Dziś rano przy goleniu naszła mnie taka myśl, że granie The Child Inside, to reakcja Martina na focha fanów za wywalenie z setu dwóch numerów z Delty. 😉

Nie wiem tylko, czy ta reakcja to foch i komentarz do zachowania fanów, czy też próba kompensacji numerem z Delty wywalenia dwóch numerów z Delty. Cały czas nie ma zapowiadanego wywiadu z Gorem, więc nie wiadomo, czy skomentował fakt skrócenia setlisty. Być może jęki fanów do niego dotarły i teraz próbuje właśnie w taki sposób zareagować.

W przypadku But Not Tonight sprawa jest raczej jasna. W przed amerykańskich wywiadach Martin dawał do zrozumienia, że ten numer ustawia pod Amerykanów i teraz to realizuje.

10 koncertów za nami i mamy 6 wykonań The Child Inside, 7x But Not Tonight. W tej sytuacji numery, które w Europie były namiętnie grane, czyli Higher Love i Shake The Disease, za oceanem stają się rarytasem na tej trasie. O Somebody i When The Body Speaks nie wspomnę.

Być może sprawa jest też prozaiczna i mamy po prostu do czynienia ze znudzeniem i zmęczeniem kawałkami katowanymi w Europie. Że też Home mu się tak nie znudzi.

Taka postawa u Gore’a to nic niespotykanego, że przytoczę Devotional Tour na ten przykład, gdzie w Europie namiętnie katował Judas w połączeniu z Death’s Door, gdy tym czasem w Ameryce podstawą Gorowej setlisty były kawałki A Question Of Lust i One Caress.

Taka sytuacja…