Kończąc mój lutowy wpis o reedycji podstawowego katalogu depeche MODE kończyłem konkluzją: „Z mojego punktu widzenia cała reedycja nie ma kompletnie znaczenia i nie wprowadza mnie stanu wilgoci i drżenia rąk. […] więc drogie Sony jeżeli chcielibyście moich pieniędzy to proszę się na prawdę postarać.” Chwilę potem pojawiły się informacje o wydaniu kolejnych tytułów na winylach oraz w formacie dla wymagających słuchaczy – Blu-spec i zacząłem nawet żałować, że napisałem, co napisałem. Niestety nie na długo…

Dla tych, co po raz pierwszy spotykają się z pojęciem Blu-spec wyjaśniam, że jest to sposób zapisu przewyższający jakością tłoczenia tradycyjne wydania na CD. W uproszczeniu zamiast czerwonego lasera, w procesie tłoczenia, używany jest laser niebieski (ten sam, co w przypadku Blu-ray’a), dzięki czemu jakość reprodukowanego dźwięku podlega mniejszym zniekształceniom w procesie odsłuchu. Dyski Blu-spec można odtwarzać na standardowym odtwarzaczu CD. Sam format jest uznawany za następcę znanego Wam pewnie formatu Super Audio CD.

Sam nie wszedłem w posiadanie, ani winyli, ani Blu-spec’ów, nie mniej im więcej czytam recenzji z odsłuchów i relacji tych, co nabyli rzeczone krążki, tym mam co raz większą (niestety) satysfakcję, że cel przedsięwzięcia był jeden i łatwy do przewidzenia – wpuszczenie we wszelkie kanały dystrybucji wydań sygnowanych logiem Columbia/Sony i nic po za tym.

BC_1_zpsf5e1af99Do tłoczenia nowych reedycji winyli użyto tych samych matryc, które zostały wykorzystane przy remasterach z 2006 roku. Świadczą o tym dokładnie te same sygnatury matryc. Jedyną różnicą jest sygnatura  tłoczni, którą tym razem była – Music on Vinyl. Widać, że bardzo wytwórnia się spieszyła, bo w 9 miesięcy od przejęcia katalogu zdołał wypuścić albumy sygnowane swoim znaczkiem. Mam tu na myśli również wydania Blu-Spec. Dlatego mimo najszczerszych chęci i przy dużej dawce dobrej woli, jeżeli ktokolwiek jeszcze się wahał, to teraz może sobie darować. Lepiej odłożyć trochę więcej i poszukać pierwszych remasterów z 2006 w formacie SACD lub pierwszych wydań winyli lub CD. Może drożej, ale na pewno pieniądze lepiej ulokowane i mądrzej.

Oczywiście sugestia ta jest kierowana do tych, co kupują płyty, bo jeżeli czytając powyższe słowa mierzysz swoją dyskografię w gigabajtach, to cały ten wpis jest raczej z gruntu abstrakcyjny.

Na koniec dwie stare ale zawsze warte poczytania recenzje z odsłuchów katalogu depeche MODE w formatach SACD i tej samej reedycji na winylach. Teksty wklejam na serwisem High Fidelity.

Ten wpis powstał na bazie wpisu z serwisu High Fidelity, przy wsparciu ze strony ToM’a.