Przeczytałem rozmowę z Antonem zamieszczoną w grudniowym Sonic Seducer i mam wrażenie, że artysta nic nie zrozumiał z całego zamieszania. Fotograf broni się argumentami, które mają się nijak do  zarzutów jakie fani wysuwają pod adresem jego i wytwórni pracy.

Na szczęście pojawiło się w tym wywiadzie również kilka ciekawostek, które mnie osobiście cieszą i nie mam nic na przeciwko.

Zacznę od pozytywów. Video Live in Berlin, to głównie 2 noc z dogrywkami z pierwszej. Cieszy mnie to, gdyż byłem na 2 nocy i dzięki temu mogłem zobaczyć ten sam koncert jak by z 2 perspektyw. Inna sprawa, że niektóre momenty widziałem po raz pierwszy… 🙂

Ciesz również fakt, że dzięki Antonowi mamy dodatkowy numer w wydawnictwie, bo gdyby nie on, to byłby pełen pokaz sztampy. Szkoda jednak, że obok ratowania ulubionego kawałka od zapomnienia Anton nie umieścił na plackach wizualizacji z muzyką, jak to było uprzednio w zwyczaju. Wtedy na pewno jego praca została był zachowana dla potomnych i uratowana od zapomnienia.

Nie mogę niestety łyknąć tłumaczeń o wydaniu na DVD, za miast na lepszych nośnikach. Już samo wydanie w iTunes jest zaprzeczeniem tezy Antona. Po za tym mam wrażenie, że Anton myli dwa systemy walutowe.

To, że lubi obraz zaziarniony, brudny, miejscami nawet twardo, albo niby amatorsko zmontowany, to jestem w stanie wybaczyć i zrozumieć. W końcu przez lata to właśnie na takich obrazach depeche MODE się wychowałem. Ta estetyka jest mi bardzo bliska. Problem jest tylko taki, że są to efekty, które nakłada się na obraz w czasie kręcenia lub postprodukcji. Tego Anton nie musi udowadniać.

depeche MODE Katowice 2006.03.14 (012)

depeche MODE Katowice 2006.03.14 (012)

Kto był na Touring The Angel i miał okazję obserwować jak ciekawie były wykorzystywane kamery w czasie tej trasy, ten wie o czym mówię. Łącznie z tym, że wiele efektów, które obecnie „miszczowie kreatywnych” fotek rodem z kołchozów socjalnych nakładają zanim zdążą jeszcze wyjść z toalety lub windy, na owej trasie był robione na żywo, przy wykorzystywaniu materiałów z okolic korali, łańcuchów i firanek. Dawało to efekty powalające. Szkoda tylko, że zostało to zepsute przy postprodukcji wideo z Mediolanu. Nie trzeba było dodatkowo urozmaicać kompresją do jakości DVD. Przecież Anton mógł spokojnie „pobrudzić” wideo, a potem wydać je jako FullHD na BD. Jedno drugiemu kompletnie nie przeszkadza.

W tym przypadku Corbijn myli efekt zderzenia technologii z wyrazem artystycznym. Przecież nawet na tym obrazie nie ma ziarna są jedynie artefakty i pikseloza.

Okrojona wersja wywiadu w angielskim tłumaczeniu TU, a pełna wersja w języku niemieckim w papierowym wydaniu.

Dobra kończę już z tym tematem, bo co było do powiedzenia to już zostało… Pozostaje tylko czekać na opamiętanie 🙂