…eee w pewnym sensie. Nie osobiście, ale duchem zawsze, gdy grany jest jakikolwiek numer z przed 1995 roku. Nie chodzi mi również o powrót do setlisty Higher Love w pełnej elektronice, choć również, gdy słyszałem ten numer na koncercie w Nicei 2013.05.04 to nie wiem, czemu ale na chwilę myśli moje właśnie skierowały swój bieg do czasów, gdy depeche MODE = się 4 ludzi.

Kolejnym ukłonem do czasów z okresu Songs Of Faith and Devotion, było wykorzystanie remixu pochodzącego z 2 singla I Feel You – Helmet at the Helm. Znowu cierpko uśmiechnąłem się do czasów niesłusznie minionych. Właśnie o I Feel You będzie reszta tego tekstu.

Oglądając pierwszy raz wizualizację do tego utworu miałem po raz kolejny odczucie, że wizualizacja rodem z dance klubu nie jest najszczęśliwszym wytworem i wyborem Antona, gdyby skupić się na odpowiednim przetworzeniu i animowaniu pracującego głośnika, tak jak to miało miejsce w 2001 roku z przetworzeniem zabawy kreską na wizualizacji do Black Celebration myślę, że byłby to lepszy pomysł niż wsadzanie do ciężkiego numeru kolorowusich, falujących i tańczących wizualizacji. No cóż widocznie każda trasa musi mieć swoje baloniczki. Nie wspomnę już, że ten patent widzieliśmy na poprzedniej trasie jako tańce zespołu do Personal Jesus.

Na koncercie nie było, ani na to czasu, ani siły, dopiero w domu przeglądając uważnie zapisy występów z tej trasy na YT dostrzegłem (choć pewnie nie tylko ja), że na wizualizacji do I Feel You, obok stołu dj’skiego leży okładka Songs Of Faith And Devotion z dostrzegalnymi podobiznami Dave’a, Andy’iego i właśnie Alana. Ciekawe, czy to przypadkowy, czy też celowy zabieg Corbijna, ale w całym zalewie słodkości, akurat ten rodzynek smakuje przednio.

ify

A na koncercie wygląda to tak:

P.S. Jak na razie Nicea 2013.05.04 była jedynym (moim) koncertem w życiu na którym bycie na trybunie na wprost sceny było zaletą, a nie wadą (choć sam byłem na podłodze). W takim Berlinie, czy Monachium, wybór trybuny na wprost sceny, jest albo aktem desperacji, albo nabijaniem sobie spisu koncertów na których się było. Przyjemność z bycia na takim koncercie jest żadna.