam rękę, która kręciła, to poproszę o takowe info. Zamieszczę.

Powstała również specjalna Playlista o nazwie Told By Others, w której zamieściłem wiele znalezionych na YT filmów z minionych imprez. Jeżeli jakieś filmy zostały pominięte, a mogłyby się tam znaleźć, proszę podesłać linka na jeden z profili. Z pewnością dodamy ten klip.

Zapraszam do subskrybowania, lajkowania, plusowania i co tam jeszcze. Tak już zostanie na dłużej. chyba, że google znowu coś nawywija. Zmiany, zmiany, zmiany…

librum MONUMENTum – interview

5 years of preparation and writing, 23 years of collecting the memorabilia, 30 years of being the fan. Long time investment, that profit… to us. Plenty hours of engagement, effort, cash, knowledge, many times over family life time. When I saw info about this book for the first time, I said to myself – Yes! Finally, something what we’ve been waiting for over these years. Something what is brought to fans by fans… because the band doesn’t see the necessity. We see. That’s why the Monument is for – librum MONUMENTum – the memory book fans have built for the band they love. So, please take a while to read the interview with Dennis and Sacha – authors of the MONUMENT.

[MODE2Joy]: You are fan of depeche MODE. As many of us you’ve had your depeche’s moment. From other interviews I know, that your first song was Pipeline. Mine was Pimpf :-). When did you start to collect depeche MODE’s memorabilia? Did you start in parallel at the beginning of being the fan or later?

[Dennis Burmeister]: I´ve started collecting after the wall came down. Before this it was quite impossible to collect anything. We just had some cassettes in bad quality and some posters from BRAVO-magazine but it was not a lot…

[M2J]: What was your first memorabilia, which you can say that started your collection?

[DB]: If I remember correctly, I first bought the limited live – 12″s, the L12Bong2, L12Bong3 and L12Bong4 and it was very exciting, because the quality was superb. Later I bought the same records on CD and it sounded like science fiction.

[M2J]: I understand you very good. For me it was one of the first concert recordings of depeche MODE I’ve ever met in the 90’s, just after 101. Sad that they didn’t release this concert on video as they planned in the beginning.

[M2J]: When did you realize that the collection of posters, CDs, newspapers, it’s more than just filling the gaps in the discography, and it’s not average, random awareness about the band?

[DB]: Is it more than that? I´m just a collector like other fans too. And I don´t think that I have a very unique collection. I still collect stuff like in the beginning. I love to collect nice things, rare records and all that stuff. It´s a question of quality, not quantity. The music is still most important for me. That is, what brings us together and made us fans to a community.

[M2J]: Is there something you don’t have, or you would call it „holy grail” for you? What are you dreaming about (from depeche MODE stuff)?

[DB]: I would say that the first demo-tape of the band is really a kind of ‚holy grail‚. I was and I´m still very proud, to have this little part of music history in my collection.

1008608_276912322449328_1370490377_o

[M2J]: Many fans write private biographies of depeche MODE for their own needs. Did you have something similar? What was the impulse for the creation of the ‚Monument’?

[DB]: It was very simple: the publisher asked me and I liked the idea to make an illustrated biography. There never was an illustrated history of the band and I liked the idea very much, make a book full of facts and photographs. I mean there are a lot of books about the band, but most of them are very superficial, boring and filled up with all that stupid rumors.

[M2J]: How long the ‚Monument’ was built?

[DB]: We needed about five years for everything. I, for myself, needed a year for photographing, digitizing, Editing and all that stuff. It was very hard sometimes, because I have a job and a small family. It was very difficult, to find all the time. But it worked 🙂

[M2J]: Were there any risk at the beginning when you start the project? What do you think?

[DB]: There was no risk at all. Many persons were privy to it but no one thought or talked about any risks. MUTE supported us from the beginning, so we had a very good feeling.

[M2J]: On the other hand, it’s hard not to resist the impression that if not fans like you and Sascha, some projects never could happen. How is that, if not fans, it would not have been cataloged and still published TV archives of depeche MODE. Today, even the webmaster of depeche MODE uses these resources. If not the fans, full discography on depmod.com couldn’t have happen, If not fans … etc. I could give more examples. WTF? Why fans are more creative and digging deeper, instead of moaning and yelling again and again from the band.

[DB]: Hmmm… Hard to say, but I think the band are still pure musicians. I´m sure they never would write a biography about their lives. But I still hope that Alan will do it one day. He should have lot of memories and tons of pictures in his archive. Here we go, Alan…just ask me, I´m waiting…I´m willing to help 😀

[M2J]: Soon the national editions of ‚Monument’ will come. November 9th in Poland, in parallel in England too. Will there be any differences in relation to the German version?

[DB]: There are only small differences. For the English version of ‚Monument‚ made a very large interview with Daniel Miller. I think it is the biggest and longest Interview about the band, Daniel made in decades.

131961_276912712449289_2138057041_o

[M2J]: What will be the difference between collector’s edition and standard edition of ‚Monument’ in Poland? Except hardcover finish.

[DB]: Seriously, I don´t have a clue. I asked several times but it was a big secret. But I hope to get a limited edition for my collection 😀

[M2J]: German version is out for some time. During this time did you get any additional documents, recordings or other materials which are must have or should be in the ‚Monument’. In other words do you plan to re-issue or extend or revisit the book in the future?

[DB]: We’ve still got a lot of offers from different photographers, but it would not be fair to the fans, creating a „new” book. We don’t want rip-off any fans. But we get very nice photographs directly from C.C.Catch. She was a very big star since mid of the 80’s and still is, and she sent us material from her archive. One of the pictures can be found in the German re-release and also in the English version.

[M2J]: Do you plan to issue other language editions of the Monument apart Polish and English?

[DB]: But it needs to have the Publishers in respective countries as licensees. Currently unfortunately there is nothing official yet. All in all we are more than pleased that the Anaconda Publishing accessed for Poland now.

[M2J]: Earlier you mentioned about interview with Daniel Miller. For these of the fans who won’t be able to buy English version. Could you tell something about this interview with Daniel? What is about?

[Sascha Lange]: We were interested of Daniel Miller primarily the history of Mute Records and his former understanding of punk and DIY, his interest Krauk Rock, his work with depeche MODE and how he looks back today after more than 30 years on everything. Fortunately, he had taken a lot of time to answer our questions and we were able to learn some funny stories about him.

1093945_276912372449323_1689494612_o

[M2J]: So you plan to re-release the German version. Will it be extended of European leg of The Delta Machine Tour, or time frame will stay the same?

[DB]: Yes, there will be some minor updates, but it has not become a major overhaul.

[M2J]: Don’t you afraid that every time when depeche MODE will release new album you will be asked to reissue the updated version of your book?

[DB]: Since it always takes about 4 years for depeche MODE to release a new album, we could also imagine releasing updated editions. Or if the band make albums still long enough, just a second part of Monument.

[M2J]: In the letter to Polish depeche MODE fans you wrote, that you collected albums posters and articles released in Poland. I know that at that time it was really hard to travel between the countries in the communist camp. Did you travel in person, or did you trade / swap with Polish fans?

[DB]: Neither Sasha nor I had in the 80’s the opportunity to travel to Poland. During this time, unfortunately, there was little contact between depeche MODE fans in the Eastern Block. The main reason was the lack of contact opportunities and the language barriers between countries. Hardly Eastern fans could then lead rational conversations in English. Polish newspaper article about depeche MODE and Polish editions of license plates were thus often incidental findings, from people who were there on vacation.

[M2J]: To be honest we didn’t treat printed in Poland memorabilia as something special. For us higher value had West German editions of Bravo, Popcorn, or other western magazines where at that time you could find more and with better quality pictures… (plus Bong, photo albums etc).

[DB]: Of course, the West German youth magazines were also in East Germany the most popular collector’s items – in addition to records. But as crazy fan, you just collected everything you got from depeche MODE and including quite a Polish newspaper articles.

[M2J]: What surprised me in the letter, that you were jealous about first depeche MODE gig in Warsaw in 1985. Why?

[SL]: At that time it was surprising as young people in the GDR, why is in Poland and Hungary in 1985 was already possible to organize concerts with depeche MODE, but not in the GDR. We wanted also to see the band live. But the GDR officials did not dare then to give a concert. We should once again say more firmly, that the GDR was really uncool.

[M2J]: Sascha you spent some time to bring to public memory the history of East Berlin concert in 1988. In Poland the concert in Warsaw 1985 is some kind of foundations of depeche MODE’s subculture. Fans existed before and collected the music, but during this concert Polish fans saw how many of them were in Poland at that time. And how many couldn’t come to see the band. This concert spun the fan movement in my country. Did concert from 1988 in East Berlin was something similar to East German fans or you had to wait another 2 years until the Wall collapsed?

[SL]: Exactly. The East Berlin concert has reinforced the general depeche MODE hysteria in the GDR by a multiple. Numerous fan clubs were founded afterwards. Everyone hoped that the band would come back to the GDR during next tour. Fortunately, the Wall fell in late 1989 and a few months later, all flocked to the concerts of the World Violation Tour. We talk about those times in the chapter „Behind the Wall„.

[M2J]: Ok last question. How do you find The Delta Machine Tour? Are you the fan of studio or live aspect of depeche MODE activity?

[DB]: To be honest, I still have my problems with depeche MODE in these days. I saw them in Berlin…and I make no secret out of it, but I still miss Alan Wilderdepeche MODE are not the same without him. Sure… I like ‚Delta Machine‚; I like ‚Sounds Of The Universe‚ and the other albums. But it´s not the same. Something has gone with Alan. And every time I see or hear depeche MODE, I still think about that. It still hurts…. isn´t it?

[M2J]: You own me. I have the same feeling; still miss Alan in the band.
[M2J]: Thank you guys and good luck!

Please read another interview which I got from Lillian the webmaster and author of ‚Hanging On Your Words’ bio.

librum MONUMENTum – wywiad

Pięć lat przygotowań i pisania, 23 lata zbierania pamiątek, 30 lat bycia fanem. Inwestycja długoterminowa, z której korzyści mają… wszyscy fani. Wiele godzin poświęcenia i wysiłku, własnej kasy i wiedzy, często kosztem rodziny. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem info o tej książce, powiedziałem sobie w duchu – Nareszcie!!!! W końcu coś na co czekałem przez lata. Coś dla fanów od fanów… bo zespół nie widzi takiej potrzeby. My widzimy. Dlatego jest Monument – librum MONUMENTum – księga w której zaklęto pamięć o zespole, który kochają. Zapraszam do spędzenia chwili z Dennisem i Sachą – autorami MONUMENT.

[MODE2Joy]: Dennis jesteś fanem depeche MODE i jak każdy z nas miałeś swój moment zauroczenia się tym zespołem. Z innych wywiadów wiem, że tą pierwszą piosenką było Pipeline. Moja to Pimpf :-). Kiedy zacząłeś zbierać pamiątki związane z depeche MODE? Stało się to równolegle ze staniem się fanem, czy później?

[Dennis Burmeister]: Zacząłem zbierać pamiątki zaraz po upadku Muru Berlińskiego. Przedtem było to bardzo trudne. Mieliśmy jedynie kilka kaset w słabym stanie i plakaty z Bravo, ale nie było tego za wiele…

[M2J]: Co zapoczątkowało Twoją kolekcję, co było tym pierwszym klejnotem w kolekcji?

[DB]: Jeśli dobrze pamiętam, jako pierwsze kupiłem limitowane single koncertowe na 12″ – L12Bong2, L12Bong3 i L12Bong4. Było to bardzo ekscytujące ponieważ skok jakości był niesamowity, a kiedy kupiłem i przesłuchałem te nagrania na CD, to było to dla mnie czyste science-fiction.

[M2J]: Rozumiem Cię doskonale, dla mnie to było jedno z pierwszych nagrań koncertowych jakie poznałem z repertuaru depeche MODE, zaraz po 101. Słuchałem tego koncertu na okrągło. Szkoda, że nie wydali tego na wideo, jak było pierwotnie planowane.

[M2J]: Kiedy zdałeś sobie sprawę, że kolekcjonowanie plakatów, CD, gazet, to coś więcej, niż tylko zapełnianie luk w podstawowej dyskografii i jest to coś więcej, niż tylko sporadyczne zainteresowanie zespołem?

[DB]: Czy to takie ważne?? Jestem po prostu kolekcjonerem, jak każdy fan. Nie wydaje mi się, żebym miał jakąś szczególnie unikatową kolekcję. Ja po prostu buduję swoją kolekcję tak samo, jak na początku. Lubię kolekcjonować, rzadkie nagrania i wszystko, co dookoła. Nadal to jednak kwestia jakości nie ilości. Muzyka jest nadal w tym wszystkim najważniejsza. To tylko tyle, to właśnie sprawia, że jesteśmy razem i czyni nas społecznością fanów.

[M2J]: Czy jest w takim razie coś czego nie masz lub jest dla Ciebie ‚świętym gralem’? Coś o czym jeszcze marzysz (z depeszowych tematów)?

[DB]: Powiedziałbym, że pierwsza kaseta demo zespołu jest pewnego rodzaju ‚świętym gralem‚. Jestem bardzo dumny, że mam kawałek historii muzyki w mojej kolekcji.

1008608_276912322449328_1370490377_o

[M2J]: Wielu fanów pisze prywatne biografie depeche MODE na użytek własny. Czy Wy robiliście coś podobnego? Właściwie, to co było impulsem do stworzenia ‚Monumentu’??

[DB]: To było bardzo proste: wydawca zapytał się mnie, czy podoba mi się idea stworzenia ilustrowanej biografii. Nigdy nie ukazała się dobrze ilustrowana biografia zespołu i bardzo podobał mi się ten pomysł: Stworzyć książkę pełną faktów i fotografii. Dla jasności, jest bardzo wiele książek o zespole, ale większość z nich jest bardzo powierzchowna, nudna i pełna tych wszystkich głupich spekulacji i plotek.

[M2J]: Jak długo powstawał ‚Monument’?

[DB]: Potrzebowaliśmy pięć lat na wszystko. Ja osobiście potrzebowałem roku na fotografowanie, digitalizowanie i edycję materiału potrzebnego do biografii. To było często bardzo trudne, mam swoją pracę, życie rodzinne. To było bardzo ciężkie, aby znaleźć choć chwilę wolnego czasu na pisanie. Ale zaskoczyło! 🙂

[M2J]: Czy na początku Waszej pracy było jakiekolwiek ryzyko, że projekt się nie powiedzie?

[DB]: Nie było takiego ryzyka. Wiele osób było wtajemniczone w projekt, ale nikt nie myślał lub mówił o ryzyku. MUTE wspierało nas od samego początku, więc pracowaliśmy w bardzo dobrych nastrojach.

[M2J]: Z drugiej strony, ciężko nie odnieść wrażenia, że gdyby nie fani tacy jak Ty i Sascha, wiele projektów nigdy by się nie wydarzyło. Jak to możliwe, że gdyby nie fani, nigdy nie mielibyśmy skatalogowane archiwa TV depeche MODE. Dziś z nich korzysta nawet Alan i webmaster depeche MODE. Jeśli nie fani projekty takie jak depmod.com nigdy by się nie wydarzyły, jeśli nie fani… itd. Można wyliczać jeszcze długo. WTF?, Czemu fani są bardziej kreatywni i wykorzystują nisze, zamiast jęczeć do zespołu i płakać, że ten zespół nic nie wydaje po za standard.

[DB]: Hmmm…ciężko powiedzieć, ale myślę, że zespół to wciąż po prostu muzycy. Jestem pewien, że nigdy nie napisaliby biografii o swoim życiu. Ale wciąż mam nadzieję, że Alan zrobi to pewnego dnia. Powinien mieć wiele wspomnień i tony zdjęć w swoim archiwum. No to jak?, Alan… wystarczy, że dasz znaka, czekam… chętnie pomogę 😀

[M2J]: Wkrótce lokalne edycje ‚Monument’ ujrzą światło dzienne. 9 listopada w Polsce i równolegle w Anglii. Czy będą jakieś różnice w porównaniu do niemieckiego wydania?

[DB]: Kilka małych różnic. Angielskie wydanie ‚Monument‚ będzie miało bardzo długi wywiad z Danielem Millerem. Mam wrażenie, że to największy i najdłuższy wywiad o zespole, jaki Daniel udzielił w ciągu dziesięcioleci.

[M2J]: Czy wiesz jaka będzie różnica między wydaniem kolekcjonerskim, a standardową edycją ‚Monument’ w Polsce?

[DB]: Szczerze? Nie mam bladego pojęcia. Pytałem się parę razy, ale to był wielki sekret. Ale mam nadzieję, że limitowaną edycję dołączę do swojej kolekcji. 😀

1009274_276912672449293_383547895_o

[M2J]: Niemiecka wersja jest już na rynku od jakiegoś czasu. Czy pomiędzy wydaniem, a chwilą obecną pojawiły się jakieś nowe dokumenty, zdjęcia, nagrania, czy inne archiwa, które powinny się znaleźć w ‚Monument’, a nie znalazły? Innymi słowy czy planujesz wydanie drugie-poprawione, poszerzone lub przebudowane w przyszłości?

[DB]: Wciąż otrzymujemy bardzo wiele ofert od różnych fotografów, ale byłoby nie w porządku tworzyć ‚nową’ książkę. Nie chcemy sprawić, aby fani czuli się oszukani. Dostaliśmy wiele ciekawych fotografii od C.C. Catch. Była sporą gwiazdą w połowie lat 80. i nadal jest. Podesłała nam materiały ze swojego prywatnego archiwum. Jedno zdjęcie znajdzie się w niemieckiej re-edycji, jak również w wersji angielskiej.

[M2J]: Czy planujecie wydać książkę w innych wersjach językowych, po za polską i angielską?

[DB]: To wymaga zainteresowania po stronie wydawcy w konkretnym kraju jako licencjonobiorcy. Obecnie nic potwierdzonego. W każdym razie jesteśmy zadowoleni, że Anakonda weszła do współpracy przy wydaniu książki w Polsce.

[M2J]: Wcześniej wspomnieliście o wywiadzie z Danielem Millerem. Powiedz, dla tych, co nie kupią angielskiego wydania, co jest w tym wywiadzie? O czym on jest?

[Sascha Lange]: Rozmawiając z Danielem Millerem byliśmy głównie zainteresowani historią Mute Records, oraz rozumieniem takich nurtów, jak Punk we wczesnym okresie, DIY*, jego zainteresowaniem Krauk Rock, jego udziałem w pracy z depeche MODE oraz co widzi kiedy spogląda za siebie po przeszło 30 latach pracy w branży. Na szczęście Daniel miał zapas czasu, aby odpowiedzieć na nasze pytania, a my usłyszeliśmy wiele ciekawych i śmiesznych historii z jego udziałem.

* – DIY – Do It Yourself (zrób to sam).

131961_276912712449289_2138057041_o

[M2J]: Wspomnieliście wcześniej, o planowanym ponownym wydaniu Monument w Niemczech. Czy macie zamiar poszerzyć książkę o europejską część  The Delta Machine Tour, czy też ramy czasowe pozostaną takie same?

[DB]: Tak, będą niewielkie aktualizacje, ale nie będą mieć wielkiego zasięgu.

[M2J]: Nie boicie się, że za każdym razem, kiedy depeche MODE wyda nowy album będziecie proszeni o dopisanie brakującego fragmentu historii i ponowne wydanie książki?

[DB]: Jako, że depeche MODE wydaje album średnio co 4 lata możemy sobie wyobrazić wydanie zaktualizowanej wersji co 4 lata. Jeżeli zespół będzie wydawał muzykę wystarczająco długo, to możliwa jest część druga Monument.

[M2J]: W liście do polskich fanów depeche MODE napisaliście, że zbieraliście również płyty, wywiady i plakaty z polskich pism. Wiadomo, że w tamtych czasach było ciężko podróżować między krajami obozu komunistycznego. Jeździliście do Polski osobiście, czy wymienialiście się z polskimi fanami?

[DB]: Ani ja ani Sascha mieliśmy szansy, żeby w latach 80. jeździć do Polski. W tamtych czasach kontakt między fanami z Europy Wschodniej był bardzo ograniczony. Głównie chodziło o niewielkie szanse spotkania się i barierę językową. Prawie nikt nie mówił przecież po angielsku. Artykuły w polskich gazetach o depeche MODE i płyty licencyjne to była często kwestia przypadku zdobywana przez ludzi, którzy byli na wakacjach w Polsce.

[M2J]: Szczerze, to my nie traktowaliśmy drukowanych w Polsce pamiątek, jako coś specjalnego. Dla nasz większą wartość przedstawiały Zachodnioniemieckie edycje Bravo, Popcorn, czy innych zachodnich pism, gdzie w tamtym czasie mogliśmy znaleźć więcej wysokiej jakości zdjęć… (do tego Bong i albumy fotograficzne).

[DB]: Pewnie. Zachodnioniemieckie pisma młodzieżowe były również bardzo popularnymi we Wschodnich Niemczech pozycjami w kolekcji – obok nagrań. Ale jak każdy szalony fan kolekcjonowaliśmy wszystko, co miało etykietkę depeche MODE i włączając w to kilka polskich czasopism.

[M2J]: To co zaskoczyło mnie w Waszym liście do polskich fanów, to fakt, że BYLIŚCIE ZAZDROŚNI O FAKT, PIERWSZEGO KONCERTU DEPECHE MODE W WARSZAWIE w 1985. Dlaczego?

[SL]: W tamtym czasie to było dla nas wielkie zaskoczenie, jako młodych ludzi w NRD, że koncerty depeche MODE w Polsce i na Węgrzech w 1985 były możliwe, a w NRD nie. My również chcieliśmy zobaczyć depeche MODE na żywo, ale oficjele w NRD nie ośmielili się zorganizować ich koncert w tym kraju. Musimy podkreślić to raz jeszcze NRD w tamtych czasach to nie było najwspanialsze miejsce do życia (Wy jednak mieliście lepiej).

[M2J]: Sascha spędziłeś trochę czasu nad przywróceniem do publicznej świadomości fanów historii koncertu w Berlinie Wschodnim z 1988. W Polsce KONCERT Z WARSZAWY 1985 jest pewnego rodzaju fundamentem subkultury fanów depeche MODE w Polsce. Oczywiście fani depeche MODE istnieli wcześniej, zbierali muzykę, plakaty. Jednak podczas tego koncertu fani mogli zobaczyć jak wielu ich jest na koncercie i jak wielu nie mogło dostać się na ich koncert. Koncert ten był katalizatorem ruchu fanowskiego w Polsce. Czy koncert w Berlinie Wschodnim był czymś podobnym dla Wschodnioniemieckich fanów, czy też po prostu czekaliście jeszcze dwa lata, do upadku Muru Berlińskiego, aby korzystać ze swobody, jaką dało zjednoczenie Niemiec?

[SL]: Właśnie tak było. Koncert we Wschodnim Berlinie wzmógł histerię na punkcie depeche MODE w NRD wielokrotnie. To właśnie po koncercie dziesiątki fanów zakładało fankluby. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że na kolejnej trasie depeche MODE znowu zawita do NRD. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że na jesieni 1989 upadł Mur, a parę miesięcy później rozpoczęła się World Violation Tour. Napisaliśmy o tym okresie w rozdziale ‚Behind The Wall’.

[M2J]: Jak Wam się podoba The Delta Machine Tour? Jesteś bardziej fanem studyjnych, czy koncertowych wytworów depeche MODE?

[DB]: Prawdę mówiąc, to mam spory problem z obecnym depeche MODE. Widziałem ich w Berlinie… i nie będę robił tajemnicy, że brakuje mi Alana Wilderadepeche MODE nie jest tym samym zespołem bez niego. Pewnie… lubię ‚Delta Machine‚, lubię ‚Sounds Of The Universe‚ i pozostałe albumy. Ale to nie to samo. Coś się skończyło z odejściem Alana. Za każdym razem, gdy widzę, albo słyszę depeche MODE, zawsze myślę o tym. To wciąż boli… nie uważasz?

[M2J]: Masz mnie. Mam podobne uczucia, wciąż brakuje mi Alan w zespole. Dzięki Panowie bardzo za rozmowę i powodzenia.

Przeczytaj również wywiad o innej biografii, jaka udzieliła mi Lillian – autorka strony www.depechemodebiographie.de

Hanging On Your Words – wywiad

To zadziwiające jak przypadki chodzą po ludziach. Moje drogi z Lilian skrzyżowały się, gdy wspólnie dołączyliśmy do fanowskiego projektu zainicjowanego na Home Forum – przekazywania relacji na żywo z koncertów. Wspólnie zrobiliśmy relacje z Berlina, obu Dusseldorfów i Warszawy. Wtedy nie wiedziałem, że Lilian, to TA Lilian od biografii depeche MODE online na depechemodebiographie.de. Przekonałem się o tym dosyć szybko i potem sprawy potoczyły się już szybko. Początkowo byłem zaskoczony, że wysiłek i książka Lilian praktycznie nie są znane szerzej. Sam od lat korzystam z fragmentów biografii online przy pisaniu niektórych tekstów na blogu. Bardzo szybko postanowiłem wysłać kilka pytań, potem, potem jeszcze klika, potem osobista rozmowa i tak przez przypadek stała się historia. Pierwszy wywiad na blogu MODE2Joy. Zaiste przypadki się zdarzają…

[MODE2Joy]: Zanim zaczniemy rozmawiać o książce, najpierw opowiedz coś o sobie. Jak zaczęła się Twoja przygoda z depeche MODE? Jak stałaś się fanką?

[Lilian]: dM poznałam kiedy byłam dzieckiem. Dostałam wtedy kasetę ze Speak & Spell jako prezent urodzinowy lub na Gwiazdkę w 1981. (Moje urodziny są w listopadzie, dlatego nie pamiętam, które to było ze świąt). Bardzo lubiłam ten zespół, być może dlatego, że moi rodzice ich nie słuchali. 😉 (Dorastałam  w otoczeniu rocka i blues’a lat 70. Leonard Cohen, Donovan, Manfred Mann, ELO…) Potem dotarły do mnie dźwięki Everything Counts, People Are People, ale zainteresowanie zespołem było raczej poniżej średniej. Prawdziwym fanem stałam się z nadejściem Black Celebration i Music for the Masses, choć muszę stwierdzić, że taki Music for the Masses dotarł do mnie znacznie lepiej, gdy po latach na nowo odkrywała depeche MODE. Później śledziłam ich każdy ruch aż do czasów Devotional. Opuściłam zespół wraz z odejściem Alan’a, po prostu uważałam, że to koniec zespołu i wydawało mi się, że nie przetrwają. Również w moim prywatnym życiu wydarzyły się sprawy, które były ważniejsze, niż zespół. Nie byłam zainteresowana poczynaniami zespołu od czasu odejścia Alan’a.

[M2J]: Co było dla Ciebie tym momentem decydującym o staniu się fanem? Koncert, teledysk, piosenka?

[L]: Nadal czuję więź z Music for the Masses, to jest wciąż mój ulubiony album, jak również z Devotional (autorce chodziło o Songs Of Faith And Devotion – przypis M2J). Najwspanialszy koncert, na którym byłam osobiście, to był Manchester w grudniu 1993. To był wspaniały koncert, ale kumpel, który był ze mną na tym koncercie był zszokowany wyglądem Dave’a. W koło tylko powtarzał:  ‚On jest na prochach, prawda? On umrze, prawda?’

Oczywiście bardzo ważnym dla mnie momentem było pojawienie się Alana w RAH. Niestety nie było mnie tam wtedy, ale właściwie nigdy nie przypuszczałam, że zobaczę ich na scenie ponownie.

[M2J]: Czemu zaczęłaś prowadzić stronę WWW na której piszesz biografię zespołu?

[L]: „Powróciłam” do depeche MODE, kiedy zespół wydał utwór Lilian na płycie Playing the Angel w 2005. Nie to, że nie nie lubię tę piosenkę, (podwójne przeczenie ma tu znaczenie), ale byłam ciekawa, co skłoniło zespół, który kiedyś lubiłam, by wydać piosenkę z moim imieniem w tytule.

Odkryłam, że jedną z ciekawszych stron – sacredDM.net*, która oferowała bogaty zbiór artykułów  i informacji prasowych na przestrzeni lat. Zaczęłam ją czytać, jednocześnie chciałam odpowiedzieć sobie na kilka ważnych dla mnie pytań, takich jak: ‚Dlaczego Alan na prawdę opuścił zespół?’, ‚Dlaczego ten zespół jest tak popularny na świecie, ale jednocześnie jest nie rozumiany, źle interpretowany, a nawet ignorowany przez znakomitą grupę biznesu i prasy muzycznej?’ i ‚Jak i dlaczego zespół się zmienił startując z punktu w którym był uznawany przez fanów za kanon, ale nie zważając na krytykę doszedł do punktu w którym jest teraz, gdy wielu fanów nie akceptuje wszystkiego, co obecnie robią i wydają?’…
*link odnosi do archiwum stron WWW, a nie do faktycznej strony.

[M2J]: To ciekawe, że rok 2005 była dla mnie również punktem zwrotnym, w roku tym zamknąłem poprzednią wersję MODEontheROAD website. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem stronę sacredDM.net* pomyślałem sobie, że jest zbyt dobra i może kiedyś zniknąć szczególnie, że nie była za często aktualizowana. Moja pierwsza reakcja była taka, że muszę ją pobrać w całości do mojego archiwum, ponieważ bałem się, że strona za jakiś czas po prostu znikanie. I miałem rację… po paru latach.

[L]: …To, co notowałam najpierw na moje potrzeby wkrótce przekształciło się w długą i bardzo szczegółową biografię depeche MODE. Opowiedziałam o tym znajomym i wielu chciało przeczytać ją. Na początku wysyłałam plik w pdf w email’ach. Z czasem, gdy dostawałam co raz więcej próśb zdecydowałam się stworzyć wersję online.

Personal Jesus
Personal Jesus
[M2J]: Powiedziałaś chwilę temu, że jednym z powodów napisania biografii była próba odpowiedzi na pytanie: ‚Czemu Alan odszedł z zespołu?’ Zdaję sobie sprawę, że odpowiedź nie była łatwa, ale z drugiej strony oficjalne stanowisko było również wyrażone całkiem jasno. Tak myślę…

[L]: Moim głównym celem przy pisaniu tej biografii, była odpowiedź na pytanie ‚Dlaczego Alan opuścił zespół?‚  Alan odpowiadał na to pytanie setki razy, ale zawsze jakoś inaczej. To sprawia, że praktycznie każdy fan ma swoją teorię w tym temacie. Kiedy stworzyłam ankietę, którą umieściłem na depechemodebiographie.de otrzymałam 26 różnych wersji! Niektóre z nich były zorientowane na Alana, niektóre opierały się na domysłach i spekulacjach pochodzących od pozostałych członków zespołu, trzecia grupa to zupełnie inne teorie, przeważnie własne. Nawet ludzie, którzy są blisko zespołu nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Np. Steve Lyon powiedział, że kompletnie nie rozumiał tej decyzji mimo, że Alan powiedział mu o tym dużo wcześniej.

Poskładałam odpowiedzi Alana i sugestie, spekulacje pozostałych członków zespołu, otoczenia i fanów razem próbując dojść do wspólnego mianownika.

Ponieważ odejście Alana było miejscami motywem przewodnim biografii, dlatego cytaty z jego wypowiedzi są obszernie przytaczane. Nie mniej nie jest to książka o odejściu Alana Wildera. Nie jest to też książka o problemach i ‚ciemnych stronach‚ zespołu. Jestem już zmęczona historiami o problemach narkotykowych, śmierci i tym podobnych historiach. Oczywiście piszę o tym, ale główną kanwą były relacje i ‚chemia w zespole‚ sama w sobie ze wszystkimi odcieniami.

[M2J]: Po tylu latach z tym zespołem nauczyłem się, że ten zespół ma dwie twarze. Z jednej strony istnieje wersja oficjalna, a nawet pół oficjalna ‚ujawniana sekretnie‚ publice. Niektóre biografie, które czytałem ‚dotarły‚ nawet na ten poziom wtajemniczenia. Te historie, to prochy, oficjalna wersja odejścia Alana, alkoholizm, relacje w zespole, ale tylko do pewnego poziomu. Z drugiej strony jest pewnie masa spraw o których nawet Alan nie powie po 18 latach od odejścia. Czasami czytając biografie masz uczucie, że tam mogło być coś więcej, że to nie wszystko, co się oficjalnie mówi, ale nad Tobą jest już tylko szklany sufit. W pewnym sensie Alan nigdy nie opuścił zespołu, on jedynie zaprzestał działalności studyjnej, koncertowej i promocyjnej, choć i tu nie do końca, ale nadal czerpie korzyści… mając udziały w projekcie depeche MODE jako takim.

[M2J]: OK! Teraz masz zamiar wydać biografię w druku. Jak to się stało?

[L]: Byłam o to proszona przez lata. Biografia ta powstała przy współpracy i uwagach ludzi, którzy mieli okazję ja przeczytać wcześniej. Ludzie przysyłali mi wiele uwag i wskazówek od samego początku. Otrzymywałam wsparcie (i nadal otrzymuję) oraz pytań, pomysłów, krytyki, próśb dotyczących biografii i samej strony.

Wielu z nich prosi i prosiło o wersję drukowaną lub e-book – głównie dlatego, że nie lubią czytać tekstu z ekranu komputera.

Wzbraniałam się przed tym przez długi czas. Prowadzić niekomercyjną stronę to jedno, przenieść to do druku i sprzedawać, jest czymś kompletnie innym. Nigdy nie chciałam być jedną z tych osób, które koszą kasę na depeche MODE. Inny powód mojego sprzeciwu, to fakt, że od początku głównym założeniem było prowadzenie strony, którą mogę w każdej chwili zaktualizować.

Z drugiej strony pomysł napisania biografii dorastał we mnie wraz ze wzrostem zainteresowania ze strony czytelników, którzy prosili o wersję drukowaną.

Obecnie jest dużo więcej możliwości publikacji, niż jeszcze parę lat temu. Można wydać książkę, można znacząco ograniczyć koszty, które trzeba ponieść z góry, przez co koszty wejścia z publikacją są o wiele niższe. Dlatego też zdecydowałam się spełnić życzenie o wydaniu biografii drukiem.

Teraz każdy może zdecydować: czy, gdzie i jak czytać biografię – na ekranie komputera, jako e-book, lub jako drukowaną książkę leżąc na sofie.

[M2J]: Nie wydaje Ci się dziwnym, że fani depeche MODE robią tak dużo rzeczy, które normalnie powinny być wydawane przez zespół? Mam tu na myśli projekty typu TV Archives, np. Twoja biografia, ale również mniejsze projekty, jak mulitycamy, katalogowanie i szczegółowe opisywanie wszelkich wydawnictw muzycznych patrz – depmod.com, czy koncertów. Obecnie nawet Alan i webmaster oficjalnej strony korzystają z efektów ich pracy.

[L]: To trudne pytanie. Myślę, że to zależy od stopnia poświęcenia się fanów dla zespołu. Fani robią rzeczy, które sami by chcieliby mieć.

Myślę, że to kwestia stopnia i chęci zaangażowania w sprawy inne niż muzyka. Zespół jest raczej staroświecki w tej materii. Kiedy patrzysz na inne zespoły, to widać o wiele więcej komunikacji z fanami. Ale oni tacy są i być może to jest jeden z powodów, że ich tak lubimy. 😉 Nigdy nie zostaliśmy dopuszczeni do pewnych spraw.

Stripped
Stripped

Zespołowi prawdopodobnie wydaje się, że wydają wystarczająco wiele. Myślę, że to jest kwestia komunikacji. W czym nie są najlepsi. Zamiast reagować na zapotrzebowanie, oni wolą milczeć.

Pewne oczekiwania są zgłaszane przez fanów dosyć regularnie, jak ten dotyczący wideo z World Violation Tour. Czemu po prostu nie powiedzą: ‚Nie mamy wystarczająco materiału.‚, albo jeśli jest dobrej jakości materiał można pracować na nim z zapowiedzią, ‚Kiedyś wydamy ten koncert.’

Próbowałam doprowadzić do uzyskania wywiadów z członkami zespołu… bez reakcji. Nie wydaje mi się, żeby to było wielce trudne, żeby napisać krótką notkę, że zespół nie jest zainteresowany, czy coś w tym stylu. Kiedy rozmawiałam z kimś z wytwórni lub managemantu, na początku wszyscy wyrażali entuzjazm i chęć pomocy, ale potem po rozmowie z zespołem moi rozmówcy nabierali wody w usta, jakby mieli rozkaz nie rozmawiać ze mną. Czemu nie powiedzą, od razu ‚Nie lubimy Twojego projektu. Powiedz jej, że nie jesteśmy zainteresowanie‚? Oszczędziłoby mi to sporo czasu ponieważ brak odpowiedzi jest wieloznaczny, podczas gdy proste ‚no, thanks‚ mówi Ci tylko tyle ile potrzebujesz wiedzieć.

Dlatego będą tylko wywiady z Alanem, Garethem Jonesem i Stevem Lyonem.

[M2J]: Trzymając w ręku wersję testową, ciężko nie ustrzec się uczucia, że ksiażka jest napakowana detalami i widać w niej Twoje zaangażowanie. Miałaś jakieś inne problemy przy pisaniu książki, po za dotarciem do członków zespołu? Która część historii zespołu była dla Ciebie najtrudniejsza?

Cały projekt przeszedł przez wiele faz, w przeciągu 8 lat. Niektóre z nich były bardzo intensywne i wyczerpujące. Pierwszy szkic biografii, każda radykalna zmiana struktury, wersja angielska, ale również budowanie strony, itd. Stworzenie wersji drukowanej to zupełnie coś innego inny etap. To był bardzo wyczerpujący proces. Stawiałam sobie terminy ostateczne. Trzeba tak robić, bo inaczej nigdy nie skończysz tak wielkiego i rozbudowanego projektu kiedy wydaje Ci się, że masz nieskończenie dużo czasu na to. Głównym problemem byli angielscy redaktorzy książki, którzy pojawiali się i odchodzili w otchłani, problemy techniczne, trzymanie samodyscypliny (choć myślę, że jestem zdyscyplinowaną osobą) i nie bycie perfekcjonistką i ‚control freak‚ (jaką mam tendencje do bycia). ;))

Mając na uwadze cały projekt ciężko jest powiedzieć, jaki był ten najbardziej wymagał poświęcenia, najbardziej denerwujący lub też coś nie grało. Mój fotograf okładki i ilustracji mówi, że najbardziej zniecierpliwiona byłam przy układaniu spisu treści i przy ciągłym ładowaniu treści w CreateSpace* po odkryciu kolejnego błędu lub technicznego problemu. ;))
* platforma do samodzielnego tworzenia i wydawania książek.

Picture 9 - The graph on the wall tells the story_
Picture 9 – The graph on the wall tells the story.
[M2J]: Wielu fanów tworzy swoje biografie depeche MODE na użytek własny. Co zadziało się takiego, że Twoja akurat ujrzy światło dzienne?

[L]: To była ‚krótka piłka‚, nigdy nie zabiegałam o popularność, bycie drukowaną, czy co tam jeszcze. To narastało i narastało, głównie za sprawą ludzi, którzy prosili i prosili, ale kiedy zdecydowałam się to poszło wszystko bardzo sprawnie, aby udostępnić projekt jak najszerszej grupie ludzi w możliwie wielu formatach.

[M2J]: W jak wielu językach zostanie wydana książka?

[L]: Wersja oryginalna będzie po niemiecku. I znowu na życzenie zagranicznych czytelników pojawi się wersja angielska. Strona po angielsku również była stworzona dopiero po wielu latach. Inne języki nie są planowane, ale kto wie. 😉

[M2J]: Nie jesteś rodowitą angielką. Czy miałaś jakieś problemy, jakieś wsparcie pisząc angielską wersję?

[L]: Było zadziwiająco trudno znaleźć kogoś, kto pomoże redagować angielską wersję. Chciałam zatrudnić brytyjskiego tubylca, ponieważ najważniejsza sprawa, aby książka po angielsku była tak samo autentyczna, jak po niemiecku. Mój angielski nie jest zły, żeby nie napisać poprawnie zdań, ale ten tekst nie będzie autentyczny, a przynajmniej nie jak ‚native speaker‚ by to napisał. Zajęło mi to chwilę, by znaleźć kogoś takiego. Niestety nie mógł edytować całego tekstu, ale zajął się przynajmniej najważniejszymi częściami książki. Dlatego prawdopodobnie znajdą się jakieś dziwnie zbudowane zdania, to tu, to tam, ale jak już powiedziała nie chciałam wyjść na kogoś, kto przekontrolowuje wszystko. 😉

[M2J]: Gdyby ktoś przyszedł i zapytał Ciebie – ‚Hey chiałabym/chciałbym wydać biografię Twojego autora w moim języku, w twardej oprawie.’ Co byś powiedziała?

[L]: Jeśli on, czy ona podejmie się tłumaczenia i weźmie na siebie wysiłek i koszty przedsięwzięcia, to możemy o tym porozmawiać. 😉

[M2J]: Twoja biografia depeche MODE jest jedną z wielu biografii, jakie ukazały się ostatnio na rynku. NIE OBAWIASZ SIĘ, ŻE WCZEŚNIEJ, DOJDZIEMY DO SYTUACJI, JAKA MIAŁA MIEJSCE PARĘ LAT TEMU Z TRIBUTE ALBUMAMI. Biegunka tego formatu sprawiła, że obecnie nikt już nie zwraca uwagi na kolejne pozycje nagrywane nawet przez najbardziej oddanych fanów.

[L]: Tak, obawiam się tego, jest wiele pozycji na rynku. Nie mniej moje stanowisko było zawsze jasne – nigdy nie robiłam tego dla pieniędzy, ani dla popularności.

Wybrałam Amazon, aby opublikować książkę ponieważ nie żądają żadnych płatności z góry. Również dlatego, że proces zamawiania, płatności, wysyłki w każdej części świata jest bardzo prosty. Nie ma żadnego ryzyka. Jestem w stanie zaoferować ludziom to, o co prosili bez bycia na musiku, wypełniania targetów i stawiania się w roli komiwojażera.

[M2J]: Jak podoba Ci się Delta Machine Tour?

[L]: Nie byłam jeszcze na żadnym koncercie osobiście, ale publikując SMS od fanów, którzy byli na koncertach, oglądając klipy na sieci i przekazy na żywo, muszę przyznać, ze trasa jest dużo lepsza od poprzednich. Być może najlepsza od czasu Devotional!

Death's Door
Death’s Door
[M2J]: Jesteś bardziej fanką studyjnej twórczości depeche MODE, czy koncertowej?

[L]: Wiesz… Jestem zdecydowanie jedną z tych fanek ze ‚starej szkoły, która chce powrotu Alana do zespołu‚. 😀 Lubię większość z tego, co robili w okresie od 1983 do 1993, włączając w to fantastyczne wersje koncertowe z Exotic Tour (i żałuję, że nie wydano do tej pory wideo z World Violation Tour). Mam natomiast sporo problemów z materiałem wydanym po odejściu Alana. Nie powalają mnie niektóre nowe aranżacje starych klasyków. Dlatego bardziej jestem słuchaczką płyt i nadal bardziej preferuję Black Celebration, Music for the Masses, Violator oraz SOFAD, nad inne tytuły od depeche MODE.

[M2J]: No dobra powoli kończymy. Na koniec przypomnij czytelnikom MODE2Joy gdzie i jak wejść w posiadanie Twojej biografii depeche MODE, pomijając oczywiście stronę WWW?

[L]: W tej chwili wersja drukowana + E-book są dostępne jedynie przez Amazon. Wersja angielska na Amazon.com. Można oczywiście zamówić w Europie po angielsku i niemiecku z każdego europejskiego sklepu Amazonu i.e. Amazon.de.

Gdyby się zdarzyło tak, że pojawiły by się zapytania od fanów z konkretnego kraju o stworzenie wersji lokalnej, w której np Amazon nie jest popularny możemy pomyśleć o dodatkowej dystrybucji. Ten projekt nabierał kształtów z czytelnikami i poprzez czytelników. Dlatego wszystko jest możliwe – aktualizacje, specjalne edycje, wersje w kolejnych językach, kalendarze ze zdjęciami z książek… albo nic z tych rzeczy. Wszystko zależy od zainteresowania. Być może to czyni całe to przedsięwzięcie specjalnym, że nic nie było zaplanowane. Wszystko opierało się na zasadzie ‚Chciałabym…‚ 😉

[M2J]: Dziękuję Ci Lilian za rozmowę i powodzenia z Twoją biografią depeche MODE.

_

[M2J]: P.S. Na koniec należy Wam się jedno wyjaśnienie. Jak to możliwe, że ktoś, kto prowadzi bloga, stronę www, swój pamiętnik, czy coś jeszcze innego wydaje książkę bez potrzeby pośredników typu wydawnictwa, księgarnie itp. Wszystko zasadza się na modnym od lat skrócie DIY – Do It Yourself (Zrób To Sam).

Tak, jak od lat muzycy aby nagrać demo, a nawet płytę nie potrzebują studia nagraniowego, tylko robią to we własnym domu, a potem zakładają własne wytwórnie (fizycznie) lub netlabele i dystrybuują muzykę tylko po sieci pojawiając się w Amazonie, iTunes lub sprzedając z własnej strony WWW, tak też od jakiego czasu dzieje się z pisarzami. Self publishing rośnie w siłę, a serwisy pokroju Amazon umożliwiają to. Dzięki temu można wydać swoją twórczość, po spełnieniu kilku warunków, za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dużo mniejsze, niż koszty wydawnicze, jakie ponosi wydawnictwo, które miałoby wydać tę samą książkę drukiem. Cyfrowa dystrybucja jest osiągalna 24h na dobę. Zadziwiające jest, że wersje drukowane też drukowane są na życzenie, zgodnie z zapotrzebowaniem kupujących. Książki nie zalegają w magazynach. Piszący będąc jednocześnie twórcą i tworzywem może dystrybuować swój tytuł lokalnie ze strony WWW lub przez sklep za rogiem. Ciekawych czasów dożyliśmy, a Amazon niedługo wchodzi do Polski.

Przeczytajcie również wywiad, jaki udzielili mi autorzy książki MONUMENT.

Hanging on Your Words – the interview

It’s amazing, how the accident rules the world. My paths crossed with Lilian, when we joined the ‚Setlist Relay Project’ at Home Forum. We did common relays in Berlin, both Dusseldorf’s and Warsaw. At that time I still didn’t know that Lilian is that Lilian who writes the depeche MODE’s online biography at depechemodebiographie.de. I have learnt this very fast and then the story went quite fast. I was surpirsed, that nobody heart about Lilians’ effort and book. Very quickly I’ve decided to send her few questions… oh btw and we’ve made a history by accident. First ever interview at MODE2Joy blog. Accidents happen…

[MODE2Joy]: How did everything start? How did you become the depeche MODE fan?

[Lilian]: I got to know dM when I was a child and was given a cassette of Speak & Spell as a birthday or Christmas present in 1981. (My birthday is in November, so I can’t remember whether it was birthday or Christmas.) I liked them a while because it was music my parents weren’t listen to. 😉 (I grew up with 1970s Rock, Blues and stuff like that, Leonard Cohen, Donovan, Manfred Mann, ELO…) I noticed what they were doing afterwards, Everything Counts, People Are People, but the interest was low in the average. I became a real fan with Black Celebration and Music for the Masses, although I’ve to say that I understood Music for the Masses much better when re-discovering them later. And I followed them along until Devotional. I left them with Alan, didn’t think they would “survive”, and there were many essential things in my personal life at the time that were more important than a band. I was completely away from them for a long time, didn’t notice what they were doing after Alan had left the band.

[M2J]: What was your depeche MODE moment? Song, clip, concert?

[L]: I still feel connected with Music for the Masses, its still my favorite album of theirs, and with Devotional as well. The most impressive concert I’d been to myself was in Manchester, England, in December 1993. It was a great concert, but the lad who was with me was shocked by Dave’s appearance. When we went home he kept saying, ‚He’s on drugs, isn’t he? He’s gonna die, isn’t he?

A great moment, of course, was Alan’s appearance at the RAH. Unfortunately, I wasn’t there personally, but I never thought it would happen to see them together on a stage again.

[M2J]: What pushed you to start the website and to run the online biography?

[L]: I ‚came back‚ to them when they released the song Lilian on their album Playing the Angel in 2005. Not that I liked the song that much, (the opposite is the case), but I had got curious about what had happened to this band I used to like, who had now released a song with my name as the title.

I discovered the now no longer functional website sacredDM.net* that offered a large collection of articles about the band through the years. I started to read them and tried to find answers to questions like, ‚Why did Alan really leave the band?’, ‚Why is this band popular with a large group of people, but is nevertheless misinterpreted, misunderstood or even ignored by large sections of the general music business?’, and ‚How and why did the band change from a certain point onwards, without being bothered by the fact that some of their more critical fans don’t like everything they are doing and releasing today?’…

[M2J]: That’s funny, but same year as you started I closed my first MODEontheROAD website and quit trading concerts. When I first saw sacredDM.net* it was obvious for me, that this website was fully loaded  of plenty of depeche MODE goodies. My first impression was to download whole website to my archives, because I was afraid, that sacredDM.net* will disappear. I was right… after few years.
*(links are not to the live working website but to the ‚waybackmachine’ museum)

[L]: …What I had noted down for my own interest soon developed into a very long, detailed biography. I told some people about it, and they wanted to read it. At first, I sent the file, attached to E-mails. But when I got more and more requests I decided to publish it on a website, so I wouldn’t be bothered by requests about sending the file.

Personal Jesus
Personal Jesus
[M2J]: You said few minutes ago, that one of your main factors to write the biography was to answer the question: ‚Why Alan did left the band?’ I know that the answer wasn’t easy but official statement was quite clear. I think…

[L]: My main interest to write the biography was to find an answer to the question why Alan had left the band. Alan answered the question hundreds of times but always a bit different. That seems to lead to that almost every dM-fan has its own theory about it. When I asked this question in the fan survey that I carried out for depechemodebiographie.de I got 26 different answers! Some of them were orientated by things Alan said, some were orientated by rumours or suggestions by the remaining band members, some were own theories. Not even people who are close to him are sure about. So Steve Lyon said that he didn’t understand why Alan left although Alan told him much earlier.

I put Alan’s answers, suggestions of the remaining band members, and theories of fans together, trying to draw a conclusion.

As Alan’s leaving was a kind of leitmotif for this biography he is prominently mentioned, but it’s not a Alan Wilder biography, and it’s not all about problems, or the „dark sides” of the band. I’m tired of the drug stories. They are mentioned of course, but my main interest was the „band chemistry” itself with all their different facets.

[M2J]: After so many years I have learnt that this band has 2 faces, on one hand official versions or even some semi official versions and I think some biographies, which I did read in the past, reached that level. There are stories like drug addiction, official version of Alan leaving, alcoholism, relations between the members, but only on some certain level. On the other hand plenty of things which even Alan won’t tell you even after 18 years. Sometimes you have a feeling that there were something more or different but you are not able to find out what it is… in some cases Alan never left the band he only stopped studio, live and commercial activity, but he is still… benefits, shareholding depeche MODE project in general.

[M2J]: OK! Now you are about to release the biography in print. How did it happen?

[L]: I was asked about it several times. This biography is strongly influenced by the people who read it. People sent in a lot of feedback right from the start. I received (and still receive) many e-mails with questions, ideas, criticisms, requests – concerning the biography itself and regarding the layout of the website.

And there were many people asking for a print edition or an E-book edition because they didn’t like reading so much text on a computer screen.

I had refused to do so for a long time. To run a non-commercial website is one thing, to have it in print and sell it is something completely different. I didn’t want to be one of those people who make money with the name depeche MODE. Another reason for being against it was that the concept had always been to run a website you could update every day if necessary.

On the other hand, this biography has grown by the interest and suggestions of the readers, and they had asked for a print edition.

Nowadays there are a lot more possibilities to publish something than a few years back. It’s possible to publish a book without lots of payments in advance, so I decided to fulfil this wish.

Now everyone can decide if, where and how to read it – on a computer screen, on an E-book reader or as a printed book on their sofa.

[M2J]: Do you think odd that, fans of depeche MODE are doing a lot of things which should come from the band. I’m talking about TV Archives project? Your biography? But also many small projects like mulitcams from almost every concert, cataloging every record vide depmod.com. Now even Alan and webmaster of the official site is using theirs output.

[L]: This is a difficult question. I think it depends a lot on the devotion of the fans. They are doing stuff they would like to have, they are interested in.

I think it’s a question of being connected. The band is quite old-fashioned at that point. When you look at other bands, there’s much more communication with the fans. But that’s how they are, and maybe it’s a reason why we like them so much. 😉 You never get closer to some certain points.

Stripped
Stripped

The band probably also thinks that they are releasing enough. I think it’s a question of communication. They are quite bad at that point. Instead of reacting on requests they prefer to say nothing.

There are requests which repeat regularly, like the one for a DVD of Worldviolation. Why not saying, ‚There isn’t any good material‚., or if there’s material you can work with saying, ‚There will be a release some day?

I tried to get interviews with the band. They didn’t react on any requests. I don’t think it would have been difficult to ask someone of the record company to write a short notice that they aren’t interested in. Whoever I talked to from record company or management was excited first and willing to help but then, after they had talked to the band, turned silent, as if they were told not to communicate with me. Why not saying, ‚We don’t like that project. Tell her, we are not interested.‚? It would have saved a lot of time because no answer can mean a lot while a ‚no, thanks‚ tells you everything you need to know.

So there are only interviews with Alan, Gareth Jones and Steve Lyon.

[M2J]: Holding the test print book in my hands it’s hard to pass away the feeling that this is very intensive and full of information and effort book. Did you have any other problems apart no answers from band members or some band crew? Which part was the most difficult to you?

The whole project went through many different phases over the years. And some of them were quite extensive and exhausting. The basic biography itself, and every radical change of it, the English version, but also creating the website, etc. The print edition was another phase. It was an exhausting project in itself. I set myself a deadline. You have to because you will never get ready with such a big project when you think you have all the time in the world. The main problems were English editors, who disappeared out the blue, technical issues, keeping self-discipline (although I think I’m quite disciplined), and not being a total perfectionist and control freak (which I tend to be. ;))

Considering the whole project it’s difficult to say which were the moments of most effort or most anger at something which didn’t work. The photographer of the cover photos and pictures for the interior says I was most impatient at the subject index, and at uploading the interior hundreds of times at CreateSpace after discovering another mistake, or a technical issue. ;))

Picture 9 - The graph on the wall tells the story_
Picture 9 – The graph on the wall tells the story_
[M2J]: Many fans are doing bio’s of depeche MODE for theirs internal needs. What happened that your one will see the light of the day?

[L]: It was a “fast-selling item”, never meant to be popular, printed or whatever. It has just become bigger and bigger because people kept asking about topics, ways to read and other stuff.

[M2J]: How many language versions will you issue?

[L]: The original version is in German. Again, on requests of readers the international version in English was done after some years. Other languages aren’t planned yet, but you never know. 😉

[M2J]: You are not native speaker of English. Did you have any support in English during writing process?

[L]: It was astonishingly difficult to find an English editor. I wanted a British native speaker because the main point was to get it authentic. My English is not so bad that I wouldn’t be able to get a text right (after reading it a hundreds of times), but it won’t be authentic, not like a native speaker would write it. But it took a while to find someone. Unfortunately, he couldn’t edit the whole text but the most important passages at least. So probably there will be a few odd sentences here and there, but that’s what I meant with – don’t be such a control freak. 😉

[M2J]: If somebody would come and say. Hey I’d like issue your bio as hardcover book in my language? What would you say?

[L]: If she/he translates it and takes the costs and efforts of doing it, we can talk about it. 😉

[M2J]: Your bio of depeche MODE is one of many biographies released recently. Don’t you afraid that sooner or later we will come to the same situation like with tribute albums in the past. Over production of this format was that big, that now nobody cares about next tribute projects.

[L]: I’m aware of that there are many other biographies on the market. But my point was never to make money with it or to get popular or whatever.

I chose Amazon to publish the service editions because there aren’t any payments in advance and because the ordering, payment and shipping process in all parts of the world are easy to deal with. So there aren’t any risks. I’m able to offer what people asked for without being in a position to HAVE to sell something.

[M2J]: How do you find The Delta Machine Tour?

[L]: I haven’t been to a concert of this tour myself, but when doing relays for Home forum and talking to other fans and watching some videos and livestreams, I have to notice that this tour is much better than the last ones. Maybe their best since Devotional!

Death's Door
Death’s Door
[M2J]: Are you the fan of studio or live aspect of depeche MODE activity?

[L]: Well, I’m definitely one of the ‚old timers who want Alan back.‚ 😀 I like most of what they did between 1983 and 1993, including the fantastic live versions of the Exotic Tour (and I wish there would be a good release of World Violation Video), but I’ve some difficulties with some stuff they did and released after Alan’s leaving. I’m not very keen on some of the new live versions of old songs. So I’m more an album listener, and I still prefer Black Celebration, Music for the Masses, Violator and SOFAD, ahead of any other albums.

[M2J]: Please tell the readers of MODE2Joy blog, how they can grab your biography of depeche MODE, and where, apart from your website?

[L]: At the moment print and E-book editions are only available via Amazon. International version in English at Amazon.com. It’s also possible to order in Euro from every Amazon European shop. i.e. Amazon.de.

If there were lots of requests from readers from certain countries in which Amazon isn’t popular, we might think about an expanded distribution. This project has grown with and through its readers. So anything could happen – updates, special editions, editions in further languages, a calendar with pictures from the book … or nothing at all. It’s just a question of interest. Maybe this is the most special about this project – nothing was ever planned. It’s a „I would like to …”-project. 😉

[M2J]: Thank you Lilian and good luck with your biography of depeche MODE.

Please read my another interview with authors of MONUMENT bio.

Zazdrość

Parę dni temu otrzymaliśmy list duszpasterski do polskich fanów Depeche Mode napisany przez autorów „Monumentu”. Czytałem list i czytałem i na przemian miałem uczucia satysfakcji, czasem zdziwienia, czasem jeszcze czegoś innego, co było nieokreślone, ale fajne. Nie, nie dotyczy to w żadnym wypadku małego święta, jakim jest wydanie tej książki na rynku polskim. Nic z tych rzeczy. Moje uczucia, jakie mną targały miały bardziej charakter ponadczasowy.

Bycie fanem depeche MODE w naszym kraju, to był przez wiele lat czas głodu wieści z obozu dM, nienasycenia, wiecznie na wstrzymaniu, wiecznie z uczuciem, że jesteśmy pomijani przez wszystkich ważnych tego świata, łącznie z depeche MODE. To wreszcie uczucie, że tam gdzieś są fani w Czechach, na Węgrzech, czy też nawet Wschodnich Niemczech, gdzie mają lepiej, mają dostęp, mają to, czego nam przez wiele lat nie było dane.

Bycie fanem dM (w całej zbiorowości) w Polsce to była przez lata miłość do zespołu podszyta zawodem, tęsknotą, oczekiwaniem, ale też zawiścią. To była miłość bez wzajemności i w poczuciu osamotnienia.

Zazdrościliśmy Czeskim i Słowackim fanom, że u nich, a nie u nas jest Mute (Czechoslovakia), że u nich depeche MODE gra w miarę regularnie – koncerty w 1988, 1993, 1998. Sesja do Strangers powstała w Pradze, a nie w Krakowie, czy Gdańsku.

Jeszcze w wiosną 2003 roku na forum z kreską żywo współuczestniczyłem w dyskusji o niegodziwości losu, gdy okazało się, że Dave ze swoją solową trasą jedzie do Pragi, a Katowice (Spodek był wtedy jedyną nadającą się halą w Polsce do koncertów) pomija szerokim łukiem. Ile było żalu, złych myśli pod adresem braci fanów czeskich i losu.

Kiedy jesienią tego samego roku dostaliśmy wizytę Dave’a i zespołu w Katowicach, to już nikt nie pamiętał tamtych żali i tylko nieliczni pamiętali, że tym razem Dave nie przyjechał do Pragi, ale właśnie do nas i do Bratysławy. HA!!! Sprawiedliwość dziejowa się dokonała.

Dave Gahan w Budapeszcie 1985.07.23
Dave Gahan w Budapeszcie 1985.07.23

Węgrom zazdrościliśmy również regularnych wizyt w ich stolicy. Pierwszy koncert w komunistycznej Europie dM w 1985 w Budapeszcie i do tego jeszcze w urodziny Martina. Nie ważne, że w Warszawie był drugi tydzień później i uj, że przez przypadek. Potem dwie noce pod rząd w Budapeszcie w 1988 (szok!!!) pewnie był tam jakich agent ichniejszej bezpieki, który zmusił ich do tego. Potem 1993 rok, a MTV organizuje konkurs dla fanów właśnie na ten koncert.

A najgorsze było to, że jak w 1998 roku byliśmy już wolni i gotowi przyjąć z radością depeche MODE, to oni zamiast tego pojechali do Rosji i to o zgrozo na dwa koncerty. O małych Estonii i Łotwie zmilczę. Istna maskara.

O Niemcach (Wschodnich) nie wspomnę… Bo Ci to nie dość, że się zjednoczyli, to jeszcze dostawali regularne koncerty naszych ulubieńców i mogli jechać na każdy koncert z kilkunastu, jakie zespół grał w ich kraju..

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje wywody są podszyte szyderą, ale wszystko właśnie przez ten list do polskich fanów. Dlaczego? Bo oto się dowiedziałem, że to my byliśmy obiektem zazdrości, że to od nas wywożono (z zazdrością) „w sposób rabunkowy” dobra kultury w postaci winyli, przy znaczącym współudziale naszych fanów 😉 Dla przypomnienia w NRD „potęga”, jaką był wschodnioniemiecki przemysł fonograficzny zdobył się jedynie na zakup praw do utworów, dzięki czemu fani dostali składankę z ówcześnie najlepszymi utworami. Podobno jednym z powodów były problemy natury cenzuralnej i brak zgody który album wydać. Skończyło się na składance. Tym czasem my mieliśmy 2 albumy wydane przez Tompress (The Singles 81>85 i Black Celebration) i singiel Stripped. Zgroza!!!

Warszawa 1985.07.30
Warszawa 1985.07.30

To nam zazdroszczono pierwszego koncertu w Polsce z lipca 1985 roku. Bo we Wschodnich Niemczech był to koncert w marcu 1988. Dopiero 3 lata po naszym… Zgroza!!!

To o nasze wycinki i plakaty walczyli fani z innych krajów, gdy my traktując te prasówki z… góry z dumą wieszaliśmy plakaty z zachodnioniemieckiego Bravo, czy Popcornu. Pewnie nie zdając sobie sprawy, że nasze Dzienniki Ludowe, Razem, czy inne Światy Młodych były dla wielu fanów zza zachodniej granicy oknami na świat, gdzie posiadanie wywrotowej prasy z NRF-u, jak kiedyś mawiano na Zachodnie Niemcy, mogło napytać biedy nie tylko złapanemu fanowi, czy fance, ale i rodzinie. Takie to były czasy, że za byle kawałek imperialistycznej prasy można było stracić pracę, być wyrzuconym z uczelni, jeśli nie gorzej…

Tak to właśnie jest, że tęskniliśmy za tym co wydało nam się lepsze, zagraniczne, a nie szanowaliśmy (nie szanujemy?) tego, co było (jest) tu na miejscu. Przeczytałem ten list i uśmiechnąłem się, oto w końcu my byliśmy górą. Prawda, że lepiej? 😉

_

Właśnie o tożsamości fanów ze Wschodniej Europy, ich oddaniu, zbieraniu, zazdraszczaniu, Monumemcie i jeszcze paru innych sprawach będziecie mogli niedługo przeczytać w wywiadzie, jaki udzielił mi Denis Burmeister dla bloga MODE2Joy. Rozmowa ukaże się po polsku i angielsku. Będzie to tak szybko, jak ogarnę się z tłumaczeniem z angielskiego na polski i zadam kilka dodatkowych pytań. Pracuję nad wywiadem od tygodni i wychodzi coś ciekawego z tego.

Zanim jednak to nastąpi opublikuję wywiad z autorką innej biografii, która jest od dawna i jednocześnie dopiero wyjdzie (wszystkie czasy są prawdziwe jednocześnie). Porozmawiałem z autorką o biografii, o której praktycznie nic nie słychać, która przy wykorzystaniu najnowszych zdobyczy techniki, własnym sumptem napisała i wydała książkę wykorzystując zjawisko Self-Publishingu, dzięki temu mogła wydać, na prośbę czytelników, biografię depeche MODE i oddać ją w Wasze ręce. Biografia, która ukarze się tylko po niemiecku i angielsku. Książka niepozorna, autorstwa fanki, ale napisana z poświęceniem, pasją i chęcią udokumentowania każdego możliwego fragmentu z historii depeche MODE. I nie trzeba za nią płacić, no chyba, że się chce mieć ją w wersji drukowanej na półce. Zainteresowani?

Jeszcze chwila… a jako teaser niech będzie ten numer:

depeche MODE sp. z o.o. [akualizacja]

To że depeche MODE to produkt firmy (firm) to nic odkrywczego. Nie dostrzegać tego faktu może jedynie ślepy fanboy. Za tym zespołem stała zawsze chorda firm powiązanych kapitałowo z członkami zespołu. Nie jest to żadna odkrywcza konstatacja, tak działają wszystkie zespoły i artyści. Jak wynajmowaliście zespół na wesele, studniówkę, czy inna uroczystość, to przeważnie też płaciliście firmie, której produktem był zespół i muzyka grana przez nich. depeche MODE nie odbiega od tego schematu. Co może być zaskoczeniem dla Was, to stopień skomplikowania tego, co jest w tzw tle.

Wszystkie firmy, jakie członkowie zespołu i ludzie pracujący dla zespołu powstawały przede wszystkim po to, aby chronić swoje interesy jako autorów tekstów i muzyki. depeche MODE jest nielicznym przykładem posiadania praw do swoich utworów, co w przypadku nawet tak wielkich gwiazd, jak Rolling Stones, czy The Beatles nie jest wcale takie oczywiste. A drugi cel, jaki mieli członkowie zespołu, a w szczególności ludzie pracujący dla zespołu, to tzw optymalizacja podatkowa.

To co przeczytacie poniżej, nie jest do końca mojego autorstwa, a przynajmniej podstawowe opracowanie nie zostało zrobione przeze mnie. Tekst został zaczerpnięty od kogoś, kto rozgryzł ten temat na potrzeby fanów i opublikował swój wpis na forum Home jakiś czas temu. Temat zaplecza biznesowego został rozgryziony do czasów Sounds Of The Universe i nie obejmuje czasów Delta Machine. Wynika to również tego, że wiele z tego, co tu przeczytacie znajduje się po prostu w książeczkach i tourbookach, a gdy powstaje ten tekst nowego albumu jeszcze nie ma na półkach sklepowych. Wystarczy potem doczytać ze zrozumieniem książeczkę i będzie errata. No nic miłej lektury wpisu fana o nicku devotional83. Po drodze i na końcu dołożyłem kilka groszy od siebie, jako dopełnienie i efekt grzebania poniżej tego, co devotional83 opracował. Tłumaczenie jest fontem regularnym, moje dopiski kursywą. Zorientujecie się…

_

Prawny status zespołu w zakresie praw autorskich może wydawać się nieco skomplikowany, jednak wszelkie zmiany i przekształcenia własnościowe prowadziły do tego, że depeche MODE (a tak na prawdę Martin Gore / Alan Wilder / Dave Gahan & Co. jako autorzy tekstów i muzyki) są nadal właścicielami swoich utworów. Większość z tego, co przeczytacie jest znana, ale zebrałem to dla tych, dla których może to być nowe (myślę, że dla tych, co znają temat zebranie w takiej formie, jak poniżej też będzie to pewną nowością). depeche MODE, zasadniczo samodzielnie zarządzają swoimi prawami autorskimi i zachowali pełną kontrolę nad prawami do swojej muzyki. W 1984 zespół założył firmę Greataim Ltd. (Wielki cel), której zakres działalności, to: „Przedstawienia sceniczne i inne artystyczne i literackie dzieła” (Live Theatrical Presentations & Other Artistic & Literary Works – wyciąg z brytyjskiego KRS). Wszystkie przepływy w zakresie pracy w studio i na scenie przechodziły właśnie przez tą firmę. Niedługo potem, w tym samym roku, firma zgrabnie zmieniła nazwę na Demilune Ltd, a następnie w 1992 na Depeche Mode Ltd.

W 1988 zespół założył również firmę Rapid 5592, która w tym samym roku zmieniła nazwę na Masses Managment, jej zadaniem było zarządzanie bieżącymi sprawami zespołu – (tzw own management). To właśnie tu możecie znaleźć takie nazwiska jak: Jonathan Kessler, Daryl BamonteJohn Joseph Fanger (JD Fanger) (To właśnie z tych czasów pochodzi rola przypisana Andiemu, jako człowiekowi ogarniającemu sprawy finansowe w zespole.). JD Fanger pojawia się również w dokumentach Depeche Mode Ltd., oraz w kolejnej firmie – założonej przez Martina Gore’a – Grabbing Hands Music Ltd., jak osobisty asystent. Grabbing Hands powstaje w 1983 i ma zarządzać prawami Martina, jako muzyka i tekściarza. Dla was praca Johna jest głównie widoczna w postaci linijki tekstu – JD Fanger of the DM office.

W 1992, po prawie roku funkcjonowania, Depeche Mode Limited zostało przekazane w zarządzanie firmom zewnętrznym CCS Directors Limited/CCS Secretaries Limited, których to głównym zadaniem było zrobienie porządku w księgach. Już w 1993 (9 kwietnia 1993 – taka data figuruje w dokumentach firmy. Od tego czasu aż do dziś wszyscy członkowie zespołu są we władzach tej spółki. Więcej o tym niżej będzie.) zespół przejął stery firmy ponownie i powierzył John’owi prowadzenie księgowości. Zadaniem większości firm zewnętrznych zaangażowanych w prowadzenie biznesu depeche MODE było zatrudnione jako pomoc / doradztwo w rozkręceniu biznesu, zanim zespół przejął pełną kontrolę na firmą.

Venusnote Ltd. zostało założone w 1995, a powód był prosty: odejście Alana. Depeche Mode Ltd. nadal istniało, ale działalność operacyjna została przeniesiona ponownie do Demilune Ltd. Demilune krótko, w latach 1994-1995, posiadało „egzotyczną” filię prowadzoną przez firmę Waterlow Nominees/Waterlow Secretaries.

Masses Management również zaprzestało działalności po odejściu Alana i prawdopodobnie rozwiązało się w 1998. Co ciekawe Jonathan Kessler był wymieniony, jako formalny manager po przez swoją firmę Baron Inc. Kessler również posiada firmę publishingową, której dyrektorem był Dave od początku działalności w 1992 (ciekawe, czy to wiązało się już wtedy z solowymi planami Dave’a. Przypomnę, że w czasach, gdy Dave mieszkał w Los Angeles pracował nad swoimi autorskimi kawałkami, które zostały skradzione przez ówczesnych „przyjaciół” od dragów. Jedynym śladem tamtych czasów jest utwór z repertuaru Roxy Music – Song For Europe), ale nie są znane, żadne utwory Dave publikowane przez tą firmę. Jak wynika z lektury „remasterów” wszystko opublikowane przed rokiem 1995 należy do Demilune, a po 1995 do Venusnote. Te dwie firmy posiadały (posiadają?) wszystkie prawa do utworów (wersji źródłowych) wszystkiego, co wyszło w latach 1981-2006, włączając w to dema, outtake’i, (nieopublikowane wersje utworów np remixy). Co jest ciekawe, to fakt iż Demilune zostało rozwiązane w 2009 roku, tak więc Venusnote jest najdłużej działającą firmą z obozu depeche MODE i Alan nie jest zaangażowany już w nią. (To był/jest(?) ostatni punkt łączący trójkę z Basildon z Alanem. Wygląda na to, że w pewnym sensie, w niektórych sprawach, np. z prawnego punktu widzenia Alan był współudziałowcem (właścicielem) firmy depeche MODE aż do 2009 (a ja myślę, że jest nadal), ze znanych mi dokumentów wiadomo, że nastąpiły pewne ruchy kadrowe w strukturze firmy w 1995, ale może też tak być, że faktycznie to Alan zaprzestał tylko nagrywania i występowania na scenie, bo w depeche MODE faktycznie był/jest… depeche MODE sp. z o.o.. Nie mniej kontakty na podłożu finansowym nadal istniały. Nie mam tu na myśli tantiem, bo to jest coś oczywistego, nadal odprowadzane są na rzecz Alana. Tu chodzi o kwestie zarządzania prawami i reprezentowania części interesów Alana, które nadal ulokowane są w depeche MODE. Czemu tak długo to się ciągnęło? Myślę, że wynikało to z faktu, iż Panowie przez lata nie rozmawiali ze sobą, a wpadki typu pominięcie Alana na filmie do składanki The Videos 86>98 skutecznie ochłodziły relacje. Dopiero przekształcenia na linii Mute – EMI (2002), a później EMI – Mute (2008), prace nad remsterami, rozwód Alana i Martina, zmusiły całą czwórkę do podjęcia wysiłku wyjaśnienia tych spraw wspólnie. Warto skojarzyć fakty, że do wspólnego występu dochodzi w lutym 2010, po wyjaśnieniu i wyczyszczeniu wszelkich kwestii prawnych i finansowych w 2009. Również w tym czasie (17.02.2010) dochodzi do owej niesławnej sceny kłótni Andiego z resztą zespołu, której Alan był świadkiem w Londynie. Jako powód podawane jest właśnie tło finansowe i dysproporcja w zarobkach jego i reszty. Analizując dokumenty Venusnote Ltd, znaleźć można i takie, gdzie pewne ważne decyzje zapadły właśnie podczas tej wizyty w Londynie i właśnie datą 17.02.2010 są opatrzone. Trudno nie mieć przypuszczeń, że tak późne pojawienie się Alana na scenie (od odejścia w 1995) nie miało li tylko muzycznego charakteru. A jak pamiętamy głównym powodem odejścia było niedocenienie, również finansowe.)

Te zmiany prowadzą jednak do pytania o mastery z przed 1995 roku. Odpowiedzią będzie stwierdzenie, że nie ma czego się obawiać, ponieważ odpowiedzią na to jest depeche MODE ltd. Firma co prawda nie prowadzi działalności operacyjnej, to formalnie jednak istnieje i jest w posiadaniu masterów i praw. (W dokumentach firmy można wyczytać, że stanowiska dyrektorskie (właścicielskie) posiada tam cała czwórka z Alanem włącznie do czasów obecnych, a JD Fanger zajmuje się prowadzeniem biznesu w ich imieniu.)

Martin posiada prawa autorskie (kompozytorskie) do swoich utworów przez Grabbing Hands Music – nawet do utworów z lat 1981-1983, do których wcześniej prawa autorskie posiadało Sonet – Martin zatrudniał Sonet jako zarządce praw aż do 1992, kiedy to zarządzanie prawami zostało przeniesione do EMI. To właśnie dlatego EMI Music Publishing Ltd. widnieje nieraz równolegle do Publishingu Sonet. To wszystko odbywa się na zasadach licencjonowania praw i oznacza to tyle, że teraz EMI pobiera tantiemy w imieniu Martina. Przy niektórych utworach pojawia się jeszcze inna nazwa firmy Grabbing Hands – a dokładnie Grabbing Hands Overseas, był to zagraniczny oddział angielskiego Grabbing Hands Ltd, który działał w latach  1992-2009.

Prawa autorskie w imieniu Dave’a pobiera firma JJSR, która jest jego publishingiem od 2003. (JJSR to pierwsze litery imion dzieci Dave’a – Jack, Jimmy, Stella-Rose) Egzekucja praw autorskich jest licencjonowana do Universal, ale nadal Dave posiada wszelkie prawa do swojej muzyki.

Dodatkowo przy okazji każdej płyty od 2005 Dave, Martin i Andy zawiązują spółkę komandytową (LLP – limited liability partnerships) W czasach Playing The Angel była to firma Black Swarm LLP, w czasach Sounds Of The Universe spółka ta nazywała się Disbursements LLP. Obecnie na potrzeby Delta Machine powstała spółka komandytowa – Fruity Generation LLP. (Nie znam faktycznego przeznaczenia tych firm, ani dlaczego akurat taka forma prawna spółki. Mogę tylko przypuszczać, że o ile takie firmy, jak depeche MODE ltd są po to, aby pilnować spraw związanych z prawami autorskimi i pokrewnymi, żadna z wcześniej omawianych firm nie jest angażowana do bieżącej działalności operacyjnej. Tak w przypadku Black Swarm, czy Fruity Generation chodzić by mogło o rozliczenie bieżących spraw związanych z produkcją płyty, trasy, kosztami promocji i pozyskiwania sponsorów. W momencie zakończenia projektu Delta Machine wraz z trasą, wszelkie koszty będą rozliczone, przelewy dokonywane, a spółka idzie do piachu. I jeszcze jedna ciekawostka. Wszystkie spółki komandytowe depeche MODE rejestrowane są pod jednym adresem, stąd miałem łatwość w namierzeniu pozostałych spółek. Nie mniej radzę opanować emocje, ponieważ jest to tylko adres i nic więcej. Na ten adres przychodzi jedynie korespondencja, która później jest dystrybuowana do zainteresowanych. Na ten sam adres zarejestrowane jest przeszło 170 innych spółek.)

Nic mi nie wiadomo na temat umowy z Sony/Columbia, czy też niedawnego przejęcia praw do zarządzanych przez BMG od Universal Publishing katalogu wytwórni MUTE. Osobną i bardzo interesującą częścią była historia podpisania umowy między EMI, a depeche MODE w 2008. Miało to potem kluczowe znacznie przy doprowadzeniu, ponownie do usamodzielnienia się Daniela Millera / Mute (od upadającego na twarz trupa) dwa lata później. EMI powiedziało Danielowi, że jedynym zespołem, którym są zainteresowani pozostawieniem, to depeche MODE. (…) Zespół zgodził się pozostać w EMI pod warunkiem zgody EMI na opuszczenie przez Mute. (Wygląda na to, że depeche MODE spełniło rolę okupu/zakładnika w 2008, konsekwencją pozostawania w EMI było również wydanie składanki Remixes 1981-2011, która jak wiemy była nikomu nie potrzebna i wynikała jedynie z zapisów umowy z wytwórnią. Zespół tego nigdy nie ukrywał.) Warto przypomnieć też fakt, że 1997 depeche MODE nagrało i wydało płytę tylko i wyłącznie dzięki prywatnym pieniądzom Daniela. Mute było w tym czasie bankrutem. (Sytuacja finansowa depeche MODE była również nie lepsza. Dezintegracja zespołu i życie ponad stan właściwie od 1990 doprowadziły zespół do bardzo trudnej sytuacji finansowej. Był to jeden z faktycznych powodów, dlaczego depeche MODE nie pojechało w 1997 roku promować Ultra na trasie koncertowej. Zespołu po prostu nie było stać na zorganizowanie trasy koncertowej, a kolejna w 1998 była tak uboga wizualnie, zasięgowo i kosztowo. Między bajki należy włożyć historię o braku gotowości zespołu, czy obawach przed ruszeniem w ponowną trasę. Nie twierdzę, że to nie był jeden z czynników w 1997, ale na pewno nie najważniejszy i nie decydujący. Mogę podać jeszcze jeden powód, ale zostawię go sobie na kolejny wpis, tym razem to promocji i trasie z lat 1997/98.)

_

No i to tyle, jeżeli chodzi o przeszłość, tą dalszą i całkiem bliską. Z ostatnich wydarzeń warto jeszcze przypomnieć odejście zespołu z agencji artystycznej CAA i przejście do WME. Dzięki czemu mogły ruszyć prace nad północnoamerykańską częścią Delta Machine Tour.

Więcej o obecnym statusie prawnym zespołu można będzie powiedzieć, jak dostaniemy w łapki najnowszy album. Zarówno książeczka płyty, jak i tourbook są potężną kopalnią wiedzy. Tam każde słowo coś znaczy. Mam na dzieję, że podobał wam się ten wpis i sprawi Wam tyle przyjemności w kopaniu po sieci, jak i mi.

Jeżeli w trakcie czytania aż prosiło się, żeby gdzieś kliknąć i przenieść się na strony których dotyczył dany fragment, a linka tam nie było, to nie był to przypadek. Zrobiłem to celowo. Komu nie będzie wystarczać historia biznesowa depeche MODE spisana przez devotional83, z moimi komentarzami, to śpieszę donieść, że skoro mi się udało, to i Wam również. To wszystko jest w sieci, więc wystarczy poszukać. Nie jest to trudne, dacie radę…

[aktualizacja]:

2013.03.12 ukazał się wywiad dla portalu electronicbeats.net, w którym pada takie stwierdzenie:

Daniel’s certainly been very involved in the making of this record—with the process of recording and lots of the choices made throughout the whole journey. What happened was around the time of Exciter, Daniel, with our blessing, signed Mute to EMI. And he gave over a lot of control to them. He retained complete artistic control, but right before we were set to record Delta Machine, there were rumors about EMI folding. We didn’t want to be stuck in limbo and have this thing stuck in the courts, because you hear about this stuff happening. Now Daniel still owns Mute Artists, but not Mute Records, which he tried to buy back after he sold it, without success. He got outbid and was very upset, which I only found out recently. He wanted to take it all back, but we basically told him, “Dan, we’ve got to move on.” And we don’t want to be the lynchpin that holds it all together. We had to ask ourselves, “Where is Mute? What is Mute? Who’s distributing it?” So we decided to shop around and Sony came up with the best offer to make sure Daniel is still around for us, and to make sure we were able to gain control of what we’re doing. Most importantly, in 2015, we’ll be able to get control of our entire catalogue. We’ll own it. It won’t be in limbo. After Delta Machine, we’ll be in real control. For us, Daniel’s one of the most important parts of what we do. He’s a constant and we want to keep it that way.

Pełen wywiad można przeczytać klikając na ten link. Bardzo ciekawy wywiad pokazujący różne sprawy dziejące się w tle Delta Machine.

Oryginalny wpis devotional83 znajduje się tu.

Daliśmy się zrobić…

Teraz, to każdy mądry, jak już tak wiele wiadomo… z jednej strony słychać dźwięk tłuczonego szkła, jęk zawodu i chrzest zdzieranych plakatów ze ścian. Z drugiej strony jest spora grupa sympatyków depeche MODE, która jest bardzo zadowolona. Trwa teraz jedno wielkie przekonywanie się na wzajem która prawda jest najprawdziwsza. A mówiłem, że będzie grubo i wielu się zawiedzie. Ale to już przerabialiśmy w czasach premiery Sounds Of The Universe i Excitera. Zacznie się mówienie o tym, jak to płyta jest słaba lub dobra i że ostania nadzieją jest trasa. Jedni pojadą dla starych numerów, inni aby sprawdzić, czy przypadkiem nowe numery udało się uratować… ale ja nie o tym chciałem dziś…

Mam wrażenie, że wielu z nas, w tym i ja daliśmy się zwieść sztuce dezinformacji zespołu, jaka została zaaplikowana nam w czasie konferencji, oraz po opublikowaniu montażu obrazków ze studia okraszonych, co prawda skończoną, ale pozbawioną właściwego mixu i masteringu Angel.

Dziś, gdy oglądam ponownie konferencję prasową, oraz przeglądam ponownie wywiady z zespołem, ciężko nie odnieść wrażenia, że zespół rzucił nam wyzwanie, którego nie podjęliśmy. W zamian za to rękawica nie dość, że nie została podjęta, to jeszcze odrzucona przez fanów przy pomocy parodii Upadku z Hitlerem. Wtedy bawił mnie, dziś mam poczucie lekkiego zażenowania.

Również kamyk można wsadzić do ogródka niektórym zagranicznym dziennikarzom, którzy dostali szansę zrobienia wywiadu 1 na 1 i tak gładko łykali cały kit, jaki zespół im sadził do kamery. No bo jak można w jednym wywiadzie przyjąć odpowiedź, że zespół ledwo co umył ręce po kielni i farbie a jeszcze kit w oknach nie zasechł, więc nic jeszcze nie jest ustalone, nie mają bladego pojęcia o trasie, tytule płyty, grafice i paru innych detalach. Tym czasem jako odpowiedź na kolejne pytanie pada informacja, że klucz do rozwikłania tytułu płyty zaszyty jest w plakacie trasy.

Już zmilczę głupie i banalne pytania o to, czy przygotowali coś specjalnego dla fanów z Mozambiku, albo co wiedzą o Gwinei Równikowej. Z tych pytań już łacha ciągnęliśmy jakiś czas temu. Dlatego, jakby już daruję i nie będę się pastwił.

Jednak ciężko mi teraz pozbyć się wrażenia, że ze strony fanów nie padło – challenge accepted, w momencie, gdy zespół wiele razy puszczał do nas oko.

Ok, szukaliśmy tytułów piosenek, nawet powstała jakaś lista, gdy po opublikowaniu informacji o Delta Machine okazało się, że ta lista w filmie już była podana… w całości.

Delta Machine - Spis kawałków
Delta Machine – Spis kawałków

Zastanawialiśmy się jak będzie wyglądać okładka, a wystarczyło spojrzeć za okno. Kto wie, jakie rodzynki zespół ukrył jeszcze w tym cieście. Ciekawe na ile ta zabawa przekazem, to tylko zatrzymana w kadrze nie planowana zabawa ekipy nagrywającej względem siebie, a ile z tego, to celowa zabawa w kalambury z fanami.

Delta Machine - Martin z widokiem na zbiornik z okładki
Delta Machine – Martin z widokiem na zbiornik z okładki
Delta Machine - Dave z widokiem na High Lane
Delta Machine – Dave z widokiem na High Lane
Delta Machine - Widok z okna
Delta Machine – Widok z okna

Ile jeszcze wyjdzie z tego nowych spraw, gdy ukarze się album, single, a ile poznamy dopiero na trasie. Jeszcze tak wiele niewiadomych, że chyba praktycznie do końca okresu promocji projektu Delta Machine, będziemy wracać do zakodowanej wiadomości, przybijać twarzo-palmę i krzyczeć nooo jacha…

Tekst do jednego z numerów z płyty. Ciekawe, czy te podkreślenia, to któryś tytuł tego kawałka? Może Falling? Może Broken?

Delta Machine - Tekst do Broken
Delta Machine – Tekst do Broken

Zespół mówił co innego, a tak na prawdę chłopaki mieli wszystko zaplanowane w każdym detalu. Niczego nie zostawili przypadkowi. Każdy gest, każdy element, jaki zadział się na konferencji miał swój pomysł i był przemyślany. Skoro mieli tak dopracowaną typografię, a Dave powiedział, że w stojącym za plecami dziennikarki Roll-up’ie zakodowany jest tytuł płyty, to bajką jest zmęczenie i przyjście z marszu ze studia na konferencję. Każdy aspekt został zaplanowany, do tego stopnia, że poza niewiedzenia niczego, przyjęta na konferencji też była zaplanowana. Wystarczyło patrzeć…

Delta Machine - Barrel Of A Gun
Delta Machine – Barrel Of A Gun

Pytanie jaki kawałek zespół planuje na najbliższej trasie grać?

Nawet wybór miejsca kręcenie filmów na trasę / teledysk był podpowiedzią w temacie płyty. Wygląda na to, że depeche MODE tym razem… albo nie… jak nigdy chcieli pokazać, że nie pozostawili żadnej sprawy przypadkowi. Przypomnę, że do Touring The Angel byli tak nie gotowi, że logo na biletach i plakatach było z 2001. Stało się tak, że nic nie mówiąc na konferencji powiedzieli równolegle przy pomocy obrazu i niedomówień dużo więcej niż byliśmy gotowi wtedy przyjąć. Czasem jak widać powiedzenie – Mniej słów, mniej błędów – ma nie tylko zastosowanie w relacjach z kobietami i służbami specjalnymi, ale również w stosunku do fanów. Fani chcieli wszystko na tacy, a oni postawili pudełko, a szyfr był na pudełku wyryty… wystarczyło umieć patrzeć.

No i nie zabrakło też żartów… erotycznych i nie tylko…

Delta Machine - Anal
Delta Machine – Anal System

P.S. parę osób pytało mnie o zdanie nt singla, o płytę i o recenzję. Myślałem o tym, ale chyba jednak nie sądzę, żeby na tym blogu pojawiła się obecnie recenzja Delta Machine. Staram się unikać bierżączki, z resztą do tej pory nie napisałem jeszcze tekstu o Sounds Of The Universe, który miał być moja recką tego albumu… może koło 2015 się wyrobię, więc na 2017 znajdę czas aby napisać coś więcej o Delta Machine.

aaaa i teledysk jest już…

A tym czasem zabieram się do grzebania w historii…

Brzmienie nowej płyty

Zespół nie mając prawie nic do powiedzenia w czasie październikowej konferencji, po za ogłoszeniem trasy koncertowej (z setlistą dziwnie znaną z poprzednich tras), wypuścił teaser w postaci Angel Of Love, czy też Angel (różne nazwy chodzą po sieci). Zespół zapewnia, że numer jest jeszcze nie skończony, że nie będzie to singiel, że być może wcale nie znajdzie się na płycie. Pewnie paru osobom przyjdzie do głowy myśl, że nie wiele można powiedzieć, o nowej płycie słuchając jedynie jednego kawałka, w dodatku w skompresowanej wersji na You Tube. W sumie czy to ważne? Jednym się podoba innym nie. Kwestia gustu. Ja jednak nie o tym…

Przeglądając reakcje na temat Angel można przeczytać wiele prób zrozumienia, rozkminienia tego utworu, jest jednak jeden aspekt nowego brzmienia depeche MODE, który został chyba pominięty. Albo inaczej, został wrzucony do wora pt „Martin kupuje stare klawisze i kolejna płyta będzie znowu na kopyto Sounds Of The Universe”, bo ten sam producent, bo Martin jest współproducentem, bo coś się jeszcze znajdzie…

Właściwie niezauważone przeszły słowa Martina i Dave’a którzy w wywiadach opowiadali o sprzęcie i wynikającym z tego procesie produkcji płyty. Być może nie jest to na tyle ważne, żeby sobie zaprzątać tym głowę. W końcu stary sprzęt to stary sprzęt. Być może jest to tylko dla mnie ważne i w związku z tym zawracam wam głowę pierdołami. No ale nic zaryzykuję, choć temat być może jest mało sexy ;-P .

Martin stwierdził, że nadal kupuje stare sprzęty na ebay’u, co zamknęło dyskusję nad instrumentarium. Pewnie też tak jest, że dla wielu sprzęt użyty na Sounds Of The Universe, a ten który można obejrzeć na konferencyjnym filmie, to jedno i to samo i mogę to zrozumieć. Po to jest jednak ten blog, żeby pokazać, że to nie jedno i to samo 😉 no prawie…

W czasie wywiadów po konferencyjnych padało co jakiś czas stwierdzenie, że zespół licznie wykorzystywał pewien rodzaj instrumentów elektronicznych, który dominuje brzmieniowo w utworze Angel Of Love, ale podobno dominuje również na całej płycie. Wielu z nas próbując opisać nowy album cytowało, stwierdzenia o bluesie, tym, że płyta plasuje się gdzieś pomiędzy Violatorem, a Songs Of Faith And Devotion. Tak na marginesie, jeżeli nowa płyta tak nawiązuje to powyższych arcydzieł, jak Exciter do Black Celebration (Andy Fletcher w 2001 roku), to ja mam problemy z opanowaniem szyderczego śmiechu.

Dwa słowa pozostawały w interpretacjach fanów kompletnie niezauważone. W wywiadach pada jeszcze jedno nowe dla wielu z fanów depeche MODE pojęcie, któremu poświęcę resztę tego wpisu.

Modular Synthesizer
(Syntezatory Modularny)

Warto wpisać sobie to pojęcie w wyszukiwarce, warto też zapamiętać to pojęcie zabierając się do przesłuchiwania nowej płyty. Dla jednych może to się stać nowy epitet w opisywaniu płyty, albo nowe pojęcie, które pozwoli odkryć historię muzyki elektronicznej na nowo. Ale do rzeczy…

Przykład nr 1:

Tak od 2:00 minuty pojawia się ta kwestia. Jak prześledzicie inne wywiady, to zauważycie, że u Dave’a i Martina ta kwestia pojawia się jako odpowiedź na przynajmniej jedno pytanie w wywiadzie.

Przykład nr 2:

Wywiad dla PURE FM

Kwestia ta pojawia się koło 80 sekundy.

Jak na razie zapowiada się, że depeche MODE najnowszą płytą zabiorą nas w kolejną podróż w historię muzyki elektronicznej, wyrażonej poznawaniem co raz bardziej wiekowego sprzętu do kreacji muzyki. O ile Sounds Of The Universe, to taka specyficzna dla depeche MODE, odpowiedź na modę na lata 80. XX w., jaką mieliśmy kilka lat temu, to najnowsza płyta w jakimś zakresie zabierze nas w podróż w zakamarki lat 70. i wczesnych lat 80., gdzie muzyka tworzona była w sposób bardziej ulotny i nieprzewidywalny. (za chwilę wyjaśnię co miałem na myśli).

depeche MODE w Studio (2012)
depeche MODE w Studio (2012)

Można nie lubić Sounds Of The Universe, ale ciężko nie zgodzić się, że z jednej strony jest to płyta bardzo retro, z garścią cytatów muzycznych w każdym utworze, gdzie nawet hałas, przestery i ściana dźwięku na początku In Chains mają swoje znaczenie.

Od strony sprzętowej urządzenia użyte w procesie tworzenia albumu z 2009 roku miały to do siebie, że każde z tych urządzeń można było samoistnie wykorzystać do tworzenia muzyki. Oczywiście nie wszystkie, ale większość klawiszy użytych do tworzenia Sounds Of The Universe miało swoje banki instrumentów, brzmień, można było je programować, przetwarzać, nie zawsze grać, ale przeważnie mogły służyć do tworzenia muzyki samodzielnie, potocznie rozumiane jako klawisze, parapety. Traktujcie to jako skrót myślowy oczywiście :-).

Z brzmieniem najnowszej płyty będzie inaczej. Na filmie zaprezentowanym 23.10.2012. Widać ściany skrzynek, wręcz szaf z setkami kabli pokręteł i przełączników. Wygląda to miejscami, jak konsola w jakiejś elektrowni, czy innym ważnym miejscu z urządzeniami do robienia bip-bip-bip i buuu-buuuu-biiii-buuuu.

Na powyższej rycinie widać doskonale proporcje między klasycznymi klawiszami, a syntezatorami modularnymi.

Czytając kiedyś wspomnienia byłych i obecnych członków Kraftwerk z pierwszych lat istnienia grupy, Panowie opowiadali, że urządzenia elektroniczne, które oni używali do tworzenia muzyki musiały nagrzewać się cały dzień, aby móc potem generować na niech dźwięki przez 1-1,5h, a następnie należało je wyłączyć, bo albo groziły uszkodzeniem, albo po prostu rozstrajały się i nie dało się na nich pracować. Uspokajam nie takie urządzenia Panowie z dM używali, ale sporo z tego co zobaczycie jeszcze na filmach dokumentujących pracę nad najnowszym albumem, Kraftwerk posiadało w swoim arsenale nagrywając takie dzieła, jak Autobahn i wcześniejsze, a to był rok 1974.

1210_mastering

O co chodzi z tymi syntezatorami modularnymi i dlaczego to nie to samo, co sprzęty używane na Sounds Of The Universe. Wyobraźcie sobie, że macie kilka takich urządzeń, które gabarytami przypominają meblościankę na wysoki połysk, z których, żeby zrobić użytek należy podpiąć źródło dźwięku, bo sam sytnezator mógł nie mieć takiej możliwości, a na wyjściu należało podpiąć urządzenie, które zarejestruje wynik pracy.

Sygnał przepuszczany przez takie urządzenie może zostać poddana licznym odkształceniom, zapętleniom, przypominające zabawę oscylatorem, a dźwięki często są bliższe temu co możemy usłyszeć na stacji Trafo. Jest to de facto zabawa prądem elektrycznym w najczystszej formie, gdzie bazą do zabawy jest natężenie, napięcie, moc i inne parametry przynależne energii elektrycznej. Zabawa polifonią itp podobnymi pojęciami wiąże się ściśle z tą generacją instrumentów. Urządzenia takie można łączyć ze sobą przy pomocy krosownic, kabli. Dźwięk odkształcało się spinając gniazda wtykami, kablami (patch’ami) , przełączając pokrętła i suwaki.

Cały myk polegał na tym, że dźwięki generowane w ten sposób uzyskiwało się często na drodze eksperymentu, metodą prób i błędów. Czasami przypadek sprawiał, że urządzenie dawało pożądany dźwięk po wielu godzinach zabawy z nim. Jednocześnie istniało duże ryzyko, że jeden skok napięcia, czasem zmiana temperatury, poziomu wilgotności w pomieszczeniu, mógł zniweczyć wiele godzin pracy, bo uzyskany dźwięk nie dawał się już powtórzyć. Dlatego urządzenia te przeżywają obecnie mały renesans, gdyż dają dużą możliwość kreowania unikalnych brzmień, oraz są znakomitymi bazami do samplowania tychże dźwięków.

Napisałem na początku, że tak mało znane powszechnie instrumentarium może być zarówno epitetem, jak i szansą. Nie znamy jeszcze finalnego efektu prac, ale ciężko nie zgodzić się z twierdzeniem, że zespół poszukuje, że Panowie nie zadowalają się prostym papkowatym popem z radia. Sounds Of The Universe, była trudna w odbiorze, również przez sposób wykorzystania instrumentów elektronicznych z lat 80. Ich swoisty głos w dyskusji o modzie na tę dekadę, który nie zawsze został zrozumiany i przyswojony. Dla mnie też ta płyta d.py nie urywa, ale przynajmniej staram się zrozumieć ich podejście.

Obawiam się, że Nowy Album, może być jeszcze trudniejszy w przyswojeniu, właśnie przez dobór jeszcze bardziej niszowych instrumentów. Również doborem takiego instrumentarium chyba należy tłumaczyć zaangażowanie ponowne Bena Hilliera, tym też należy tłumaczyć zatrudnienie się na stanowisku współproducenta przez Martina (bo tylko on być może ogarniał te maszyny). Stąd też tak liczne odniesienia muzyczne do czasów Roda Stewarda, Davida Bowie i motywów z lat 70. Choć słynny hit Donny Summer I Feel Love – też był generowany na takich instrumentach, co pokazuje, że te instrumenty można użyć z pomysłem i z jajem.

Panowie są na takim etapie życia, że mogą mieć kompletnie w d.pie zdanie fanów, bo i tak trasa się wyprzeda, a na płycie mogą zrobić sobie co chcą. W końcu robią to za swoje pieniądze, kto bogatemu zabroni….

A na deser kilka filmów z dźwiękami generowanymi przed syntezatory modularne. Warto tego posłuchać…

1. Historia muzyki elektronicznej z czasów wczesnego Kraftwerka:

2.

3.

Oczywiście na YouTube można znaleźć setki innych przykładów użycia syntezatorów modularnych, ale te kilka przykładów wystarczą.

…A teraz na koniec proponuję posłuchać jeszcze raz Angel.

Najlepszego w 2013… Bójcie się 😉

Kryzys, kryzysem, a tu żre…

Wroga propaganda trąbi, że kryzys, że ludzi zwalniają, przez co nie mają na najbardziej podstawowe potrzeby, np kupno biletów na koncert, czy zakup nowego samochodu. Gdy tym czasem, żre aż chrupie i to tak, że branża koncertowa zapowiada bardzo dobry rok, a i Das Auto pieje z zachwytu nad zamówieniami na Der Golf.

Jednym z pierwszych zaskoczeń, gdy ruszyła sprzedaż biletów, był fakt, iż po wielu latach znowu pojawiły się bilety z grafiką lepszą niż odcisk pieczątki umazanej w czarnym tuszu. Ostatni raz mieliśmy okazję podziwiać specjalnie drukowane (w pionie) bilety ze zdjęciem depeche MODE na trasę w 1993 roku. O naszych biletach na koncert w Warszawie w 2001 zmilczę, bo to jeden z niewielu przykładów na robienie oszczędności nie tak, jak trzeba.

Nie dawno donosiłem, że eksperyment z fanowskimi biletami się powiódł i eventim jest bardzo zadowolony z „wynalezienia” nowego typu biletu. Tym razem możemy poprzeć te dane liczbami. Jako, że spółka eventim jest to Aktiengesellschaft (AG) i jest notowana na giełdzie we Frankfurcie, to musi się spowiadać akcjonariuszom. Wychodzi na to, że firma kosi, aż miło firma zanotowała przychód większy o prawie 5% i za pierwsze 9 miesięcy może pochwalić się przychodem na poziomie 362,7 mln Euro, a EBIT wzrósł o 39,5% do poziomu 54.5 mln.

Jak bym miał wolną gotówkę, to być może bym pomyślał o zainwestowaniu w tę firmę. Eventim donosi, że pomimo słabego roku, z powodu EURO i Olimpiady, firma zamknie ten rok na poważnym plusie, a i kolejne dwa lata prognozowane są jako nieustające pasmo sukcesów.

depeche MODE, a raczej fani mają w tym fakcie poważny udział, w końcu firma jest obecna na prawie wszystkich rynkach Europy i kosi nas fanów grubo przed terminem za co najmniej 100 EUR za kwit.

Fani depeche MODE byli tymi pierwszymi (królikami?), którzy dostąpili zaszczytu otrzymywania biletów określonych mianem – Eventim FanTicket.

Przedsprzedaże biletów w kryzysie idą na tyle dobrze, że firma prognozuje dalsze wzrosty. Forecast jest obiecujący, zważywszy, że ważną częścią dwóch kolejnych lat będzie trasa depeche MODE, która ma się skończyć w 2014 roku. Kolejną ciekawą tendencją jest fakt, iż organizacje typu eventim przejmują obsługę biletową co raz mniejszych imprez. Jeżeli wpiszemy hasło „depeche MODE” w eventim.de, wypadnie nam obok listy koncertów depeche MODE również trasa koncertowa tribiute-bandu ReMODE, ale i aftershow party w Dusseldorfie. Zauważę, że nie są to sprawy odosobnione i również w Polsce organizatorzy imprez (nie tylko depeche MODE), prowadzą dystrybucję przez evetim.

Jak ktoś ma zacięcie finansowe, to więcej na ten temat pod TYM LINKIEM.

Również Das Auto, czyli VW, chwali się, że nowy Der Golf, jeszcze nie wyjechał na drogi, a już zebrał 40000 w zamówieniach, ciekawe jaki wpływ na to miała reklama z Dave’em i ilu z zamawiających to fani depeche MODE, którzy poproszą o dokładnie taki model i specyfikację, jaka była w reklamie z People Are People w roli głównej.

To gdzie ten kryzys, bo chyba coś mi umknęło

Ściąga z Popkultury – zapis audycji.

Po problemach jakie stawiał wujek Gugiel na ścieżce publikacji zapisu z audycji – Ściąga z Popkultury w Pr 4. Polskiego Radia dawno już ślad zaginął. Dlatego mogę w końcu zapodać zapis audycji, której byłem gościem w listopadzie 2012 przededniu trasy koncertowej.

Producent: Czwórka – Program 4 Polskiego Radia.
Program: Ściąga z Popkultury prowadzony przez Ewelinę Grygiel – audycja w Czwórce, emisja 4 listopada 2012, godz. 14.00 – 15.00. Gościnnie wystąpili fani: ShamRock, Serek i Martini.

W audycji wykorzystano utwory m.in. depeche MODENever Let Me Down Again, Suffer Well, Enjoy The Silence, Personal Jesus; Tears For FearsShout.

Plotki o nowej płycie i trasie

Weszliśmy w bardzo ciekawy i bardzo zawirowany okres. Potrwa on pewnie ze 2 lata szczególnie, że Panowie odgrażają się i to bardzo. Dziś kilka plotek, pomysłów jakie docierają do teamu pracującego na 101dMpl na FB, ale też kilka spostrzeżeń mniej oczywistych.

Fani się wściekli i jako kolejna grupa „sympatyków” filmu Upadek sparodiowali jedną z najbardziej znanych scen z tego filmu. Poszło o brak tytułu trasy, brak tytułu płyty, singla, granie tych samych numerów co trasę, brak dat na Amerykę Północną, a tekst: if you have not been a fan for more than ten years, please leave to mistrzostwo!!!!

Z graniem tej samej setlisty od 1993 roku, chyba już nie poradzimy nic, czeka nas 7 trasa Greatest Hits z rzędu. Nie jest też pierwszy raz, gdy zespół, ogłosił amerykańskie daty z opóźnieniem, tak samo było w 2009 roku. Co do tytułu, to podobno faktycznie go jeszcze nie ma, choć robocza nazwa płyty, to „Negative”. Zastrzegam, że nazwa ukuta jest na potrzeby pracy w studio i pochodzi o ludzi kręcących się przy produkcji albumu. Podobnie było w 2005, gdy roboczą nazwą Playing The Angel była – Angel. Dave zdradził również w jednym z wywiadów znaczenie nowej wersji logo depeche MODE. Otóż „D” można odczytywać również, jako „Play”, a „M” jako „Pause”.

To ciekawe, że zespół mówi, że nie myśleli o wielu sprawach jeszcze, że jest za wcześnie. Jednocześnie Dave w czasie wywiadu twierdzi, że nazwa płyty jest zakodowana w nowym logo?

Tymczasem depeche MODE przebywają obecnie z Antonem w Louisianie, gdzie kręcą materiały do projekcji, które potem będą wyświetlane w czasie trasy na ekranach / ekranie. Oznacza, to równocześnie, że zespół ma już zarys setlisty, a przynajmniej numerów, które zostaną oprawione obrazem i raczej nie wylecą z setu przez całą trasę. Choć to może być dyskusyjne mając w pamięci wylot Peace z setu.

W każdym razie jest szansa, że zespół nie popełni błędu z 2009 roku, gdy projekcje przygotowane przez Antona Corbijna, po raz pierwszy zobaczyli w czasie koncertu w Luxemburgu. Finał był taki, że jedynie na 3 koncertach pojawiła się wersja nieocenzurowana Strangelove, a po 30 koncertach numer wyleciał z setu. Napisałem, że nie popełni tego samego błędu, ponieważ pomysł na warm-up gig może być dla wielu zaskakujący. Zastrzegam, że nie wiem, czy tak będzie na prawdę, a pomysł na rozgrzewkowy koncert jest jedynie… pomysłem w sztabie wokół zespołu.

Otóż koncert ma się podobno odbyć w Anglii, a dokładnie w Basildon. Ma być to naprawdę wyjątkowy i elitarny występ. Wyjątkowy, ponieważ bilety będzie można zdobyć dzięki konkursowi, a elitarny, bo liczba zwycięzców będzie liczona w setkach i to raczej bliżej tych z 2 z przodu. Koncert miałby się odbyć pod koniec kwietnia 2013.

Ponieważ, jest to tylko pomysł i żadne decyzje nie zapadły, więc radziłby się nie przywiązywać do tego pomysłu. Po smaku, jaki wielu narobił występ w Luxemburgu, tym razem mógłby być spory zawód i w temacie warm-upów cofnęlibyśmy się do czasów rozgrzewki z The Roxy w 2001 roku. Nota bene jest to jeden z 2 koncertów od 1987 roku, kiedy to nie zostało zagrane Naver Let Me Down Again. Od koncertu w Madrycie 1987.10.22 numer ten był grany nieprzerwanie (z powyższym wyjątkiem) już 723 razy. Tak samo będzie i tym razem i pewnie też pod koniec koncertu albo na bis.

Skoro już jesteśmy w Anglii to Live Nation w ub. tygodniu ogłosił drugi koncert w Londynie. Dzięki czemu na wyspach będą dwa pełne koncerty. Do czasu ogłoszenia 2go Londynu zapowiadało się też, że trasa po Europie, mogłaby być trasą jednej setlisty. Na pewno w przypadku Dave’a, a tak jest szansa, że przynajmniej w Londynie zespół w części Dave’a zmieni choć jeden utwór. Na razie szykują nam 34 koncerty z jedną setlistą i jeden koncert ekstra. Po koncercie rozgrzewkowym na początku trasy może to być drugi najważniejszy występ przyszłego lata w Europie.

Tymczasem trwa szaleństwo zakupowe biletów. Natychmiast pojawiły się na ebay bilety od koni na FOS – Front Of The Stage w cenach x2 lub więcej za sztukę. Niemieckie miasta sprzedają się na prawdę dobrze i może za chwilę okazać się, że pozostałe kategorie też będą na wagę złota. Po pierwszym weekendzie i najdroższe bilety w Warszawie na trybuny i płytę również sprawnie się wyprzedały i są już tylko wspomnieniem…. dla tych, co się nie załapali.

W każdym razie przygotowania do koncertu i wszystkiego, co się wokół tego wydarzy ruszyły pełną parą, więc trudno nie zauważyć poruszenia na forach, FB i na mieście. Ruszyły przygotowania do organizacji After Show Party, media więcej interesują się fanami i depeche MODE.

Lista Dyskusyjna DMPL odchodzi do przeszłości.

Takie dni jak ten zawsze przywodzą różne myśli, a to jaki człowiek jest już stary, a to dają chwilową radość z faktu odnalezienia dawno nie widzianej zabawki, która przez wiele lat leżała pod szafą… Dziś jest właśnie taki dzień.

Na moją skrzynkę pocztową dostałem dziś emila o następującej treści:

Dear User,
Unfortunately, the time has come to say goodbye to Yahoo! Groups Labs Applications (beta) and Groups Chat. We thank all the users that were a part of this program. We intend to use this learning to enhance Yahoo! Groups further with new features. On July 04, 2012, we will shut down the Yahoo! Groups Labs Applications (beta) and Groups Chat. We request you to backup any data that you might have created using the applications. This closure will not affect your other services on Yahoo! Groups. We look forward to continue having you as our customer.

Best,
The Yahoo! Groups Team

Dla młodych użytkowników Internetu napiszę, że były takie czasy… kiedyś, gdy Facebooka nie było. Nie było nawet For Internetowych, ludzie spotykali się na listach dyskusyjnych i irc’ach. Nie było nawet Google 🙂 Przez wiele lat istniała taka platforma spotykania się fanów depeche MODE – ‚dMpl’ na Yahoo.com.

To były czasy, gdy najważniejszą wyszukiwarką było właśnie Yahoo, a ludzie używali jeszcze AltaVisty i NetSprint. Właściwe, to one istnieją do dziś i nadal są alternatywą dla Google. Ale ja nie o tym… 🙂

Na Listę Dyskusyjną DMPL trafiłem na jesieni 1998 roku dzięki stronie pewnego lubelskiego fana – Insight. Pod tą nazwą funkcjonował kiedyś adres depechemode.pl. Lista Dyskusyjna DMPL miała nawet swoją stronę www – lista-dmpl.prv.pl Lista działała bardzo prężnie aż do 2003 roku, kiedy to powstało depechemode-forum.pl.

Właściwie cały ruch społeczności depeszowskiej przeniósł się na to forum. Potem powstały kolejne fora, gdzies tam Grono, NK, FB, Google+ i co tam jeszcze. Lista wegetowała gdzieś w rowie Internetu, bo już nawet nie na poboczu. W końcu Yahoo postanowiło dobić konającego i zamknąć cały serwis listowy.

Właściwie można zaryzykować teorię, że Lista Dyskusyjna na Yahoo, to była taki rodzaj ówczesnego Facebooka. Na nim poznałem właściwe wszystkich, których znam do tej pory, choć nie utrzymuję już kontaktu, ale spotykam się na zlotach, koncertach itp. Na tej liście poznałem ludzi z którymi przez lata współorganizowałem imprezy, wymieniałem się bootlegami, współtworzyłem strony www, czy też tworzyłem subkulturę fanów depeche MODE w tym kraju. 4 lipca część mojej historii Internetowo-depeszowskiej odejdzie do… historii na dobre.

MODEontheROAD to już nastolatka

W myśl zasady, że nikt Cię tak dobrze nie pochwali, jak Ty sam, postanowiłem popaść swoje ego i trochę się podsumować. Przyczyną tej jakże lanserskiej decyzji jest fakt, iż 17 maja (chyba… historycy do tej pory się spierają), odnotowano pierwszy fakt onlajnowej egzystencji tworu wyznania handlowego metodą pierwszych mieszkańców tych ziem, potocznie zwaną tradingiem – czyli mowa tu o spisie bootlegów szumnie nazywanym MODEontheROAD. Później strona powoli ewoluowała i przeradzała się w permanentny zalew myśli epistolarnej. Tak jest do dziś. Z nieopierzonego dziecięcia strona MotR staje się powoli nastolatką…

Tym czasem jedenaście lat minęło, a dwa lata od reaktywacji MODEontheROAD i pora pochwalić się co się udało do tej pory zrobić. Po za kilkoma sprawami MotR właściwie prowadzone jest przez jedną osobę. Choć wiele spraw powstało dzięki inspiracji, podpowiedziom, tłumaczeniom i ścisłej współpracy osób trzecich. Za co wielkie dzięki. Z czego się strona składa to użytkownicy m/w wiedzą. Ponieważ modne jest teraz raportowanie na kilka dni przed EURO o postępie prac i % ułożenia warstwy ścieralnej, o ułożeniu nasypów nie wspomnę. Wobec czego i ja postanowiłem zdać raport jak wyglądają poszczególne działy strony. Oszczędzę % chyba, że tych pędzonych w księżycową jasną noc i od razu zamelduję, że na erło mam kompletnie wyjechane i nie planuję zdążyć z niczym. No dobra lecimy z wyliczanką.

1. Trasy. Opisane już wszystkie, choć brakuje pewnych elementów opisu trasy, takich jak np sprzęt na trasie, ochrona, pamiętniki. Te elementy, albo zostały celowo pominięte, bo wymagają na prawdę dobrego opracowania, albo sukcesywnie, choć pewnie za wolno, się pojawiają na stronie. Przyjąłem jednak zasadę, że głębsze opracowania drążące temat trasowy będą pojawiać się na blogu, a nie na stronie, stąd powstanie poddziałów na MODE2Joy dedykowanych każdej trasie (to te po prawej stronie z tytułem TEMATY). Parę dni temu dodałem np na stronie pamiętniki z The Singles 86>98 Tour. Dziękuję za pomoc w odpaleniu pamiętników osobie o nicku MaaN. Część trasowa będzie nadal obrastać tego typu materiałami, choć same trasy pozostaną już w niezmienionej formie.

MotR 4.5
MotR 4.5

2. Koncerty. Wszystko właściwie na tej stronie opiera się na koncertach. To jest podstawa tej strony. W tej chwili na stronie jest opisanych 241 występów na żywo. Czy to dużo, czy mało oceńcie sami. Wystarczy powiedzieć, że samego Never Let Me Down Again było zagranych przeszło 720 razy. A zważywszy, że czeka nas w 2013 roku trasa jestem dziwnie spokojny, że okolice 850+ wcale nie są na wyrost.

W szczegółach wygląda to tak:

  • Pierwsze występy (1980-1981) – 12/39 koncertów – póki co wszystkie opisy
  • Speak & Spell Tour (1981-1982) – 35/108 koncertów – póki co wszystkie opisy
  • See You Tour (1982) – 2/40 występów
  • A Broken Frame Tour (1982/1983) – 1/51 występy
  • Construction Tour (1983/1984) – 14/49 występów
  • Some Great Reward Tour (1984/1985) – 1/84 koncerty
  • Black Celebration Tour (1986) – 5/76 występów
  • Music For The Masses Tour (1987/1988) – 9/101 koncertów
  • World Violation Tour (1990) – 7/88 koncertów
  • Devotional Tour (1993) – 4/98 koncertów
  • Exotic/US Summer Tour – 0/64 koncerty
  • Ultra Press Show – 7/7 koncertów – wszystkie opisy
  • The Singles 86>98 Tour – 7/66 występów
  • Exciter Tour – 87/87 koncertów – wszystkie opisy
  • Touring The Angel – 18/126 koncerty
  • Tour Of The Universe – 32/104 występy

Razem 241.

Jak pisałem ocenę zostawiam Wam. Dla mnie ciut mało, ale czasu na tyle mi wystarczyło czasu. Póki co jak na koniec roku będzie 300 to będzie na prawdę dobrze. W ramach występów zaliczam też telewizyjne występy na żywo. Obiecuję natomiast, że jak ruszy trasa, to koncerty będą na stronie pojawiać się w czasie prawie rzeczywistym 🙂

3. Zestawienia utworów. Na ten moment są wszystkie i zgodnie z wiedzą jaką mam, wszystko do czego do tej pory dotarłem. Największa niewiadoma to nadal początki depeche MODE i czas do lipca 1994. Od 1998 roku nie ma żadnych niewiadomych i nie może być. Wszystko przed lipcem 1994 jest obarczone mniejszą lub większą dozą błędu. Im bliżej początku, tym ten błąd jest co raz większy, lub też niewiadoma jedna, czy druga co raz większa. Work Hard, czy wczesne utwory i setlisty nadal kryją swoje tajemnice mimo, że sporo udało się wyjaśnić.

Tak oto wygląda MODEontheROAD po 2 latach działalności w tej formie i 11 od momentu zaistnienia w 2001 roku. Serwis wchodzi w okres dorastania, burz i naporów, trądziku i nowych włosów tu i tam. Zobaczymy co się z tego wykluje….