Zespół pospołu z wytwórnią postanowili wydać pozycję, która z wyjątkiem niewielkiej grupy zbieraczy plastiku, metalu i papieru z napisem depeche MODE jest nietrafiona niezależnie, do jakiej grupy docelowej nie próbowalibyśmy jej zaadresować. Z twarzy podobna do nikogo cytując klasyka.

Przejrzałem Wasze komentarze, oraz zebrałem trochę informacji, które już wypłynęły o tym wydawnictwie. Chciałbym też spojrzeć na MODE BOX jeszcze z jednej strony, bo częściowo grzech pierworodny tego wydawnictwa jest gdzieś w poprzedniej dekadzie.

To wydawnictwo nie jest:

  • Dla „januszy depeszowania”, którym wystarczy playlista z kawałkami, które zyskały ich uznanie w telefonie. Nikt nie położy tysiąca gnoi na boxa w archaicznym formacie, gdy wiedza o zespole ogranicza się do zestawu utworów długości setlisty na koncercie i to też z uniesieniem brwi zainteresowania jedynie przy Enjoy The Silence i Just Can’t Get Enough. Przecież za te pieniądze to można mieć cały wózek sklepowy Taterki Strong. 😉
  • To wydawnictwo nie jest dla hardkorów, który mają całą dyskografię, ze wszystkimi wersjami singli itp. Za każdy z tych kawałków zapłacili już po kilka lub kilkanaście razy. Takie zadanie — zajrzyj na swoją półkę z dyskografią i zobacz, ile razy w życiu zapłaciłeś lub zapłaciłaś już za Just Can’t Get Enough w postaci płyt, singli, składanek, koncertówek itp. wydawnictw… Zainteresowanie hardkorów zestawem kawałków, który po wyciśnięciu esencji mógłby zmieścić się jedynie na jednym placku będzie naprawdę trudne.
  • To wydawnictwo nie jest na pewno wysoko na liście przeciętnych fanów, którzy podążają za zespołem od płyty do płyty, bo oni 14 placków na 18 pewnie już mają. Wydanie monety na ten zestaw nie jest priorytetem.
  • Za to na pewno ten box jest dla wszystkich, którzy nie słuchają dM, ale mają w najbliższym kręgu fanów dM. Zakup tego boxa załatwia idealnie problem prezentów na święta, urodziny i inne rocznice. Tak tylko podpowiadam 😉

Żeby była jasność nie twierdzę, że ten box to będzie klapa. Z pewnością box kupi sporo ludzi, szczególnie że będzie to box limitowany, choć nie znanam poziomu limitowatość MODE. Pewnie i ja kiedyś kupię ten box, być może z drugiej ręki i jestem dziwnie spokojny, że nakład rozejdzie się bardzo sprawnie na całym świecie. Za jakiś czas może mieć on status równy japońskim X1 i X2, który poza tym, że jest specyficzną kompilacją, to nie wnosi poznawczo za wiele, ale jest unikatowy z powodu upadłej wytwórni, podejścia do wydawania kompilacji i to bije cenę. Albo był jeszcze parę lat temu.

MODE BOX ma jeszcze jeden problem, na który trzeba spojrzeć trochę z wyższej perspektywy. Nie neguję kompletnie sensowności powstania takiego wydawnictwa ale uważam, że powszechny kanał sprzedaży jest kompletnie przestrzelony. Tego typu wydawnictwo nigdy nie powinno trafić do tak szerokiej dystrybucji, zawartość powinna być też inna i powinno być zaoferowane tylko specyficznej grupie ludzi.

Cofnijmy się zatem do roku 2002 — w tym roku w świecie depeche MODE nie wydarzyło się za wiele. Za to coś się skończyło. Wychodzi ostatni BONG — numer 52. Tym samym zespół zamyka fanklubową część swojej działalności i zrywa instytucjonalną relację z wieloma fanami na świecie. Z dawnej świetności zostało już tylko dogorywające forum przy oficjalnej stronie. Zarówno U2, Metallica, Rammstein, jak i parę innych zespołów utrzymują specjalne relacje fanami. Fani przez stronę mogą się zapisać do fanklubu i mogą być członkiem fanklubu bez żadnych kosztów, otrzymując dostęp do podstawowego pakietu, przywilejów i informacji. Można również wykupić dostęp płatny do treści i wydawnictw, do których przeciętni śmiertelnicy nie mają dostępu. Tak właśnie robią wspomniane zespoły.

MODE BOX, to idealne wydawnictwo fanklubowe skierowane do ścisłego grona, które płacąc za członkostwo w fanklubie otrzymują z tego tytułu gratyfikacje w postaci np. wcześniejszego dostępu do biletów na koncerty. Dzięki temu np. na koncertach U2 nie ma plagi naszych czasów, czyli biletów kategorii Early Entrance. Do tego co roku wydawane są w limitowanym nakładzie płyty z koncertami, rarytasami, demami, niepublikowanymi wersjami. Pozycje, które nigdy nie będą w orbicie zainteresowań ludzi, których fascynacja zespołem kończy się na playliście w telefonie. Za to fani zrzeszeni w oficjalnym fanklubie przyjmują vinyle i CD z otwartymi rękami.

Przykłady z obozu U2. Nie musicie lubić tego zespołu, ale warto docenić fakt tego typu specjalnych pozycji dla fanów:

  • U2 Duals z 2011 – kompilacja starych i nowych duetów zespołu z innymi artystami.
  • U2 Medium, Rare & Remastered z 2009 – zbiór niepublikowanych, alternatywnych, odświeżonych, nieznanych wersji. Idealnie pasuje do MODE BOX, całość tylko na dwóch płytach.
  • U2 Live Songs of iNNOCENCE + eXPERIENCE z 2019 – kompilacja kawałków na żywo z dwóch tras koncertowych. Taka koncertówka tylko dla najbardziej zagorzałych fanów.

Napisałem, że MODE BOX to idealne wydawnictwo fanklubowe, ale nie w takiej postaci. Ograniczenie się do 4 płyt z literami M.O.D.E., książki i fikuśnego opakowania załatwiłoby sprawę. Oczywiście mogłaby się pojawić opcja wydania z pełną dyskografią, jako kod do pociągnięcia plików z serwerów Legacy Rec. Zakładając, że MODE BOX to limitowana pozycja, a fanów depeche MODE, zainteresowanych nabyciem na całym świecie może być podobna liczba, albo większa, to mimo moich krytycznych uwag każdy z nich spokojnie znajdzie swoje miejsce na półce z innymi suwenirami pod szyldem depeche MODE.

Nie mniej nie trafi on do całej masy ludzi, którzy kupiliby go będąc członkami oficjalnego fanklubu. Czy to w abonamencie płaconym co roku, czy też potem w fanklubowym sklepie. Największe audytorium będzie mieć użytek z MODE BOX w serwisach streamingowych typu iTunes lub Tidal, o ile się pojawią 4 ostatnie placki. Dobra dosyć tych wywodów, teraz trochę o tym, co faktycznie jest w tym wydawnictwie wartego uwagi.

Czarne pudełko nie zasługuje na całkowite potępienie, ponieważ są tam bardzo ciekawe pozycje, nieosiągalne na współczesnych wydawnictwach. Co więcej, ktoś, kto podjąłby się zakupienia tego wszystkich na rynku wtórnym w oryginalnych wydawnictwach, na których są poszczególne kawałki, żeby mieć wszystkie „rarytasy” lub rarytasy musiałby wydać znakomicie więcej. Wiele pozycji osiąga obecnie konkretne stawki wyrażone w jednostkach na eBay.

14 albumów
  • Płyty od Speak & Spell do Excitera, to są remastery wydane pierwotnie w 2006 roku.
  • Największe zastrzeżenie jest do Playing The Angel, ponieważ jest to tak samo skopana wersja w masteringu, jak ta wydana w 2005 roku. Nie pokuszono się nawet o wydanie na CD wersji z vinyla lub bluspec.
  • Pozostałe placki to są regularne wydawnictwa w wersjach znanych z regularnych wydawnictw z lat 2009-2017.

M.O.D.E.
  • CD1 – 1981 – 1985
    • Sometimes I Wish I Was Dead (Flexi Disc) – po raz pierwszy w historii wydany na CD – kawałek w tej wersji nie trafił na debiut brytyjski, a wersja amerykańska i wersja ze składanek jest nieco inna.
  • CD2 – 1986 – 1990
    • Dressed In Black (Record Mirror Version) – wczesna wersja tego numeru, coś jak Fly On The Windscreen vs Fly On The Windscreen – Final.

  • CD3 – 1993 – 2005
    • Death’s Door (OST Until The End Of The World) – numer w wersji Martina, w tej wersji pojawił się jedynie na soundtracku z 1991 jako część ścieżki dźwiękowej do filmu Wima Wendersa
    • Death’s Door (Jazz Mix) – numer w wersji Alana wydany na singlu Condemantion
    • Easy Tiger (Full Version) – na płycie Exciter jest jedynie ogryzek tego kawałka. Pełna wersja wyszła jedynie na singlu Dream On.

  • CD4 – 2006 – 2017
    • Oh Well (Edit from 7″) – wersja nie jest jakoś bardzo unikatowa, choć tylko na singlach lub na limitowanych boxach. Dla niektórych może robić za zapychacz.
    • Heroes (Highline Sessions) – numer z sesji zaśpiewany na żywo, choć ja bym oczekiwał wydania oryginalnej, studyjnej wersji zespołu. Cały występ z sesji Highline aż prosi się, żeby był wydany jako oddzielna pozycja z własną okładką, jako dodatek do jakiegoś innego boxa np. wideo z Berlina 2018 lub na fanklubowej kompilacji z innymi numerami nagrywanymi w ten sposób robionymi przez zespół w latach 2005 – 2017.

Należy docenić fakt, że po latach posuchy dzieje się coś na rynku wydawniczym depeche MODE, poza zestawem standardowym w postaci albumów, singli, koncertówki na wideo i okazjonalnej kompilacji co parę lat w klasycznym rozumieniu. Boxy z singlami wydawane na vinylach, omawiana w tym tekście kompilacja, być może musimy przejść i tę fazę, aby w końcu doczekać się wydawnictw naprawdę wyczekiwanych zarówno z oficjalnego katalogu, jak i Hamburg 84, czy upragnione wydanie koncertu z trasy World Violation. Niestety znowu można napisać Sony robisz to źle

Oby się nie okazało, że naprawdę srogie rarytasy pojawią się dopiero jako polisa emerytalna wdów, które będą potrzebowały kolejne jednostki na dostatnie życie w domowym zaciszu z nowym narzeczonym.