Jakiś czas temu wspomniałem, że „nie długo ujawnię kolejną mroczną tajemnicę” w wideografii depeche MODE. Wydawnicza historia depeche MODE skrywa jeszcze wiele tajemnic. Być może ujawnienie ich nie zaprowadzi pokoju na świecie, ale ta historia pokazuje, że oficjalna wersja dla fanów i mediów to raczej wypadkowa nie zrealizowanych zamierzeń i planów, niż wynik zaplanowanych i systematycznych działań.

Gdyby kogokolwiek zapytać o pierwszą pracę wykonaną przez Antona Corbijna dla depeche MODE, każdy pewnie wspomni o sesji okładkowej wykonanej dla NME we wczesnych latach 80. Jednak tak na prawdę Anton pojawił się w orbicie zespołu dopiero w okolicach 1986.

depeche MODE // NME 1981

depeche MODE // NME 1981

Po co? Pierwsza odpowiedź, bo zespół tego bardzo chciał. Jaka w takim razie była pierwsza praca wykonana przez Antona dla depeche MODE po ponownym zejściu się? Odpowiedź jest oczywista – teledysk do A Question Of Time. Wszędzie, gdzie nie zaglądać, to jest jedyny namacalny ślad ich współpracy. Tyle tylko, że plan był zupełnie inny…

Czytając dostępne biografie można przeczytać taką oto historię – depeche MODE zatrudniają Antona, który przylatuje do USA i gdzieś w pustynnych rejonach Kalifornii kręci dla depeche MODE teledysk z udziałem zespołu. Pojawia się również komentarz Antona, że zespół nie miał za wiele pieniędzy, więc ekipa filmowa, to był praktycznie tylko Anton, który kręcił z łapy sceny z zespołem. Przeważającym argumentem żeby pracować z depeche MODE dla Antona był fakt, ze jeszcze nigdy nie pracował w USA i dzięki chłopakom mógł ziścić to marzenie. Na planie pojawił się statysta na motorze, pani od makijażu i myszka Miki. Wszystko było kręcone przy świetle zastanym. Jedynie podczas kręcenia pod dachem pojawiła się dodatkowa ekipa, aby oświetlić zespół i bobasa(-sy), który potem pięknie baraszkuje na tarczy zegara i ciągnie za włosy kogo się da.

Na razie wszystko, co do tej pory napisałem to prawda… albo inaczej pół prawdy. Te pół prawdy dotyczy scen kręconych na drodze, lub w studio na zegarze. Fakt wygląda to skromnie. A zastanawialiście się dlaczego zespół nie miał budżetu na kręcenie teledysku?

Przecież trasa w 1986 była bardzo dużym sukcesem i wcale nie prawda, że zainteresowanie depeche MODE w USA wystartowało dopiero od trasy w 1987-88 roku, którą zespół podsumował wydaniem dokumentu 101. W 1986 zespół miał: trzy noce w Nowym Jorku + czwarta w Wantagh (to prawie NY), dwie noce w Toronto, dwie noce w San Francisco. One skądś się wzięły. Zespół po 1985 roku zaczynał wyrastać w etykietki „alternatywnego zespołu z Europy” i co raz częściej grał na obiektach, na których gra do tej pory swoje trasy po USA. 1986 to był kolejny szczebel w popularności zwieńczony Pasadeną w 1988.

depeche mode a question of time

depeche mode a question of time

Aby zrozumieć to o czym piszę, zapomnijcie na chwilę o plenerowym materiale kręconym przez Antona, a opisywanym przeze mnie powyżej. Teledysk ma jeszcze drugą część… koncertową. W teledysku ujęcia z pustyni przeplatane są urywkami zarejestrowanymi w czasie Black Celebration Tour, gdzieś na jakimś bliżej nieokreślonym koncercie. Jeżeli przyjrzeć się poszczególnym ujęciom w tym teledysku i po porównaniu z materiałem wideo dostępnym z tej trasy, to jakoś tak dziwnie się to układa, że urywki pochodzą praktycznie z całego koncertu. Można to doskonale poznać po stanie rozebrania Dave’a, przemieszczaniu się Martina po scenie.

I tu dochodzimy do ostatnich podwójnych koncertów jakie odbyły się w USA i na całej północno-amerykańskiej trasie – 1986.07.14-15 Irvine Meadows (Laguna Hills). Były to koncerty zamykające trasę po Ameryce Północnej. Kolejnymi koncertami były już występy w Japonii.

depeche MODE // Irvine Meadows 1986

depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Alan Wilder live. USA 1986

Alan Wilder live. USA 1986

depeche MODE // Irvine Meadows 1986

depeche MODE // Irvine Meadows 1986

No dobra, to co z tym budżetem? Otóż tak na prawdę Anton Corbijn nie został wynajęty przez zespół do nakręcenia teledysku, ale do sfilmowania 2 koncertów w Laguna Hills celem wydania tych koncertów jako wideo koncertowego dokumentującego Black Celebartion Tour. Koncerty zostały nakręcone i… nic się nie wydarzyło. W przeciwieństwie do rejestracji koncertu z Londynu z 1982.10.25 informacja o nakręceniu koncertów nie została publicznie podana nigdzie. Między innymi własnie po to, aby nie powodować takie zamieszania jak w 1982 roku, a po za tym działania PR-owe, to nie była już domena dziewczyn członków zespołu, a wynajętych ludzi przez wytwórnię.

Teledysk był tylko dodatkiem do rejestrowanych koncertów, stąd właśnie informacja o tym, że przeznaczony budżet był minimalny. Zespół chciał upiec 2 pieczenie i po prawdzie prawie im się to udało. Co w takim razie poszło nie tak?

Alan Wilder // Irvine Meadows 1986

Alan Wilder // Irvine Meadows 1986

Mała dygresja. Przez lata wczesny okres działalności zespołu był/jest stawiany jako wzór. Co roku płyta, co roku trasa. Czasami jak się dobrze człowiek ustawił to jednego roku widział zespół z dwoma trasami koncertowymi. Ludzie od promocji pchali zespół w każde możliwe miejsce do TV, gdzie do niepodłączonych mikrofonów i klawiszy z kurami pod pachą, albo na barkach z węglem udawali, że świetnie się bawią zabawiając zgromadzoną publiczność przy pulpetach i gryczanej.

Efekt takiego życia i tempa był taki, że brytyjska prasa miała odruch wymiotny na kolejne pojawienie się depeche MODE w mediach. Zespół w startując do prac nad Black Celebration był po raz pierwszy bliski rozwiązaniu się. 5 lat pędu między studiem, TV, a sceną zaczęło się już ekipie ulewać.

Co roku trasa i co roku płyta miała również inny efekt. Praktycznie nie było czasu na wydawanie dodatkowego materiału. To, że nie wydano koncertu z Hammersmith Odeon, a potem zapisu z koncertów z Irvine Meadows jest właśnie fakt, że procesy produkcyjne były tak poustawiane, że pojawienie się tych pozycji na rynku mogło się właściwie zbiegać z wydaniem pierwszych singli z kolejnych albumów. Finał tego był taki, że Londyn 1982 uratowano w postaci audio na limitowanych trojaczkach, a resztki koncertu z 1986 na wideo do A Question Of Time.

Depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Zauważcie jeszcze jedną prawidłowość. Zarówno Hamburg 1984, jak i Pasadena 1988 pojawiły się w okresie, kiedy zespół miał zaplanowaną przerwę. Gdyby w 1985 i w 1989 ukazały się nowe płyty studyjne, to ani jeden, ani drugi dokument nie ukazałby się na rynku. Po prostu nie byłoby na nie czasu i miejsca. Tak wychwalane tempo koncertowo-promocyjno-wydawnicze po prostu mściło się na zespole… i fanach. Oczywiście nie był to przypadek i tak obrany kierunek działania zespołu miał swoje uzasadnienie. Grana muzyka nie była komercyjnie przyswajalna w taki sposób, jakby tego wytwórnia i zespół chcieli. Media ignorowały istnienie depeche MODE, a pojawianie się w TV, było częściej wynikiem dobrych relacji ludzi od promocji na konkretnych rynkach.

Bez tak częstego jeżdżenia w trasę i zalewania rynku nowymi wydawnictwami zespół mógłby być w zupełnie innym miejscu przez co nie byłoby ani Pasadeny, ani Violatora w 1990, a zespół występowałby na imprezach dla byłych gwiazd lat 80. Brak na naszych półkach Laguna Hills 1986 i Londynu 1982 jest niestety ubocznym efektem sukcesu, na jaki zespół zapracował w latach 80.

Kamery na koncercie depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Kamery na koncercie depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Zdjęcia jakimi przeplatam dzisiejszy tekst pochodzą właśnie z koncertów w Laguna Hills, Część to fotki z wyszperane z płatnych serwisów, ale są też screeny z prywatnych nagrań Alana na VHS, na którym doskonale widać kamerę przygotowaną do rejestracji koncertu.

Bilety na koncert depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Bilety na koncert depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Bilety na koncert depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Bilety na koncert depeche MODE // Irvine Meadows 1986

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka związana z tym koncertem i po części dlaczego cały temat wypłynął. Otóż cała historia zaczęła się od tego, że grupka fanów weszła w posiadanie ścieżek audio w postaci soundboardów. Bootlegi te istnieją, ale póki co nie wypłynęły nażadnych torrentach, ani nie został upublicznione w inny sposób. Od tego zaczęło się zamieszanie wokół Laguna Hills 1986, a potem zaczęto grzebać w dokumentacji fotograficznej i zapisach wideo, żeby uwiarygodnić to, co znalazło potwierdzenie jedynie jako audio.

To nie jest wszystko, co skrywa mroczna historia niewydanych wydawnictw depeche MODE, ale o tym już w kolejnych, odcinkach…