W 1982 roku zespół postanowił zagrać trasę promującą nowy singiel. Singiel był tylko pretekstem, tak na prawdę chciano udowodnić niedowiarkom, że po odejściu kluczowego dla składu członka zespół nie tylko band się nie rozpadł, ale koncertuje, nagrywa i ma się dobrze, a nie długo wyda nowy album. To była oficjalna wersja dla mediów i fanów.

Równolegle pozostali w zespole muzycy byli na rozdrożu. Zespół odniósł pewien sukces, pojawił się w ogólnobrytyjskiej telewizji, a w owym czasie to było już coś. Po pierwszych sukcesach Panowie musieli się zdecydować co z tym zrobić. Zachować ciepłe posadki w korpo, czy rzucić się w nie do końca znane rejony, ze wsparciem ze strony wytwórni, której właściciel właściwie całkiem nie dawno temu zrobił dokładnie tę samą decyzję, co oni teraz. Jedyna osoba, która miała na to wszystko kompletnie wyjebane była właśnie Vince. Jako osoba, która nie miała nic do stracenia i paradoksalnie powinna kurczowo trzymać się zespołu postanowiła odejść. Właśnie dla tego, że nie miała nic do stracenia.

depeche MODE live 1982

depeche MODE live 1982

Tym czasem zespół stał na rozdrożu. Zostawić tyrkę w banku i zacząć koncertować na pełny etat, czy pobawić się w zespół i skończyć, jako zespół jednego hitu i zapisać się w historii muzyki na licznych składankach wydawanych na fali sentymentu lat 80. Właściwie tak się dla brytyjskiej prasy stało i późniejsze próby zaistnienia na wyspach były ignorowane.

W latach 80. podstawą dochodów zespołów były przychody z tantiem – radio / TV, kasa z wytwórni, dopiero w dalszej kolejności koncerty i cała ta otoczka, która dziś jest szalenie ważna – gadżety, licencje, pola eksploatacji. Dlatego przez lata wytwórnie nie interesowały się trasami koncertowymi, które były robione na koszt i ryzyko zespołów. To koncerty były potrzebne aby promować płytę, a nie płyta była pretekstem do grania kolejnej gigantycznej trasy z kolejną porcją Greatest Hits.

depeche MODE być może mając świadomość faktu, że artystycznie nie mają… jeszcze za wiele do zaoferowanie lub też mając świadomość, że nowe brzmienie będzie mniej przystępne komercyjnie zdecydowali się na pionierski krok, który w owym czasie mógł być uznany za ryzykowany. Zespół postanowił być permanentnie w trasie z przerwami na nagrywanie kolejnej płyty.

Te wszystkie przesłanki sprawiły, że podjęcie decyzji o ruszeniu w kolejną trasę ledwie w 3 miesiące po zakończeniu trasy promującej album Speak & Spell (koniec Speak & Spell Tour – 16.11.1981 – początek See You Tour 10.02.1982) wynikać musiał właśnie z powyższych przesłanek.

Bycie rok w rok w trasie, co roku w tych samych miejscach sprawiło, że zespół nawet jeżeli nie był grany w radio, nawet jeżeli był masakrowany przez krytykę, nawet jeżeli na listach przebojów nie istniał dłużej niż kilka tygodni, to systematycznie budowany fanbase sprawiał, że jest w tym miejscu historii muzyki, gdzie jest obecnie. Oczywiście później nie odbyło się bez ofiar – Nie wydane video z trasy A Broken Frame – ale bycie po dwa razy w ciągu roku w trasie z przerwą na wakacje i nagrywanie kolejnego albumu musiało prowadzić do pewnych ograniczeń w nieskończonym wydawaniu kolejnych pozycji. Kto z Was pamięta jeszcze jęki mas fanów o tym, jak to zespół nie docenia fanów, traktuje ich po macoszemu, bo nie wydaje nowych pozycji, czy też robi to w sposób bardzo ubogi?

Decyzja o pojechaniu w trasę promującą singiel była właśnie konsekwencją tych decyzji, położeniem wszystkiego na jednej szali i 100% skupieniu się na jednym biznesie, ze wszelkimi predyspozycjami do tego, że może się wszystko posypać. kto kiedykolwiek podejmował w życiu decyzję o przejściu z pracy na etacie do własnej firmy ten wie o czym mowa. W przypadku depeche MODE opłaciło się to, a decyzja była trafna.

1982: MODEPECHE w Brighouse

1982: MODEPECHE w Brighouse

Była to też ostatnia trasa na której pojawił się projekt/zespół – MODEPECHE. Zespół zmieniał nazwę swoją z okazji specjalnych projektów charytatywnych lub gdy chciał bez rozgłosu dać występ na mieście. Zespół ten „istniał” w latach 1981-1982.

W historii zespołu były dwie trasy, które postrzegane są jako samodzielne projekty, choć tak na prawdę nigdy nimi nie były. Jedną jest See You Tour, a drugą była Exotic Tour. Obie teoretycznie nie promowały żadnej płyty długogrającej. Obie trasy miały aranże pochodzące z poprzednich tras. Obie trasy następowały właściwie w odstępie kilku-kilkunastu tygodni od zakończenia poprzednich tras. Prawda jest jednak taka, że obie te trasy były jedynie przedłużeniami poprzednich projektów i za każdą z nich stały inne względy, niż promocyjne.

W przypadku See You Tour głównym powodem było odejście Vince’a. Dlatego jedyne co zrobiono, to przetasowano setlistę z 1981 roku i dołożono gotowe numery z przyszłej płyty zachowując te same aranże. Dla mnie tzw See You Tour jest jedynie przedłużeniem, kolejną nogą Speak & Spell Tour. Ten zespół wielokrotnie zmieniał set dokładając nowe numery w końcówce tras i tak też było po prawdzie właśnie w tym przypadku.

See You Tour i Exotic Tour mimo, że obyły się w różnych dla zespołu, etapach działalności mają pod tym względem trochę ze sobą wspólnego. Ale to już temat następnego wpisu…

_
Do tej pory, oprócz powyższego, napisałem następujące opisy tras koncertowych: